Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć. Taką zasadę przyjęli także twórcy legendarnej serii Halo, oznajmiając jakiś czas temu, że najnowsza odsłona "Reach" będzie zarazem pożegnaniem z uniwersum Halo. Jednocześnie Bungie Software obiecało swoim fanom, że nowa gra będzie godnym zwieńczeniem przeszło 10-letniej przygody z tą marką. Czy udało się dotrzymać tej obietnicy?
Dla fanów serii Halo podtytuł nowej odsłony mówi właściwie wszystko. Dla tych, którzy dotąd nie zetknęli się z tym uniwersum konieczne jest wyjaśnienie, że Reach to pierwsza planeta, która stała się celem inwazji obcych. Fabuła Halo: Reach powraca więc do początku całej historii, do wydarzeń od których wszystko się zaczęło. Reach legło w gruzach, stając się początkiem otwartej wojny z rasą Covenant.
Naszym bohaterem, a właściwie bohaterami, bo gra oferuje również możliwość kooperacji w trybie kampanii dla 2-4 graczy, jest zespół Spartan, genetycznie zmodyfikowanych żołnierzy noszący nazwę kodową Noble Team. Członkowie elitarnego oddziału nie mają imion, lecz numery. Nam przyjdzie pokierować losami numeru "6".
Co ciekawe, po raz pierwszy w historii serii Halo mamy możliwość wykreowania swojej postaci od zera. Nie ma co prawda zbyt dużego wyboru, bo ogranicza się on jedynie do płci i personalizacji pancerza, ale dodaje to zabawie specyficznego klimatu i stanowi niezłą zachętę dla dalszego rozwoju postaci. W czasie zabawy, czy to w trybie kampanii, czy w rozgrywkach sieciowych, postępy nagradzane są kredytami, za które później możemy modernizować pancerz, zmienić głos naszej postaci czy dodać jakiś specjalny bonus - przykładowo wybuch konfetti po śmierci.
O co tu Halo?
Nowości w Halo: Reach jest sporo. Twórcy serii bardzo starali się zrobić na graczach jak największe wrażenie. Opowieść o walce o przetrwanie planety wymagała nieco innego, znacznie poważniejszego podejścia i mroczniejszego klimatu. Dzięki temu kolejne misje zyskały na różnorodności (są nawet misje w kosmosie), a cukierkowa oprawa graficzna została zastąpiona bardziej stonowaną i realistyczną. Epickie wielkie bitwy, w których udział biorą olbrzymie korwety i oddziały Spartan w świetnie przedstawionych plenerach wreszcie prezentują się tak jak powinny. Małe starcia z wrogiem również dostarczają wielkich emocji, a to dzięki całkiem niezłej sztucznej inteligencji. Szkoda trochę, że pod tym względem naszym kompanom nie zawsze udaje się zabłysnąć.
O tym jak dużo dała zmiana klimatu gry może świadczyć fakt, że po raz pierwszy w historii tej serii dotrwałem do jej końca. :-). Historia walki grupy żołnierzy o utrzymanie się planety Reach wciągnęła mnie na tyle mocno, że chciałem do niej wracać. I to nie tylko po to, aby w końcu ujrzeć zakończenie, ale przede wszystkim żeby móc znów poczuć się jednym z walczących żołnierzy, jednym ze Spartan. Najlepsze jest to, że takie uczucie towarzyszyć będzie zapewne każdemu, kto wcześniej nie zetknął się z uniwersum Halo lub podobnie jak ja nie „dał rady” dotychczasowym odsłonom. Małe kolorowe krasnale jakoś wcześniej nie przypadły mi do gustu. Całe szczęście, że tym razem twórcy gry zerwali z przesadnie cukierkową grafiką, która rodziła skojarzenia z bardziej brutalną kreskówką dla dzieci i młodzieży, a nie poważną produkcją.
Nie bez znaczenia jest również znakomita ścieżka dźwiękowa, za którą odpowiadał po raz kolejny Martin O'Donnell. Jego przygoda z serią Halo trwa nieprzerwanie od pierwszej jej odsłony, dostarczając graczom coraz to mocniejszych wrażeń. Pod tym względem Halo:Reach wybija się jednak mocno ponad przeciętność. Dzięki znacznie mroczniejszym klimatom samej gry i poważniejszemu podejściu do opowiadanej historii przygotowane przez O’Donnella utwory brzmią nieporównywalnie lepiej niż te, które mogliśmy usłyszeć we wcześniejszych częściach.
Ciekawostki
Co się składa na sukces Halo? Kiedy w 2001 roku na rynku pojawiła się gra Halo: Combat Evolved, mało kto spodziewał się, że ta nieźle zapowiadająca się produkcja mniej znanego studia Bungie Software otworzy całkowicie nowy rozdział w historii gier. Pierwszy tytuł na nową konsolę Microsoftu okazał się prawdziwym kilerem wśród strzelanin FPS i rewolucją w rozgrywkach sieciowych na miarę Quake’a. Jej ogromy sukces zapoczątkował jedną z najbardziej rozpoznawanych i kultowych serii w historii gier wideo. Bardzo szybko też Halo awansowało do miana flagowej marki starego i nowego Xboksa, przyciągając do tych konsol gigantyczną liczbę graczy. I trudno się dziwić, skoro kolejne części tej niezwykłej serii nie tylko rozwijały niezłą opowieść o wojnie ludzi z rasą obcych, ale także dostarczały coraz większych wrażeń podczas rozgrywki w świetnie skonstruowanych trybach zabawy wieloosobowej.
