Myszki

Wszystko gra, czyli testy i podsumowanie

Ręka ani drgnie… a sensor?

To moment, w którym trzeba sięgnąć po stwierdzenie do bólu uniwersalne. A zatem ani wygląd, ani podświetlenie, ani wreszcie oprogramowanie myszy nic nie znaczy, jeśli jej sensor nie dorasta do naszych oczekiwań.
W związku z tym postanowiliśmy sprawdzić, jak optyczne serducho Modecom Volcano MC-GMX4 wypada w testach na predykcję i efekt jitter. 

Modecom Volcano MC-GMX4 - sensor optyczny

Pierwsze z tych zjawisk to automatyczna korekta naszych ruchów przez oprogramowanie urządzenia, a więc coś, co skutecznie może utrudnić życie profesjonalnym graczom. Natomiast efekt jitter to nic innego, jak drgania sensora przy wysokich rozdzielczościach lub jego „falowania” przy niskich wartościach DPI.

Ponadto postanowiliśmy sprawdzić także, czy obiecana przez producenta częstotliwość raportowania znajduje potwierdzenie w faktach. Wyniki naszych testów wypadły następująco:


Modecom Volcano MC-GMX4 - test próbkowania
Test wykonany za pomocą programu Mouse Rate Checker potwierdził podaną w specyfikacji częstotliwość raportowania, która sięga 1000 Hz 

Modecom Volcano MC-GMX4 - test na jitter przy 1000 DPI
Modecom Volcano MC-GMX4 - test na jitter przy 1600 DPI
Modecom Volcano MC-GMX4 - test na jitter przy 2400 DPI
Modecom Volcano MC-GMX4 - test na jitter przy 3200 DPI
Modecom Volcano MC-GMX4 - test na jitter przy 7200 DPI
Z testami predykcji i efektu jitter optyczny sensor Modecom Volcano MC-GMX4 poradził sobie całkiem nieźle

W kosmos z wulkanem

Dość jednak laboratoryjnych eksperymentów na najnowszej myszy Modecomu. Czas wypuścić tego gryzonia na pole walki i sprawdzić, jak sobie poradzi w akcji.

W tym celu zabraliśmy nasz „wulkan” w kosmos, żeby tam mógł eksplodować całym swoim bulgoczącym lawą potencjałem. Pierwsza wyprawa przeniosła nas do odległej galaktyki, czyli świata Star Wars: Battlefront.

W zasadzie trudno tu sformułować jakikolwiek zarzut. W okopach Hoth i na lesistym księżycu Endoru spisała się ona całkiem nieźle. Jednak muszę przyznać, że w tym przypadku nie wymagałem od niej niczego więcej poza w miarę przyzwoitą precyzją sensora.

Modecom Volcano MC-GMX4 - kółko przewijania

Dlatego też nie ograniczyłem się tylko do tego jednego sprawdzianu. Za drugi z wirtualnych poligonów posłużył mi nie mniej kosmiczny świat Nexusa. O czym mowa? Rzecz jasna, o Heroes of the Storm, czyli MOBIE ze stajni Blizzarda. 

Tutaj w zasadzie też trudno mi było znaleźć jakieś zastrzeżenia. Nawet liczba ośmiu przycisków była całkiem zadowalająca, mimo że w porównaniu z droższymi sprzętami wydaje się ona niewysoka.

Rzeczywiście, wszystko gra. Rozdzielczość sensora staje na wysokości zadania, liczba przycisków jest wystarczająca, wygląd i podświetlenie też nie pozostawia wiele do życzenia. Chciałoby się jednak, żeby Modecom Volcano MC-GMX4 wyciągnęła jeszcze kilka asów z rękawa, zauroczyła nas jakimiś paroma dodatkami. Ale z drugiej strony, jak na taką cenę, jest naprawdę nieźle.

I chyba taki właśnie wniosek z gwiezdnowojennego i mobowego testu wybija się na pierwszy plan.

Modecom Volcano MC-GMX4 - podświetlenie na żółto

Standard nie dla wszystkich

Modecom reklamuje swoje najmłodsze mysie dziecko (razem z całą resztą wulkanicznej serii), jako produkt przeznaczony zarówno dla profesjonalistów, jak i niedzielnych graczy. Ale czy rzeczywiście tak jest?

Potrzeby „amatorów” z pewnością zostaną zaspokojone przez „wulkan” Modecomu. Wśród weteranów wirtualnych bojów bez wątpienia też znajdą się tacy, którzy sięgną po ten model myszy. Mowa o tych graczach, którzy nade wszystko cenią sobie klasyczne kształty i opcje, a nie mnóstwo zbędnych dodatków. 

Modecom Volcano MC-GMX4 odpowiada na podstawowe potrzeby fanów wirtualnej rozrywki. Wszyscy, którzy uwielbiają taką właśnie elegancką klasykę mogą śmiało zaopatrzyć się w ten sprzęt. Co zaś tyczy się zwolenników awangardowych myszy naszpikowanych bajerami  - cóż, ci mogą jedynie trzymać kciuki za Modecom z nadzieją, że ten prędzej czy później wypuści na rynek również serię bardziej rozbudowanych urządzeń.

Modecom Volcano MC-GMX4 - przyciski do zmiany rozdzielczości

Ocena końcowa:

  • wygodny profil
  • możliwość zmiany DPI "w locie"
  • wysoka rozdzielczość sensora
  • funkcja tworzenia makr
  • podświetlenie RGB
     
  • regulacja rozdzielczości skokami
     
  • Ergonomia/ kształt:
     dobry
  • Jakość pracy przycisków:
    dobry
  • Jakość wykonania:
     dostateczny plus
  • Precyzja sensora:
    dobry
  • Design/ stylistyka:
    dostateczny plus
  • Oprogramowanie:
     dobry
  • Możliwość personalizacji:
     dobry

80%

Dobry Produkt

Komentarze

6
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    NewUnnamedUser
    Chyba nadal najlepszą myszką w kategorii jakość-cena, jest A4 X7 (X750 Extra Fire) Myszka za ok. 80 zł a ja i kilku moich znajomych którzy też je posiadają, używamy ich od kilku ładnych lat. Myszka nadal działa jak nowa i jest równie precyzyjna jak na początku. Kiedyś przeczyściłem w niej tylko szkiełko sensora wacikiem z alko. bo zaczynała świrować delikatnie. Co prawda w swojej wymieniłem przewód na nylonowy z Razer Imperator (swoją droga najlepsza myszką jaką używałem, jeśli chodzi o precyzje) bo w mojej X7 po dłuższym czasie łamał się kabel przy myszce. Wszystkie przyciski działają na 100% tak jak na początku, świetna myszka zarówno do korzystania na co dzień, jak i do gier (fps). Mówiło się, że to najtańsza myszka dla profesjonalnych graczy i dużo w tym racji.
    2
  • avatar
    q3aki
    a wrzuci ktos prosze zdjecie tej myszki obok G502?;)
  • avatar
    raczek70
    Jak dla mnie żaden dodatkowy klawisz, oprócz Fire w myszkach A4Techa, nie jest poręczny. Ja wręcz chciałbym myszkę z dwoma takimi klawiszami, po każdej ze stron rolki.
    Podobnie jak piszący powyżej mam A4Techa, tylko, że model X748 evo - pracuje kilka lat bez najmniejszego problemu.
    Laserowe myszki A4Techa natomiast nie budzą we mnie zaufania, jedna padła mi po 3 miesiącach, drugiej ( ten sam model ) nie jestem pewien na 100%, bo czasem wariuje.