• benchmark.pl
  • Gry
  • Pierwsze godziny z Cyberpunk 2077 za nami. Jest nieźle, ale do poziomu Wiedźmina wciąż co nieco brakuje
Pierwsze godziny z Cyberpunk 2077 za nami. Jest nieźle, ale do poziomu Wiedźmina wciąż co nieco brakuje
Gry

Pierwsze godziny z Cyberpunk 2077 za nami. Jest nieźle, ale do poziomu Wiedźmina wciąż co nieco brakuje

z dnia
Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
48 komentarzy Dyskutuj z nami

Najnowszy pokaz Cyberpunk 2077 utwierdził mnie w przekonaniu, że będzie to wielka gra. „Będzie”, bo wciąż sporo jest do zrobienia. Mam też obawy czy fani Wiedźmina 3 nie oczekują po tym tytule zbyt wiele i czy CD Projekt RED nie zawiesił sobie aby poprzeczki nieco zbyt wysoko.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4,9/5
Plusy

wielowątkowa historia, rozbudowane dialogi; system walki i klasy postaci przeniesione z papierowego systemu rpg – Cyperpunk 2020

Minusy

na tę chwilę brak

Cyberpunk 2077 rodził w bólach. Co do tego zgodzi się chyba każdy kto śledzi losy tego tytułu. Wiecie, ile lat powstaje już Cyberpunk 2077? Można się zdziwić. Patrząc jednak na inne, duże tytuły może wydawać się, że to wcale nie tak długo, wszak jakość musi mieć swoją cenę. No ale opóźnienie kwietniowej premiery, a teraz kolejny poślizg i nowa, listopadowa data debiutu Cyberpunk 2077 rodzą pytania o stan i jakość gry. 

Nie wiem czy pamiętacie, ale my również, na łamach Benchmarka, zastanawialiśmy się czy Cyberpunk 2077 „ma szansę” nie wypalić. Jednym z przytoczonych wówczas możliwych problemów nowej gry twórców Wiedźmina 3 były kosmicznie rozdmuchane oczekiwania. I boję się bardzo, że właśnie ten scenariusz się ziści. 

Dlaczego? Bo po 4 godzinach gry z zamkniętego pokazu wyszedłem co prawda na miękkich nogach, ale i z głową pełną wątpliwości. Czy ludziom z CD Projekt RED przez te kolejne 4 miesiące uda się wszystko dopiąć na przysłowiowy ostatni guzik? Naprawdę ciężko powiedzieć. Chciałbym bardzo, bo gra ma wręcz gargantuiczny potencjał stać się kolejnym kamieniem milowym gatunku RPG. Wciąż sporo w niej jednak rzeczy, które mogą nie spodobać się graczom. 

By bardziej obrazowo przedstawić Wam dręczące mnie wątpliwości postanowiłem podzielić moje wrażenia z 4 godzin gry w Cyberpunk 2077 na dwie części opisując w nich to co mi się podobało i to co może spędzać sen z powiek zarówno samym twórcom, jak i nam, graczom.

Cyberpunk 2077 - Night City w nocy

Neonowe blaski Cyberpunk 2077…

Chyba nie muszę Wam mówić z jakimi wypiekami na twarzy wyjeżdżałem na pokaz Cyberpunk 2077. Nie przeszkadzało mi nawet zerwanie się z łóżka o 5 rano, by na czas dostać się do Warszawy. Wszak pierwszy raz miałem nie oglądać, a faktycznie zagrać w Cyberpunk 2077 - grę, która na grubo przed swoją premierą zyskała już niemal status legendy.

I gdy usiadłem wreszcie przed monitorem, na wygodnym, żółtym fotelu (oczywiście, też cyberpunkowym) pierwsze czym przywitała mnie gra był kreator postaci. I to nie byle jaki kreator, bo spędziłem w nim prawie 20 minut bawiąc się różnymi ustawieniami. Włosy, kolor i wygląd oczu (tak, tak, wygląd, bo oczy to jedna z tych rzeczy, która w Cyberpunk 2077 może wyglądać tak kosmicznie, jak przerażająco), blizny, tatuaże. Ba, jest tu nawet opcja włączenia widoku genitaliów i ich zmiany. 

