Yoshi’s Woolly World (WiiU) – platformówka szyta na miarę
Gry na konsole

Yoshi’s Woolly World (WiiU) – platformówka szyta na miarę

Robert Matuszak | Redaktor serwisu benchmark.pl
3 komentarze Dyskutuj z nami

W tej platformówce wszyscy lecą w (wełniane) kulki. I chociaż wstępnie nie brzmi to zbyt zachęcająco, uwierzcie – Yoshiego z włóczki spróbować powinien każdy!

Ocena benchmark.pl
  • 4/5
Plusy

śliczna i klimatyczna oprawa audiowizualna,; mnóstwo ciekawych pomysłów upakowanych w oklepany już gatunek, utrzymujących świeżość rozgrywki aż do końca,; detale, detale, detale!,; tryb kooperacji;

Minusy

prosta jak drut, w szczególności Bossowie,; transformacje Yoshiego tylko na dedykowanych im poziomach

Nigdy nie lubiłem szyć. Ilekroć nauczyciel techniki wyskakiwał ze wspomnianym zajęciem w jakimś karkołomnym zadaniu na ocenę, kryłem się za „złożonością projektu” i mówiłem, że koniecznie muszę dokończyć go w domu. Tam rozpruciem stworzonego w trakcie godziny lekcyjnej bajzlu zajmowała się już moja rodzicielka, zaczynając wszystko od nowa i sprawiając, że wyżej podpisany nie otrzymywał oceny niedostatecznej. Złe to były czasy. Złe i burzliwe.

Yoshi’s Woolly World - plansza

I gdyby tylko Yoshi’s Woolly World jakimś cudem okazał się być teraz grą o tej jakże znienawidzonej przeze mnie aktywności, broniłbym się przed nim rękami i nogami. Nie pomogłaby tu ani jego słodziakowa aparycja, ani też wieloletnia miłość do Nintendo, bo głęboko zakorzeniona nienawiść do igły i nitki skutecznie utrzymywałaby mnie z dala od tej produkcji.

Na całe szczęście, ilość materiału i wełny użytej w procesie tworzenia tego unikatowego tytułu nie skazała go na los symulatora krawcowej. Bo Yoshi’s Woolly World to platformówka. Pieruńsko dobra platformówka!

Yoshi’s Woolly World - bohater

Fabuła grubymi nićmi szyta

W chwili, kiedy zły Bowser po raz kolejny porywa piękną Peach i wywozi ją do zamku gdzieś za górami i lasami, Yoshi po staremu zakasuje rękawy i… wróć. Tak naprawdę to nie Bowser, a chyba jeszcze bardziej wredny Kamek – i nie złotowłosą piękność, a zgraję małych i pociesznych Yoshi, stworzonych z wełny i żyjących w równie wyszytym i wydzierganym świecie. Dinusie, sprowadzeni przez upierdliwego operatora latającej miotły do poziomu zwykłej włóczki, w czasie jego taktycznego odwrotu rozrzuceni zostają po 5 światach – i to w rękach gracza jest oczywiście ich odnalezienie i przywrócenie im właściwej formy.

Yoshi’s Woolly World - jedna z plansz

Intryga panie prosta jak druty do dziergania, ale – kto by pomyślał – nie ona gra tu pierwsze skrzypce, będąc jedynie pretekstem do radosnego przedzierania się przez zestaw prześlicznych poziomów obecnych w grze. Spacer w chmurach (połączony z rzucaniem zmieniającymi się w obłoki kokoszkami!), dzikie pląsy w dżungli czy też przekopywanie się przez materiał pod ziemią - na różnorodność krajobrazu narzekać nie sposób.

Co więcej, każdy z dostępnych poziomów wiernie podąża za jakimś motywem przewodnim – w jednym miejscu może być to doszywanie sobie platform na ramionach wielgachnych wiatraków, gdzie indziej wysadzanie barykad i torowanie drogi zdobycznymi bombami. A gdyby tej różnorodności w jakimś stopniu było jeszcze komuś mało, z pomocą przybywa zestaw unikatowych umiejętności Yoshiego, wliczając w to transformację.

Yoshi’s Woolly World - główny bohater

W szyciu nic nie ma, oprócz szycia, Więc szyjmy, póki starczy siły!

Będąc czysto wełnianym tworem poruszającym się w równie materiałowym świecie, Yoshi raczy nas nie tylko zestawem przyjemnych dla oka detali – jak na przykład jego rozpłaszczający się, wełniany nosek, kiedy pchamy przed sobą jakąś przeszkodę – ale i również umiejętnością przekształcania swojego pluszowego ciała. Gdy biegniemy przez dłuższą chwilę, nogi wierzchowca Mario zamienią się w kółka, a przytrzymanie przycisku skoku owocuje tu ich przejściem w postać śmigła, utrzymującego Yoshiego w powietrzu kilka sekund dłużej.

