Ciekawostki

No to może Barebone?

Tak, idea godna pochwały, lecz w rzeczywistości okazuje się, że nawet najlepsze "kadłubki" mają wady, wynikające z daleko idących kompromisów. Wygląd to sprawa dyskusyjna, może się podobać lub nie - sześcienne kostki mają swoich zwolenników i przeciwników, ale już kwestia wydzielanego przez barebone hałasu to sprawa ważna i poważna.

Wydajny mini-PeCet oparty na szkielecie znanego producenta to szumiąca głośno grzałka, a rzut oka na specyfikację mówi już na wstępie, że spora część energii jest marnowana na zupełnie nam zbędne zintegrowane urządzenia i interfejsy, barebone okazuje się być zminiaturyzowanym PeCetem o nieco zmodyfikowanych wadach i zaletach. No i jak na szkielet przystało - stanowi zbyt skostniałe (jak na nasz gust) rozwiązanie. Kiedy znudzi nam się wygląd obudowy lub jej kolorystyka przestanie pasować do przemalowanego pokoju, wówczas nie wymienimy samej skrzynki, ale zostaniemy zmuszeni do zakupu nowego szkieletu: obudowy i płyty.

Poza tym barebone to nieco inna idea. Ma kusić nietuzinkowym wyglądem, zajmować mało miejsca, służyć do pracy, nauki, multimediów - a my chcemy czasem odpalić Doom'a w wysokiej rozdzielczości. Oczywiście można do tego karzełka wcisnąć mocną grafikę, ale wówczas zrobi się jeszcze bardziej gorąco i głośno. Niemniej jednak pogramy sobie, a później przychodzi pora nieco popracować. I co - mamy wtedy rozkręcać obudowę i wyjmować GeForce 6800, przełączając się na zintegrowaną grafikę?

Nie widzimy też zadowalających nas rozwiązań wśród płyt micro-ATX lub ITX, choć tutaj już nieco bliżej do spełnienia niektórych oczekiwań. Niestety, producenci za punkt honoru postawili sobie zintegrowanie z płytą jak największej liczby urządzeń, bo może jednak się przydadzą, choćby ułamkowi procenta użytkowników. Zrozumiałe jest, że w malutkich PeCetach chodzi o oszczędność miejsca, niezrozumiałe jest namiętne przywiązanie producentów do ogromnego portu LPT. Kuleje chłodzenie małych płyt zamkniętych w małych obudowach, chcąc mieć rozsądne temperatury w środku instalujemy kilka wentylatorów, robi się chłodno i głośno. Micro-ATX nie jest przyjazne użytkownikowi, to nieprzemyślany standard, nie będzie stanowić podstawy naszego sprzętu.
Podobają nam się ciche, pasywnie chłodzone płytki mini-ITX firmy VIA, ale zintegrowanie słabiutkiego procesora i cieniutkiej grafiki ogranicza ich zastosowanie. Z przykrością odrzucamy.

Czyli nadal niespełnione oczekiwania. No dobrze, ale jakie to właściwie oczekiwania?

Pobożne życzenia

Marzy nam się komputer zbudowany według logicznych zasad, ergonomiczny, cichy, wydajny oraz otwarty na rozbudowę. Nie chcemy płacić za zbędne wynalazki, chcemy otrzymać dokładnie to, czego potrzebujemy. Wywalić na śmietnik historii FDD i LPT! Precz z IDE - niech żyje SATA.

Istnieje całkiem spora grupa użytkowników, dla których na tylnym panelu płyty głównej mogłoby się znajdować tylko i wyłącznie kilka portów USB 2.0. Podłączamy do nich myszkę, klawiaturę, drukarkę, skaner, czytnik kart flash, aparat fotograficzny, komórkę. W gnieździe PCI mamy dobrą kartę muzyczną, obok niej bezprzewodowa (lub tradycyjna) karta sieciowa, możemy dorzucić kartę TV lub cokolwiek innego - według naszych upodobań.

