• benchmark.pl
  • Gry
  • Recenzja Goat Simulator 3. Śmierć, strach i babcia z wyrzutnią włóczki
Recenzja Goat Simulator 3. Śmierć, strach i babcia z wyrzutnią włóczki
Gry

Recenzja Goat Simulator 3. Śmierć, strach i babcia z wyrzutnią włóczki

przeczytasz w 6 min.

Nie mogę powiedzieć, że czekałam na kolejny symulator kozy. Nie była to gra, którą miałam zapisaną na liście „obowiązkowe do zagrania”. Ale po kilku dniach rozwałki, bujaniu się po miasteczku i sianiu strachu na ulicach mam wrażenie, że to Goat Simulator 3 czekał… na mnie.

ocena redakcji:
  • 3,9/5

Goat Simulator 3 – Twój nowy, odświeżony symulator kozy z otwartym światem

W temacie gier tak naprawdę jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia twórców. Niedawno mieliśmy okazję się o tym przekonać rozwiązując zagadkę XVI-wiecznego morderstwa w przepięknie ilustrowanej i ogólnie świetnej przygodówce Pentiment. W takich grach z pewnością trzeba wysilić mózgownicę i otworzyć się na bogate doświadczenia oraz historię postaci. Niesamowite opowieści są zresztą osią wielu gier i powodem przykucia graczy do ekranu na długie godziny. Co tu dużo mówić – God of War: Ragnarok, będąca niemal grą kompletną – ze świetną fabułą, światem i „tym czymś” jest na to idealnym przykładem. Takie gry sprawiają, że odpalacie konsolę w piątek popołudniu i dopiero o 2 w nocy orientujecie się, że jest już… poniedziałek rano.

Ktoś powie pewnie teraz – no ale przecież są tytuły, w których brak jakiejkolwiek historii, a mimo to dostarczają masę rozrywki. A i owszem, bywają i takie. Te produkcje nadrabiają jednak oryginalnym pomysłem. I właśnie do takich gier zalicza się z pewnością najnowszy Goat Simulator 3 – następca legendarnego Goat Simulator (bo przecież po co sztampowo numerować wydania), ogrywanego przez większość dzieciaków dla głupich akcji i siania zniszczenia. Czy warto zawierzyć Goat Simulator 3 w kwestii odmóżdżenia? Czy jest to gra z potencjałem na „guilty pleasure”? I wreszcie, czy naprawdę można wszystko polizać? Sprawdziliśmy to dla Was!

Jedz, módl się i… liż wszystko dookoła

Ludność na wyspie San Angora jest strwożona. Tu i ówdzie pojawiły się tajemnicze konstrukty z symbolem rogatego zwierzęcia. Co się dzieje? Czyżby to TA koza??? Niestety, dla ludności wyspy dobrych wieści nie ma. Kozioł Pilgrim powrócił! A do tego ma jeszcze więcej możliwości i jeszcze więcej motywacji by trykać, skakać i lizać wszystko co popadnie.

Rozgrywka w Goat Simulator 3 jest prosta i nie zmieniła się diametralnie w porównaniu do poprzedniczki – ot, biegamy kozą po mieście i okolicach i wywołujemy prawdziwą apokalipsę. W szkole zawsze słyszeliśmy, że języki to podstawa, dlatego w Goat Simulator 3 twórcy podeszli do tematu poważnie. Lizać możemy oczywiście dosłownie wszystko i tak jak ostatnio przy pomocy języka można także przesuwać obiekty. 

Goat Simulator 3 - podpałka
Uwielbiam zapach napalmu o poranku

Opcji dręczenia bliźnich jest sporo, więc jeśli mieliście ciężki dzień w biurze, Goat Simulator 3 nadaje się idealnie na udawaną zemstę. Można na przykład dać się pogłaskać lub nawet dosiąść i zrzucić albo zmasakrować człowieka jak tylko, niczego nie podejrzewając, się do nas zbliży. Możemy też zostać żywą pochodnią by podpalać obiekty i ludzi dookoła. Ba, jest tu nawet opcja robienia za generator prądu, by razić nim wszystko co nam się nawinie.

Goat Simulator 3 - atak na balon
Oni jeszcze nie wiedzą...

Dokąd tak kopytkujesz, piękna kózko?

