• benchmark.pl
  • Ciekawostki
  • Google umożliwia przyjemniejszą naukę dzięki modelom 3D w rozszerzonej rzeczywistości
Ciekawostki

Google umożliwia przyjemniejszą naukę dzięki modelom 3D w rozszerzonej rzeczywistości

z dnia
Marta  Andronik | Redaktor serwisu benchmark.pl
1 komentarz Dyskutuj z nami

Rozszerzona rzeczywistość (AR) daje ogromne możliwości naukowe. Google wprowadziło ją do swojej wyszukiwarki, dzięki czemu można dokładnie obejrzeć liczne przedmioty, zbadać z bliska Apollo 11, przekonać się jak działa ludzki organizm czy odwiedzić wirtualne ZOO.

Doświadczenia z rozszerzoną rzeczywistością są ciekawsze przy użyciu odpowiednich okularów, takich jak Google Glass czy HoloLens 2

Rozszerzona rzeczywistość od Google

Nauka przy pomocy nowych technologii może być znacznie przyjemniejsza niż ślęczenie nad książkami. Dzięki modelom 3D w wyszukiwarce Google, w prosty sposób można dowiedzieć się więcej.

Oto kilka przykładów wykorzystania rozszerzonej rzeczywistości do nauki w domu.

Google AR

Wirtualna podróż po ludzkim ciele

Za pomocą telefonu można oglądać 11 układów ludzkiego ciała, m.in. kostny, mięśniowy czy krwionośny. Wystarczy wyszukać konkretny układ w Google, a w wynikach wyszukiwania znajdziemy odpowiedni model z opcją „Wyświetl w 3D”.

Można dokładnie prześledzić całe ludzkie ciało: zobaczyć jak łączą się kości, gdzie przebiegają tętnice oraz jak bije serce. Dzięki modelom 3D można lepiej zrozumieć wielkość organu względem całego ciała. Oczywiście w każdym układzie znajdują się odpowiednio opisane etykiety.

Uczenie się o ludzkim organizmie z książek dostarcza wielu informacji, ale znacznie lepiej jest zobaczyć jak on działa. Wtedy znacznie szybciej da się pojąć np. w jaki sposób serce pompuje krew. Oczywiście zawsze warto po książki sięgać, ale uczenie się nowych rzeczy (zwłaszcza w przypadku dzieci) może okazać się znacznie atrakcyjniejsze w wirtualnej formie.

Google AR

Świat pod mikroskopem

Chcąc zaoferować lepsze zrozumienie działania najmniejszych części organizmu, Google wprowadziło wiele modeli komórek zwierzęcych, roślinnych i bakteryjnych. Wyszukując np. komórkę zwierzęcą, możemy bez trudu ją powiększyć i zobaczyć jak jądro przechowuje DNA.

Dzięki rozszerzonej rzeczywistości da się przynieść wybraną komórkę do swojej domowej przestrzeni. Wtedy można ją dowolnie obrócić, powiększyć i wyświetlić szczegóły na temat jej elementów.

Odwiedź ZOO i muzeum

Google Arts & Culture oferuje wiele ciekawostek, które są idealne w czasie zamkniętych obecnie muzeów.

Wyszukując na swoim telefonie Apollo 11, zobaczymy realistyczny obraz skafandra kosmicznego Neila Armstronga. Otwarta stanie się także jaskinia Chauvet, w której znajdują się najstarsze znane na świecie malowidła, zwykle niedostępne publicznie.

Nie ma przeszkód, aby obejrzeć również liczne modele zwierząt w 3D. Można je zobaczyć we własnym domu i przekonać się, jakiej wielkości są naprawdę.

Tworząc kolejne modele 3D, Google współpracuje z takimi firmami i instytucjami jak BioDigital, Visible Body i Smithsonian National Air and Space Museum.

Pamiętam jak wiele lat temu, kiedy internet był bardzo drogi i nie oferował takiego bogactwa treści jak dzisiaj, wiele osób posiadało w domach encyklopedie multimedialne na płytach CD. Spędzałam mnóstwo czasu na oglądaniu Luwru, roślin, kotów, ptaków, wnętrza człowieka, czy kosmosu. I sprawiało mi to znacznie więcej frajdy niż siedzenie nad książkowym rysunkiem schematycznym. Zapewne dlatego z przyjemnością zerkam na oferowane teraz przez Google rozwiązania, które są właśnie taką encyklopedią multimedialną przeniesioną do świata rozszerzonej rzeczywistości. Można ją mieć zawsze pod ręką, a także udostępniać znajomym nagrane w AR filmy.

Korzystacie tego rodzaju z rozwiązań do nauki? A może pamiętacie czasy encyklopedii multimedialnych? Dajcie znać w komentarzach!

Źródło: Google

Warto zobaczyć również:

Komentarze

1
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    nie korzystamy bo nie umiemy przełączyć w smartfonie przeglądarki na język angielski, bo tylko w tym języku to działa, a autorka zapomniała o tym wspomnieć