Marzy Wam się facet z damskimi narządami? No problemo. A może odwrotnie? Też się da. Tylko potem pamiętajcie, że z tak przygotowaną postacią będziecie musieli spędzić kilkadziesiąt, jak nie kilkaset godzin. Wciąż nie wiadomo bowiem na ile ów wygląd twórcy pozwolą nam zmodyfikować podczas dalszej gry. Przynajmniej ja na taką opcje się nie natknąłem.

Cyberpunk 2077 - barwni mieszkańcy miasta

Dalej jest jednak nie mniej ciekawie. Gra pozwala nam wybrać swoje korzenie, czyli początkową historię naszego bohatera. Możemy więc wybrać ścieżkę Nomada, dzieciaka ulicy (Street Kid) bądź korposzczura. Co najważniejsze jednak, nie jest to wybór wiążący się jedynie z jakimś tam bliżej nie określonym tłem fabularnym. Tu wszystko ma znaczenie. 

Ja wybrałem opcje Street Kid i moja przygoda zaczynała się w barze w Night City, gdzie próbując pomóc znajomemu wplątałem się w niemałą kabałę z kradzieżą wypasionej fury. Co najważniejsze jednak, to właśnie przy tej robocie poznałem znanego ze zwiastunów Jackiego. Gdybym zdecydował się na inny scenariusz np. Nomada początkowa historia wyglądałaby zupełnie inaczej.

Cyberpunk 2077 - różne początki gry

Samo Night City też potrafi zrobić niezłe wrażenie. Szczególnie miejscówki z dużą ilością ludzi, neonów, bazarów czy nocnych klubów. Wówczas faktycznie czuć mocno cyberpunkową atmosferę. Świetnie prezentują się też mijane przez nas na ulicy postacie, które potrafią potężnie się od siebie różnić zaskakując przy okazji drobnymi, ale klimatycznymi szczególikami pokroju wyglądu oczu czy posiadanych wszczepów..

Żałuje, że nie udało mi się pojeździć po mieście, bo poza jednym fragmentem gry, w którym faktycznie Cyberpunk 2077 wrzucił mnie za kierownicę, nie było innych okazji. Co prawda można próbować ukraść jakąś furę prosto z ulicy, niczym w GTA, ale do tego wymagane jest posiadanie odpowiednio rozwiniętego atrybutu umiejętności technicznych, a ja ich po prostu nie miałem.

Cyberpunk 2077 - samochody można kraść z ulicy, ale trzeba umieć

No ale śmiganie po mieście w wypasionym samochodzie to tylko niewielki wycinek czekających nas w Cyberpunk 2077 atrakcji. Night City po brzegi wypełnione jest całą masą najróżniejszych aktywności. Pośród zadań pobocznych pokroju likwidacji gangów czy zabezpieczania miejsc, w których doszło do przestępstwa mamy oczywiście nieco bardziej rozbudowane misje. Z racji braku czasu skupiłem się jednak na tych głównych i tu, trzeba przyznać, czuć rękę twórców Wiedźmina 3. Mamy więc nie tylko mocno rozgałęziające się zadania, z opcjonalnymi drogami, ale też wynkające z nich konsekwencje mogącej przełożyć się na dalsze przygody.

Pamiętacie pokazywaną wcześniej misję z odzyskiwaniem robota wojskowego? No to tym razem mogliśmy w nią faktycznie zagrać. I choć od tamtego filmu sporo się zmieniło, trzon rozgrywki pozostał niemal taki sam. Gra dała mi więc wybór czy chce angażować w to korporację, z której skradziono drona czy iść „na żywioł” próbując inaczej wejść w posiadanie celu misji. Ja wybrałem tę pierwszą opcję i z tego co zrozumiałem w końcowej scenie ta decyzja otworzyła mi prawdopodobnie drogę do dalszych misji dla tego „klienta”.  

Cyberpunk 2077 - strzelanina

Przy okazji, wielkie brawa należą się twórcom za rozbudowany system dialogowy, w którym nasze wybory potrafią mieć różne następstwa oraz całe tło fabularne towarzyszące poszczególnym misjom. Co tu dużo mówić, niektóre sceny i dialogi ze zleceniodawcami potrafią przyprawić o gęsią skórkę – tak doskonale dobrano i tekst, i angielskich aktorów podkładających głosy. Niestety, na tym etapie nie dano nam sprawdzić polskiej wersji językowej.

