Ciekawostki

Lockdown Szanghaju - czy czekają nas pustki w magazynach z elektroniką?

przeczytasz w 3 min.

Jeśli cieszyliście się taniejącymi kartami grafiki i liczyliście na powrót do normalności w zakresie dostaw sprzętu elektronicznego czy aut, mamy złą wiadomość. Lockdown Szanghaju zwiastuje kolejne, duże komplikacje w dostawach z Dalekiego Wschodu.

Twardy lockdown w Szanghaju problemem nie tylko dla Chińczyków

Od marca Chiny doświadczają kolejnej fali zachorowań na Covid-19, największej od czasu wybuchu pandemii w Wuhan przed ponad dwoma laty. Tym razem centrum zachorowań lokalizowane jest w Szanghaju, a reakcja władz chińskich jest bardzo nerwowa i paraliżuje miasto nie mniej niż sam wirus. Zasadność i prawdziwe przyczyny twardego lockdownu od samego początku są obiektem wielu wątpliwości i kontrowersji, zwłaszcza że za obecny wysyp chorych odpowiada łagodniejszy wariant wirusa (Omikron), a podjęte działania są bezwzględne wobec mieszkańców i szkodliwe dla gospodarki, lokalnej i globalnej.  

Szanghaj jest aglomeracją przeogromną, a żeby należycie zobrazować słowo „przeogromny” wystarczy posłużyć się prostym porównaniem. Liczba mieszkańców tego miasta sięga 26 milionów ludzi, co stanowi około 70% wszystkich mieszkańców Polski. Szanghaj jest też absolutnie kluczowym portem w globalnym łańcuchu dostaw, przeładowując grubo ponad 40 milionów kontenerów w ciągu roku. 

Zakorkowanie portu i zakłócenia w łańcuchu dostaw

Port w Szanghaju jest według World Shipping Council najbardziej ruchliwym portem na świecie, stąd wszelkie jego przyblokowanie niesie ze sobą widoczne skutki. Nie inaczej będzie teraz. W mieście wprowadzono twardy lockdown i surowe protokoły postępowania, a w rezultacie port szybko zaczał cierpieć na brak siły roboczej.

Rządowa polityka „zero Covid” jest tak zacięta, że choć większość Chińczyków przechodzi chorobę bezobjawowo, po uzyskaniu w testach wyniku pozytywnego siłą rzeczy nie mogą stawić się w pracy i są kierowani na kwarantannę. Brakuje pracowników portu zajmujących się dokumentacją, magazynierów, kierowców ciężarówek. Stąd już zaledwie krok do paraliżu sprawnie działającego portu i znacznych zakłóceń w globalnym łańcuchu dostaw, który i tak nie działa zbyt płynnie z uwagi na dwa lata pandemii, rosyjską inwazję na Ukrainę i gwałtowne wzrosty ceny paliw.

Liczba statków czekających na załadunek lub zwolnienie w porcie w Szanghaju, według VesselsValue.

Według opublikowanych w minionym tygodniu raportów firmy VesselsValue, światowego dostawcy danych logistycznych, liczba statków towarowych oczekujących wokół portu w Szanghaju zwiększyła się pięciokrotnie przez zaledwie trzy tygodnie i tworzy się coraz większy korek, a ocenia się, że sytuacja ta nie ulegnie zmianie przynajmniej do połowy maja. 

 Morskie zatory w okolicy Szanghaju. Źródło: MarineTraffic

Problemy nie tylko w porcie

Siedem z dziesięciu największych portów kontenerowych świata leży na terenie Chin, a lekką czkawkę logistyczną dało się zauważyć także w innych miejscach, takich jak marcowe problemy portu w Schenzen czy obecny zwiększony ruch w Ningbo-Zhousan, do którego armatorzy próbują przekierowywać swoje statki by nie utknąć w Szanghaju. W portach na zachodnim wybrzeżu USA widać już delikatne opóźnienia, a w Europie terminale blokowane są częściowo przez kontenery przeznaczone do odbiorców rosyjskich i ukraińskich. Co gorsza, problemy w Chinach nie sprowadzają się tylko i wyłącznie do samego transportu kontenerowego.

