• benchmark.pl
  • Foto
  • Canon notuje straty finansowe - czy dlatego, że nie ma topowego bezlusterkowca?
Foto

Canon notuje straty finansowe - czy dlatego, że nie ma topowego bezlusterkowca?

Karol Żebruń | Redaktor serwisu benchmark.pl
8 komentarzy Dyskutuj z nami

Podsumowanie 3 kwartału 2015 roku to po raz kolejny spadki u Canona. Lecz pokazy Canon EXPO 2015 sugerują, że koncern szykuje mocną odpowiedź

Canon EXPO 2015

Twierdzącą odpowiedź na tytułowe pytanie udzielają pracownicy agencji Reuters. Co prawda dochody Canona wzrosły, ale to wynik zmian kursu jena. W istocie, zysk operacyjny w 3 kwartale spadł o 21 %. Reuters uważa, że Canon za bardzo angażuje się w inne działania (branża nadzoru technicznego, wideo i półprzewodnikowa) niż stworzenie solidnego bezlusterkowca. A smartfony są coraz lepsze, czy raczej powinno się powiedzieć, coraz częściej wykorzystywane w roli tylko jedynego aparatu.

Spadek nie jest zaskoczeniem, Canon podobnie jak inne firmy foto, zmaga się z coraz niższymi zyskami operacyjnymi już od dawna. Taki stały trend może w końcu wywrzeć zgubny wpływ na kondycję firmy.

Niedawno Canon pokazał nowego bezlusterkowca EOS M10. Moim zdaniem nie jest to do końca to na czekaliśmy, Canon stać na o wiele więcej. Jednak jednocześnie firma tworzy dobrą serię kompaktów, o możliwościach nieosiągalnych przez smartfony. Dba także o rynek profesjonalnych lustrzanek, choć to właśnie na nim zbiera największe baty.

Wracając do tytułowego pytania. Reuters może i ma rację, wydaje się jednak, że Canon ma pewną długofalową strategię, która przyniesie korzyści za kilka lat. Pokazy Canon EXPO 2015 w Paryżu dowodzą, że koncern nadal ma czym się chwalić.

Canon EXPO 2015 hala wystawowa

Z drugiej strony, konkurencja, szczególnie Sony, świetnie wykorzystuje swoją obecnie prawie monopolistyczną (Leica to jednak inny segment i kaliber cenowy) pozycję na rynku pełnoklatkowych bezlusterkowców. Co o tym sądzicie?

W świecie plotek foto pojawiły się informacje o prawdopodobnych pracach nad pełnoklatkowym bezlusterkowcem. Zakładając, że wcześniejsze obietnice co do aparatu, który pokochamy, są prawdą, takie prace na pewno mają miejsce. Zresztą rozbudowa systemu EOS M nie musi skończyć się tylko na pełnoklatkowym aparacie. W ciągu najbliższego roku Canon powinien pokazać na co go stać.

Inna plotka mówi o prawdopodobnym wykorzystaniu niewyprodukowanego przez Canona sensora w jednym z jego aparatów. Canon zawsze był traktowany jako firma, która stara się stworzyć aparat od podstaw ze swoich podzespołów. Inwestycje w technologie litograficzne i pokazy nowych sensorów, sugerują, że Canon raczej nie będzie odwracał się od swojej produkcji. Dlatego tę plotkę należy traktować z dużą ostrożnością.

Powyższa plotka może być wynikiem złego zinterpretowania innych doniesień. Canon szykuje 120 Mpix lustrzankę i to jest pewnik. Teraz dowiadujemy się, że zastosowana w tym sensorze technologia  odtwarzania barw nie wykorzystuje maski filtrów Bayera. Będzie to raczej coś podobnego jak znany nam już Foveon.

Gdyby Canon pokazał taki aparat, to niechże ma on nawet tylko 40 Mpix. Jeśli każdy z pikseli będzie reagował na trzy kolory, tak jak w Foveonie (co da 3x40 = 120 Mpix), to dostaniemy bardzo ciekawy produkt.

Źródło: Canon

Komentarze

8
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Konto usunięte
    Moim zdaniem mozna to bylo przewidziec - ba - pisalem o tym wczesnie w kilku komentarzach.

    Canon w w swoich lustrzankach zbytnio skupil sie na rozwijaniu funkcji video, traktujac podstawowe funkcje foto bardzo po macoszemu.
    Tymczasem wiadomo, ze funkcje video w lustrzankach wykorzysta nieznaczny procent uzytkownikow - filmowcow amatorow.
    Canon od dawna jest w tyle jesli chodzi o rynek amatorski - nie ma tak naprawde do zaoferowania nic, co mogloby sie rownac z Nikonem (ostatnie wypusty typu 70D czy 7MkII to niestety nie jest to na co czekali entuzjasci marki). Od kilku lat zreszta ma sie wrazenie, ze poszczegolne modele Canona projektowane sa bardziej przez ksiegowych niz przez inzynierow-fotografow. Czesto poszczegolne funkcje byly ograniczne lub usuwane tylko po to aby przypadkiem w jakims zakresie nie dorownac wyzszemu modelowi.
    Na efekty jak widac nie trzeba bylo dlugo czekac...

    Nikon od kilku lat konsekwentnie stosuje inne podejscie - do niemal wszystkich aparatoow w danej serii laduje takie same, czy niemal takie same matryce (rozdzielczosc, i czulosc), zas poszczegolne modele roznia sie funkcjonalnoscia. Jak ktos chce tania lustrzanke, to kupuje model 3200 i nie ma wrazenia ze producent na czyms oszczedza. Jak doplaci ekstra ma wiecej "bajerow" - uchylny ekran, dodatkowy wyswietlacz, szybszy af, wieksza ilosc klatek na sek itd.

    FF Nikona tez ostatnio nie ustepowaly w niczym, a czasem przewyzszaly modele Canona.

    Wydaje mi sie jednak, ze najwiecej Canon stracil na rynku amatorskim. Po prostu nie bylo na co zamienic starszego aparatu. Sam zamienilem 450D na Sony RX100 MkIII i jakos nie odczuwam tego ze nie mam lustrzanki...
    1
  • avatar
    mgkiler
    Nie jestem pewien czy pełnoklatkowa lustrzanka jest tak bardzo dziś potrzebna Canonowi.

    Wydać by mogli 2 aparaty bezlusterkowe:

    1. Pierwszy niewielki "kompakt z wymienną optyką" wyposażony w elektroniczny wizjer z focus-peakingiem oraz gorącą stopką. Matryca APS-C. Nie chodzi tu o takiego EOS M, tylko coś co konkurowały by z innymi konstrukcjami tego typu.

    2. Drugi to bezlusterkowiec z ergonomiczną dużą obudową (wielkości np Canona 40D) czyli z wygodnym uchwytem - tyle, że bezlusterkowiec. Również elektroniczny wizjer z focus-peakingiem.

    Oprócz tego mogli by wydać lustrzankę z matrycą mająca max 10 megapikseli, ale za to gigantycznym ISO.