E-4B "Doomsday Plane" zostają w służbie. Jest kontrakt na modernizację

Amerykańskie siły powietrzne podpisały umowę wartą maksymalnie 984 mln dol. na utrzymanie oraz modernizację samolotów E-4B, nazywanych "Doomsday Plane". To ważny element narodowego systemu dowodzenia na wypadek kryzysu, który ma pozostać sprawny do czasu wejścia następców.
Air Force E-4B National Airborne Operations CenterE-4B, amerykański "samolot zagłady"
Źródło zdjęć: © USAF | TECH SGT JERRY MORRISON
Radosław Kosarzycki
Kontrakt trafił do Strategic Mission Systems LLC, która ma zapewnić wsparcie techniczne i unowocześnić systemy misji we wszystkich egzemplarzach E-4B. Porozumienie przewiduje prace rozpisane aż do czerwca 2037 r. i ma zagwarantować, że flota zachowa pełną zdolność do wykonywania zadań. Na start programu z budżetu wojskowego USA zabezpieczono już ok. 24,9 mln dol. z przeznaczeniem na rozpoczęcie działań w 2026 r.
Realizacja projektu została zaplanowana w kilku kluczowych punktach: w Oklahoma City, w San Antonio oraz w bazie Offutt w Nebrasce, gdzie obecnie stacjonują E-4B. Zakres prac obejmuje jednocześnie bieżące utrzymanie techniczne oraz wdrażanie rozwiązań, które mają odpowiadać przyszłym wymaganiom operacyjnym amerykańskich sił zbrojnych.
E-4B zostały zaprojektowane do działania w najtrudniejszych scenariuszach, także w sytuacji zagrożenia nuklearnego. W praktyce pełnią rolę latającego centrum dowodzenia, które ma pozwolić władzom USA i wojsku kierować strategicznymi siłami nawet wtedy, gdy naziemna infrastruktura zostanie zniszczona albo przestanie funkcjonować. Jednym z kluczowych obszarów utrzymania pozostaje modernizacja zaawansowanych systemów łączności.

Światła gasną w samolocie przed lądowaniem? Tak ma być

W nowych założeniach nacisk położono na utrzymanie gotowości operacyjnej oraz bezpieczeństwo informacyjne. Systemy pokładowe mają zostać zaktualizowane tak, by lepiej odpierały cyberzagrożenia, a równocześnie działały stabilniej w warunkach kryzysowych. Wśród przewidzianych zadań znalazły się m.in. działania podnoszące odporność na zakłócenia elektromagnetyczne oraz zwiększające ochronę przesyłanych informacji.
Amerykańskie siły powietrzne równolegle przygotowują nowe rozwiązanie, które ma w dłuższej perspektywie zastąpić wysłużone E-4B — program Survivable Airborne Operations Center (SAOC). Zanim jednak nowa platforma wejdzie do służby, obecna flota będzie nadal realizowała swoje kluczowe zadania. Przedłużenie eksploatacji i kolejne modernizacje mają zapewnić ciągłość działania narodowego systemu dowodzenia w okresie przejściowym.
Samoloty E-4B dysponują wyspecjalizowanym wyposażeniem, które umożliwia utrzymanie łączności ze strategicznymi siłami USA na całym świecie — także w warunkach wystąpienia impulsu elektromagnetycznego po wybuchu nuklearnym. Ich istotną cechą jest możliwość tankowania w powietrzu, co pozwala na długotrwałą obecność w powietrzu przez wiele godzin, a nawet dni. Na pokład może wejść ponad 100 osób, w tym przedstawiciele najwyższych władz, dowódcy oraz specjaliści techniczni.
Z dostępnych informacji wynika, że utrzymanie i rozwój floty E-4B pozostaje jednym z ważnych priorytetów amerykańskiego lotnictwa wojskowego. Nowe finansowanie ma jednocześnie zabezpieczać bieżące potrzeby oraz przygotowywać fundament pod stopniowe przejście do kolejnego etapu technologicznego w obszarze narodowego dowodzenia.
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE