Motorola razr 70 Ultra to dość specyficzny smartfon, bo odziedziczył znaczną część wyposażenia - wliczając w to design, ekrany, a nawet procesor - po poprzedniku. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że nie jest to dokładnie ten sam smartfon, bo nowy model ma kilka mniej i bardziej istotnych przewag, w tym:
- nową matrycę aparatu głównego typu LOFIC;
- o 300 mAh większą baterię (5000 zamiast 4700 mAh);
- o rok dłuższy pozostały deklarowany okres wsparcia aktualizacyjnego.
Problem jednak w tym, że Motorola razr 70 Ultra startuje z poziomu 5999 zł, podczas gdy model razr 60 Ultra - w chwili publikacji tej recenzji - spokojnie da się kupić za ok. 3500 zł. To dość kuriozalna sytuacja, bo mowa o dwóch bliźniaczych smartfonach tej samej marki.
Podejrzewam, że głównym powodem, dla którego Motorola nie wprowadziła drastycznych zmian w specyfikacji, jest kryzys na rynku pamięci. W poszukiwaniu oszczędności firma najpewniej zdecydowała się na "recykling" starszych komponentów, na czele ze Snapdragonem 8 Elite.
Motorola razr 70 Ultra | Motorola razr 60 Ultra | |
| Ekran wewnętrzny | LTPO AMOLED 7 cali, 2912 x 1224 (446 ppi), 165 Hz | LTPO AMOLED 7 cali, 2912 x 1224 (446 ppi), 165 Hz |
| Ekran zewnętrzny | LTPO AMOLED 4 cale, 1272 x 1080 (417 ppi), 165 Hz | LTPO AMOLED 4 cale, 1272 x 1080 (417 ppi), 165 Hz |
| Głośniki | Stereo | Stereo |
| Czip | Snapdragon 8 Elite | Snapdragon 8 Elite |
| Pamięć RAM | 16 GB, LPDDR5X | 16 GB, LPDDR5X |
| Pamięć na dane | 512 GB, UFS 4.0 | 512 GB, UFS 4.0 |
| Aparat główny | 50 Mpix (1/1,56 cala), f/1,8, optyczna stabilizacja, LOFIC | 50 Mpix (1/1,56 cala), f/1,8, optyczna stabilizacja |
| Aparat dodatkowy | 50 Mpix (1/2,93 cala), obiektyw ultraszerokokątny, tryb makro, f/2,2 | 50 Mpix (1/2,93 cala), obiektyw ultraszerokokątny, tryb makro, f/2,2 |
| Aparat przedni | 50 Mpix, f/2,0 | 50 Mpix, f/2,0 |
| Łączność | 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4, NFC, eSIM | 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4, NFC, eSIM |
| Czytnik linii papilarnych | w przycisku zasilania | w przycisku zasilania |
| Bateria i ładowanie | 5000 mAh, przewodowe 68 W, bezprzewodowe 30 W, indukcyjne zwrotne 5 W | 4700 mAh, przewodowe 68 W, bezprzewodowe 30 W, indukcyjne zwrotne 5 W |
| Wymiary po rozłożeniu | 171,5 x 74 x 7,2 mm | 171,5 x 74 x 7,2 mm |
| Wymiary po złożeniu | 88,1 x 74 x 15,7 mm | 88,1 x 74 x 15,7 mm |
| Waga | 199 g | 199 g |
| Android | 16 z Hello UI, 3 duże aktualizacje, 4 lata łatek bezpieczeństwa | 15 z Hello UI, 3 duże aktualizacje, 4 lata łatek bezpieczeństwa |
| Odporność | IP48 | IP48 |
Potencjalnie jest to także przyczyna ogromnych różnic w cenach; Motorola razr 60 Ultra najpewniej zdążyła wyjechać z fabryk w czasach, gdy ceny pamięci nie były jeszcze aż tak wysokie jak obecnie.
To wszystko sprawia jednak, że nowy model - choć sam w sobie jest smartfonem udanym i faktycznie lepszym od poprzednika - jest aktualnie ciężki do polecenia.
