Ponad Warszawą - stolica dniem i nocą na zdjęciach
Foto

Ponad Warszawą - stolica dniem i nocą na zdjęciach

przeczytasz w 5 min.

Wykonać zdjęcia Warszawy ze śmigłowca to niełatwe zadanie. Efekty, szczególnie fotografie wykonane nocą, zachwycają.

Zapraszamy was do niezwykłej galerii, prezentującej zdjęcia Warszawy ze śmigłowca wykonane dniem i nocą. Autorem zdjęć jest Maciej Margas, który wie dobrze jak fotografować z wysoka, jednak po raz pierwszy zmierzył się z takim wyzwaniem jak fotografowanie z wysokości prawie kilometra. Efekty są wspaniałe, szczególnie nocne zdjęcia, które ukazują stolicę Polski z całkiem innej perspektywy niż widzimy ją za dnia czy nocą spacerując ulicami, a nawet wdrapując się na najwyższe z warszawskich budowli.

Maciej Margas, student szkoły filmowej w Warszawie miał marzenie. Wsiąść do śmigłowca ze swoim aparatem, wznieść się ponad miasto i fotografować. Dniem i nocą. Dzięki wsparciu między innymi Canona, który zapewnił odpowiedni sprzęt, marzenie stało się faktem. Poniżej krótkie wideo, które opowiada o przygotowaniach do lotu, a dalej rozmowa, w której Maciek podzielił się z nami swoimi wrażeniami. Wybór zdjęć możecie obejrzeć na następnej stronie.

Skąd pomysł fotografowania w ten sposób? Inspirowałeś się na przykład słynnymi fotografiami Roberta Camerona lub sławnymi ostatnio projektami Vincenta La Foreta, który fotografuje wielkie miasta nocą?

Portretuję Warszawę z jej najwyższych punktów już od kilku lat wciąż szukając nowych perspektyw i starając się opowiadać o tym mieście w nietypowy sposób. Kocham i uważam, że naprawdę jest piękne. Jest wiele inspirujących fotografii Warszawy z lotu ptaka, m.in. zdjęcia Blogusz przedstawiające Chomiczówkę niczym pudełko kredek. W przypadku nocnych fotografii lotniczych Vincent Laforet był dla mnie dużą inspiracją, ale z racji tego, że nikt nie robił jeszcze takich zdjęć ani w Warszawie, ani chyba nawet w Polsce (mam tu na myśli dobrej jakości fotografie nocne z dużych wysokości), część szlaku musiałem przetrzeć sam.

Jakie przeszkody musiałeś pokonać by spełnić marzenie fotografowania Warszawy ze śmigłowca? Bo zdobyć się na odwagę to chyba najmniejszy problem.

To prawda, lęk wysokości i inne obawy to były ostatnie rzeczy, o których myślałem. Prawdziwych problemów było dużo więcej. Żeby latać nad centrum miasta potrzebna jest zgoda kilku urzędów i instytucji - m.in. Biura Zarządzania Kryzysowego (zgoda Prezydent Miasta), Biura Ochrony Rządu. Dodatkowo taki lot nad centrum mógł się odbyć tylko specjalnym dwusilnikowym śmigłowcem, o który też nie jest łatwo. Sprzęt - potrzebowałem najlepszych lustrzanek, żeby uzyskać jak najlepszą jakość obrazu, szczególnie w przypadku zdjęć nocnych, przy których musiałem korzystać z wysokich czułości matrycy. Wreszcie pieniądze - godzina lotu takim śmigłowcem kosztuje 10 tysięcy złotych + vat.

Ja odbyłem w sumie 2 loty po półtorej godziny, czyli z początkowych 10.000 udało mi się zdobyć na projekt prawie 40 tysięcy złotych. Zgranie w jednym terminie sprzętu, pieniędzy, ekipy, pozwoleń i pogody (którą można przewidzieć na max. kilka dni wcześniej, ale przeciez nie super precyzyjnie) było bardzo trudne. O kolejnych problemach mógłbym opowiadać jeszcze długo, tak naprawdę dopiero pod koniec, kiedy mieliśmy już propozycję terminu, mogłem powrócić do pracy 'artystycznej'.

Maciej Margas przed lotem

Teraz poprosimy o kilka faktów i liczb. Jakim sprzętem fotografowałeś? Ile powstało zdjęć? Ile odbyłeś lotów?

Fotografowałem Canonem EOS 5DS R oraz Canonem EOS 1DX (dzięki uprzejmości Canon Polska). Poza obiektywem 16-35mm korzystałem z samych stałoogniskowych i jasnych "eLek" - 24, 35, 50, 85, 135 i 200mm. W trakcie dwóch półtoragodzinnych lotów powstało ok. 4500 zdjęć - więcej w trakcie lotu nocnego, przy którym musiałem robić kilka-kilkanaście zdjęć w serii, żeby mieć pewność że będę miał nieporuszoną klatkę.

Czy planujesz jakieś zmiany podczas kolejnych lotniczych misji?

Na pewno następnym razem będę lepiej wiedział czego się spodziewać, cieszę się że tym razem przed lotem nocnym (który był dla mnie ważniejszy) odbyliśmy również lot dzienny, po którym wiedziałem już co i jak. Wiem już np., że efekt który chciałem uzyskać był widoczny dopiero kiedy wleciałem najwyżej jak mogliśmy, czyli 3000 stóp, albo że z tej  wysokości 200mm to trochę zbyt duże zbliżenie. W przerwie między lotami sprawdziłem z których obiektywów korzystałem najczęśniej i co nimi uzyskałem - z tą wiedzą w trakcie trudniejszego lotu nocnej nie zastanawiałem się na jakich narzędziach pracować.

