Monitory

Testy praktyczne

Świetne odwzorowanie kolorów

Warto zacząć od tego, że monitor obsługuje 10 bit przestrzeni kolorów w formacie YCbCr 4:4:4, a producent obiecuje 95% pokrycia palety kolorów NTSC.

Iiyama XB3288USHU - testy

Rozpoczęliśmy zatem od sprawdzenia kalibracji fabrycznej. Wyniki te były bardzo dobre, choć nie idealne. Uzyskaliśmy oczywiście praktycznie pełne pokrycie gamutu sRGB, ale już w przypadku zarówno Adobe RGB, jak i DCI-P3 wynik nie był taki, jakbyśmy oczekiwali.

Iiyama XB3288USHU - testy

Znacznie gorzej wypadły testy podświetlenia, a w zasadzie jednolitości barwy. Co prawda mamy świadomość, że jest to typowe dla matryc VA, zwłaszcza z podświetleniem liniowym, jednak takich wyników się nie spodziewaliśmy. Odchylenia w barwie światła białego sięgają często ponad 20%! Tu też warto odnotować, że barwa ta mierzona na środku ekranu nie jest daleka od tej pożądanej (6000 K) – w zależności od kalibracji i ustawień waha się ona od 6120 do 6380 K. Polecamy poniższy obrazek otworzyć w nowej karcie klikając na niego (1 MB).

Iiyama XB3288USHU - testy

Samo podświetlenie, tzn. jego równomierność, wypadła na akceptowalnym poziomie, choć wyraźnie widać, że boki i środek ekranu są lepiej podświetlone. Przy typowym podświetleniu, jakie uznaliśmy za optymalne do pracy biurowej, tj. około 140 cd/m2 , uzyskujemy różnice nawet 30 cd/m2 pomiędzy najjaśniejszym i najciemniejszym punktem kontrolnym. Tutaj również polecamy przyjrzeć się wynikom w nowym oknie w wyższej rozdzielczości (1 MB). 

Iiyama XB3288USHU - testy

Finalnie fabryczne ustawienia owocują gammą na poziomie 2,8. Uzyskujemy minimalnie około 0.05 cd/m2 minimalnego podświetlenia oraz 135 cd/m2 maksymalnej jasności, co przekłada się na kontrast 2813:1. Punkt bieli przy fabrycznych ustawieniach to 6230 K. Przystąpiliśmy zatem do kalibracji i udało nam się znacznie podnieść wartości odwzorowania kolorów.

Iiyama XB3288USHU - testy

Jak widać pokrycie w każdym zakresie wzrosło i monitor wyświetla znacznie więcej kolorów, niż określone w danych gamutach.

Iiyama XB3288USHU - testy

Jak widać, faktycznie wyświetlane jest dwa razy więcej kolorów, niż przewiduje standard sRGB (z którym to przypominamy ma problem większość matryc TN, a nawet tańsze IPS, np. te stosowane w laptopach). Sprawdziliśmy też, jak wygląda maksymalna możliwość podświetlenia matrycy.

Iiyama XB3288USHU - testy

Obiecane przez producenta 300 cd/m2 udało się uzyskać jedynie podbijając zarówno jasność, jak i kontrast do 100%, jednak w takich ustawieniach obraz nie nadawał się do użytku. Podbijając jedynie jasność do 100%, a zostawiając kontrast i z grubsza kolory bez zmian, uzyskujemy maksymalnie 250 cd/m2 na środku ekranu.

Iiyama XB3288USHU - testy

W obu pomiarach łatwo zauważyć, że jasność dookoła środka była wyraźnie (średnio 35, a maksymalnie ponad 50 cd/m2) niższa. To już ciężko jest nie zauważyć używając monitora w ciemnym pomieszczeniu. I skoro przy tym już jesteśmy, to trzeba napisać nieco o tzw. „backlight bleed”- czyli przebijaniu podświetlenia spod obramowania matrycy. W testowanym modelu jest ono dosyć duże, a w każdym razie znacznie większe, niż byśmy oczekiwali po modelu o tej wartości rynkowej. 

