Aparaty cyfrowe

Nikon D50 - okrojony profesjonalizm

  | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor:
1 komentarz Dyskutuj z nami

Nikon na fali sukcesu lustrzanki D70, a potem D70s, zdecydował się wprowadzić jej okrojoną wersję pod nazwą D50. Oto test tego aparatu.

Jeszcze niedawno posiadanie lustrzanki cyfrowej łączyło się po pierwsze z dużym wydatkiem finansowym, ale także z koniecznością posiadania wiedzy na temat fotografowania. Niedoświadczeni użytkownicy bali się lustrzanek, które kojarzyły się tylko z profesjonalna fotografią, studyjną czy reporterską.

Pierwszą lustrzanką, łamiącą ten stereotyp był Canon Eos 300D. Jego wejście na rynek spowodowało rewolucje w myśleniu o użytkowniku takiego urządzenia, a także lawinowy spadek cen. W 2005 roku mieliśmy już na rynku ostrą konkurencje tanich luster. Minolta ze swoim modelem 5, Olympus E-300 (aktualnie świetny E-500), Canon ze znacznie ulepszoną 350-tką, a i również Pentax odkroił nieco z tego tortu. Wg najnowszych wieści ze świata lustrzanek, na podbój klientów ruszają produkty Samsunga oraz Sony, Ten drugi przejął dział fotografii zlikwidowany przez Minoltę.

Nikon miał swój wielokrotnie nagradzany model D70 (aktualnie poprawiony D70s), który ze względu na cenę nie był w stanie konkurować z pozostałymi produktami. Tak powstała jego okrojona wersja, model D50.

Z czego zrezygnowano aby zmniejszyć cenę? D50 jest wolniejszy od starszego brata, najkrótszy czas otwarcia migawki to 1/4000 (1/8000 w D70), ma gorszy pomiar światła, zamiast 1005 sensorów mamy 'tylko' 420 punktów pomiaru, jest także wolniejszy w zdjęciach seryjnych. Miałem oba aparaty w ręce i powiem Wam szczerze, że te zmiany są niewielkie, a różnica w cenie spora. Z tego powodu zdecydowałem się na test właśnie D50, bo różnice małe, a popularność wśród cyfromaniaków na pewno będzie dużo większa.

Pierwsze wrażenie

D50 na pewno wygląda bardzo solidnie - jest prawdziwą lustrzanką. Po wyjęciu z kartonu okazało się, że jest nawet większy niż się spodziewałem. Może to wynika z faktu, że na co dzień używam mniejszej lustrzanki, ale faktem jest, że Nikon robi wrażenie. Po założeniu obiektywu przekonałem się, że mimo to dobrze leży w dłoni.

Jest nieźle wyważony i wygodny. Ogólne dobre wrażenie potęguje obecność górnego wyświetlacza, kojarzącego się ze sprzętem wysokiej klasy. Duże przyciski, solidne klapki, wysoko unosząca się lampa - po prostu dobrej klasy sprzęt. Nie zauważyłem jakiejś "taniości" czy przesadnej skromności w stosunku do D70. Korpus oczywiście jest mniejszy i lżejszy, ale wielu osobom właśnie te cechy bardzo przypadną do gustu. Zobaczmy, co oferuje nam to cacko.

Parametry techniczne

Lustrzanka cyfrowa ma to do siebie, że lista jej parametrów i funkcji zajmuje parę stron. Przytoczę więc tutaj najważniejsze, po resztę zapraszam na stronę producenta

  • Matryca: 23.7 x 15.6 mm CCD 6.1 MP efektywnych
  • Obsługiwana pamięć: SD
  • Migawka: 30 - 1/4000 s co 1/2 lub 1/3EV oraz Bulb
  • Pomiar światła: matrycowy 3D Color Matrix Metering , skoncentrowany, 75% obszaru kadru,  punktowy: ok. 2,5% powierzchni klatki
  • Czułość ISO: 200 - 1600
  • LCD: 2-calowy, 130000 punktów
  • AF: 5 polowy pomiar, pojedynczy, dynamiczny, dynamiczny z uwzględnieniem pierwszego planu
  • Balans bieli: auto, ręczne, 6 zdefiniowanych trybów, bracketing
  • Wymiary: 133 x 102 x 76mm
  • Waga bez baterii: 540g
  • Zasilanie: Akumulator litowo-jonowy Nikon EN-EL3