Osmo Mobile po nowemu, czyli recenzja DJI OM 4
Akcesoria Mobilne

Osmo Mobile po nowemu, czyli recenzja DJI OM 4

z dnia
Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
5 komentarzy Dyskutuj z nami

DJI OM 4 może niektórych zaskoczyć. Może też rodzić pytania czy zmiany zastosowane w znanej już konstrukcji to krok w dobrym kierunku. DJI OM 4 nie ma już bowiem na stałe zamontowanego uchwytu telefonu. Zamiast tego mamy magnes…i lekkie obawy czy jest to w pełni bezpieczne.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4,2/5
Plusy

- magnetyczne mocowanie telefonu upraszczające korzystanie z gimbala,; - składana, poręczna konstrukcja,; - sprawdzone i wygodne sterowanie,; - bardzo dobra stabilizacja,; - funkcja śledzenia obiektów (ActiveTrack 3.0) i obsługa gestów,; - możliwość tworzenia ujęć Dolly Zoom i nowego rodzaju panoram CloneMe,; - łatwa w obsłudze opcja tworzenia hiperlapsów, motionlapsów i timelapsów,; - poręczny statyw w zestawie.

Minusy

- magnetyczne mocowania mogą rodzić obawy o bezpieczeństwo telefonu,; - różnice w aplikacji DJI Mimo na Androidzie i iOS (na korzyść tej ostatniej),; - odczuwalnie nieco niższa jakość wykonania.

DJ OM 4 – recenzja nowej odsłony DJI Osmo Mobile

Firma DJI cały czas majstruje przy swoich produktach. Niedawno otrzymaliśmy więc całkiem zgrabnego drona DJI Mavic Air 2 , a wcześniej – maleństwo w postaci DJI Mavic Mini, które wymykało się prawnym regulacjom. Ba, był nawet robot do nauki programowania – DJI Robomaster S1. Jedyne czego brakowało w ciągu ostatnich miesięcy to nowe gimbale i kamery. 

DJI nie zapomniało jednak o miłośnikach superstabilnego filmowania i podobnie jak w zeszłym roku, pod koniec wakacji (trochę szkoda, że nie wcześniej) serwuje nam kolejną odsłonę swojego mobilnego gimbala. Panie i Panowie, oto DJI Osmo Mobile 4 – nowa jakość pośród ręcznych stabilizatorów do telefonów!

No dobrze, to nie tak do końca prawda, bo raz, że na pudełku widzimy napis DJI OM 4, a dwa – że nowe, dość niecodzienne rozwiązania budzą tyle nadziei co i obaw. Dlaczego? Tego dowiecie się z naszej recenzji.

DJI OM 4 - pudełko

Specyfikacja Dji OM 4

  • Gimbal: 3-osiowy
  • Kompatybilność: smartfony o wadze nie przekraczającej 230 +/- 60 g
  • Zakres obrotu osi tilt: -106,5 do 235,5 stopni
  • Zakres obrotu osi roll: -136,7 do 198 stopni
  • Zakres obrotu osi pan: -161,2 do 172 stopni
  • Bateria: wbudowana (2450 mAh)
  • Czas pracy na baterii: do 15h
  • Wymiary: 276x120x104 mm – rozłożony/ 163x100x47 mm - złożony
  • Waga: 390 g  (dodatkowo 32,6 g uchwyt na telefon/ 11,4 g pierścień) 
  • Dodatkowe funkcje: składana konstrukcja, magnetyczny uchyt, wbudowany powerbank, gwint standardowego statywu, możliwość nagrywania w trybie portretowym, śledzenie twarzy i obiektów (ActiveTrack 3.0), Timelapse, Motionlapse, Hyperlapse, Dolly Zoom, obsługa gestów, tworzenie panoram, ujęcia „obrotowe”, automatyczne tworzenie krótkich filmików na media społecznościowe

Pstryk… i gotowe

Jeśli pamiętacie naszą recenzję DJI Osmo Mobile 3 albo posiadacie ten gimbal w domu to z pewnością wiecie, ile czasu zajmuje umieszczenie, a potem prawidłowe wyważenie telefonu w uchwycie. Na tę czynność narzekano ponoć najczęściej – że trudna, czasochłonna i uciążliwa. W tym przypadku liczyła się bowiem dokładność. 