Motorola razr 70 Ultra ma przyzwoity aparat, ale bez fajerwerków
Motorola razr 70 Ultra to jeden z pierwszych smartfonów uzbrojonych w matrycę LOFIC. Sensory tego typu wyróżniają się sposobem przechwytywania światła, dzięki czemu generowane zdjęcia powinny mieć wyższą rozpiętość tonalną bez konieczności łączenia wielu klatek z różną wartością ekspozycji.
Niestety nie miałem okazji porównać obu generacji bezpośrednio, ale w recenzji ubiegłorocznego modelu zwracałem uwagę na bardzo agresywny HDR. Wygląda więc na to, że razr 70 Ultra po prostu próbuje osiągać sprzętowo efekt wcześniej uzyskiwany głównie programowo, czyli ograniczać prześwietlenia i wydobywać szczegóły z cieni.
Aby sprawdzić nową matrycę w praktyce, wybrałem się do parku w słoneczny dzień i sfotografowałem biały, bardzo mocno oświetlony mostek. Niwelowanie przepaleń w takich warunkach to spore wyzwanie dla telefonu, ale matryca LOFIC powinna pomóc. O dziwo jednak iPhone 17 - mimo że nie ma sensora LOFIC - wydobył z prześwietlonego fragmentu odrobinę więcej szczegółów.
Większe różnice odnotowałem w nocnych sceneriach, gdzie Motorola razr 70 Ultra niweluje przepalenia równie skutecznie jak iPhone, a jednocześnie ma tendencję do mocniejszego podbijania cieni. Nie wiem jednak, na ile jest to zasługa sensora LOFIC, a na ile HDR-u, bo nie jest to raczej efekt, którego nie dałoby się uzyskać programowo, gdyby tylko producent miał taką ochotę.
Potencjalnie w niektórych sytuacjach (np. fotografowanie szybko poruszających się obiektów) matryca LOFIC może mieć przewagę nad wieloklatkowym przetwarzaniem, ale nie jest tak, że możliwości tego sensora rzucają na kolana i otwierają nowy rozdział w świecie smartfonów.
Tak czy inaczej, Motorola razr 70 Ultra ma bardzo kompetentny aparat główny, który wypada dobrze niezależnie od warunków oświetleniowych. Choć trzeba mieć na uwadze, że smartfon lubi upiększać rzeczywistość poprzez podsycanie kolorów i spłaszanie obrazu, co nie każdemu musi przypaść do gustu, a obiektyw ultraszerokokątny nie domaga, gdy zaczyna brakować światła.
Oczywiście w dalszym ciągu poruszamy się w kategorii "jak na składany smartfon", bo tego typu konstrukcje wymuszają kompromisy względem zwykłych smartfonów. Motorola razr 70 Ultra ma relatywnie małą matrycę o niespecjalnie płytkiej głębi ostrości, a dodatkowy aparat jest tylko jeden, więc zabrakło jakiegokolwiek teleobiektywu. W tej kategorii produktowej jest to jednak norma.
Oczywiście sporym atutem składanej konstrukcji jest możliwość wygodnego robienia selfie przy użyciu aparatu głównego czy zgięcia obudowy, dzięki czemu Motorola razr 70 Ultra staje się swoim własnym statywem.
Motorola razr 70 Ultra ma wyjątkowo dobrą baterię jak na "klapkę"
W tej generacji Motorola sięgnęła po akumulator krzemowo-węglowy, co pozwoliło zwiększyć pojemność akumulatora z 4700 do 5000 mAh bez konieczności ingerowania w wymiary czy wagę. 5000 mAh to magiczna bariera, dzięki której Motorola razr 70 Ultra może rywalizować nie tylko z innymi klapkami, ale i zwykłymi smartfonami, bo przecież akumulator o dokładnie takiej pojemności ma chociażby Samsung Galaxy S26 Ultra.
Jednocześnie smartfon odziedziczył po poprzedniku czip i ekrany, więc nie jest tak, że te dodatkowe 6 proc. pojemności jest "zjadane" przez bardziej energożerne komponenty. To realnie przekłada się na poprawę czasu pracy. Da się wyciągnąć dobę pracy z ekranem aktywnym przez 7-9 godzin, więc przy średniointensywnym użytkowaniu można się obyć bez ładowarki przez cały weekend.
