Gry

Oprawa audio-wizualna

Turok zaskoczył pod względem oprawy wizualnej i dźwiękowej, ale niestety, po raz kolejny w negatywnym tego słowa znaczeniu. Po pierwsze, gra bije rekordy pod względem wielkości instalacji, bo wymaga aż 18GB miejsca. Niby w epoce dużych dysków twardych nie jest to jakaś ogromna sensacja, ale trudno mi zrozumieć co w tym tytule zajmuje tak dużą ilość miejsca. Nawet cytowany zawsze i wszędzie Crysis zajmował sześć gigabajtów mniej, a Turok nie może pochwalić się grafiką nawet zbliżonej jakości. Kolejna sprawa to to, że Turok teoretycznie korzysta z technologii Unreal Engine 3. Na tym silniku stworzono między innymi takie hity jak Gears of War, Bioshock czy Mass Effect, ale w przypadku tej gry naprawdę trudno uwierzyć że to ta sama technologia. Turok prezentuje się szaro, kanciato i nieatrakcyjne, bardziej budząc skojarzenia z grami sprzed paru lat, niż tytułem który wydano na początku 2008 roku. Co gorsza, ingerencja w ustawienia grafiki jakoś niewiele zmienia, tekstury są średniej jakości, niektóre modele postaci są niedopracowane, a lokacje podobne do siebie.

Skoro już o tym mowa, to większą część gry spędzimy biegając po dżungli, więc warto jej się przyjrzeć z bliska. Pod tym względem Turok miał bardzo silną konkurencję i trudno oczekiwać że dorówna Crysis, ale nawet to co widziałam w Lost: Via Domus prezentuje się ciekawiej niż to co zaprezentowano w tym przypadku. Lokacje są podobne do siebie, schematyczne i tylko sprawiają wrażenie rozległych, bo tak naprawdę możemy się poruszać jedynie tak, jak życzą sobie tego twórcy. Zboczenie z utartego szlaku skończy się w najlepszym przypadku albo spotkaniem z niewidzialną barierą albo utknięciem gdzieś między kanciatymi drzewkami. Nawet wysoka trawa w której często chowa się główny bohater kojarzy się bardziej z dekoracją teatralną, gdzie ktoś poustawiał kilka wyciętych w zygzaki pasków papieru i pomalował na zielono, niż elementem grafiki.

Próżno też szukać jakichś oznak życia w tym świecie, oprócz wszechobecnego "warczenia" dinozaurów raczej nie usłyszymy niczego innego. Widocznie w tym ekosystemie nie rozwinęły się ptaki, a słońce przebijające się przez liście nie rzuca cienia z jakichś bliżej niesprecyzowanych powodów. Nawet deszcz zdaje się padać trochę od niechcenia. Wszędzie tylko, porozrzucane są ciała żołnierzy aby bohater przypadkiem nie zboczył z wyznaczonej trasy, albo nie zabrakło mu amunicji. Komicznie też wypadają głosy głównych bohaterów. Co prawda lektorów przyjemnie się słucha, ale nie zawsze dobrze dobrani są oni do postaci w które się wcielają. Część potężnie zbudowanych dżentelmenów mówi trochę zbyt niskimi, albo zbyt wysokimi głosami, aby było to przekonywające. Z kolei lektor podkładający głos Turoka chyba trochę zbyt entuzjastycznie stara się udawać niższy i bardziej wyrachowany głos twardziela, bo w praktyce brzmi jakby mówił do nas z piwnicy albo przez szklankę. Plusem jest przynajmniej muzyka w tych wyjątkowych przypadkach, gdy pojawia się wpadający w ucho melodyjny temat przewodni. Ogólnie jednak muzyka w grze wtapia się w tło tak mocno, że w ogóle jej nie słychać.