W wyniku pandemii wiele ośrodków produkcyjnych wstrzymało lub ograniczyło produkcję, choć wciąż ścigają się one ze skutkami pandemii i ogromnego popytu, któremu nie bardzo mogą dotrzymać kroku. Statki przewożące surowce niezbędne do produkcji utykają na morzu, fabryki Volkswagena i Pegatron w Szanghaju (producent smartfonów Apple) pozostają zamknięte, a fabryka Tesli wznawia właśnie ostrożnie produkcję, wyraźnie już odczuwając skutki niemal dwutygodniowej przerwy w działaniu. 

Podsumowując, łańcuch dostaw mozolnie kształtujący się na nowo, nieustannie jest zaburzany. Spodziewajmy się zatem, że sytuacja na rynku elektroniki czy na rynku samochodowym raczej nie ulegnie znaczącej poprawie w najbliższych miesiącach. 

Skutki dla konsumenta końcowego

Co paraliż portu i zmniejszenie produkcji w Chinach oznacza dla nas jako konsumentów? Na dziś niewiele, jednak w nadchodzących tygodniach możemy zacząć odczuwać opóźnienia i niedostatki niektórych sprzętów czy części. Bardzo realne są jeszcze kolejne podwyżki cen sprzętu, chociażby ze względu na zmniejszoną dostępność czy horrendalne podwyżki w transporcie morskim. Obecnie szacuje się, że blokady w światowym handlu osiągnęły najwyższy poziom od września 2021, a Deutsche Bank przyjmuje niemal za pewnik, że zakłócenia w dostawach towarów dołożą kolejną cegiełkę do już widocznego wzrostu inflacji. 

źródła: Bloomberg, BBC, News.com.au oraz logistyka.rp.pl

Komentarze

9
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Kapitan Nocz
    12
    no tak jak dla Europy, wojna na Ukrainie była bolesnym i raczej potrzebnym przebudzeniem, ze nie można uzależniać się od jednego dostawcy, tak dla świata ostatnie dwa lata powinny być sygnałem, by nie centralizować produkcji i dystrybucji światowej w Chinach.
    • avatar
      pawluto
      2
      Najwyższy czas by zacząć bojkotować produkty z chin i tam produkowane...
      Ja wiem że to ciężkie bo prawie wszystko jest tam składane ale warto spróbować ...
      • avatar
        antytalent
        1
        Najwyższa pora budować fabryki w Ameryce i Europie a nie ciągle bazować na taniej, niewolniczej sile roboczej w Chinach. Tym nabijaniem kabzy Chińczykom świat zachodni wychodował sobie bardzo silnego wroga i jeszcze co dziwne nie przejrzano na oczy.
        • avatar
          sn00p
          0
          Chiny są wściekli że świat zaczyna ignorować ich Covid. Coś z pewnością nie poszło po ich myśli.
          • avatar
            CocoJumboIDoPrzodu
            0
            Światowi socjalistyczni kapitaliści co przenieśli produkcje do Chin powinni teraz zostać ścięci za to co zrobili!!!
            Nie ma złudzeń ze to socjalistyczni kapitaliści odpowiadają za likwidacje milionów miejsc pracy w Europie i USA i musza ponieść konsekwencje swych działań!!!
            To socjalisci chcą wprowadzić w życie hasło nie będziesz miał nic a będziesz szczęśliwy! Dlatego musimy się pozbyć socjalizmu i socjalistów raz na zawsze!!!
            • avatar
              Ruffriders1988
              -3
              Biedactwa dalej wierzą w urojonego wirusa. Niby mądry rząd a jednak nie do końca bo gospodarka im przez to jedynie zwalnia pomimo że i tak wszystko co produkują zachód kupi po dowolnej cenie :E
              • avatar
                rrrrrr
                0
                Najwyższy czas traktować COVID jako chorobę sezonową jak grypa. Grypa potrafi być dokładnie tak samo nieprzewidywalna w osobach wrażliwych.