• benchmark.pl
  • Foto
  • Latanie samolotem - zmora fotografa z górą sprzętu - o czym warto wiedzieć
Foto

Latanie samolotem - zmora fotografa z górą sprzętu - o czym warto wiedzieć

Karol Żebruń | Redaktor serwisu benchmark.pl
2 komentarze Dyskutuj z nami

Zanim ruszymy w daleką podróż samolotem, warto zorientować się na jakie nieprzyjemności związane z transportem sprzętu foto możemy się natknąć.

Czego boi się fotograf, który dużo podróżuje? Utrata sprzętu, niezależnie od tego czy w wyniku kradzieży czy to w efekcie roztargnienia lub co gorsza braku profesjonalizmu służb lotniskowych na pewno jest na pierwszym miejscu. Są też obawy związane z rzeczami, które są wysoce niekomfortowe, a do takich zalicza się obowiązkowa inspekcja sprzętu na lotniskowej bramce. Poza tym warto martwić się o znajomość obowiązujących w danym państwie przepisów dotyczących transportu bagażu foto. Dotyczy to amatorów jak i profesjonalnie podchodzących do tematu.

Lecisz samolotem - o tym musisz pamiętać - to się przyda

Gdy pakujemy nasz sprzęt fotograficzny do bagażu podręcznego, musimy pamiętać, że najprawdopodobniej będzie trzeba go wypakować podczas kontroli przed wejściem do strefy odlotów. Samo przeskanowanie walizki czy plecaka nie wystarczy. Możemy zostać poproszeni o pokazanie najmniejszego nawet elementu - obiektywów, ładowarkek i innych akcesoriów. A nawet o ich uruchomienie dla udowodnienia, że nie jest to atrapa.

Pakując się przed lotem samolotem, pamiętajmy, by zrobić to z głową. Czyli nie tylko pamiętając o naładowaniu akumulatorów (by sprzęt zadziałał) i efektywnie umieszczając wszystko w jak najmniejszej przestrzeni bagażowej, ale na dodatek układając rzeczy tak, by ich wypakowanie i późniejsze włożenie nie zabrało nam wieczności. A w stresie jaki panuje podczas kontroli sekundy wydłużają się w minuty.

Pomóc w odpowiednim zapakowaniu sprzętu może odpowiednio dobrana torba na bagaż fotograficzny. Pamiętajmy, nie wystarczy kupić tylko torby/plecaka, który ma miliard przegródek na różne rzeczy. Ich układ i liczba powinien pasować do tego co mamy i jak chcemy umieścić w bagażu. Na dodatek, gdy linia lotnicza pozwala mieć tylko jeden bagaż podręczny, trzeba mieć coś uniwersalnego - i na akcesoria foto i na inne podręczne drobiazgi.

Plecak i jego zawartość
Profesjonalny zestaw sprzętu - aż strach nadać to jako bagaż rejestrowany

Torba, która na pozór wydaje się niewygodna, może być idealna, gdy wybieramy się w podróż samolotem. Przy okazji, nie kierujcie się jej rozmiarami, a faktyczną ładownością. Każdy zestaw ma swoje określone wymiary, jeden może być szerszy, inny dłuższy. Dlatego mniejsza torba nie zawsze oznacza, że zmieścimy w niej mniej rzeczy. 

Plecak Benro CW300N
Nie ma idealnego plecaka na sprzęto foto - każdy ma inne potrzeby - dlatego popularne są plecaki z przestrzenią foto jak i na normalne drobiazgi

Czasem nawet przyda się dodatkowa torba na aparat, gdy znajdziemy się już na miejscu. To rozwiązanie jest mało wygodne (torbę trzeba gdzieś spakować), ale gdy zabieramy sporo elektroniki, nie tylko aparat fotograficzny, może być jedynym sensownym.

Trzeba też pamiętać o ograniczeniach związanych z rozmiarem, wagą czy liczbą sztuk bagażu, który można wnieść na pokład. Torba, która łatwo spełnia wymagania linii A, w linii B może okazać się poza dozwolonym limitem wymiaru/wagi. A nadanie nieprzygotowanego bagażu, który miał być podręczny, to gwarantowane kłopoty. Są linie, w których na pokład można wnieść 20 kg, ale też takie, w których 5 kg będzie budzić wątpliwości. Informacja na opakowaniu torby, że spełnia kryteria bagażu kabinowego, może być podana w odniesieniu do mało restrykcyjnej linii lotniczej.

