Ciekawostki

Felietony : Sen o zgrabnym i sprytnym PeCecie

Jacek  | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor: Jacek
Dyskutuj z nami

Przerażeni specyfikacjami nowych procesorów (130W wydzielanego ciepła) oraz kart graficznych (zalecany zasilacz 500W) oddaliśmy się wspomnieniom i marzeniom. Jak zawsze chcielibyśmy mieć coś więcej, n

Pamiętamy doskonale czasy, gdy na rynku komputerowym królował legendarny chipset BX firmy Intel. Nie było to tak strasznie dawno temu - patrząc z normalnej, ludzkiej perspektywy. Bo z perspektywy komputerowej, to od tamtego okresu upłynęły wieki całe...

Sytuacja była klarowna: tylko płyta na BX-ie mogła stanowić podstawę stabilnego, szybkiego i nowoczesnego komputera, tylko kilku producentów płyt liczyło się na rynku, ale minusem były oczywiście wysokie ceny topowych wyrobów. Jednak wówczas ceny sprzętu były w ogóle wygórowane, toteż płyty główne nie wyróżniały się z tłumu pod tym względem.

Alternatywni producenci chipsetów oferowali co prawda w niższych cenach płyty o podobnych parametrach i wyposażeniu, ale mówiąc poprawnie politycznym językiem, były to płyty "stabilne inaczej" i wydajnościowo o klasę do tyłu. Wątpliwa przyjemność instalacji pakietu sterowników chipsetów VIA pod Windows 95 lub 98 była żmudną walką, w której zwycięstwo nigdy nie było pewne. Godząc się z porażką i akceptując komunikaty o błędach instalacji mogliśmy korzystać z komputera, otrzymując gratisowy dreszczyk emocji - były to swoiste zawody. Kto tym razem będzie szybszy - czy użytkownik, zapisując na dysku napisany właśnie tekst, czy też zwiastujący klęskę Niebieski Ekran Śmierci ? Czy po przejściu (za dziesiątą próbą) karkołomnego etapu gry zdążymy zrobić save'a, czy też ekran monitora pokryje się żałobną czernią, a głośniczek swoim piskiem obwieści nam, że właśnie dokonuje się samoczynny restart PeCeta?

Zawrotną karierę zrobiły w Polsce płyty pseudo-BX, podróby seryjnie montowane w najbardziej tandetnych komputerach, kuszących ceną i... i niczym więcej. Był to prawdziwy hardcore, igranie z ogniem kompatybilności, piekło nie-wydajnościowe, szukanie igły stabilności w stogu autoresetów... Sprzedawcy oferujący takie "komputery" dziś zostaliby zapewne zlinczowani, kilka lat temu ratowało ich panujące powszechnie przeświadczenie, że komputer ma prawo źle działać - przecież to taka nowoczesna i skomplikowana maszyna...

Ale wracając do motywu przewodniego niniejszego felietonu - w ówczesnych płytach niemal WSZYSTKO BYŁO POTRZEBNE. Każdy interfejs był wykorzystywany przez przytłaczającą większość użytkowników i nie było żadnego marnowania zasobów.

Panel współczesnej płyty głównej

Klęska urodzaju

Popatrzmy, ile dziś mamy na rynku różnorakich "BX-ów"... Ile świetnych chipsetów w różnych odmianach zajmuje centralne miejsce na wypasionych płytach głównych, jakaż panuje różnorodność, konkurencja, jak niskie są ceny! A wspólnymi cechami są zawsze: wysoka wydajność, nienaganna stabilność, dobra jakość wykonania, wszechstronność... Przybyło producentów, bo do obecnego od zawsze Intela i dwójki starych graczy: VIA i SiS, doszła w imponującym stylu nVidia, coraz śmielej poczyna też sobie chipsetowy oddział ATI. Tajwańscy producenci podzespołów zrozumieli też, że wąska specjalizacja oznacza marginalizację, toteż płyty główne produkuje dziś niemal każdy, kto ma w Chinach jakąkolwiek montownię czy fabryczkę, a potentaci pozakładali firmy-córki w pogoni za obniżaniem kosztów i dominacją na zyskownym rynku low-end. Każdy producent stawia sobie za punkt honoru przedstawić klientowi pełną ofertę dostępnych na rynku rozwiązań, toteż mamy klęskę urodzaju.