Największe jednak wrażenie podczas tych 4 godzin zrobił na mnie Braindance. Jeśli jeszcze nie wiecie co to takiego to już wyjaśniam. Czy ktoś z Was widział może film „Dziwne dni” z 1995 roku? Jego fabuła krążyła wokół pewnych nagrań wideo, które nazywano tu SQUID, a które pochodziły z kory mózgowej i zawierały ludzkie wspomnienia i emocje. 

Podobnie jest w Cyberpunk 2077, z tą różnicą, że oprócz rozrywkowego charakteru tych nagrań (każdy mógł przeżyć coś czego nigdy w życiu by nie zrobił) tu dorzucono jeszcze pewien element szpiegowski. Surowe, nieprzetworzone nagrania BD (Braindance) pozwalają bowiem dowolnie manipulować przestrzenią, poruszać kamerą, robić zbliżenia, analizować ślad cieplny i sprawdzać rozchodzące się fale dźwiękowe. Słowem – coś jak obróbka zdjęć w filmie Blade Runner, tylko ze znacznie większą dozą swobody.

Fragment takiej zabawy mogliście zobaczyć podczas niedawnej prezentacji Night City Wire. Wówczas to chodziło o ustalenie zabójcy pewnego przestępcy. Za to dalej będzie znacznie, ale to znacznie ciekawiej. Dość powiedzieć, że od poczynionych przez nas ustaleń może zależeć podejście do kolejnego zlecenia. 

Cyberpunk 2077 - w barze

… i jego cienie

Dotąd wydaje się, że Cyberpunk 2077 po prostu skazany jest na sukces. Świetna grafika, rewelacyjnie zapowiadająca się strona fabularna, wielowątkowe misje i oryginalne patenty na rozgrywkę – czego chcieć więcej? No niestety, aż tak różowo nie jest.

Zacznijmy od podstaw, czyli sposobu wprowadzania gracza w świat gry. Cyberpunk 2077 to nie Wiedźmin 3 – tu wszystko od startu wydaje się dużo bardziej skomplikowane. Przyznam szczerze, że przez pierwsze 2 godziny czułem się przytłoczony ilością najróżniejszych informacji. Ba, do końca mojej 4 godzinnej przygody z Cyberpunk 2077 nie wiedziałem dokładnie ani jak hakować przeciwników ani od czego zależy lista dostępnych wówczas opcji. Owszem, wcześniej był samouczek, ale co innego poznanie możliwości naszego bohatera, a co innego stosowanie ich w walce.

W szybkim odnalezieniu się nie pomaga też niestety sam interfejs, który choć wzorowany jest na Wiedźminie 3, to jednak ma dużo więcej opcji. Szybki przykład - gdy po raz pierwszy zobaczyłem drzewko rozwoju naszego bohatera/bohaterki to dosłownie osłupiałem. Niby na starcie, tworząc swoją postać inwestujemy w 5 głównych atrybutów (body, reflex, inteligence, technical i cool), ale pod każdym z nich kryje się taka liczba najróżniejszych umiejętności, że ich ikonki zajmują dosłownie cały ekran

Cyberpunk 2077 - walka na schodach
Cyberpunk 2077 - walka uliczna

Przyczepić się mógłbym też do samej walki. Niby strzela się miło, podobnie jak używa broni białej, niby gra nagradza nas za częstsze korzystanie z danego arsenału rosnącymi umiejętnościami w jego władaniu, ale samej wymianie ognia wciąż brakuje płynności i większej frajdy, którą znamy choćby z Destiny 2 czy Call of Duty: Modern Warfare.

Niepokoić mogą również błędy w samej grze. I nie chodzi tu tylko o takie kwiatki jak dziwnie ruszająca się głowa kierowcy limuzyny, blokowanie się postaci czy uruchamiające się z opóźnieniem dialogi (w miejscach, w których powinny rozpocząć się misje poboczne). 

Pamiętając słynne wjeżdżające pod jezdnie samochody w odświeżonej Mafii II z osłupieniem przywitałem tu ciężarówkę, która wjechała spod ziemi wprost przede mną. Powiecie pewnie, że się czepiam, bo przecież do premiery zostały jeszcze ponad 4 miesiące. Musicie jednak wiedzieć, że takich bugów w grze jest znacznie więcej, a ja doświadczyłem jedynie niewielkiej ich części.