Jak widać DJI posłuchało swoich użytkowników i postanowiło coś z tym zrobić. Efekt? W DJI OM 4 nie ma już typowego, rozsuwanego mocowania telefonu. Producent uznał, że lepiej zastąpić go czymś znacznie wygodniejszym i szybszym w obsłudze. Wybór padł na magnes. 

Konstrukcyjnie DJI OM 4 przypomina więc poprzedni model, z tą różnicą, że brakuje mocowania telefonu. Zamiast tego w miejscu uchwytu mamy silny magnes. Drugi podłączamy zaś do telefonu i w ten sposób, jednym szybkim ruchem, łączymy urządzenia ze sobą. Proste? Proste. A przynajmniej w teorii.

DJI OM 4 - gimbal, statyw i magnetyczny uchwyt
DJI OM 4 - magnetyczny uchwyt

W pudełku DJI OM 4 znajdziemy nie jeden, a dwa magnetyczne mocowania. Pierwsze ma wygląd typowego uchwytu do telefonu, choć jest wyraźnie mniejsze, metalowe i pokryte wewnątrz gumowaną wyściółką. Sposób użycia podobny jest do tego co już znamy – ot, umieszczamy smartfon w rozsuwanej klamrze starając się utrafić w jego środek.

Drugie mocowanie ma kształt małego kapsla, którego naklejamy na tył telefonu pomagając sobie przy tym wyciąganym pierścieniem stabilizującym i przezroczystym schematem instalacyjnym z zaznaczonymi rozmiarami telefonów. 

A dlaczego zdecydowano się na dwa rodzaje mocowań? A choćby ze względu na wygodę. Jeśli często sięgamy po gimbal to opcja z „naklejeniem” magnesu na tylną ścianę smartfona wydaję się lepsza. O ile na co dzień nie korzystamy z etui. Niestety, uchwyt pierścieniowy zaleca się podpiąć bezpośrednio do telefonu. A jeśli ktoś boi się o szklane „plecki” swojego aparatu to uspokajam – producent pomyślał i o tym dorzucając do zestawu specjalne naklejki i ściereczki do czyszczenia szklanych powierzchni.

DJI OM 4 - magnetyczny pierścień

DJI OM 4 - połączenie uchwytu i gimbala

A czy zmieniło się coś w konstrukcji Osmo Mobile poza mocowaniem telefonu? W zasadzie to chyba nie. Mamy tu identycznie składane ramiona, podobnie umieszczone gniazdo ładowania gimbala i port powerbanka umożliwiający zasilanie telefonu podczas filmowania. Mamy też podobny układ przycisków. Różnice? Chyba tylko w jakości plastiku. Ten w DJI OM 4 kojarzy mi nieco z budżetowym DJI Mavic Mini. Co prawda, jest od niego lepszy, ale z pewnością odstaje od tego z Osmo Mobile 3. 

DJI OM 4 - gimbal w ręce

Szybciej? Tak, ale czy wygodniej?

Za wielkich różnic nie ma też w oprogramowaniu DJI OM 4. Nowy gimbal korzysta bowiem dokładnie z tej samej aplikacji co poprzedni model, czyli DJI MIMO. Czy to źle? Bynajmniej. Skoro zarówno jej interfejs, jak i oferowane funkcje zdały egzamin to głupotą byłoby ją drastycznie zmieniać. Doszło tu jednak kilka opcji, których w Osmo Mobile 3 nie było, a przynajmniej w tym czasie, gdy testowaliśmy ten model w naszej redakcji. 

Na ekranie pojawiła się więc opcja Dynamic Zoom umożliwiająca tworzenie charakterystycznych ujęć Dolly Zoom (tak, jest ona dostępna również dla Osmo Mobile 3), a także panel służący do aktywacji obsługi gestów. Pozostałych nowinek trzeba już szukać nieco głębiej. 

I tak funkcję zdjęć panoramicznych rozbudowano o tryb CloneMe, w którym zafundować sobie można unikatową fotkę z kilkoma wersjami samego siebie. Dodano też opcję zmiany sterowania gimbalem umożliwiającą ruch obrotowy kamery w jednej płaszczyźnie. I to właściwie chyba wszystko. Przynajmniej na tę chwilę, bo wiadomo, że DJI dorzuca sporo nowości w późniejszych aktualizacjach swojego sprzętu. Tym razem będzie zapewne podobnie.

