Stop Killing Games to oddolna inicjatywa graczy, która sprzeciwia się wyłączaniu gier przez ich wydawców, zwłaszcza tych, które nadal mają aktywną społeczność. Gracze domagają się prawa do dalszego korzystania z zakupionych tytułów, nawet jeśli firmy decydują się zakończyć ich wsparcie lub zamknąć serwery.
Kampania zwraca uwagę na problem trwałości cyfrowej własności oraz apeluje o wprowadzenie przepisów chroniących konsumentów. Temat ten niedawno poruszyli także nasi redaktorzy — Przemysław Jankowski i Norbert Garbarek rozmawiali o inicjatywie, a Sebastian Barysz skomentował oświadczenie twórców gier.
Ważny głos wsparcia
Niedawno poparcie dla inicjatywy Stop Killing Games wyraził też Nicolae "Nicu" Ştefănuță - rumuński polityk, jeden z czternastu wiceprzewodniczących obecnego Parlamentu Europejskiego.
Ştefănuță opublikował na Instagramie materiał wideo, w którym jednoznacznie poparł inicjatywę i stanął po stronie graczy. „Popieram ludzi, którzy zapoczątkowali tę inicjatywę obywatelską. Podpisałem się pod nią i będę nadal ich wspierał. Gra, raz sprzedana, należy do klienta, a nie do firmy” – powiedział.
Inicjatywa trafi pod obrady Parlamentu Europejskiego?
Jak zauważa serwis 80LV, poparcie udzielone przez Ştefănuță, choć samo w sobie nie przesądza o tym, czy postulaty Stop Killing Games zostaną wprowadzone w życie, i tak stanowi duży sukces obywatelskiej inicjatywy. Publiczne zaangażowanie jednego z wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego może wywrzeć wpływ na innych decydentów oraz zwiększyć zainteresowanie tematem na szczeblu unijnym.
Petycja Stop Killing Games skierowana do Komisji Europejskiej zebrała dotąd ponad 1,33 miliona podpisów i jest na dobrej drodze, by osiągnąć wymagane 1,4 miliona podpisów do 31 lipca. To sprawia, że niemal z pewnością inicjatywa zostanie poddana pod obrady Parlamentu Europejskiego w latach 2025–2026.
foto na wejście: Adobe Stock