Miejsc do siania zniszczenia w Goat Simulator 3 jest naprawdę sporo, bo w tym szalonym sandboxie mamy olbrzymi kawał terenu do zwiedzenia, rozwalenia i do podbicia. Już na początku gry zauważycie, że tu i ówdzie pojawiły się Kozie Wieże, czyli tajne obiekty dostępne tylko dla parzystokopytnych, które są przejściem do Kozigrodu, czyli koziego centrum dowodzenia wszechświatem.  

Z każdą Kozią Wieżą musimy się zsynchronizować, by odblokować mapę i dostępne zadania do wykonania Zabrakło tylko stogu siana pod wieżą i efektywnej pozy kozy, bo w stanie bezwładu trudno o eleganckie rozłożenie kopyt na boki. Oczywiście, za ukończenie zadań dostaniemy Punkty Iluminatów oraz karmę - walutę do kupienia nowych ciuszków i sporego arsenału narzędzi zagłady pokroju wyrzutni fajerwerków (serdecznie polecam). No i co najlepsze, każde z zadań ma tutaj katastrofalne skutki! Oczywiście wszystko to zbliża nas do otwarcia Kozich Wrót i… być może ukończenia gry.

Goat Simulator 3 - babcia z bronią
Babcia zawsze mnie wspierała

Goat Simulator 3 - żyrafa
A to mój kuzyn, przyjechał na wymianę studencką

To co bardzo cieszy to fakt, że na mapie jest naprawdę wiele do odkrycia, łącznie z ciekawostkami, żartami, a nawet łamigłówkami. Wywołanie tornada? Stworzenie człowieka-banana? Ekhm… walka z babcią? To tylko czubek góry lodowej odjechanych rzeczy, które można robić w Goat Simulator 3. Dobrze, że mamy dodatkową nawigację na obiekty wybrane na mapie, więc chcąc naprawdę przechodzić lokacje, można to zrobić z niemałym ułatwieniem. 

Niestety, jak to w tego typu produkcjach bywa, wieczne rozwalanie wszystkiego co pojawi się nam w zasięgu wzroku dość szybko się nudzi. Gdyby nie fakt, że, podobnie jak w poprzedniej części, twórcy zadbali tu o całą masę znajdziek – od statuetek po niszczycielski sprzęt – pewnie szybko przestałabym grać w Goat Simulator 3. Nie jest to z pewnością tytuł, który przykułby mnie do ekranu na długie godziny, ale dzięki temu, że jest tu co eksplorować, nadaje się idealnie na rekreacyjne granie po pracy.

A gdy już naprawdę zwiedzimy już wszystko, warto wypróbować ze znajomymi tryb wieloosobowy, w którym dostępne są liczne minigry rozrzucone po całej wyspie San Angora. Niestety, bez kompanów w te zadania nie pogracie. 

Im więcej kóz tym lepiej! Mieszkańcy – strzeżcie się!

Co do oprawy graficznej w Goat Simulator 3 to ogólnie nie ma tragedii. Całość jest kolorowa i trochę bajkowa – stylistycznie przypomina mi The Sims 3. Nie jest to może grafika najwyższych lotów, ale nie przeszkadza to rozgrywce. Niestety wciąż jest tu sporo drobnych bugów – a to ktoś się zblokuje, a to mijamy lewitujący samochód, a to znowu nasza koza po wypadku samochodowym zostaje wystrzelona w powietrze i przelatuje pół mapy (co oczywiście może być efektem zamierzonym, bo twórcy mają wyraźną awersję do realizmu plus lubią sobie stroić z nas żarty np. wyłączyć nam gamepada podczas intra, żebyśmy nie mogli go pominąć).

Sterowanie Pilgrimem, czyli naszą kozą, też do łatwych nie należy i w wersji PC trzeba nieźle się natrudzić, żeby dotrzeć w jakieś ciekawe miejsca (na PS5 aż takich problemów nie ma). A warto zwiedzać otoczenie. Świat w grze jest „żywy” – ludzie zbierają się i przemieszczają, a gdy w wyniku naszych działań ktoś ucierpi pojawia się policja i karetka. 