To jednak jeszcze nic - od czasu do czasu trafi się również poziom specjalny, gdzie zielony dinozaur zamieni się w łódź podwodną, samolot, motor lub… kreta. Do tego wszystkiego koniecznie dodać należy także nieco bardziej tradycyjny pakiet trików znajdujących się w repertuarze ruchów Yoshiego, a więc połykanie wszystkich przy użyciu czepnego języka oraz przekształcanie ich w… Nie, tym razem nie w jajka, a wełniane kulki.

Yoshi’s Woolly World - boss

Takimi kulkami możemy (a wręcz musimy) rzucać tutaj na potęgę, bo bez umiejętności celowania w rzeczy wszelakie – przeciwników, platformy lub rury, które celnie wymierzona włóczka „doszyje” na naszych oczach – Yoshi’s Woolly World ukończyć nie sposób.

Nie, żeby była to też jakoś ekstremalnie trudna produkcja: napocimy się tutaj tylko w przypadku chęci zdobycia wszystkich ukrytych po poziomach „znajdziek”. Ale już przejście ich z marszu, czy też obowiązkowe pojedynki z bossami to wręcz nieprzyzwoity banał. Co więcej, za zdobywane na poziomach diamenty przed rozpoczęciem każdej „misji” wykupić można sobie specjalną „naszywkę”, w określony sposób modyfikującą poziom trudności.

I tak przy okazji jednej z nich do zabawy dołączy Poochy, a więc żółty piesek z okładki tytułu przynoszący Yoshiemu co niektóre znajdźki bądź przeprawiający go przez morze kolców. Gdzie indziej zyskamy odporność przed ogniem lub… upadkiem (gra wyrzuci nas wówczas w powietrze, by powrót na którąś z platform był znów możliwy) bądź zwiększymy prędkość ruchów dinozaura.

A czy wspominałem już o Mellow Mode, a więc trybie dodającym Yoshiemu skrzydła, dzięki czemu przez każdy poziom można tu po prostu przefrunąć? Jeśli ktoś w nowym Yoshim chce po prostu cieszyć się piękną oprawą, lub też zagrać w dostępnym trybie kooperacji razem z pociechą, ma ku temu wszelką sposobność – nie martwiąc się absolutnie o i tak zgrabnie rosnący z każdą planszą poziom trudności.

Yoshi’s Woolly World - zbieranie coins

Samo szycie

W ten oto sposób i po raz kolejny, Nintendo pokazało światu o cóż takiego w grach wideo naprawdę chodzi. W Yoshi’s Woolly World zaklęta jest bowiem cała frajda, jaką wycisnąć można z obcowania z tym, a nie innym medium. Co prawda momentami jest tu zbyt prosto, a sam chciałbym otrzymać jeszcze możliwość wyboru formy Yoshiego w celu pokonania konkretnego poziomu, ale cóż – nie ma czegoś takiego jak gra idealna, a wytykanie Yoshiemu błędów to jak szukanie igły (do szycia, oczywiście!) w stogu siana. Z ręką na włóczce polecam wszystkim, niezależnie od ich wieku czy płci. Tak spójnej w swych założeniach i jednocześnie dopracowanej produkcji ze świecą szukać.

Ocena końcowa:

  • śliczna i klimatyczna oprawa audiowizualna;
  • mnóstwo ciekawych pomysłów upakowanych w oklepany już gatunek, utrzymujących świeżość rozgrywki aż do końca;
  • detale, detale, detale!;
  • tryb kooperacji;
     
  • prosta jak drut, w szczególności Bossowie;
  • transformacje Yoshiego tylko na dedykowanych im poziomach
Grafika: dobry
Dźwięk: dobry
Grywalność: dobry

Ocena ogólna:

80%

Komentarze

3
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Anonim20
    2
    "prosta jak drut, w szczególności Bossowie"
    Jo cię smola chopie to je platformówka to mo być łatwe tla bajtli fatra mamulki czy opy i omy mosz się siedność i relaksować a nie ciepać ku...wami ch...mi jak w Ori to nie je Dark Souls.
    Przaja tyj szpili fest gryfno.
  • avatar
    NewUnnamedUser
    -1
    Little Big Planet
  • avatar
    Radical
    -1
    Powiedziałbym że super pomysł ale nintendo powtórzyło to co zrobiło przy Kirbys Epic Yarn