Moc ładowania 68 W nie uległa zmianie. W teorii akumulator Motoroli razr 70 Ultra można napełnić w ok. 45 minut, ale w środku lata w nieklimatyzowanym pomieszczeniu zdarza się, że bateria potrzebuje grubo ponad godziny. Nie zabrakło również ładowania bezprzewodowego.
Motorola razr 70 Ultra wciąż lubi się nagrzać
Motorola razr 70 Ultra wykorzystuje tego samego Snapdragona 8 Elite, co poprzednia generacja. Nie jest to już najwydajniejszy układ na rynku, więc istnieje ryzyko, że Motorola razr 70 Ultra wydajnościowo będzie ustępować nadchodzącemu Samsungowi Galaxy Z Flip 8, który - według przecieków - ma być napędzany przez Exynosa 2600.
Motorola razr 70 Ultra ustępuje zresztą nawet nieskładanym smartfonom z tym samym czipem, bo składana konstrukcja utrudnia odprowadzanie ciepła, a Snapdragon 8 Elite lubi się nagrzać. W efekcie smartfon potrafi pracować na maksymalnych obrotach dość krótko.
Snapdragon 8 Elite to w dalszym ciągu potwór, więc smartfon nie ma podatności na łapanie spowolnień czy klatkowanie, a i z wymagającymi grami sobie radzi. Niektóre operacje - np. renderowanie długich filmów 4K - mogą jednak przebiegać zauważalnie wolniej niż na zwykłych telefonach z tym samym układem.
Motorola razr 70 Ultra ma niezmienioną, ale sprawdzoną konstrukcję i bardzo dobre ekrany
Do testów trafiła brązowa wersja urządzenia, której tył wykończono drewnem, co jest rozwiązaniem znanym już z poprzednich modeli. Taki zabieg sprawia, że smartfon jest przyjemny w dotyku i natychmiast budzi skojarzenia z półką premium. Co ważne, ani na pleckach, ani na matowej ramce nie zostają nieestetyczne odciski palców. Jedynie między wystającymi obiektywami lubi zbierać się brud.
Doceniam to, że Motorola konsekwentnie unika panującej mody na ostre, kanciaste krawędzie. Dzięki zaokrąglonej konstrukcji połówki telefonu da się bezproblemowo rozdzielić, bo są wyraźnie od siebie odseparowane. A po rozłożeniu Motorola razr 70 Ultra pewnie leży w dłoni.
Mechanizm składania działa bez zarzutu. Pozwala na zablokowanie ekranu w różnych pozycjach, co eliminuje potrzebę noszenia statywu przy robieniu zdjęć. Smartfony Samsunga oferują minimalnie pewniejsze zawiasy, ale razr 70 Ultra mocno od nich nie odstaje.
Dodatkowo Motorola niezmiennie dołącza do pudełka dopasowany kolorystycznie pokrowiec z uchwytem.
Zewnętrzny wyświetlacz, zagospodarowujący niemal całą dostępną przestrzeń, to absolutny majstersztyk. Choć Samsung idzie w podobnym kierunku, to Motorola dopracowała ten element znacznie lepiej, bo od razu po wyjęciu z pudełka można uruchomić niemal dowolną aplikację czy widżet. Nie trzeba - jak u konkurenta - instalować dodatkowych wtyczek i tracić czasu na ich konfigurację.
Mały ekran Motoroli razr 70 Ultra idealnie nadaje się do szybkich zadań: odpisania na SMS-a, zerknięcia na pieszą nawigację, sterowania muzyką czy rozmowy z asystentem głosowym. Wiele z tych czynności wręcz wygodniej jest mi wykonać na ekranie zewnętrznym niż głównym.
Praktyczność całej konstrukcji potęgują kultowe Gesty Moto. Wystarczy energiczny ruch nadgarstkiem, by błyskawicznie włączyć latarkę lub aparat bez rozkładania telefonu.
