Internet

Twórca Telegramu mówi, że „prywatność nie jest na sprzedaż”

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
5 komentarzy Dyskutuj z nami

Pawieł Durow, który pochodzi z Rosji, ale – jak wielokrotnie wspominał – chce mieć z tym krajem jak najmniej wspólnego, stworzył komunikator, który właśnie został tam zablokowany. Dlaczego?

Pawieł Durow nazywany jest czasem „rosyjskim Zuckerbergiem” – nie bez powodu, bo stoi za jednym z największych portali społecznościowych (VK) i bardzo popularnym komunikatorem internetowym (Telegram). Jemu także przytrafiła się „afera” związana z prywatnością użytkowników, choć zdecydowanie bardziej pozytywna dla tych ostatnich.

Otóż rosyjskie władze naciskały na Durowa, by ten udostępniał służbom zaszyfrowane wiadomości użytkowników korzystających z Telegramu. Jak tłumaczyły: tego wymaga bezpieczeństwo narodowe. Rosjanin miał czas do 4 kwietnia, nie spełnił żądania, więc po trwających (jak podaje The New York Times) zaledwie 18 minut obradach podjęto decyzję o zablokowaniu usługi na terenie Federacji.

Telegram to aplikacja, z której korzysta aktualnie 200 milionów osób. Jednym z jej największych atutów jest to, że zapewnia ona użytkownikom prywatność. Według rosyjskich władz to pole do szerzenia treści antypaństwowych i terrorystycznych. I może nawet tak jest, ale Pawieł Durow stwierdził, że „prywatność nie jest na sprzedaż, a prawa człowieka nie powinny być naruszane z powodu strachu lub chciwości”.

Rosyjskie władze najwyraźniej nie podzielają tej opinii, bo w całym kraju wprowadzony został zakaz korzystania z Telegramu – protokół i serwery zostały zablokowane przez operatorów. I choć oczywiście wszystko da się obejść, może się to wiązać z pewnymi utrudnieniami. Co ciekawe, z aplikacji korzystali też bliscy współpracownicy prezydenta Władimira Putina. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że z tego powodu przechodzi na Viber.

To jednak jeszcze nie koniec „walki” rosyjskich władz z szeroko pojętymi sieciami społecznościowymi. Zablokowany może zostać również sam Facebook, jeśli do końca 2018 roku nie przeniesie serwerów z bazami danych obywateli rosyjskich na terytorium kraju i nie usunie wszystkich „zakazanych informacji”. Warto przypomnieć, że z powodu opierania się tym żądaniom zablokowany w Rosji został LinkedIn należący do Microsoftu.

Źródło: Ars Technica, inf. własna

Komentarze

5
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    DreamerDream
    "i nie usunie wszystkich „zakazanych informacji”"
    Jakie to są te zakazane informację?
    1
  • avatar
    Kenjiro
    Lepiej używać Signala, który przede wszystkim ma udowodnioną matematycznie skuteczność szyfrowania, w przeciwieństwie do Telegrama.
    1
  • avatar
    DanyGee
    Kanał ze spolszczeniem Telegramu:
    https://t.me/popolskutelegram
    Zapraszanka! ;)
  • avatar
    entropic
    najgorsze ze przez ta blokade oberwalo sie roznym grom ktore takze korzystaja z serwerow google/amazonu i teraz w rosji nie mozna bez vpnu grac np w gw2, eve czy wowa