Ojcowie serii Halo, firma Bungie Software, podpisała 10–letni kontrakt z firmą Activision na mocy którego kolejne jej produkcje wydawane będą wyłącznie przez koncern Bobbiego Koticka. Zerwanie współpracy z Microsoftem nie oznacza jednak końca marki Halo. Wcześniejsze umowy pomiędzy firmami doprowadziły do przejęcia pełni praw do tej marki przez giganta z Redmond. Istnieje więc realne prawdopodobieństwo, że już wkrótce zobaczymy dalsze odsłony tej słynnej serii.
Zabawa w towarzystwie
Prawdziwa siła Halo: Reach tkwi w zabawie wieloosobowej. Choć seria ta słynie z doskonale opracowanego trybu multiplayer, to jednak Reach wybija się tu na pierwszy plan. Wszystko co do tej pory Bungie udało się w tej kwestii wymyślić znalazło się w nowej grze, w jeszcze bardziej podkręconej wersji. Udoskonalono większość znanych trybów i wprowadzono dodatkowe opcje, takie jak rozgrywka w kooperacji dla 4 graczy w kampanii czy tryb Invasion, w którym gracze wcielają się wreszcie zarówno w Covenantów, jak i Spartan.
Maniacy eksterminowania żywych przeciwników z pewnością znajdą tu coś dla siebie. Aby jednak nie odstraszać nowych graczy, Bungie zaimplementowało ciekawą opcje w systemie doboru uczestników danego meczu (matchmakingu). Dzięki możliwości ręcznego ustawienia z kim chcemy grać, łatwo wyeliminować z wyszukiwania graczy o umiejętnościach robocopa czy też stale korzystających z komunikacji głosowej (nie wiem jak wy, ale ja nie przepadam za bluzgami czy świergoleniem w przeróżnych językach).
Mimo uproszczeń nie łatwo konkurować z innymi graczami. Patrząc na to, co wyprawiali ze mną przeciwnicy trudno mi nie nazwać siebie inaczej niż "newbie". A wydawałoby się, że granie gamepadem w strzelaniny FPS mija się z celem. Nic bardziej mylnego! Pierwsza lepsza rozgrywka multiplayer w Halo: Reach może być przysłowiowym "kubłem zimnej wody" dla każdego, kto nie doceni umiejętności swoich oponentów. Zresztą co tu dużo pisać - sami zobaczcie jacy wymiatacze grają w serię Halo. Zwróćcie szczególną uwagę na rozgrywkę w trybie Invasion, gdzie co chwilę nie wiadomo skąd padały "headshoty".
Na koniec nie wypada nie wspomnieć o edytorze Forge 2.0, przy pomocy którego możemy sami wykreować nowe mapy do rozgrywki wieloosobowej. Ilość dostępnych możliwości jest tu niemal nieograniczona, a samo tworzenie – proste i intuicyjne. Niewątpliwa gratka dla fanów.
Ocena końcowa
Halo: Reach to bezapelacyjnie najlepsza część legendarnej serii. Twórcy stanęli na wysokości zadania i zaserwowali zakończenie przygody z tą marką godne mistrzów. Świetnie poprowadzona historia z rewelacyjnie przemyślanymi misjami nie pozwalają się nudzić i wciągają błyskawicznie w wir wydarzeń. Mroczny klimat, którego dotąd nie wiedzieć czemu brakowało w serii Halo, wniósł tu niesamowity powiew świeżości. Dzięki temu nowa odsłona może powoli stawać w szranki z takimi tytułami jak choćby Killzone.
I choć do tego ostatniego jeszcze jej nieco brakuje, nie sposób nie zauważyć jak dużo dobrego mogą przynieść takie zmiany dla odbioru gry. Oczywiście wszystkie te rozważania dotyczą trybu fabularnego Halo: Reach. Rozgrywka sieciowa nadal stanowi niedościgniony wzorzec dla wszystkich producentów strzelanin FPS na konsole, dostarczając graczom niezapomnianych wrażeń.
Jeśli więc ktoś z Was myśli nad zakupem konsoli Xbox 360, gra Halo: Reach to jedna z pierwszych obowiązkowych pozycji, które koniecznie trzeba wypróbować.
| Podsumowanie: | ||
| plusy: • rozległe poziomy • ciekawe misje • „dojrzalsza” oprawa graficzna • bardziej mroczny klimat • świetna ścieżka dźwiękowa • znakomicie zrealizowane tryby sieciowe, w tym zabawa w kooperacji dla 4 graczy | ||
| minusy: • drobne błędy graficzne • problemy z SI naszych kompanów | ||