Iiyama XB3288USHU - testy

Efekt poświaty (VA Glow w tym przypadku) jest równie mocno widoczny, co bardzo nas zaskoczyło (matryce VA zwykle nie mają z tym problemu). Poziom czerni można przyrównać w zasadzie co lepszych paneli IPS, co mocno rzuca się w oczy np. przy oglądaniu filmów z czarnymi pasami na górze i dole obrazu. Następnie, jeszcze przy podświetleniu pozostając, sprawdziliśmy działanie trybu „HDR” i zgodnie z oczekiwaniem jest to tylko „marketingowa papka” – moc podświetlenia w tym trybie nic a nic nie wzrosła i nadal wynosi około 250 nit w najjaśniejszych miejscach oraz poniżej 0.1 nit w tych ciemniejszych. To zdecydowanie za mało, aby określić ten monitor zdolnym do obsługi materiałów HDR.

Funkcja HDR realnie sprawuje się gorzej, niż technika ACR, choć ta druga momentami może zbyt drastycznie całą scenę przyciemniać

ProLite XB3288 jako monitor dla gracza?

Przejdźmy teraz do kwestii prędkości matrycy. Dla graczy mamy o tyle dobrą wiadomość, że ustawiając w grze rozdzielczość FHD możliwe jest uzyskanie 75 Hz odświeżania. W wyższych rozdzielczościach jest to już 60 Hz. Czas reakcji również nie powala – zmierzony czas przejścia G2G przekracza w naszym teście 11 ms. To co prawda dobrze pokrywa się z ramką na odświeżenie obrazu (60 Hz = 16,6 ms), ale dalekie jest od obiecywanych 3 ms.

Iiyama XB3288USHU - testy

Czas reakcji to jedno, ale jest jeszcze kwestia odwzorowania ruchu. Tutaj, jak u innych braci z serii ProLite, nie jest za dobrze – smużenie jest na tyle duże, że nie przeczytamy praktycznie niczego podczas ruchu. Funkcja Overdrive pozwala w ramach kompromisu wybrać nieco mniejsze smużenie kosztem delikatnych zakłóceń w obrazie. Poniżej zdjęcie bez używania tej funkcji:

Iiyama XB3288USHU - testy

Ostatnie, o czym należy wspomnieć to to, że jest to monitor wolny od migotania i faktycznie takowego nie odnotowaliśmy. Sprawdziliśmy za to działanie funkcji FreeSync – z kartą Vega 64 udało się uzyskać zakres pracy, jaki określa producent (38-60 FPS). Nie było też problemu z uruchomieniem opcji G-Sync Compatible, tu jednak poniżej 40 FPS już gubiliśmy synchronizację.

Jeżeli po pracy lubisz sobie odpalić gierkę, to ProLite xb32 Cię nie rozczaruje

Nadeszła pora na bardziej przyziemne testy. Sprawdziliśmy porty USB i nie odnotowaliśmy, aby jakkolwiek wpływały na przepustowość połączenia. Kolejno sprawdziliśmy też pobór energii i podczas użytkowania nie odbiega od tego, co podaje producent, jeżeli przyjąć, że nie podaje on danych dla maksymalnych ustawień jasności. Jednak wartość w trybie uśpienia (z którego zresztą monitor dobre 5 sekund się budzi) pozostawia już wiele do życzenia (test wykonano przy pomocy Voltcraft Energy Logger 4000F z modułem True RMS oraz zweryfikowano mierząc natężenie prądu w obwodzie multimetrem Amprobe AM-530-EUR). 

Iiyama XB3288UHSU pobrór energii [W]

Wyłączenie 4,1
Uśpienie 4,4
Typowe użytkowanie (średnia) 47
Maksymalne podświetlenie 70

Pozostaje już zatem tylko podsumować niniejszą recenzję, na co zapraszamy na kolejną, ostatnią stronę.