Nie wiadomo czy ten niepewny wyciek przyczynił się do osłabienia wiary grupy w nienaruszalność własnej anonimowości. Jedno jest pewne - LulzSec oficjalnie kończy swoją działalność. Przyznając się równocześnie do ostatnich ataków na takie organizacje jak Sony, czy FBI, dali do zrozumienia, że na tym kończy się ich hakerska przygoda.
Poniżej część wiadomości, która pojawiła się na oficjalnej stronie grupy:
Nadszedł czas, by powiedzieć bon voyage. Nasz zaplanowany na 50 dni rejs dobiegł końca. Teraz musimy pożeglować w dal, pozostawiając za sobą - mamy nadzieję - inspirację, strach, niedowierzanie, szczęście, aprobatę, dezaprobatę, pośmiewisko, zawstydzenie, refleksyjność, zazdrość, nienawiść, nawet miłość. Mamy nadzieję, że mieliśmy choćby mikroskopijny wpływ na kogoś, gdzieś. Gdziekolwiek.
Dziękujemy za to, że żeglowaliście z nami. Nadciąga świeża bryza i słońce już zachodzi, czas więc obrać kurs na horyzont.
Pełną treść oświadczenia odnaleźć można tutaj.
Czy Lulzołajba z sześcioosobową załogą odpłynęła na dobre spłoszona wywołaną przez siebie burzą? A może raczej planuje bezpiecznie przeczekać sztorm w ukryciu i powrócić pod inną banderą?
Wyczekujmy znaków na ziemi i na niebie. Ewentualne doniesienia o włamaniach mogą świadczyć o tym, że któryś z byłych członków LulzSec postanowił wybrać się w samotny rejs po bezkresnych morzach luk w zabezpieczeniach.
Źródło: cnet, thehackernews