Gry

The Evil Within - nowy król survival horrorów?

z dnia 22-10-2014
Marcin Jaskólski | Redaktor serwisu benchmark.pl
26 komentarzy Dyskutuj z nami

Zapomnijcie o Silent Hill, czy Resident Evil - oto cyfrowa groza, która zamiata poprzedników pod dywan!

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 1

Miłośnicy survival horrorów, nie są ostatnio zbytnio rozpieszczani. Jeśli wspomnimy znane gry, to seria Silent Hill stanowi cień dawnej wielkości, chociaż jest nadzieja na jej odrodzenie pod nieco zmienioną nazwą, a mianowicie Silent Hills. Szósta część Resident Evil była co najmniej średnia, jednak niespodziewanie całkiem nieźle wypadł jej odłam, czyli Revelations. RE: Revelations, którego korzenie wywodzą się z przenośnej konsoli niedługo doczeka się również drugiej części. Na razie możemy jednak wrzucić na ruszt The Evil Within i będzie to prawdziwa uczta dla miłośników grozy.

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 2

Na początek trochę technikalii. Silnik może nie prezentuje sobą najnowszych osiągnięć technologicznych, ale wygląda naprawdę przyzwoicie. Niestety, konsolowy rodowód mocno daje się pecetowcom we znaki. Po pierwsze, gra ma blokadę na poziomie 30 klatek na sekundę, co odbija się na płynności i komforcie rozgrywki. Po drugie, z góry i z dołu ekranu wyświetlane są czarne, pionowe pasy. Włączając rozdzielczość 1920 x 1080, pole akcji ograniczone jest do fragmentu 1920 x 768 – czyżby znowu którejś z konsol zabrakło mocy obliczeniowej? Miejmy nadzieję, że wkrótce doczekamy się łatki – na razie można poradzić sobie z tym problemem w mniej oficjalny sposób (o czym dalej). Twórcom wersji PC przynajmniej udało się zaimplementować kilka technologii, jak choćby wygładzanie krawędzi MLAA i SMAA.

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 3

The Evil Within można pokrótce opisać jako udatne połączenie Resident Evil oraz Silent Hill. Nic w tym dziwnego, jako, że jednym z twórców gry jest Shinji Mikami, znany właśnie z serii RE. Bohatera obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby, a naszym podstawowym zadaniem jest walka z opętanymi. Nie ma tu jednak sieczki znanej z ostatniej części Resident Evil, raczej musimy się liczyć z każdym nabojem, jak to bywało w pierwszych częściach tej serii. Generalnie lepszym rozwiązaniem jest unikanie walki, ale nie zawsze jest to możliwe.

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 4

Do naszej dyspozycji pozostawiono spory arsenał – między innymi pistolet, strzelbę, wyrzutnię harpunów (różne rodzaje pocisków – zamrązające, eksplodujące, oślepiające), możemy również walczyć wręcz. Warto się skradać i zaliczać tzw. silent-kille. Opętani z którymi walczymy mają skłonności do „ożywania”, nawet gdy już wylądowali na glebie. Aby temu zapobiec należy wykorzystać ich słabość, czyli wrażliwość na ogień, a robi się to rzucając na nich płonącą zapałkę, których zapas jest oczywiście również ograniczony.

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 5

Ciekawie rozwiązano system zapisu i rozwoju postaci (oraz wyposażenia). Gra automatycznie zapisuje się w określonych check-pointach, ale również możemy ręcznie zapisać sytuację – o ile właśnie jesteśmy w miejscu, w którym znajduje się międzywiarowe przejście. Prowadzi ono do szpitala zamieszkałego przez enigmatyczną pielęgniarkę. W szpitalu możemy zapisać sytuację, rozwinąć umiejętności przy pomocy przerażającej maszyny (służą do tego punkty zbierane podczas rozgrywki), czy też zdobyć dodatkowe wyposażenie w prosektorium (pod warunkiem zdobycia specjalnych kluczy).

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 6

Zarówno lokacje jak i przeciwnicy są zróżnicowani. Co chwila jesteśmy stawiani przed nowymi wyzwaniami, więc nuda nam nie grozi. Gra zaczyna się dosłownie trzęsieniem ziemi i eksplozją zjawisk paranormalnych. Później na szczęście przyhamowano z hollywodzkimi efektami specjalnymi i zwiedzimy mnóstwo klimatycznych lokacji, gdzie zmagać będziemy się z przeciwnikami z piekła rodem. Zdarzać się będą momenty gdy przeciw nam stanie cała horda, jednak zwykle jeden przeciwnik będzie dla nas wystarczającym wyzwaniem. W walce można również wykorzystywać elementy otoczenia w postaci pułapek (można je również rozbrajać), czy plam benzyny, które można podpalać.

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 7

Sporo szumu w sieci narobiły minimalne wymagania gry. Wyłączając ograniczenie klatek na sekundę (szczegóły na kolejnym slajdzie) komputer z procesorem Intel Pentium G3258 i kartą graficzną GeForce GTX 750 Ti (ustawienia maksymalne) generował w testowej lokacji średnio 30-40 klatek na sekundę. Włączając wyświetlanie na całym ekranie (brak czarnych pasów), średnia spadała do 20-30 klatek na sekundę. Zmniejszanie detali nie wpływało znacząco na szybkość działania gry, ustawienia minimalne dawały zaledwie kilka klatek na sekundę więcej. 

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 8

Wersje PC gier na szczęście mają to do siebie, że często można je modyfikować. Pozbądźmy się więc upierdliwego ograniczenia do 30 fps oraz koszmarnych czarnych pasów na górze i dole ekranu, które ograniczają nam widoczność. Uruchomiamy grę z poleceniem +com_allowconsole 1 i podczas rozgrywki uruchamiamy panel za pomocą klawisza Insert. Następnie wpisujemy R_swapinterval -1 by przełączyć blokadę klatek z 30 na 60. Można w ogóle wyłączyć synchronizację pionową (zamiast -1 wartość 0), jednak producent zastrzega, że mogą pojawić się błędy. Czarnych pasów pozbędziemy się przy pomocy komendy R_forceaspectratio 1.8.

Zobacz film z The Evil Within na pełnym ekranie

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 9

Przyznam, że mnie – starego wyjadacza i miłośnika survival horrorów - The Evil Within zaskoczył bardzo pozytywnie. To produkcja o wciągającej fabule (powstrzymam się od spojlerów) i znakomitej grywalności. Tak jak wspominałem we wstępie, gra garściami czerpie choćby z Resident Evil (oczywiste ze względu na twórcę), czy Silent Hill, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Dla pecetowego gracza nieco męczące są ograniczenia techniczne (fps cap i ograniczenie widoczności), jednak sama Bethesda pokazuje jak je obejść – zaznacza jednak, że może powodować to problemy. Niektóre mają być rozwiązane (60 fps), a inne nie (powyżej 60 fps). Z naszej strony The Evil Within otrzymuje mocne 4,5 na 5.

