SSD

Jak uruchomić Windows w 6 sekund? Testy Gigabyte iRAM

Tomasz  | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor: Tomasz
39 komentarzy Dyskutuj z nami

Cały czas brakuje czegoś przełomowego, czegoś co podniesie poprzeczne wydajności nie o 10%, nie o 100% albo np. o 1000x. Czy w ogóle jest na to szansa? Okazuje się, że tak. Jeden z czołowych producent

Przywykliśmy, że w nowoczesnym komputerze niektóre komponenty trzeba wymieniać w zasadzie cyklicznie. Takim jaskrawym przykładem są karty graficzne. Aby pozostać na topie, w zasadzie trzeba ją wymieniać do pół roku. Drugim dość często wymienianym elementem jest procesor. Co prawda podmiany nie wykonuje się tak często jak w przypadku karty graficznej, niemniej raz w roku wypadało by go zmienić. Przywykliśmy, że nowe generacje tych produktów oferują nam wzrost wydajności na poziomie co najmniej kilkunastu procent. Jest jednak w naszym komputerze element, który rozwija się stosunkowo wolny. Chodzi oczywiście o dysk twardy.

Uruchomienie Windows XP w 6 sekund z iRAM.
W trzeciej sekundzie filmu zaczyna się ładować  system. W dziewiątej (czyli po 6s) jest już gotowy.

O ile zakup topowego procesora w połączeniu z topową kartą graficzną daje nam spokój na pewien okres czasu. To dysk twardy, niezależnie od tego jaki model byśmy nie wybrali. Zawsze jest za wolny, lub po prostu za mały. Nawet kupno najwydajniejszego na rynku modelu nie gwarantuje sukcesu. Gry nadal ładują się na nim koszmarnie długo, a system wstaje ponad minutę. Czy możemy coś z tym zrobić? Oczywiście możemy połączyć je w RAID. Niemniej takie rozwiązanie często bywa kłopotliwe. Potrzebujemy kilku dysków twardych oraz dedykowanego kontrolera. Co prawda na horyzoncie pojawiają się już dyski SSD, niemniej te nadal trapi kilka chorób wieku dziecięcego. Bardzo wolny zapis małych bloków danych to jedna z największych bolączek tego rodzaju rozwiązań.


Cały czas brakuje czegoś przełomowego, czegoś co podniesie poprzeczne wydajności nie o 10%, nie o 100% albo np. o 1000x. Czy w ogóle jest na to szansa? Okazuje się, że tak. Jeden z czołowych producentów płyt głównych na świecie wziął sprawę we własne ręce i wprowadził na rynek produkt przełomowy. Mówię tutaj o Gigabyte i-RAM, czyli karcie która pozwala wykorzystać jako dysk twardy pamięci używanej jako RAM komputera. Żeby było śmieszniej, zrobili to już blisko trzy lata temu, ale ich produkt przeszedł w zasadzie bez echa. Dlaczego?

Pomysł można powiedzieć genialny. Weźmy najwolniejsze masowo dostępne pamięci RAM, i jeśli uda się je zatrudnić do pracy jako dysk twardy, to uzyskamy urządzenie, które przynajmniej potencjalnie jest o kilka rzędów wielkości szybsze od dowolnego dysku twardego. i-RAM został wprowadzony na rynek w 2005 roku. Królowały wtedy pamięci DDR1, a ich najwolniejsza odmiana taktowana zegarem 100MHz (200MHz DDR) oferowała przepustowość na poziomie 1600MB/s, a czas dostępu rzędu 5ns. Z punktu widzenia pamięci nie są to rewelacyjne osiągi, jeśli jednak RAM zaczniemy rozpatrywać w kryteriach dysku twardego, to okazuje się że kostka DDR1 200MHz potrafi czytać i pisać dane 12x szybciej niż najszybszy dostępny obecnie dysk twardy, natomiast czas dostępu do danych jest ponad 10000x mniejszy(!). Dzięki tak niskiemu czasowi dostępu, ram jako nośnik danych będzie w stanie wykonać gigantyczną ilość operacji I/O na sekundę. Dla przykładu. Topowe dyski twarde osiągają około 300 - 350 IO/s. Najlepsze dyski SSD 3000 - 3500 IO/s. Natomiast ram jest w stanie osiągnąć bez problemu 50000 IO/s. Co to oznacza w praktyce? Ano tytułowe 6 sekund do pulpitu systemu operacyjnego.

Tyle teorii, czas przejść do praktyki. i-RAM, to stosunkowo proste urządzenie wykonane w postaci karty PCI, z czterema kątowymi gniazdami na pamięć DDR1 oraz akumulatorem służącym do podtrzymywania zawartości pamięci po odcięciu zasilania. Port PCI służy tylko i wyłącznie do zasilania karty, natomiast transmisja danych odbywa się przez klasyczny porta SATA1. Trzeba bowiem pamiętać, że pamięć RAM w odróżnieniu od Flash potrzebuje zasilania do utrzymania zawartości. Gdy komputer jest włączony, problemu oczywiście nie ma żadnego. Gdy komputer jest wyłączony, zasilacz nadal podaje na niektóre komponenty napięcie z potencjału +5V SB (StandBy). Min. na sloty PCI. Dzięki temu zawartość pamięci na pokładzie i-RAM nie zanika. Problem pojawia się, gdy całkowicie odłączymy komputer od zasilania wyciągając wtyczkę z gniazda sieciowego lub po prostu wymontujemy kartę z komputera. W tym miejscu przydaje się wbudowany akumulator. Gdy jest w pełni naładowany będzie w stanie podtrzymać zawartość pamięci przez około 16 godzin. Po tym czasie dane zawarte w pamięci ulegną bezpowrotnemu utraceniu.


Gigabyte dołącza do swojego urządzenia prosty program, który pozwala wykonać pełną kopię zapasową danych zawartych w pamięci. Aplikacja nie operuje na plikach, tylko tworzy obraz całego urządzenia. Ma to swoje wady i zalety. W ten sposób możemy zrobić np. kopię partycji systemowej, ale tak wykonany backup można odtworzyć tylko w całości. Nie można wyciągnąć poszczególnych plików. Całe szczęście aplikacja działa także w trybie DOS, przez co nie trzeba mieć dostępu do systemu operacyjnego aby wykonać albo odtworzyć kopię zapasową. Przejedzmy do testów wydajności.