Lustrzanki

Co zyskujemy stosując sensor Full Frame

Duże piksele, małe szumy

CMOS FF

Jak zapewne każdy z nas wie, im wyższa czułość ISO matrycy, tym większe ziarno na zdjęciach, powodujące gorszą widoczność szczegółów, spadek kontrastu i przebarwienia. Boleśnie odczuwają to szczególnie użytkownicy smartfonów czy aparatów kompaktowych, a zdecydowanie łagodniej fotografujący lustrzankami. Dlaczego? Bo matryce w tych pierwszych są malutkie i mają niewielkie piksele, podczas gdy piksele matrycy lustrzanki są sporo większe, przez co nie tylko lepiej integrują światło, ale też lepiej mieszczą dodatkową elektronikę, przydatną podczas przetwarzania sygnału. Im większy piksel, tym lepiej, a zatem teoretycznie wygrywają pełnoklatkowe aparaty, których matryce mają większą powierzchnię niż sensory APS-C. Pod warunkiem, że porównujemy je do lustrzanek APS-C z matrycami o podobnej rozdzielczości. Matryca FF o dwa razy większej rozdzielczości niż matryca APS-C będzie miała mniejsze piksele, a więc teoretycznie bardziej „szumiące”. Pamiętajmy jednak, że takie zdjęcie możemy zmniejszyć i poprzez interpolację pozbyć się części szumów.

Fotografia z 6D - ISO 6400

ISO 6400 - wycinek zdjęcia
Fotografia wykonana pełnoklatkowym aparatem Canon EOS 6D z ustawionym ISO6400. Obok wycinek zdjęcia w skali 1:1.


Duża matryca - mniejsza głębia ostrości?

Kontrola nad głębią ostrości (czy raczej pola) to bardzo ważny argument przemawiający za dużą matrycą. W końcu w fotografii jest to istotny środek wyrazu wpływający na odbiór zdjęcia. Od dawna wiadomo, że piękne rozmycia dają głównie lustrzanki, a niedawno dołączyły do nich także bezlusterkowce. Powód? Większa matryca. Nie jest to jednak bezpośrednia przyczyna.

Na głębię ostrości wpływa przede wszystkim ogniskowa, odległość od fotografowanego obiektu oraz wielkość otworu przysłony. Im dłuższa ogniskowa, tym mniejsza głębia; im mniejsza odległość, tym mniejsza głębia; i wreszcie im większy otwór (mniejsza liczba) przysłony, tym mniejsza głębia i większe rozmycie planów. W przypadku aparatów kompaktowych z małymi matrycami stosowane są bardzo krótkie rzeczywiste ogniskowe (nie ekwiwalenty) - znacznie, bo kilka razy krótsze niż te, których używamy w przypadku lustrzanek, aby osiągnąć podobny kąt widzenia. To przekłada się na większą głębię ostrości.

Pomiędzy lustrzankami pełno i niepełnoklatkowymi nie ma wprawdzie tak drastycznych różnic, ale jednak jakieś są. Ogniskowe obiektywów przystosowanych do formatu APS-C mają krótsze ogniskowe przy tym samym kącie widzenia, jaki dają obiektywy pełnoklatkowe (o czym pisaliśmy wcześniej). W efekcie lustrzanka APS-C da nieznacznie (dla większości może nawet niezauważalnie) większą głębię ostrości na zdjęciu niż lustrzanka FF.

Jednak by porównanie miało sens, w obu przypadkach pole widzenia musi być podobne. A to oznacza, że w przypadku lustrzanki APS-C i FF będziemy musieli ustawić się w innej odległości od motywu. Wtedy, co widać na poniższych ilustracjach, różnice w rozmyciach staną się bardzo znaczące.

GO z 6D

GO z 7D
Przeskalowane wycinki zdjęć wykonanych obiektywem o ogniskowej 70 mm przy f/4. U góry zdjęcie z pełnoklatkowego aparatu 6D, a poniżej z aparatu 7D z matrycą APS-C. Zdjęcia były wykonywane w taki sposób, aby zawartość kadru była w obu przypadkach podobna. W przypadku 6D konieczne było zmniejszenie dystansu do fotografowanej scenerii - stąd mniejsza głębia ostrości (duża część kwiatów jest poza ostrością). W przypadku 7D obiektyw 70 mm dał ekwiwalent ogniskowej wynoszący 112 mm, stąd konieczne było oddalenie od motywu, co wpłynęło na wzrost głębii ostrości.Gdybyśmy razem z 7D użyli obiektywu o ogniskowej ok. 44 mm, pole widzenia byłoby zbliżone do pola, jakie daje obiektyw 70mm w 6D, odległość od motywu byłaby taka sama, ale z kolei krótsza ogniskowa spowodowałaby wzrost głębii ostrości.

Dlaczego tak się dzieje? Obiektyw 70 mm podpięty do lustrzanki FF da nam kąt widzenia odpowiadający 70 mm, ale z lustrzanką APS-C już nieco węższy, bo odpowiadający 112 mm (czyli 70 mm przemnożone przez crop 1,6x). Chcąc uzyskać podobną zawartość kadru, musimy cofnąć się z aparatem APS-C lub przesunąć do przodu z aparatem FF. W przypadku aparatu pełnoklatkowego możemy zatem być bliżej akcji, a na zdjęciu będziemy mieć nieco bardziej atrakcyjne rozmycia (patrz ilustracje poniżej).