Goat Simulator 3 - głowy do wymiany
Dobrze jest nosić głowy wrogów dla przykładu

Zresztą praktycznie przez całą rozgrywkę mamy tu policję na karku (trudno się dziwić, jeśli niszczymy całe miasta). W domach możemy zastać włączony telewizor, a w nim programy… z kozą w roli głównej. Możemy odwiedzać restauracje, gdzie są klienci, parki rozrywki, czy nawet markety („Ikea”) czy stacje badawcze.  Są to fajne szczegóły, które dają radość z eksploracji. Podobnie jak przaśna, humorystyczna oprawa dźwiękowa, która nie tylko bardzo dobrze pasuje do całej reszty tej zwariowanej gry, ale też stanowi świetne jej tło. Te wszystkie beczenia, krzyki rozpaczy ofiar i odgłosy eksplozji. Ot, poezja zniszczenia.

Goat Simulator 3 - nawiązanie do Wolfenstain 3D
Coś nie tak z tym wehikułem czasu...

Maciej Piotrowski - Redaktor benchmark.pl
Maciej Piotrowski

Goat Simulator 3 okiem redakcyjnego marudy

Nie sądziłem, że w tak absurdalnym temacie jak symulator kozy coś jeszcze jest mnie w stanie zaskoczyć. A jednak twórcom „trójki” to się udało. I to nie tylko faktem, że tytuł ten został wydany wyłącznie na nextgeny i PC (gdzie tu ów nextgen to ja naprawdę nie wiem). Ta gra wygląda i działa tak kuriozalnie, że ktoś kto nie zna tej serii, przy pierwszym uruchomieniu, może przecierać oczy ze zdumienia. Jak widać jednak zwariowanych, totalnie odlotowych pomysłów na rozgrywkę twórcom nie brakuje przez co nie raz podczas zabawy przychodzi nam tutaj parsknąć śmiechem. Nie jest to jednak tytuł, do którego da się usiąść na bite kilka godzin – to raczej coś do odstresowania po ciężkim dniu pracy bądź jako przerwa między sesjami Elden Ring. Moja ocena Goat Simulator 3 (PS5) – 3,4/5

Goat Simulator 3 - sztuka dla sztuki

Goat Simulator 3 – czy warto kupić?

Nie ma co owijać w bawełnę - Goat Simulator 3 to absurdalna, totalnie odjechana i dość zabawna gra, która z pewnością nie udaje niczego innego ponad to, czym faktycznie jest. Jeśli więc szukacie idiotycznej rozrywki na ponure wieczory lub chcecie siać postrach wśród ludności cywilnej samemu bądź wraz ze znajomymi wcielając się w grupę szalonych kóz to ta gra dostarczy Wam dokładnie tego czego się spodziewacie – szalonej i nieposkromionej rozwałki w olbrzymim, otwartym świecie

Dodajcie jeszcze do tego równania mnóstwo strojów i ciekawostek do odkrycia, a może się okazać, że nie oderwiecie się od tej gry aż do Świat Bożego Narodzenia… w 2023 roku! To co? Gotowi podjąć to odmóżdżające wyzwanie?

Goat Simulator 3 - szalona rozwałka

Opinia o Goat Simulator 3 [PC]

Plusy
  • Duża dawka totalnie absurdalnego humoru,
  • Naprawdę sporo lokacji do odwiedzenia,
  • „Żywe” otoczenie wzbogacone o wiele szczegółów,
  • Więcej wyzwań, znajdziek i celów do odkrycia, które wzbogacają rozgrywkę.
Minusy
  • Spora ilość bugów,
  • Sterowanie kozą to horror, zgroza, utrapienie i… wyzwanie w jednym,
  • Fabuły wszechczasów ze świecą tu szukać.

  • Grafika:
    • 3.5 / Zadowalający plus
  • Dźwięk:
    • 3.0 / Zadowalający
  • Grywalność:
    • 4.5 / Dobry plus

Ocena końcowa

78% 3.9/5

Grę Goat Simulator 3 na potrzeby niniejszej recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od jej wydawcy - firmy PLAION Polska

Komentarze

3
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Klops
    1
    Prawdopodobnie ta koza nie jest prawdziwa.
    • avatar
      pawluto
      -1
      To chyba najgłupsza gra jaką widziałem a jeszcze większą głupotą jest dać za nią 129 zł !
      Szczerze to chyba nawet za darmo bym czegoś takiego nie uruchomił ba swoim PC...
      129 zł to nie lekka a mega przesada !