Policzmy w przybliżeniu:

  • 9 chipsetów Intela
  • 4 VIA
  • 4 SiS
  • 3 nVidia
  • 1 ATI

To w sumie pokaźna liczba 21 rozwiązań, które zapewniają nam zbudowanie nowoczesnego, przyszłościowego komputera. Nie będziemy wymieniać tutaj nazw firm, które produkują płyty główne, ale z szacunkowych wyliczeń wynika, że na polskim rynku kompleksową ofertą ma około 12 firm, a około 6 firm zapewnia ofertę nieco okrojoną (przyjmijmy, że do 50%). Mnożąc to przez liczbę chipsetów otrzymujemy ponad 300 modeli nowoczesnych płyt głównych, wśród których możemy szukać tej najbardziej dla nas odpowiedniej... Ból głowy spowodowany rozterką gwarantowany.

Dodatkową komplikację stanowi fakt, że jeden chipset obsługuje określoną grupę procesorów, inny chipset nie jest z nimi kompatybilny, ale za to obsługuje nieco inne procesory... Najnowsze procki dwurdzeniowe wymagają najnowszego i955X, nowe Semprony to podstawka Socket 754, nowe Athlony 64 pasują do gniazdka Socket 939, obsługę SLI gwarantuje tylko nForce 4 z tym właśnie skrótem w nazwie, a po CrossFire idziemy do ATI lub Intela.

I jak się połapać w tym wszystkim?

Zazwyczaj znaczne samoczynne uproszczenie naszego wyboru dokonuje się z chwilą zerknięcie do portfela - wiemy, na jaką płytę nas stać, a jaka jest za droga na naszą kieszeń. Pomaga też świadomość, że komputer nie jest wiecznie młody - godząc się z koniecznością wymiany sprzętu za kilka lat oszczędzamy sobie stresu, bo nawet najnowocześniejsze rozwiązanie będzie przestarzałe jutro i stanie się archaizmem pojutrze. Trafne określenie własnych potrzeb również pomaga - czy aby na pewno dziś lub jutro skorzystamy z drogich dwurdzeniowców, skoro tylko kilka aplikacji potrafi skorzystać z tych dobrodziejstw?
Postęp technologiczny wymusza nowe rozwiązania. Liczne gniazdka SATA cieszą, podobnie jak i rozbudowane możliwości konfigurowania macierzy SATA RAID. Optyczne wyjście dla dźwięku, kodek grający w standardzie 7.1, EAX, jakieś Dolby... Jest PCI-eXpress w kilku wariantach, obsługa coraz lepszych pamięci DDR2, gigahercowa magistrala systemowa, wyprowadzone na czołowy panel obudowy USB 2.0... Jednocześnie na tylnym panelu płyty niezmiennie widać COM-a, port szeregowy, porty PS-2, a na laminacie cenne miejsce zajmowane jest przez nieśmiertelne złącze stacji dyskietek oraz dwa złącza IDE.

Uwaga: nadmierne bogactwo może być przyczyną impotencji

Jeśli zobaczymy w jakiejś ofercie "płyta główna ze zintegrowanym HDD i DVD" to sprzedajemy blaszaka i kupujemy iMac'a! ;-)

Nie ma odważnego producenta, który wyciąłby w pień wszystkie te antyczne interfejsy, obniżając cenę płyty, upraszczając budowę, przyspieszając działanie, zwalniając zasoby systemowe. Próbował tego kiedyś Abit, ale na jednym modelu się skończyło, niestety.

O standardzie BTX to już w ogóle szkoda gadać - porzućcie wszelką nadzieję Ci, którzy marzycie o małym, cichym i wydajnym komputerku. BTX od dwóch lat nie może wejść na rynek i nie wiadomo, kiedy wreszcie wejdzie, i czy w ogóle wejdzie - pisaliśmy o tym w lipcu.

Kupujemy więc ogromne komputery z mnóstwem niepotrzebnych bajerów, bo podstawa konstrukcji, czyli cierpiąca na manię wielkości płyta główna, wymusza taką właśnie budowę od innych podzespołów - pod groźbą niekompatybilności. No właśnie - wybór niby olbrzymi, ale w praktyce spore grupy użytkowników kupują całą masę niepotrzebnych bajerów, bo innego wyjścia po prostu nie ma.