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 10

Galeria z gry The Evil Within

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 11

Galeria z gry The Evil Within

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 12

Galeria z gry The Evil Within

The Evil Within - nowy król survival horrorów? | zdjecie 13

Galeria z gry The Evil Within

marketplace

Komentarze

26
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    @ jarnuszkiewiczm
    Zgadzam się z Tobą w 100%
    Co do Tomka: "wierz ze nie możesz zginąć"? Mam w coś wierzyć? W każdej grze możesz zginąć, cała zabawa polega na tym, żeby ta śmierć była ci nie na rękę - w alienie oznacza to powtarzanie czasem nawet 30 minut od ostatniego checkpointa. Evil within przeszedłem bez zająknięcia. Fajna gierka, ale żadne straszydło. Zwyczajny shooter konsolowy na 6/10.
  • avatar
    Troszkę gniot strasznie liniowy, nie zaskakuje... To wszystko już gdzieś kiedyś było...
  • avatar
    Alone in the dark był już lepszy...
  • avatar
    sory ale nie mam zamiaru klikać 13 razy żeby przeczytać kilkanaście zdań
  • avatar
    jak grasz tak jak grasz... wczuj się w bohatera otoczenie, wierz ze nie możesz zginąć, wczuj się w gre a poczujesz jej klimat.
    Bezsensowna gra na odwal się jest chyba aktualnie w twoim wypadku.
  • avatar
    Oj tam , jak zwykle miało być pięknie a wyszło średnio, coś za dużo tych średniaków w ostatnim czasie !!
  • avatar
    gra mi się bardzo podoba, klimatyczna dobra grafika i ogólnie coś przy tej grze trzyma (może ręka mistrza Mikami ;)
  • avatar
    szczerze gra bardzo dobre, ale nie straszna, bardziej obrzydliwa. Alien był bardziej przerażający tam to można było się w czuć w postać, w evilu tak nie ma. Ale jednak gra dużo lepsza,długa niemonotonna, wciągająca fajne filmiki i historia, super "kombosy" jak cię boss dopadł albo inny potwór, dużo "znajdziek" , rozwój postaci i i broni też bardzo przemyślany.
    Ale i tak czekam na RE i SH :D
    -3
  • avatar
    @jarnuszkiewiczm
    -4
  • avatar
    Jaki król horrorów? to pomyłka czy żart? Jak starego wyjadacza może zaskoczyć 3osobowa przygodówko-strzelanka gore, z elementami horroru, które są tak straszne jak film gore klasy E z lat 90-tych. I do tego nieudolny port na PC gdzie po odblokowaniu FPS nawet na GTX980 są dropy do 40 klatek, gra conajwyżej średnia, dość zadowalający wymagający poziom trudności, sugestywni bossowie, niezła gra świateł, ale strachu w tej grze nie uświadczysz, zwłaszcza jak ktoś jest weteranem surwiwal horroru, dla mnie niepodzielnym królem tej kategorii jest obecnie Alien isolation który zjada TEW-a w każdym aspekcie, grafika, udźwiękowienie, klimat, strach.
    -6
  • avatar
    zresztą co ja też bredze, w ogóle między alienem a TEW nie ma prównania, skoro nawet amnezja czy penumbra 2x bardziej straszy niż TEW
    -10
  • avatar
    i zapomniałem nie ma edycji , Outlast jeszcze należy dodać do tego :)
  • avatar
    Dla mnie najgorsza była Amnesia. Autentycznie miejscami czułem się mocno niepewnie :) Jednak brak jakiejkolwiek broni robi swoje. A do tego sugestywne zachowanie naszego bohatera w chwilach grozy
  • avatar
    "Strzelankowy" badziew z konsol... Alien:Isolation 'nuff said...
  • avatar
    Powtórzę się, ale jak dla mnie nic specjalnego. Koncepcja z Silent Hill: The Room, sposób narracji, prowadzenia fabuły, nawet wydaje mi się, że graficznie, gra czerpie garściami z Resident Evil 4 a co najmniej wątek doktora jest żywcem ściągnięty z jakiegoś horroru klasy B - niestety nie pamiętam tytułu. Ogólnie dużo zapożyczeń, grę powinni polubić fani serii RE, ale mi osobiście nie przypadła do gustu. 6/10 max ode mnie.
  • avatar
    Świetna gra!Nie ma tutaj bezsensownej sieczki,nad każdą lokacją lub walką z bossem trzeba dokładnie kalkulować jak i czym walczyć.Dostępność amunicji bowiem jest bardzo ograniczona,a aby ją zdobyć trzeba się nieżle napocić.Osobiście prawie każdą lokację zaczynam po 2,3 lub nawet 4 razy aby wybrac jak najlepsze rozwiązanie.Bardzo polecam tę grę.
  • avatar
    Że ładna grafika to bije klasyki typu Silent Hill czy Resident Evil? Oj panowie, chyba nie rozumiecie co jest clue survival horroru.