Cyberpunk 2077 - trefne zlecenie

Cyberpunk 2077 – czekać czy nie czekać? Oto jest pytanie

Przyznam szczerze, że sam nie wiem co sądzić o Cyberpunk 2077. Z jednej strony gra prezentuje się świetnie i ma niemały potencjał, by dostarczyć niebagatelną przygodę, w której adrenalina miesza się nagłymi zwrotami akcji i rewelacyjnym wręcz klimatem. Dość powiedzieć, że słynna akcja z odbijaniem z rąk złodziei cyberwszczepów pewnej kobiety i przekazywaniem jej do rąk oddziału Trauma (tak, ta scena też znalazła się w ogrywanym przeze mnie fragmencie gry), to wciąż fenomenalne, niezapomniane, wręcz doskonałe doznanie. 

Z drugiej strony jednak mój zapał delikatnie osłabł, bo na obecnym etapie Cyberpunkowi nadal czegoś brakuje. I ciężko nawet powiedzieć co to takiego. Być może to efekt narosłych przez lata aż nadto wygórowanych oczekiwań, a może po prostu gra potrzebuje ostatniego szlifu, który podkręciłby to i owo. Ciężko powiedzieć. 

Szczególnie, że do końca nie wiadomo, ile w grze zostało z pierwotnych obietnic i pokazywanych wcześniej trailerów. W czasie mojej zabawy nie widziałem ani włamywania się bezpośrednio do złapanego wroga, ani trójwymiarowej analizy przedmiotów czy obiektów, ani słynnych ostrzy modliszki. I nie wiem, czy wynika to z faktu, że moja postać była jeszcze „początkująca” czy może z tego, że te elementy zostały z Cyberpunk 2077 usunięte bądź zastąpione czymś innym. Na pewno przydałoby się lepsze wprowadzenie w tajniki w rozgrywki, bo to może być jeden z tych elementów, który zadecyduje o powodzeniu całej misji Cyberpunk 2077. Misji, której wciąż mocno kibicuje. 

Cyberpunk 2077 - koroporacyjny agent

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

marketplace

Komentarze

48
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    KENJI512
    Od liczby artykułów o CP2077 sama gra już mi się zaczyna przejadać :P Do tego ten mroczny klimat z pierwszego trailera zmieniony w lekko cukierkowy.

    To zaś co mnie interesuje to postęp graficzny i czy wyciśnie soki z komputerów, wykorzysta cuda raytracingu i innych. Czy będzie z tego dobry benchmark do nowego RTXa 3000 ;) Czy może jednak zrobią downgrade do konsol?
  • avatar
    tasioros
    Co by z tego na premierę nie wyszło, to tak jak poprzednie gry CDP Red, "Cyberpunk 2077" najlepiej będzie nabyć rok później w wersji "enhanced" (czy jak to tam sobie nazwą). Będą wszystkie poprawki i dodatki, cała wrzawa -jaka zapewnie po premierrze będzie - opadnie, i będzie można spokojnie cieszyć się grą.
    Oby.
  • avatar
    mombata
    Jak dla mnie zapowiada się super, ludzie robią problem bo jeżdżenie autem nie jest jak w Forzie , strzelanie nie jest jak w codzie, ludzie to jest RPG ,redaktor pisze że fajnie się strzela ale do coda jeszcze brakuje, no masakra, mi się zdaje że się ludzikom już do reszty w dupach poprzewracało
  • avatar
    kombajn
    Zobaczymy po premierze co z tego wyjdzie. Poprzednie gry tego studia mnie tak totalnie rozczarowały że zasadniczo nie mam żadnych oczekiwań. A już tym bardziej wysokich. Nigdy nie zrozumiem zachwytów nad serią Wiedźmin. Pierwsza cześć to takie 3/10 a jeśli chodzi o drugą to cóż... po przejściu tutoriala krew mnie zalewała ze złości z powodu mechaniki rozgrywki, głowa bolała od koszmarnego systemu audio (dźwięk jak z jaskini rodem z epoki EAX) i generalnie miałem ochotę rzucić czymś w monitor. Całe szczęście że dostałem ją gratis bo to i tak wygórowana cena za takie coś. Trzecią część odpuściłem.
  • avatar
    Yosar
    Czyli podsumowując za dużo gry w grze. A redaktor chciałby ogarnąć cały system RPG Cyberpunka w pól godziny.
    Co nie znaczy że czytelność ekranów nie powinna zostać poprawiona jeśli jest kiepska. Ale narzekanie że za dużo ma się możliwości?
  • avatar
    Aloyz
    Mnie od tego całego hajpu od jakiegoś już czasu dosłowni mdli, a jeszcze ostatnio ta tęcza..., rzy..ć się po prostu chce.
    Chyba jednak odpuszczę Cyberpunk, w każdym razie na pewno nie kupię od razu po premierze.
  • avatar
    michael85
    Powszechna brzydota i szarość. Nie wiem za co ludzie lubią ta grę?!
  • avatar
    Michał Starzyk
    Jakoś wolę porządny miecz albo topór niż laserowy pistolet.
    -1
  • avatar
    leto1987
    Myślę że gra będzie bardzo bardzo.. czarna. Kto co lubi.
    Tak czy siak nie zagram, nie mam kompa, czasu, tym bardziej 200pln do wydania na grę.
    -1
  • avatar
    kitamo
    Hmm, ja troche mieszane uczucia mam od dluzszego czasu. Za duzy hype.
    Ale czy gra bedzie jakąś rewolucją w swiecie gier to nie wiem.
    Tak samo obawialem sie o TLOU2 ktorego im wiecej tym bardziej mniej prawdopodobne wydawal osie ze gra w 100% wypali. Pod wzgledem narracji i tej takiej holywoodzkiej prezencji jest super ale ma tez swoje minusy.
    W cyberpunku podobal mi sie na poczatku klimat i liczylem ze gra zaskoczy nas rozmiarem i pomysłami ale im wiecej tego cyberpunka przed premierą to mam wrażenie ze gra porozmieniała się bardzo na drobne i ciezko bedzie z tego złożyć teraz dobry gameplay.
    Duza ok, ale zbyt skomplikowane pomysły z ktorych byc moze wiele nie bedzie do konca wykorzystanych i istotnych moze doprowadzic ze gra bedzie bardziej męczyć niz dawać frajde.