Wbudowane ekrany zostały przeniesione żywcem z poprzednika, ale wciąż dają radę. Kolory są żywe i nasycone, animacje idealnie płynne, a czytelność w pełnym słońcu stoi na topowym poziomie. Jedynym drobnym mankamentem jest minimalny poziom jasności; w całkowitej ciemności wyświetlacz mógłby ciemnieć nieco bardziej (tutaj Samsung radzi sobie lepiej).
Wrażenia multimedialne dopełniają przyzwoite głośniki stereo. Grają czysto, głośno, z lekko wyczuwalnym basem.
Motorola razr 70 Ultra ma (zbyt) dużo funkcji AI
Od czasu debiutu poprzedniej generacji, pakiet funkcji Moto AI doczekał się wsparcia dla języka polskiego i funkcjonalnej rozbudowy, choć nie jestem przekonany, czy to akurat krok w dobrą stronę.
Motorola razr 70 Ultra to prawdziwy poligon doświadczalny dla sztucznej inteligencji, bo na start daje aż cztery asystenty: Moto AI, Gemini, Perplexity oraz Copilot. Smartfon ma nawet na obudowie dodatkowy przycisk, który służy wyłącznie do wywoływania autorskiego asystenta Motoroli. Jednocześnie - z powodu umów licencyjnych z Google'em - aplikacja Gemini musiała zostać przypisana do wyłącznika. Efekt? Na ramce telefonu znalazły się dwa osobne przyciski fizyczne służące do wybudzania dwóch różnych czatbotów. Dla niektórych użytkowników może to być dość przytłaczające. Zwłaszcza że Moto AI w wielu aspektach po prostu dubluje możliwości Gemini.
Choć dublowanie aplikacji bywa irytujące, oprogramowanie Motoroli broni się garścią autorskich rozwiązań, które ułatwiają życie.
Moim faworytem jest inteligentne podsumowanie powiadomień z aplikacji WhatsApp, Messenger, Instagram, LinkedIn, Wiadomości czy Telefon. Gdy użytkownik ma nieprzeczytane wiadomości, wystarczy przytrzymać przycisk Moto AI na obudowie i wybrać opcję "Co nowego?", a smartfon wyświetli zwięzłe podsumowanie po polsku. Uwielbiam tę funkcję i ubolewam nad tym, że nie jest rynkowym standardem.
Inną unikatową funkcją czatbota Moto AI jest adaptacyjny odczyt. Po zadaniu pytania smartfon sprawdza, czy w polu widzenia przedniej kamery znajduje się twarz użytkownika. Jeśli tak, generowana jest wyłącznie odpowiedź tekstowa. Jeśli nie, Motorola razr 70 Ultra odczytuje ją na głos. Bardzo praktyczne.
Jeśli chodzi o oprogramowanie, największym minusem jest dla mnie relatywnie krótki okres wsparcia. Motorola obiecuje raptem 3 duże aktualizacje Androida, podczas gdy wiele dzisiejszych smartfonów - w tym tańsza Motorola Signature - ma obiecane 7-letnie wsparcie.
Czy warto kupić Motorolę razr 70 Ultra?
Motorola razr 70 Ultra to bardzo udany smartfon, ale - w chwili publikacji tej recenzji - kompletnie nieopłacalny. Ubiegłoroczna Motorola razr 60 Ultra jest bowiem tylko trochę słabsza, a znacznie tańsza.
Jak wspomniałem, podejrzewam, że główną przyczyną tej sytuacji są zawirowania na rynku pamięci, ale - jak to mówią - "artysta głodny to artysta płodny", a tu tej płodności mi zabrakło. Skoro już Motorola nie mogła sobie pozwolić na wprowadzenie dużych zmian w specyfikacji, to dlaczego nie pozwolono odpiąć wrotek programistom lub chociaż projektantom, żeby nowy model wniósł cokolwiek wartego uwagi? Nie wiem, może ceny komponentów zostały podliczone w chwili, gdy było już za późno na wprowadzenie większych zmian w projekcie.
Tak czy inaczej, moim zdaniem nowym modelem będzie warto się zainteresować dopiero wtedy, gdy różnice cenowe się zatrą i razr 70 Ultra będzie wymagał dopłaty nie więcej niż 500 zł. Chyba że ktoś szuka po prostu najlepszej "klapki" na rynku, a cena nie gra roli.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Motorola. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.