Komputery

Klawiatura, mysz i pilot

Do komputera Apple dołączył również klawiaturę, myszkę i pilota, podobnie zresztą jak w przypadku pozostałych Macintoshy z wyjątkiem budżetowego Maca Mini.

Wraz z nową aluminiową serią iMaców debiutuje nowa płaska klawiatura, również wykonana z aluminium. Jest ona bardzo przyjemna w obsłudze i pod względem konstrukcji bardzo przypomina tę zastosowaną w MacBookach (nie Pro). Ma gładkie, niezwykle przyjemne w dotyku klawisze z tworzywa sztucznego, które wciskają się miękko, z niewielkim, notebookowym klikiem. Całość jest dość ciężka, dzięki czemu stabilnie leży na biurku. Do tego jej wykonanie jest naprawdę wysokiej klasy.

Interesujący rozwiązano sposób włączania Caps Locka - trzeba przytrzymać go na dłuższą chwilę (kilka dziesiątych sekundy), aby się włączył - ot takie zabezpieczenie przed przypadkowym naciśnięciem. Caps Lock podświetlany jest bardzo ładną diodą o kolorze limonkowym. Układ klawiatury trochę różni się od pecetowego, głównie tym, że klawisze Alt i Windows (tutaj: cmd) są zamienione miejscami.

Wszystkie inne klawisze są (i nawet działają pod Windows), tyle że zostały oznaczone inaczej, niż na klawiaturach pecetowych. Na przykład pod systemem Microsoftu klawisz Print Screen jest pod F14, a Windows pod cmd.

Nad Delete znajduje się klawisz Fn, po którego wciśnięciu górne klawisze działają jak F1, F2, itp. Bez wciskania Fn górny rząd klawiszy realizuje funkcje specjalne, np. reguluje podświetlenie ekranu, głośność, czy wysuwa płytę z napędu optycznego - również pod Windows.

Klawiatura dysponuje dwoma portami USB po obu bokach. Są one w stanie obsłużyć jedynie urządzenia o niewielkiej mocy, na szczęście są zgodne ze standardem USB 2.0, a nie 1.1, jak w poprzedniej wersji apple'owskiej klawiatury (dołączanej na przykład do "białych" iMaców z ekranem LCD).

Podsumowując - klawiatura jest bardzo przyjemna, choć z racji zamienionych miejscami klawiszy Alt i Cmd trzeba trochę zmienić przyzwyczajenia podczas wprowadzania polskich liter (prawy Alt pod Windows, jeden z dwóch Altów pod Mac OS X). Inną opcją jest pozostanie przy starych przyzwyczajeniach, zainstalowanie DoubleCommand pod Mac OS X lub jednego z programów do zmiany układu klawiatury pod Windows i przemapowanie klawiszy.

Przejdźmy teraz do jabłuszkowego gryzonia. W zestawie z iMakiem otrzymujemy Apple Mighty Mouse. To niezwykła, biała myszka wyposażona w jeden przycisk (wciskając go, wciskamy w praktyce całą górną część obudowy myszki), ale ze specjalnymi strefami dotykowymi. Trzymając palec na lewej części myszy i wciskając przycisk, otrzymujemy wciśnięcie wirtualnego lewego przycisku myszy, trzymając palec na prawej części - prawy - nastomiast na kulce - środkowy. Niestety, ma to pewną wadę - aby wcisnąć prawy przycisk Mighty Mouse trzeba obowiązkowo zdjąć palec z lewej części myszy, położyć go na prawej - dopiero wtedy mysz poprawnie zinterpretuje naciśnięcie przycisku.

Kulka również jest niestandardowa. Mighty Mouse zamiast zwykłej, obracanej w pionie rolki, dysponuje kulką, którą można obracać w dowolnym kierunku. Obracaniu kulki towarzyszy dźwięk podobny jak w przypadku prawdziwej rolki, z tym że tutaj jest on wydawany częściowo przez mechanizm myszki, a częściowo przez ukryty w gryzoniu głośnik (!). Kulka przydaje się do szybszego przeglądania arkusza kalkulacyjnego, czy przesuwania stron WWW w poziomie, choć stanowi raczej przerost formy nad treścią - jest niewielka, w małym stopniu wystaje ponad myszkę i generalnie korzysta się z niej mniej wygodne niż ze standardowej rolki.

Myszka jest mocno wymagająca, jeśli chodzi do rodzaju powierzchni. Na mojej standardowej szmacianej podkładce firmy Fellowees układ optyczny sprawował się dobrze, ale konstrukcja obudowy powodowała, że podczas przesuwania Mighty Mouse stawiała zbyt duży opór. Na matowym biurku z przesuwaniem nie było problemów, natomiast wskaźnik myszy potrafił od czasu do czasu się pogubić. Prawdziwy problem ze sprawnością układu optycznego pojawiał się na odblaskowej powierzchni, na której Mighty Mouse notorycznie się gubiła. Do tego dochodzi problem akceleracji wstecznej, na szczęście nie olbrzymiej, ale wyraźnie widocznej podczas szybkich ruchów myszą.

Konkluzja jest prosta - sensor optyczny zastosowany w Mighty Mouse jest jednym z najmniej dopracowanych elementów całości - wypada znacznie gorzej niż w większości myszek kosztujących kilkanaście złotych. Na szczęście do Maca bez problemu można podłączyć inną, bardziej klasyczną myszkę USB. Z drugiej strony, na upartego można się do apple'owskiej myszki przyzwyczaić, trzeba jednak poświęcić na to sporo czasu i cierpliwości.

Pudło z komputerem iMac kryje w swoich czeluściach jeszcze jedną niespodziankę - pilota Apple Remote. Z wyglądu przypomina on pierwszą generację plastikowych odtwarzaczy iPod Shuffle. Za pomocą Apple Remote łatwo wejdziemy do Front Row (programu a'la Media Center, służącego do odtwarzania filmów, muzyki, czy przegladania dźwięku - tylko pod Mac OS X), zmienimy głośność, czy przejdziemy do kolejnej piosenki w odtwarzaczu (ta funkcja działa również pod Windows). To bardzo wygodne, móc położyć się na kanapie i za pomocą pilota przeglądać zdjęcia i zmieniać utwory muzyczne. Tym bardziej, że Apple Remote jest poręczny i przyjemny w obsłudze.

W zestawie znajdziemy jeszcze naturalnie płytę z systemem Mac OS X, instrukcję obsługi komputera (u nas była po angielsku), dwie białe nalepki Apple (niektórzy naklejają je sobie na samochody, co od czasu do czasu można zobaczyć na polskich ulicach) oraz bardzo przyjemną szmatkę do czyszczenia ekranu - miła w dotyku, z logiem jabłuszka, znakomicie usuwa kurz i zabrudzenia z ekranu iMaca.