Aparaty cyfrowe

Inne funkcje i cechy

Ważną cechą każdej lustrzanki jest na pewno lampa błyskowa. Po pierwsze, wbudowana lampa często (przynajmniej na początku) jest jedyną używaną przez amatora fotografii. Musi więc być na tyle mocna, aby wystarczyć do odległości ok. 4m. Powinna także oświetlać w miarę szeroki plan, aby ustrzec się nie doświetlonych narożników. Trzeba przyznać, że inżynierowie Nikona poważnie potraktowali lampę w swoim D50. Jest średniej mocy - liczba przewodnia 11 (przy ISO100), ale ma szeroki zakres regulacji (-3EV do +1EV) i absolutnie dystansujący konkurencję czas synchronizacji - 1/500s !!

Kolejną cechą flesza są jego tryby pracy. Po za oczywistymi, takimi jak pełna automatyka czy redukcja efektu czerwonych oczu, w D50 mamy jeszcze do dyspozycji: synchronizacja na drugą kurtynę (przydatne w zdjęciach nocnych), długą synchronizację i także redukcję czerwonych oczy przy tym ustawieniu. Po prostu wszystko, czego potrzeba w pracy z wbudowana lampą.

Oczywiście korpus Nikona ma gorąca stopkę do zewnętrznych fleszy. Obsługuje nie tylko proste modele lamp, ale także najbardziej zaawansowane (SB 600 i 800), które potrafią pracować bezprzewodowo.

Tryby pracy - kiedyś, jeszcze dwa-trzy lata temu, lustrzanka cyfrowa kojarzyła się ze skomplikowaną konstrukcją, wymagającą wiedzy fotograficznej i technicznej do zrobienia zdjęcia. Sytuacje zmienił Canon, wprowadzając na rynek model 300, który był rewolucją na rynku lustrzanek. Inni producenci musieli także skonstruować nie tylko tańsze, ale przede wszystkim przyjazne w obsłudze, mniejsze i lżejsze konstrukcje. Właśnie uproszczeniu pracy z lustrem służą tryby automatyki. W związku z tym także D50 oferuje łatwość obsługi dla mniej wprawionych cyfromaniaków.

Po pierwsze, na górnym pokrętle mamy występujące zawsze tryby M-czyli pełna, manualna kontrola nad parą czas/przysłona. A- czyli ręczny wybór przysłony i automatyczny do niej dobrany czas otwarcia migawki. Tryb S, czyli na odwrót - ustalamy czas a automat dobiera przysłonę oraz P - para czas/przysłona regulowana jest przez automatykę aparatu.

Na tym samym pokrętle znajdują się także inne rodzaje pracy automatyki aparatu. Jest magiczny, zielony tryb auto (pełna automatyka) oraz 6 programów tematycznych. Są to zapisane ustawienia pracy elektroniki aparatu dostosowane do konkretnych sytuacji zdjęciowych. Dysponujemy tematami : portret, makro, zdjęcia sportowe, zdjęcia dzieci, zdjęcia nocne oraz krajobraz. Jak łatwo się domyśleć, w tych programach aparat pracuje tak, żeby jak najlepiej oddać dany temat kadru. Np. w trybie krajobraz mamy automatykę ekspozycji i autofocusa nastawioną bardziej na pierwszy plan, kolory nieco "podbite" a kontrast odrobinę zwiększony.

Wspomniałem o różnych trybach pracy automatyki, czas na opisanie narzędzi, które pomagają wtedy, gdy nie chcemy zdawać się całkowicie na automat. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście pomiar światła.
Na początku testu podałem, ze D50 ma okrojony, w stosunku do D70, pomiar światła. Mamy "tylko" 420 segmentowy czujnik, mierzący światło w całym kadrze, stosując 3D Color Matrix II. Co to tak naprawdę znaczy?
Otóż czujnik zbiera informacje z 420 swoich punktów pomiarowych i przekazuje je do procesora aparatu, który na podstawie zapisanych w swojej pamięci algorytmów i informacji o różnych sytuacjach zdjęciowych, dobiera prawidłowa parę czas/przysłona, ale nie tylko. Informacje z niego płynące pomagają w oddaniu odpowiedniego kontrastu i palety barw. Oczywiście w tej kwestii najważniejsza jest matryca, ale informacje o poziomie i intensywności światła są bardzo ważne dla oprogramowania lustrzanki. Tyle teorii, a praktyka jest po prostu taka, że Nikon D50 świetnie radzi sobie z prawidłowym naświetleniem kadru i nie łatwo go oszukać.

Istnieją sytuacje, w których nawet tak zaawansowany pomiar sobie nie poradzi i człowiek musi interweniować. Nasz Nikon także to potrafi, udostępniając użytkownikowi pomiar centralnie ważony (czyli informacje z centrum kadru są najważniejsze) oraz oczywisty w lustrzankach pomiar punktowy (2,5% kadru). Przy tym pomiarze warto wspomnieć, że nie musi być to centrum kadru, ponieważ możemy wybrać 5 położeń pomiaru punktowego (pokrywają się one z punktami ostrości) - super wygoda.                               

Kolejnymi przydatnymi narzędziami dla fotografujących w trybach półautomatycznych lub ręcznym będą na pewno  możliwość zablokowania parametrów ekspozycji (przycisk AE-L) oraz bracketing, czyli wykonanie serii zdjęć ze zmienionymi parametrami naświetlenia. Po prostu trudno Nikonem D50 źle naświetlić zdjęcie :)