Poza tym, sprzęt foto najlepiej cały czas mieć blisko siebie. Jeśli już zdecydujemy się umieścić go w szafce nad głową, pilnujmy, by ktoś nie zechciał go nam „skompresować”...

Jeśli sprzęt fotograficzny ma trafić do bagażu rejestrowanego, to bezwzględnie należy zadbać o jego odpowiednie zabezpieczenie. Zwykła miękka torba nie wystarczy. Sprzęt może przetrwać starcie ze służbami lotniskowymi, może też dotrzeć do celu w drobiazgach.

Walizka Pelican

Uniwersalnym, stosowanym od lat rozwiązaniem są tak zwane walizki typu Pelican - w zasadzie to tylko jedna z marek traktowana jako synonim takiego sprzętu. Wykonane z mocnego tworzywa ABS, wypełniona amortyzującą uderzenia pianką i/lub miękkimi przegródkami. Nie są to tanie akcesoria, lecz gdy wozimy ze sobą sporo cennego sprzętu, innej alternatywy w zasadzie nie ma. Chyba że zawierzymy bezpieczeństwo walizce monterskiej lub innej sztywnej walizie.

Przy mniejszej liczbie elementów naszego foto-zestawu, gdy stosowanie specjalnej walizki mija się z celem, należy pomyśleć o bezpiecznym umieszczeniu go wewnątrz torby z odzieżą. Trzeba zastanowić się, by ułożyć go tak, by elementy walizki nie stały się przypadkiem niebezpieczne w trakcie lotu. Aparat i obiektyw w takim bagażu powinny być transportowane oddzielnie. Statyw to akcesorium, które trafia do bagażu rejestrowanego nawet gdy resztę zabieramy na pokład.

Plecak podróż
Plecak łatwo "przemycić" w przeciwieństwie do podręcznej torby

A czego nie pakować, tylko trzymać zawsze przy sobie? Nie tylko smartfon czy dokumenty, ale również karty pamięci, szczególnie gdy są one zapełnione cennymi zdjęciami. Czasem ich utrata zaboli dużo mocniej niż reszty sprzętu. W ekstremalnych sytuacjach zawieszając aparat na szyi da się wymigać z nadmiarowej wagi.

Zasady dotyczące transportu sprzętu foto - trzeba je znać

Wylatując z Polski w zasadzie oprócz kontroli lotniskowej nie musimy zbytnio martwić się o nasz sprzęt. Jedyną dyskomfortową sytuacją jest ewentualna przymusowa dodatkowa szczegółowa kontrola. Wtedy trzeba lawirować pomiędzy próbą niezdenerwowania urzędnika, a jednocześnie wymuszeniem, by przeglądał on nasz sprzęt ostrożnie. Na to mamy jako taki wpływ w przeciwieństwie do tego jak traktuje go obsługa transportująca rejestrowany bagaż z i do luku samolotu.

Doświadczenia pokazują, że problemy są dość rzadkie, mimo napiętej już od lat sytuacji na lotniskach. A ponieważ wylatując z kraju nie musimy wypełniać dodatkowych papierów, ten etap podróży ze sprzętem foto czy wideo nie powinien być kłopotliwy.

Należy jednak zawsze upewnić się jakie wymagania co do przewożonego/wwożonego sprzętu mają inne państwa, a nawet poszczególne lotniska. Dotyczy to liczby jaki i samego rodzaju urządzeń.

Ostatnio wprowadzono przepis, który nakazuje wszystkim lecącym z niektórych lotnisk do USA umieszczenie całego sprzętu foto w bagażu rejestrowanym. Obostrzenie odnosi się do następujących państw - Egipt, Jordania, Kuwejt, Katar, Maroko, Turcja, Arabia Saudyjska i ZEA (lotniska o kodach AMM, CAI, IST, JED, RUH, KWI, CMN, DOH, DXB, AUH).