GO z 6D

GO z 7D
Przeskalowane fotografie wykonane obiektywem o ogniskowej 24 mm przy f/4. U góry zdjęcie z pełnoklatkowego aparatu 6D, a poniżej z aparatu 7D z matrycą APS-C. Zdjęcia były wykonywane w taki sposób, aby zawartość kadru była w obu przypadkach podobna (w miarę możliwości), a więc w przypadku 6D konieczne było zmniejszenie dystansu do fotografowanej scenerii. Stąd mniejsza głębia ostrości, ale też i bardziej wydłużona perspektywa (drzewo w oddali jest mniejsze niż w przypadku 7D, widoczny jest również koń, który na zdjęciu z 7D jest poza kadrem, mimo iż stoi w tym samym miejscu). W przypadku 7D użyty był ekwiwalent ogniskowej wynoszący 38,4 mm, stąd konieczne było oddalenie od motywu.

Mała głębia ostrości to nie tylko profity, ale również kłopoty. Łatwo zagubić część motywu w nieostrości. Szczególnie podczas przekadrowywania ujęcia, czyli zmiany kompozycji po ustawieniu ostrości. Jest to tym bardziej problematyczne, że punkty AF na matrycy pełnoklatkowej nie są rozłożone tak szeroko w kadrze, jak w przypadku matrycy APS-C. Pola, które pomagają nam automatycznie ustawić ostrość, skupione są bliżej centrum, przez co trudniej ostatecznie zakomponować kadr, gdy motyw znajduje się bliżej brzegu (jak np. w przypadku portretu). Nawet jeśli posługujemy się najbardziej skrajnym polem AF ( warto wziąć pod uwagę, że takie pole jest często mniej czułe niż pole centralne), musimy zwykle przesunąć kadr, aby ująć w nim to co chcemy. Delikatne przechylenie płaszczyzny matrycy podczas ruchu i już mamy ostrość w lesie, nie tam gdzie planowaliśmy. Niestety, rozwiązania przeciwdziałające temu problemowi (jak czujnik wychylenia z korektą ostrości) oferują tylko najdroższe aparaty.

Punkty AF 6D

Punkty AF w APS-C
Punkty ostrości na matówce pełnoklatkowego aparatu Canon EOS 6D, a poniżej symulacja punktów ostrości na matówce aparatu APS-C. W lustrzance z matrycą APS-C skrajne punkty zwykle znajdują się bliżej „kadru” niż w przypadku lustrzanki z pełnoklatkową matrycą.

Super widoczność

Wizjer 6D

Cechą lustrzanki pełnoklatkowej, która powoduje chęć natychmiastowej przesiadki na taki aparat, jest wizjer optyczny - duży, jasny i wygodny. Dzięki większej matrycy i odpowiednio większej matówce (która ma rozmiar taki jak matryca) możemy delektować się obrazem zdecydowanie bardziej wyraźnym niż w przypadku lustrzanek z matrycą APS-C czy mniejszą. Choć w EOSie D6 wizjer oferuje powiększenie 0,71x, a w lustrzance 7D aż 1,0x, to i tak w tym pierwszym aparacie obraz będzie większy. Właśnie ze względu na matrycę pełnego formatu, której obraz nawet pomniejszony w wizjerze będzie większy niż obraz z sensora APS-C. Dobra widoczność przyda się na przykład przy ręcznym ustawieniu ostrości, a także w przypadku mało komfortowych warunków oświetleniowych.

Lustro 6D


Wymiary i waga – na co dzień

Aparaty pełnoklatkowe mają spore gabaryty – większe niż lustrzanki amatorskie, ale również tutaj można zauważyć tendencję do zmniejszania rozmiarów i masy. Szczególnie gdy aparat należy do kategorii popularnych, jak EOS 6D. Model ten zareklamowany został jako najmniejszy pełnoklatkowy EOS w historii firmy Canon. Nasz bohater ma wymiary: 144,5 x 110,5 x 71,2 mm i masę 680 g (bez akumulatora). Mimo to po dłuższej sesji dłonie i nadgarstki mogą solidnie się zmęczyć. Czy na pewno każdy z nas jest gotowy na taki wysiłek?

Canon EOS 6D i 700D

Jednak duża masa nie jest tylko domeną pełnoklatkowych aparatów. Dla przykładu EOS 7D z matrycą APS-C mierzy 148,2 x 110,7 x 73,5 mm i waży 820 gramów. Sporo. Powodem jest inna konstrukcja korpusu i materiały z jakich został wykonany. Nowy Canon EOS 70D, również wyposażony matrycę APS-C, ma gabaryty zbliżone do pełnoklatkowego 6D. Wszystkie trzy modele należą do kategorii lustrzanek dla entuzjastów. Gdybyśmy chcieli sięgnąć po sprzęt z profesjonalnej półki, musielibyśmy się liczyć z naprawdę znacznym obciążeniem, zarówno ze strony korpusu, jak i obiektywu. Amatorskie lustrzanki ważą około 0,5 kg i mają zdecydowanie mniejsze wymiary.

Canon EOS 6D i 70D

Canon EOS 6D i 7D