    To co rzuca mi sie w oczy patrząc na trailer to dramatycznie kiepska animacja postaci.
    Panowie z ND mogli by sporo nauczyc redsow pod tym względem. Czuc taki plastikiem - postacie chodza i jakos tak dziwnie się gibią i wykonują dziwne ruchy rekoma.
    Glosy postaci są tez mega słabe w trailerze - moze w wersji angielskiej bedzie lepiej.
    -1
  • avatar
    bromu
    Ja rozumiem bezmyślny entuzjazm, ale nie dowiedziałem się w końcu co ta gra ma innowacyjnego, przełomowego czego jeszcze nie było? Przez ostatnie lata podczas gdy CDProjekt zapowiadał HIT inni je wydawali. Z tego co już zobaczyłem wnoszę, że będzie: trochę Watch Dogs, trochę Wiedźmina, nieco GTA5 i odrobina Ruinera, może też szczypta Saints Row. Jeśli to ma być przepis na bombę, to ja podziękuję. Mało tego, w materiałach które widzieliśmy mamy do czynienia z takimi kwiatkami jak gotówka - SERIO? GOTÓWKA W ŚWIECIE 2077? ......Do tego w sklepie, powiązana banderolami?! Główny bohater w trailerze podobny do Jessiego Pinkmana z "Breaking Bad" sugeruje że gra będzie zlepkiem zapożyczeń z mainstreamu. Sam trailer drugi mocno niewiarygodny i głupi (łatwość z jaką główny bohater został obezwładniony i łatwość z jaką się oswobadza by zostać z podobną łatwością zhakowanym? Jak można zignorować hakera w świecie cyber tego nigdy się nie dowiem, dla mnie byłby ktoś taki większym zagrożeniem niż osoba z bronią ale bohater ignoruje oczywiste jak ostatni idiota!) Wspaniałe zaproszenie do utożsamiania się z debilem :)
    -2
  • avatar
    MokryN
    Szkoda ze nie dali możliwości umieszczenia penisa na czole.
    -3
  • avatar
    xbk123
    Daliby demo ludziom do ogrania, wielkie halo.
  • avatar
    myszka91
    Gra jest trudna, łatwo zginąć czy też wydaje się prosta?
  • avatar
    MastaLama
    Brakuje tan dynamizmu - gameplay który jest teraz widoczny na filmikach jest jakiś plastikowy i toporny jakby zaoszczędzono na animacjach. Wszystko jest zbyt sterylne tak jakby ktoś zrobił grę a później ja wyczyścił z części modeli, które w niej były :/
  • avatar
    gromzjasnegonieba
    ale te glosy w zwiastunie... az uszy bola. kto wybiera tak nedznych aktorow do takiej produkcji ?
  • avatar
    xolox
    To jak czekamy na CP 2151 ?
  • avatar
    Filip454
    Moim zdaniem, Cyberpunkowi brakuje podstawowej rzeczy, charakterystycznej dla gier z otwartym światem - trybu TPP!
  • avatar
    TYGRYSEX
    To o której wstajecie że podniesienie się o 5 rano to ZERWANIE SIĘ Z ŁÓŻKA? Śpię po 5 godzin i wstaję o 5 co to niby nadzwyczajnego? Gram czasem i do 1.00 więc wtedy wstawanie o 5 może trochę być słabe ale to nadal nie ZRYWANIE się z łóżka.
  • avatar
    cattani43