I jeśli przyjdzie nam do głowy, by lecieć do USA przez Katar, to pamiętajmy, na pokład wniesiemy co najwyżej smartfona. Na szczęście i nim można zrobić niezłe zdjęcia podczas lotu. Obecny zakaz obowiązuje do dnia 14 października 2017 roku.

Smartfon
Smartfon to najlepszy aparat podróżny jaki kiedykolwiek wymyślono

Polacy nie muszą wypełniać formularzy z deklaracją posiadanego sprzętu foto. Za to mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, którzy opuszczają swój kraj, zmuszeni są do wypełnienia specjalnego formularza numer 4457. Deklarują w nim co zabierają w podróż, a w podróży powrotnej mogą być poproszeni o okazanie tego dokumentu. Czynność niby prosta, ale jak każda robota papierkowa denerwująca i zabierająca czas.

I dlatego, nawet jeśli nie jesteśmy obywatelami USA, znajomość przepisów dotyczących transportu sprzętu do i z danego kraju, lub w jego obrębie, jest wskazana. Tak jak i kultura podczas rozmów z pracownikami lotniska. Choć oni sami mogą się tym nam nie odwdzięczyć, to w podróży jak i każdym innym przypadku, grzeczność pomaga. A także umiejętność nazwania podstawowych elementów naszego bagażu foto w obcym języku. To potrafi rozładować niepotrzebne napięcie, a gdy trafimy na uprzejmego pracownika lotniska, zapewni nam większe „przywileje”.

Na tym zresztą nie koniec, warto też zapoznać się ze zwyczajami związanymi z fotografowaniem w danym miejscu, budynkach i innych lokalizacjach. Czasem śmieszna naszym zdaniem fotografia może okazać się na przykład obrazą majestatu lokalnej władzy. A nade wszystko należy pamiętać, że chętni na sprzęt pozostawiony bez opieki znajdą się wszędzie. Nawet na pustej z pozoru plaży, o czym sam kiedyś boleśnie się przekonałem.

A co z trikami, które proponują doświadczeni podróżnicy 

Na podróżniczych blogach znajdziemy sporo tekstów, w których podróżujący opisują swoje sposoby na ukrycie sprzętu przed kontrolą poprzez odpowiednie zapakowanie, zgłaszanie się do odprawy bez całego bagażu (potem już zwykle nikt się nie interesuje ile to wszystko waży), wymuszenie zezwolenia w wyniku luk w lotniskowych przepisach, zaskoczenie pracowników lotniskowej kontroli argumentami nie do zbicia itp. Istotnie takie pomysły mają sens, lecz trzeba pamiętać, że nie są uniwersalne.

Na jednym lotnisku zadziałają, a w innym miejscu mogą narazić nas na problemy. Sięgając po takie triki trzeba pamiętać, by na siłę nie forsować swojego punktu widzenia, jeśli wiemy, że nie obronimy swojej racji, ale też by nie wychylać się od razu z propozycją kontroli, jeśli nie ma takiej potrzeby. 

Źródło: Inf. własna

Komentarze

2
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    pongo
    2
    Kompletnie nie rozumiem o czym jest ten artykuł... Latam od lat zazwyczaj tylko z bagażem podręcznym i do głowy mi nie przyszło że może być jakikolwiek problem ze sprzętem fotograficznym.
  • avatar
    BluePandoraBox
    1
    aby sprzęt był naładowany sam się kiedyś przekonałem na lotnisku we Frankfurcie, miałem rozładowaną kamerę i potraktowano ją odkurzaczem z bibułą którą później umieszczono w maszynie sprawdzającej wyciągnięte cząsteczki czy nie zawierają materiałów wybuchowych
    gdybym miał naładowany aku kontrola byłaby znacznie szybsza
    innym razem mając bardzo czuły negatyw w aparacie w Rzymie musiałem przekonywać kontrolę aby aparat nie trafił pod rentgen
    na tureckim lotnisku miałem problemy z teleobiektywem 300mm Zeisa, nie wiem czy pierwszy raz coś takiego widzieli ale na to wyglądało, sądzili że to bomba ;)
    te zdarzenia miałem przed zamachami na WTC, teraz te kontrole pewnie są częstsze a pracownicy znacznie mniej ugodowi