Glofiish M700 w praniu

Miałem sporo czasu, aby poznać zalety M700 oraz nauczyć się omijać jego wady. Po miesiącu użytkowania mogę stwierdzić, że M700 to odpowiednie urządzenie dla osób cierpliwych, które z PDA korzystają sporadycznie, ale na różne sposoby. Nie można odmówić Glofiishowi uniwersalności, jednak żadna funkcja nie pracuje dokładnie tak, jak powinna.

Na pewno nie jest to demon szybkości, mówiąc delikatnie. Procesor Samsung 400 MHz oraz marne 64 MB RAM to zbyt mało, aby urządzenie pracujące pod kontrolą WM6 pracowało płynnie i szybko. Zaraz po włączeniu nie jest jeszcze najgorzej, ale po kilku godzinach zaczynamy się denerwować. Dochodzi do tego, że nawet pisanie tekstu w edytorze staje się niemożliwe, ponieważ literki wyskakują na ekranie ze sporym opóźnieniem. Jedynym wyjściem jest reset, tak profilaktycznie nie zaszkodzi tego robić raz dziennie, a czasem i częściej. Zapomnijmy również o uruchomieniu większej ilości programów jednocześnie, szczególnie gdy jeden z nich jest bardziej niż przeciętnie wymagający - na przykład nawigacja.

Skoro już o nawigacji mowa, to tutaj jedyną wadą jest stosunkowo niewielki, jak na te potrzeby ekran Etena. Sam moduł sprawdza się świetnie, bardzo stabilnie trzyma namiar, można więc śmiało zapuszczać się w nieznane miejskie dżungle. Pochwalić również trzeba bezprzewodową łączność Wi-Fi oraz Bluetooth. Obydwa te interfejsy są stabilne i nie sprawiają żadnych problemów. Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o telefonie GSM.

Jakość rozmów jest niestety zła. Musiałem mówić do mikrofonu dużo głośniej niż zazwyczaj, aby rozmówca słyszał mnie wystarczająco wyraźnie. Bywa to stresujące, a czasem wręcz uniemożliwia przeprowadzenie dyskretnej rozmowy. Denerwuje też inna przypadłość - po zainicjowaniu połączenia należy odczekać mniej więcej 2 sekundy i dopiero wtedy nasz głos będzie słyszalny dla rozmówcy. Można się do tego przyzwyczaić, są też w internecie odpowiednie poprawki, ale czy nie można było od razu zrobić poprawnie?

Przejdźmy może teraz do dotykowego ekranu QVGA - ma przekątną 2.8 cala, dobre podświetlenie, okrojoną paletę kolorów oraz słabe kąty widzenia. Nieźle spisuje się na dworze, w jasnym świetle, ale nie w pełnym słońcu - wtedy już literki widać raczej słabo. Nie pomieścimy na nim wiele tekstu, widać też pojedyncze piksele... ale można obejrzeć film z napisami, można pooglądać fotki.

Opera Mini 4 na ekranie M700

Obsługa za pomocą rysika jest łatwa, ekran jest odpowiednio czuły, nie mam tu żadnych zastrzeżeń. Chwaliłem już klawiaturę Etena - choć nieco za twarda, to można szybko i bezbłędnie pisać na niej nawet długie teksty. Polskie znaki uzyskuje się za pomocą wciśnięcia kolejno klawisza funkcyjnego (oznaczonego dużą kropką) oraz spacji. Aby usprawnić całą tę operację, można użyć znanej sztuczki: edytować skopiowany z głównego katalogu Windows do komputera plik sym.txt i zmienić w nim kolejność symboli. Potem oczywiście należy nadpisać oryginalny plik i zrobić restart palmfona. Po tej prostej czynności pisanie na M700 po nabyciu pewnej wprawy nie będzie sprawiać żadnych problemów.

Funkcje multimedialne są ogólnie na niskim poziomie jakościowym. Aparat robi nieostre zdjęcia, ozdobione szumem i różnymi artefaktami, dodajmy do tego wyprane kolory i słabiutki kontrast - naprawdę nic ciekawego. Zdjęcia można robić tylko przy dobrym świetle, w półmroku pomoże nieco lampka błyskowa, ale na bardzo krótkie odległości. Filmy video są na poziomie zdjęć - poruszone, zaszumione, rozmyte.

Przykładowe zdjęcie wykonane Etenem M700

Radyjko M700 to kolejna porażka. Trzeba bardzo mocnego sygnału, odbiór był z przyzwoitą jakością. Nieco lepiej jest z muzyką mp3, szczególnie po zmianie słabych słuchawek na nieco lepsze oraz zainstalowaniu jakiegoś poręcznego playerka można się cieszyć dobrym dźwiękiem, choć moc mogłaby być większa.

Bateria wytrzymuje około 3 dni ostrożnego użytkowania, z niewielką ilością rozmów i krótkim korzystaniem z internetu plus kilka smsków, zdjęć itp. Jeśli zrobimy sobie dłuższe posiedzenie z wykorzystaniem ekranu i jednego z interfejsów bezprzewodowych, wówczas bateria zejdzie nam do zera po około ośmiu godzinach, a czasem nawet szybciej. Nie jest to więc wynik godny pozazdroszczenia, niestety.


Podsumowanie

Glofiish M700 kosztuje obecnie około 1500 złotych - myślałem na początku, że to kwota do zaakceptowania, ale okazało się, że sprawa jest bardziej złożona. Jeśli weźmiemy pod uwagę jakość wykonania, szybkość działania oraz wygodę obsługi, wówczas cena przestaje być atrakcyjna. Jeśli jednak komuś te wady nie przeszkadzają, a chce mieć w jednym pudełeczku wszystkie potrzebne funkcje, wtedy może śmiało M700 kupować i cieszyć się zaletami. Do takich niewątpliwie należy świetny GPS, bardzo dobra klawiatura oraz uniwersalność. Oprogramowanie działa powoli, ale stabilnie - nie zdarzył mi się przypadek zawieszenia systemu bądź samoczynnego restartu.

Miejmy nadzieję, że firma Eten poprawi większość niedoróbek w swoim nowym modelu, który ostatnio wzbudza spore zainteresowanie wśród potencjalnych nabywców. Na razie przyznajemy za całokształt modelowi M700 trzy mocne gwiazdki i zapraszamy wkrótce na test gorącej nowości - Glofiisha M800.

Podsumowanie: Eten Glofiish M700
Ogólna ocena
możliwości do ceny
3

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!