Ciekawostki

Wiecie ile czasu zajmuje przeczytanie regulaminu Amazon Kindle?

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
17 komentarzy Dyskutuj z nami

Kwadrans nie wystarczy. Godzina też nie. W przypadku regulaminu Amazon Kindle nawet ośmiogodzinny dzień pracy okazuje się zbyt krótki.

Zawsze czytaj regulamin, który akceptujesz – to przestroga, którą często można spotkać w Internecie. W odpowiedzi można jedynie zapytać: „skąd wytrzasnąć na to czas?”.

Dobrze napisany regulamin powinien w jasny sposób tłumaczyć, co wolno, a czego nie wolno obu stronom, które ten dokument ma „związać”. Niestety niektóre firmy zdecydowanie tego nie ułatwiają. 

Wiecie na przykład, z ilu słów składa się regulamin Amazon Kindle? W przypadku Australii z dokładnie 73 198. W ramach swojego sprzeciwu tamtejszy CHOICE zatrudnił aktora, któremu przeczytanie ich zajęło… prawie dziewięć godzin.

Poświęcony tej akcji film jest wprawdzie dostępny w sieci już od kilku miesięcy, ale teraz w sieci ponownie stało się o nim głośno. Jeśli więc nie widzieliście go wcześniej, możecie teraz nadrobić zaległości:

Żeby nie było niedomówień: aktor naprawdę się poświęcił. Poniższa playlista jest dowodem na to, że wszystkie te słowa rzeczywiście zostały przez niego przeczytane:

...I można się tylko zastanawiać, czy aktor z filmu przeczytał całość ze zrozumieniem czy też konieczne będzie drugie czytanie.

A gdyby ktoś był ciekawy, nasze warunki (regulamin serwisu i polityka prywatności) to łącznie 1236 słów.

Źródło: CHOICE Australia, The Guardian, Wykop. Foto: CHOICE Australia

Komentarze

17
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    sebmania
    Standaryzacja, certyfikacja, normy

    i by wystarczyło coś w rodzaju PEGI
    4
  • avatar
    BariGT
    Kto te wszystkie regulaminy czyta? Kupuje urzadzenie i moge sobie zrobic z nim co mi sie podoba: czytac ksiazki uzywac jako lampki nocnej czy kopacza bitcoinow albo sobie z niego ugotowac pomidorowa. To tak jak ja bym wysuwal warunki co producentt ma prawo zrobic z pieniedzmi jakie za urzadzenie zaplacilem.
    1
  • avatar
    axelbest
    Ja dorzucę swoje 3 grosze: dziwi mnie że ten temat nie jest ujednolicony - wyobraźmy sobie takie sytuacje.

    1. Kupuję grę X, w trakcie instalacji czytam regulamin i się z nim nie zgadzam. Pakuję płytkę do pudełka i wracam do sklepu - mogę ten towar zwrócić? w końcu otworzyłem pudełko, wszystko jest sprawne, a załóżmy grę instalowałem po dwóch miesiącach od kupna.

    2. Idę do sklepu - kupuję grę World of Warcraft (czy cokolwiek co wymaga jakiegoś klienta typu battle.net/steam....) - jako nieświadomy konsument nie mam żadnej informacji o tym że takowej gry już nie mogę odsprzedać... co gorsza, nie mogę odsprzedać konta - gdyż nie jest ono moją własnością.

    Ogólnie uważam, że amerykańskie społeczeństwo jest totalnie głupie (przytoczony wyżej przykład z kawą). Sami na siebie takiego bata ukręcili, a niestety w Europie chwytamy te praktyki jak młode pelikany.

    Z drugiej strony - poziom skomplikowania niektórych usług, urządzeń jest na tyle wysoki, że ciężko jest producentom zapewnić bezawaryjne działanie. Sam jestem programistą, więc wiem, że ilość konfiguracji sprzętowych przytłacza, a dodatkowo problemy może stwarzać oprogramowanie innych firm.
    1
  • avatar
    misiek12_sdz
    Powinna być przy takich regulaminach wersja TL:DR na 500-1000 słów. Same najważniejsze sprawy, np że mogą sprzedać Twoją nerkę, zjeść psa czy pozbawić Cię wszystkich praw do produktu, który właśnie kupiłeś.
    1
  • avatar
    Fiona
    świat nie zidiociał, a ci co tak myśli mają już niestety wyprane mózgi.
    Czyli są już lemingami.

    Te regulaminy są po to takie długie żeby zabezpieczyć ich twórców na wszelkie możliwe sposoby, a was pozbawić maksimum waszych praw.

    No i w tak długim regulaminie można ukryć masę kruczków prawnych...

    A co do gier coraz częściej nie macie prawa do niczego więcej poza UŻYWANIEM gry, programu i to na warunkach sprzedawcy....

    (to do tych co piszą iż kupili grę i stali się jej właścicielem)
    1
  • avatar
    Wenezo
    Powinniście zmniejszyć do 400 słów:)
  • avatar
    mic_dys
    Świat zidiociał. Ale to wina przede wszystkim nadmiernego rozbudowania sektora prawnego. Sławetna wolnorynkowa zasada wolności umów ukazuje tu swoje ciemne oblicze (niejedno ciemne z resztą). Umowy są "wolne", tylko czytać je trzeba by bardzo szybko, aby w ogóle móc je stosować.

    Aż prosi się pomysł jakichś takich umów i regulaminów wzorcowych - z rozdzielnika - sprawdzonych przez niezależnych prawników, potwierdzonych w zakresie uczciwości. A kto chce mieć umowę całkowicie indywidualną, to niech sobie zarezerwuje czas i z nią walczy.
  • avatar
    miedzianek
    Czy mi się wydaje, czy jak ten gościu 'skończył czytać' to miał otwarte w połowie?