Gry

Porażka w Heroes of Might & Magic V

Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
Dyskutuj z nami

Do gry 'Heroes of Might & Magic V' wracałem co jakiś czas, starając się dostrzec czy czasami coś mi nie umknęło. W końcu jednak zdecydowałem, iż gra winna zostać opisana na łamach naszego serwisu, gdy

Wydawałoby się, iż mając opisywać tak niezwykle oczekiwaną grę jaką jest 'Heroes of Might & Magic V', jej recenzja nie zajmie mi zbyt wiele czasu. Tym bardziej, jeżeli weźmiemy pod uwagę całą otoczkę, która towarzyszyła grze podczas jej ukazania się na polskim rynku. Mam tu na myśli w szczególności dosłowny 'zalew' niesamowicie pozytywnych recenzji, które ukazały się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zarówno w różnych czasopismach i w Internecie. Dlaczegóż więc zrecenzowanie tej gry stało się dla mnie taką trudnością? Przyznam, że początkowo poddałem się tej fali podniecenia w momencie pierwszych kontaktów z grą (choć nie jestem jakimś super fanem), jednak wkrótce potem pojawiły się pewne wątpliwości, czy faktycznie gra jest tak dobra i czy zasługuje na to by poświęcić jej osobną recenzje (zgodnie z założeniem serwisu, że nie opisujemy gier jedynie dobrych lecz tylko takie, które zasługują na wyróżnienie i są godne polecenia).

Postanowiłem więc chwilowo odpuścić ten temat i zająłem się graniem w inne ciekawe pozycje. Do gry 'Heroes of Might & Magic V' wracałem co jakiś czas, starając się dostrzec czy czasami coś mi nie umknęło. W końcu jednak zdecydowałem, iż gra winna zostać opisana na łamach naszego serwisu, gdyż jest to pozycja w mojej opinii dość dobra, choć nie pozbawiona wad, których istnienie zostało pominięte we wcześniej ukazujących się recenzjach.

Zapraszam Was więc do przeczytania troszkę innej recenzji Heroes of Might & Magic V niż prawdopodobnie  wszystkie inne :)

'Kura i złote jajka' ...jakoś tak to leciało

Pamiętam jak dziś, mój pierwszy kontakt z grą Heroes of Might & Magic (oczywiście mam tu na myśli część pierwszą), było to dobrych kilka lat temu i nikt wówczas nie przypuszczał, że gra doczeka się aż tylu kontynuacji. Nie sposób jednak odmówić jej oryginalności, świetnej realizacji i niesamowitej wręcz grywalności (oczywiście - jak na tamte czasy). Pomysł połączenia strategii czasu rzeczywistego z turowym systemem rozgrywania walk opartym na hexach okazał się strzałem w dziesiątkę i tym samym stał się dla jej twórców - firmy 3DO 'kurą znoszącą złote jajka'.

Wraz z upływem czasu seria powoli ewoluowała zmierzając ku doskonałości, którą okazała się być trzecia jej odsłona. Co do tego fani są nadzwyczaj zgodni. Dziwi więc trochę fakt, iż firma 3DO nie wyciągnęła z tego żadnych wniosków i w kolejnej czwartej już części zaserwowała graczom dość duże zmiany w rozgrywce. Zmiany, które niezbyt spodobały się graczom.

Nie będę w tym miejscu opisywał dokładnie co zostało zmienione i jakie są różnice między trzecią a czwartą częścią gry, bo zapewne większość z Was albo miała kontakt z obiema grami, albo czytała recenzje którejś z nich (nawet w ostatnich recenzjach Heroes of  Might & Magic V ta kwestia była wielokrotnie poruszana).

Dla niniejszej recenzji istotne jest jednak to, iż klęska czwartej części gry była dla firmy 3DO jednym z 'gwoździ do trumny'. Upadek tejże firmy nie zwiastował dobrze powstającej w bólach części piątej. Dopiero przejęcie serii przez firmę Ubisoft przyniosło promyk nadziei. Co prawda dreszczyk niepewności spowodowała wiadomość, iż projekt przekazany został do realizacji rosyjskiej firmie Nival Interactive - twórcom m.in. całkiem dobrego Silent Storm. Jednak czy będą oni w stanie sprostać wyzwaniu? Pytanie stało się bardziej aktualne w momencie przesunięcia premiery gry o pół roku, po wypuszczeniu jej wersji demonstracyjnej z uwagi na dość liczne błędy i średnie przyjęcie przez fanów. Tym bardziej można było mieć wątpliwości.