HD 7977 minęła Słońce 2,5 mln lat temu. Ślad widać w kometach

Około 2,5 mln lat temu gwiazda HD 7977 przeszła wyjątkowo blisko Słońca — na dystansie, który w skali kosmosu uznaje się za niewielki. Badacze łączą to zdarzenie z dzisiejszymi osobliwościami w zachowaniu części komet w Układzie Słonecznym, zwłaszcza tych, które dopiero po raz pierwszy pojawiają się w jego wewnętrznych rejonach.
Comets passing by earth, illustration
Three icy comets passing by planet Earth, illustration.
CHRISTOPH BURGSTEDT/SCIENCE PHOT
artwork, earth, globe, space, worldKomety przelatujące w pobliżu Ziemi
Źródło zdjęć: © Getty Images | Science Photo Library
Radosław Kosarzycki
Z najnowszych analiz astronomów wynika, że w odległej przeszłości — niemal 2,5 mln lat temu — HD 7977 znalazła się bardzo blisko naszej gwiazdy dziennej. W zależności od przyjętych danych mogło to być nawet 6–10 tys. jednostek astronomicznych, czyli nieco ponad trzydzieści dni świetlnych. Choć brzmi to jak ogromna odległość, w realiach międzygwiezdnych taki przelot uchodzi za zaskakująco bliski, a jego konsekwencje mogą do dziś odciskać się na architekturze Układu Słonecznego.
Kluczowe okazały się pomiary z obserwatorium Gaia Europejskiej Agencji Kosmicznej, które umożliwiły precyzyjniejsze odtworzenie, jak zmieniało się położenie HD 7977 względem Słońca w głębokiej przeszłości. Z opracowań wynika, że wpływ tej gwiazdy może ujawniać się obecnie m.in. w tym, gdzie trafiają oraz jak poruszają się tzw. nowe komety — obiekty, które po raz pierwszy docierają w pobliże centrum Układu Słonecznego.
W typowych warunkach długookresowe komety są "kierowane" w stronę Słońca głównie przez oddziaływanie grawitacyjne dysku galaktycznego. Jednak bliski przelot masywnego obiektu, takiego jak HD 7977, mógł wyraźnie zmienić ten obraz, zakłócając wcześniejsze trajektorie. W konsekwencji część komet pochodzących z obłoku Oorta — odległej, sferycznej strefy otaczającej Układ Słoneczny — mogła zostać zepchnięta na kurs prowadzący do jego wnętrza w wyniku grawitacyjnej perturbacji wywołanej przejściem gwiazdy.

Światła gasną w samolocie przed lądowaniem? Tak ma być

Nathan Kaib z Planetary Science Institute zwraca uwagę, że układ orbit obserwowanych komet wygląda tak, jakbyśmy trafili na nietypowy moment w historii Układu Słonecznego. Jak ujął to badacz: "Rozkład orbit komet sugeruje, że żyjemy w nietypowym czasie, gdy generowanie nowych komet w dużej mierze warunkuje wpływ HD 7977, a nie całościowe pole grawitacyjne Drogi Mlecznej, jak zwykle". W takim ujęciu obecne obserwacje mogłyby odpowiadać końcowej fazie rzadkiego zjawiska masowego napływu komet, związanego z dawnym, bliskim przelotem gwiazdy.
Nie wszystkie wyniki układają się jednak w spójny obraz. Zespół naukowców, w którym pracuje m.in. Sean Raymond z Uniwersytetu w Bordeaux, przeprowadził symulacje komputerowe, ale ich rezultaty nie w pełni odzwierciedlają to, co widać w danych obserwacyjnych. Raymond przekazał, że w modelach — podobnie jak w wielu wcześniejszych pracach dotyczących "produkcji" komet długookresowych — rozmiary orbit w symulacjach nie najlepiej zgadzają się z tym, co rejestrują astronomowie. Badacze dopuszczają, że w obliczeniach mogło zabraknąć części istotnej fizyki tego procesu.
Autorzy podkreślają, że rozstrzygnięcie tej kwestii może nastąpić w najbliższych miesiącach. Kaib zapowiada, że mają pojawić się następne porcje informacji z misji Gaia dotyczące ruchów gwiazd, co pozwoli sprawdzić, czy to rzeczywiście HD 7977 odpowiada za obserwowane dziś zaburzenia wśród komet. Na razie pozostaje otwarte pytanie, czy kluczowy był pojedynczy przelot gwiazdy, czy też do anomalii orbit prowadzi kombinacja różnych czynników.
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!