DJI OM 4 - interfejs DJI MIMO
DJI OM 4 - dyna zoom
DJI OM 4 - panorama CloneMe

Pewnie myślicie teraz „no dobrze, ale jak to się ma do owej wygody korzystania z DJI OM 4?” Ano tak, że w pod względem oprogramowania mamy tu w zasadzie to samo co w DJI Osmo Mobile 3. Wszystko działa sprawnie i szybko dostarczając sporo frajdy podczas kręcenia filmów. Nie zaszły tu usprawnienia, które w jakiś sposób jeszcze bardziej uprościłyby kontrolę nad gimbalem.

Wszystko kręci się więc wokół owego, magnetycznego mocowania. To ono ma dać na większy komfort skracając jednocześnie czas od momentu rozłożenia gimbala do rozpoczęcia nagrywania. I to z pewnością się udało. Mocowanie magnetyczne jest świetnie pomyślane. Dzięki specjalnym prowadnicom oba magnesy pasują do siebie idealnie i ciężko źle je ze sobą złożyć.

Jedyny problem to...kiełkująca gdzieś z tyłu głowy myśl co się stanie, gdy gdzieś zahaczymy telefonem albo delikatnie w coś uderzymy. Czy w tym momencie magnetyczne mocowanie nie puści? W przypadku topowych smartfonów za kilka tysięcy złowych takich wątpliwości może być znacznie więcej. 

Ja sam bawiłem się DJI OM 4 z Samsungiem Galaxy S10e i gdy robiłem film z jadącego samochodu co rusz łapałem się na tym, że odruchowo cofałem rękę do wnętrza pojazdu, bo, a nóż widelec, coś się zaraz stanie. Nie zrozumcie mnie źle – zastosowane tu magnesy są naprawdę silne, ale to wciąż tylko magnesy.

DJI OMO 4 - połączenie magnesów
DJI OM 4 - gimbal na statywie

DJI OM 4 – czy warto kupić?

Do tej pory rzadko zdarzało się bym miał jakieś wątpliwości odnośnie nowych produktów DJI. Tym razem jednak nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czy warto kupić DJI OM 4. Z jednej strony to bowiem całkiem niezły sprzęt z nowatorskim, z pewnością dużo wygodniejszym mocowaniem. Z drugiej jednak, to tak naprawdę DJI Osmo Mobile 3 z jedną, sporą poprawką. 

W tej sytuacji posiadacze poprzedniego modelu mogą mieć ciężki orzech do zgryzienia. Nie jestem przekonany czy to jedno rozwiązanie wystarczająco uzasadnia zakup. Szczególnie, że DJI OM 4 jest nieco droższy niż „trójka”, bo jego cena w Polsce ustalona została na 699 zł.

Jeśli jednak do tej pory nie miałeś żadnego gimbala do telefonu, a myślisz o jego zakupie to DJI OM 4 wydaje się całkiem interesującą propozycją. O ile tylko potrafisz zapomnieć, że Twój drogi smartfon łączą z gimbalem dwa magnesy.

DJI OM 4 - stabilne filmowanie

Ocena końcowa Dji OM 4

  • magnetyczne mocowanie telefonu upraszczające korzystanie z gimbala
  • składana, poręczna konstrukcja
  • sprawdzone i wygodne sterowanie
  • bardzo dobra stabilizacja
  • funkcja śledzenia obektów (ActiveTrack 3.0) i obsługa gestów
  • możliwość tworzenia ujęć Dolly Zoom i nowego rodzaju panoram CloneMe
  • łatwa w obsłudze opcja tworzenia hyperlapsów, motionlapsów i timelapsów
  • poręczny statyw w zestawie
     
  • magnetyczne mocowania mogą rodzić obawy o bezpieczeństwo telefonu
  • różnice w aplikacji DJI Mimo na Androidzie i iOS (na korzyść tej ostatniej)
  • odczuwalnie nieco niższa jakość wykonania

Ocena ogólna:

84% 4,2/5

Dobry Produkt

Za wypożyczenie egezmplarza Dji OM 4 do testów dziękujemy firmie Dji

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

Komentarze

5
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    pongo
    Nie widzę nigdzie informacji jak to się wyważa? Brak w zestawie etui do transportu? Uszkodzi się łatwo.
  • avatar
    itekiti
    I masz rację, że to 3 z poprawką. czyli nie warto zmieniać 3.