Pożyteczne dla całej technologii PC byłoby przemeblowanie płyty głównej w sposób proponowany przez BTX, obieg powietrza wydaje się być lepiej dopracowany, a miniaturyzacja pico-BTX lub micro-BTX pozwoliłaby na skonstruowanie niewielkich, szybkich jednostek. Gdyby tylko producenci poszli na całość i odchudzili płyty ze starych urządzeń, mogłoby być ciekawie. Przydałoby się również bardziej oszczędne gospodarowanie energią, poprzez dostosowywanie taktowania CPU i GPU do wymaganej w danej chwili wydajności. Jak do tej pory dynamiczne zmiany taktowania nie są standardem w stacjonarnych komputerach, niestety. Potentaci dostrzegają ten problem, Intel i AMD wprowadzają stopniowane taktowanie w procesorach, także karty graficzne od ATI i nVidii zwalniają w trybie 2D, to cieszy. Ale zakres tych zmian - szczególnie w przypadku CPU Intela - jest niezadowalający, zmiany są zbyt płytkie i zachowawcze. Czekamy z nadzieją? A co nam innego pozostało.

a jednak ktoś potrafi...

Marzy nam się niewielki i zgrabny desktop, na którym postawimy ładny monitor LCD. Chcielibyśmy, aby to maleństwo nie straciło zalet komputera PC, czyli modularnej budowy i łatwej rozbudowy oraz modernizacji. I żeby było cichutkie, najlepiej bezgłośne... Jednocześnie musi być mocne wydajnym procesorem i szybką grafiką, musi ładnie i czysto brzmieć, uprzyjemniając nam pracę muzyczką mp3, a w filmach otulać nas głębokim dźwiękiem przestrzennym.
* (może ktoś wpadnie na pomysł, aby sprzedawać kadłubki notebooków bez matrycy LCD? - przyp W.K ;)

Takie są nasze potrzeby i marzenia, które w żaden sposób nie przystają do rzeczywistości wielkiego (wymiarami) i pożerającego 200W mocy w stanie spoczynku blaszaka. Chcemy mieć przyjemność samodzielnego skomponowania składników takiego komputera, według naszych subiektywnych upodobań i chcemy mieć przy tym rozsądny wybór. Chcemy płyty BX-2005, w której wszystko byłoby potrzebne, dopracowane, wydajne, najlepsze... i chcemy się cieszyć tą świadomością.

Czego brakuje nam na płycie głównej?
Coraz częściej producenci oferują nam liczne funkcje sterowania wentylatorami - automatycznie, w zależności od temperatury płyta przyspiesza lub zwalnia wentylatory obudowy. Tak, to dobra idea, ale nieco powierzchowna, bo wentylatory jednak cały czas pracują. Popatrzmy na notebooki - tam wiatrak włącza się wtedy, kiedy zachodzi taka potrzeba, przedmucha wnętrze i stop - znów błoga cisza... W grzejących się na potęgę PeCetach to nie jest możliwe, ale gdyby tak wprowadzić jeszcze bardziej dynamiczne zmiany taktowania dla CPU i GPU, niż to mamy obecnie, gdyby wyprowadzić radiatory zasilacza na zewnątrz, gdyby wywalić niepotrzebne podzespoły i interfejsy, gdyby dobrać sobie odpowiednie podzespoły i włożyć je do przemyślanej termicznie obudowy... Sporo tego gdybania, ale czy to jest, do licha, aż tak bardzo niemożliwe??? Przecież uniwersalny komputer tylko niewielki procent czasu jest obciążony w 100 procentach, a jego zasilacz ma nalepkę z dumnym napisem "530W". Jest to oczywiście zrozumiałe, bo mocna karta graficzna, szybki procesor, gigabajty RAM-u i kilka napędów potrzebują sporo mocy, ale kiedy klikamy sobie na GG lub piszemy wypracowanie - po cholerę mamy słuchać szumu wentylatorów? Inteligencja naszych PeCetów jest doprawdy żenująca... mielą powietrze swoimi wiatrakami czy jest taka potrzeba, czy też nie. Właśnie tutaj widzimy znaczne pole do popisu dla producentów płyt głównych, kart graficznych i zasilaczy.

Więcej inteligencji dla komputerów, panowie inżynierowie.

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!