    Napisałem to w jednym ze swoich komentarzy. Jak coś lub ktoś robi wszystko..... czyli stare prawdy aktualne do dzisiaj. Ale wtedy i teraz wierzę w "naszych", że dadzą radę na tyle aby wyjść z tego obronną ręką czytaj - z twarzą
  • avatar
    Ad_Lou
    wow... aż się zalogowałem, żeby skomentować.... czyli autorowi przeszkadzało, że był przytłoczony mechaniką gry i przeszkadzały mu glitche podczas 4h dema prawie pół roku przed premierą, więc przez to ta gra już ma być przeciętna... chyba ktoś tu zapomniał, że W3 nie był wolny od glitchy i też wymagał nieco czasu, żeby zapoznać się z mechaniką jak się chciało grać na wyższych poziomach trudności... dawno nie przeczytałem tak bezsensownego uzasadnienia, w porównaniu z wymienionymi atutami to wręcz brzmi komicznie, glitche pewnie w 95% zostaną usunięte przed premierą, a znając cdp to będą sypać aktualizacjami i dlc drobnymi
    w skrócie, click bait z wydmuchanym problemem
  • avatar
    Ziomboy451
    Panie Macieju. Rozumiem, wszystko co Pan pisał i o co Panu chodzi, chciałbym zaznaczyć jednak, że porównanie do wiedźmina jest troszkę inne w odczuciu niż cyberpunk. W końcu wiedźmin to typowe fantasy w dodatku z kolebką polskiej powieści. Wiedźmin to też kontynuacja co za tym idzie można go porównać z poprzednią częścią, które dzięki przepaść technologiczna. Cyberpunk to ciężko porównać z wiedźminem, ponieważ ani to kontynuacja i klimat sci-fiction, w dodatku shoter RPG. Komuś kto uwielbia takie klimaty mogłaby podejść bardziej. Aczkolwiek mnie ogrom mechanik, perkow itp. bardzo cieszy to znaczy, że będzie różnorodność sposobów walki jaki i sytuacji i przeciwników, a oto przecież chodzi. Pozdrawiam :)
  • avatar
    dexiji
    W grach cdp zawsze irytowało mnie sterowanie na pc ( klawa + mysz), responsywność tragiczna i uczucie braku kontroli. Na trailerze widzę system wspomagania celowania który mam nadzieje będzie dało się wyłączyć na pc ( jak pięknie w trakcie serii zmienia cele). Jeżeli pojazdy będą się prowadzić jak Płotka to będzie dramat :) Fabuła i grafika zawsze mi się w ich grach bardzo podobały.
  • avatar
    Entrix
    Mam wrażenie, że przenoszą premierę (tyle tylko wiem), bo po drodze poszło coś nie tak i gra nie jest taka super jakby chcieli. Robią dużo szumu, aby tylko przed wydaniem jak najwięcej odzyskać wtopionych pieniędzy. Obstawiam, że gra będzie mocno średnia i podobna do wielu innych gier. Fajnie by było zagrać w coś innowacyjnego, ale jakoś tego nie czuję i od pierwszej wzmianki o tej grze ani trochę się nią nie zainteresowałem, a ciągłe nadawanie i tworzenie “hype” o tej grze wręcz działa na mnie odwrotnie do tego stopnia, że jak widzę na jakiejś stronie o niej wzmiankę to od razu zamykam tą stronę. Odpalę z czystej ciekawości. Może się pozytywnie zaskoczę. Oby. Powyższego artykułu nie czytałem.