Masz doświadczenie w fotografowaniu z wysokich miejsc. Fotografowanie ze śmigłowca to jednak coś kompletnie odmiennego. Jak bardzo?

Jedyne co łączy te dwa rodzaje fotografii to wysokość, chociaż i ta jest przecież inna. Tak naprawdę wszystko jest na odwrót :) Kiedy fotografuję z wysokich miejsc zazwyczaj robię to na statywie, a nocne zdjęcia naświetlam po kilkanaście - kilkadziesiąt sekund. Tutaj cały czas jesteśmy w ruchu, nawet jeśli powolnym, co oznacza że trzea być cały czas czujnym na zmiany kadru, ustawienie obiektów względem siebie. Najkrótszy czas naświetlania jaki wykorzystałem to była 1/30-1/50 sekundy, (tylko z obiektywem fisheye).

Aparaty, na których pracowałem, umożliwiały mi wykorzystanie wysokich czułości ISO - 6400 - generując przy tym przyjemny dla oka szum, natomiast kiedy fotografuję na statywie używam jak najniższych wartości ISO, żeby ich jakoś była jak najlepsza. Przy zdjęciach 'na podłożu' używam wysokich wartości przysłon (5.6-8.0), tutaj miałem jasne obiektywy stałoogniskowe, którymi strzelałem na przesłonach f/1.2 - f/1.8. Jeżeli chodzi o wrażenia, lot śmigłowcem jest jednak dużo bardziej emocjonujący :)

Jak wyglądało Twoje stanowisko pracy w śmigłowcu? Był on jakoś specjalnie przygotowany do tej wyjątkowej sesji?

Tak naprawdę do dnia wylotu ustalaliśmy moją pozycję w śmigłowcu. Byłem po prawej stronie maszyny przy otwartych drzwiach - siedząc na podłodze, z nogami na płozie. Miałem na sobie specjalną uprząż, którą byłem zaczepiony linami i karabinkami w trzech miejsach, więc nie było mowy o tym żebym gdzieś wypadł - dobrze rozpoznałem swoje możliwości ruchu i najwięcej co mogłem zrobić to ew. stanąć na płozie. W środku helikoptera na tylnym siedzeniu (a więc na prawo ode mnie) leżał mój plecak z obiektywami, kartami i bateriami.

Żeby cokolwiek wymienić wystarczyło wchylić się do środka. Wszystko zmieniałem tylko nad plecakiem uniemożliwiając wypadnięcie czegokolwiek, a aparaty poza moją szyją były również przyczepione do uprzęży karabinkami. Za mną stała konsoleta, którą z drugiego tylnego siedzenia operował Aerial DoP Robert Wieczorek, sterując podczepioną pod dziobem kamerą - Cineflex.

Widok ze śmigłowca w czasie lotu

Czy coś cię zaskoczyło gdy już na spokojnie przyjrzałeś się zdjęciom?

Nie spodziewałem się, że ich jakość będzie tak dobra, przy takich przesłonach i czułościach zwykłe lustrzanki generowałyby ogromne szumy. Te zdjęcia spokojnie nadają się do dużych wydruków i publikacji. Poza tym to jak szybko działa się w powietrzu i na niektóre rzeczy nie zwraca się w ogóle uwagi. Także to, jak dziwne jest centrum Warszawy - nasze 'city' to w rzeczywistości kwartał ulic w jednym rzędzie, najlepiej oświetlonym miejscem jest Plac Defilad, który jest przecież ogromnym parkingiem i nic się na nim nie dzieje, a główne arterie - Al. Jana Pawła II, Marszałkowska, Al. Jerozolimskie - tworzą autostrady w samym środku miasta, tak jakby był to jedynie duży węzeł komunikacyjny. Człowieka, poza patelnią metra centrum, było tam bardzo mało.

Zdjęcia, szczególnie takie, sprawiają ogromną radość i satysfakcję. Gdybyś jednak miał wybrać to najlepsze, które budzi najwięcej emocji, to które by to było?

Na razie nie miałem tak naprawdę czasu samemu przejrzeć wszystkich zdjęć, wybrałem tylko kilkanaście dla mediów. Cały czas ktoś czegoś ode mnie chce, a ja nawet nie mam jeszcze pełnej wiedzy o moim materiale :) Największe wrażenie zrobiło na mnie kilka zdjęć zrobionych rybim okiem, bo najlepiej widać na nim siatkę ulic i wylotówki, które powodują niesamowity efekt, miasto rozchodzi się na nich niczym ramiona gwiazd.

Fotografia wykonywana z dużych wysokości za pomocą dronów to gorący ostatnio temat. Jak myślisz, czy zdjęcia wykonane z drona mogą dorównać klimatem zdjęciom wykonanym podczas lotu śmigłowcem? A może chodzi tu o coś więcej niż tylko wykonanie zdjęć?

Oczywiście wiele osób przed i po locie pytało mnie lub komentowało czemu nie zrobiłem tego dronem,  byłoby dużo taniej. Trzeba jednak pamiętać, że dronem nie polecielibyśmy tak wysoko jak chciałem (3000ft = 900 metrów). Prawdopodobnie nie uzyskalibyśmy nawet takiej zgody. Tani dron z gopro na pewno nie wykonałby tak dobrych jakościowo zdjęć, a nad lustrzanką nie miałbym tak pełnej kontroli. Tutaj mogłem w każdej chwili zmienić obiektyw, przekręcić zdjęcie do pionu etc. Żeby zrealizować taki materiał dronem, nawet lecąc dużo niżej, musiałbym poświęcić na to kilka tygodni.

Powodzenia w realizacji kolejnych projektów

Dziękuję

Źródło: inf. własna, fot: Maciej Margas