• benchmark.pl
  • Gry
  • Marvel’s Midnight Suns – byłaby gra 9/10, ale… na poprzedniej generacji. Recenzja
Marvel’s Midnight Suns – byłaby gra 9/10, ale… na poprzedniej generacji. Recenzja
Gry

Marvel’s Midnight Suns – byłaby gra 9/10, ale… na poprzedniej generacji. Recenzja

przeczytasz w 7 min.

Marvel's Midnight Suns trafia na bardzo podatny grunt. Choć największy szał na Avengers już mija, to fanów superbohaterskich filmów i komiksów wciąż jest wiele. Teraz mogą oni cieszyć się też udaną grą w ulubionych uniwersum. O ile tylko przymkną oko na kilka średnich elementów.

ocena redakcji:
  • 3,7/5

Bohaterowie, którzy nie tylko walczą 

Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność. Większość fanów opowieści o superbohaterach zna ten cytat, a Spider-Man, który usłyszał go w oryginale pojawia się także w Marvel’s Midnight Suns. Zresztą nie tylko on, bo do smakowicie wyglądającego zestawu powiększonego Avengers+ dołączają takie sławy jak choćby Blade (ten słynny Wieczny łowca), Wolverine i Nico Minoru. Zaczyna się nieźle, prawda?

Tyle tylko, że to produkcja nieco dziwna, bo choć reklamowana jest głównie jako taktyczna gra akcji, to na walkach spędziłem tu mniej, niż połowę czasu. To trochę jak z Need for Speed: Unbound, gdzie dodatkowych aktywności jest tyle, że same wyścigi przestały być daniem głównym. Czy to źle? Zależy od Twojego podejścia, jednak warto zapoznać się ze wszystkimi „za i przeciw” Marvel’s Midnight Suns zanim samemu się do tego tytułu podejdzie. Ot, żeby nie poczuć się trochę oszukanym.

Gwoli wyjaśnienia - Michał testował Marvel's Midnight Suns na PC, Maciej - na konsoli PS5

Superkarty, supertaktyka, superbohaterowie

Zabawę w Marvel’s Midnight Suns zaczynamy od serii samouczków, z czego pierwszy dotyczy walki. Ta na początku nie powala, ale rozkręca się z czasem i dopiero odkrywając nowe karty zdolności staje się naprawdę interesująca. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że twórcy odeszli od standardów znanych z XCOM i dostępne ruchy postaci zagrywane są właśnie za pomocą „kartoników” dobieranych co turę. Przyznam jednak, że brakowało mi tu większej złożoności, poza łączeniem ról bohaterów i konstruowaniem odpowiedniej talii (po osiem kart na herosa, a w każdej misji jest ich trzech).

Wiadomo, że w ekipie warto mieć „czołg” (w tej roli Hulk lub Kapitan Marvel), do tego przyda się jednostka wsparcia (jak główny bohater, który jest wykreowaną przez nas postacią), a od zadawania największych obrażeń są takie postacie jak Blade czy Ghost Rider. Jednak poza takimi prostymi schematami chciałbym chociażby podziału lokacji na „siatkę”, zamiast pozostawiania dowolności w poruszaniu się po polu bitwy. Brakło mi też choćby korzystania z elementów otoczenia jako osłon.

Marvel's Midnight Suns - podczas starcia

Marvel's Midnight Suns - ustawienia taliiMarvel's Midnight Suns - wybór drużyny

Mimo prostoty taktycznej walki, sama zabawa w Marvel’s Midnight Suns, choć monotonna, była całkiem udana ze względu na dobry balans poziomu trudności. Grając na normalnym stopniu wyzwań nie zdarzyło mi się być w poważnych opałach, ale stale czułem presję. 

Z kolei podnosząc sobie poprzeczkę można liczyć na lepsze nagrody. We wszystkim potrzeba jednak cierpliwości, bo gra staje się naprawdę dobra dopiero po kilku godzinach, kiedy mamy możliwość rozwoju kart, tworzenia ciekawych talii i posyłania na misję bohaterów z szerokiej puli.

Marvel's Midnight Suns - zbliżenia podczas starcia

Marvel's Midnight Suns - zagranie z przeszkodami terenowymiMarvel's Midnight Suns - wiedźmi ogień

Superwrogowie i superprzyjaciele

Co jednak zdziwiło mnie najbardziej to fakt, że gdybym siedział przy komputerze z zegarkiem w ręku, wyliczyłbym pewnie, że walka zajęła mi mniej niż połowę zabawy z Marvel’s Midnight Suns. Wszystko co dzieje się poza polem bitwy to połączenie gry RPG z… serią The Sims lub tytułami pokrewnymi. Widać to chociażby w ogromnej ilości elementów kosmetycznych dostępnych do kupienia. Specjalnie mnie to nie zdziwiło, bo widząc znaczek 2K od razu domyśliłem się, że wirtualną walutę będzie można kupić w ramach mikropłatności.

Co więcej, każdy dzień w naszej głównie bazie, nazwanej Opactwem, to seria powtarzalnych, ale całkiem przyjemnych czynności. W centrali wyślemy na poboczne misje bohaterów, którzy będą później niedostępni w „interaktywnych” walkach. Centrum badawcze pozwoli na nowe odkrycia, a „supkowie” kręcący się po okolicy stale wymagają naszej uwagi, jeśli chcemy zwiększyć poziom przyjaźni, a tym samym odblokować ich najpotężniejsze moce.

Marvel's Midnight Suns - stół operacyjnyMarvel's Midnight Suns - wędkowanie z Blade'em

Marvel's Midnight Suns - grupa Północne Słońca

Czułem się tu trochę jak Niko Bellic z Grand Theft Auto IV, do którego nieustannie dzwonił kuzyn Roman, zapraszając go na kręgle. W Marvel’s Midnight Suns codziennie chodziłem z „superkumplami” na ryby lub patrzyłem, jak grają wspólnie na konsoli. Niestety, czynności te to wyłącznie animacje okraszone dialogami. Na całe szczęście, teksty dobrze budują klimat i oferują dodatkowo poziom żartów znany z filmów Marvela. Momentami zahacza to o humor dla nastolatków, ale czasem zdarzyło mi się uśmiechnąć. 

Ogólnie nawiązując do fabuły, to jest ona naprawdę udana w ramach swojego uniwersum. To typowa opowieść o walce z potężnym przeciwnikiem – tym razem z Hydrą, która skupia się tylko trochę bardziej na sferze czarów i demonów niż na technologii. Innymi słowy Tony Stark ma tu dużo do powiedzenia, ale to Doktor Strange i Wanda wiedzą co tak naprawdę się dzieje. 

Podoba mi się też sama kwestia głównego bohatera. Jest on przywróconym do życia dzieckiem demonicznej Lilith, ale poza tą definicją, to gracz kreuje go na swój sposób, łącznie z wybraniem jego płci, wyglądu, zachowania i tendencji do „ciemnej” lub „jasnej” strony równowagi. Ta ostatnia w późniejszym etapie może wpłynąć na zdolności postaci i jej kontakty z innymi bohaterami.

Marvel's Midnight Suns - personalizacja bohatera

Piękny jak Wade Wilson, głośny niczym Hulk

Chyba każdy lubi ironicznego, morderczego i nieśmiertelnego Deadpoola. Do Marvel’s Midnight Suns dotrze on zresztą w formie DLC wraz z Venomem i innymi. Jednak Wade Wilson bez charakterystycznej maski stał się szpetny w wyniku eksperymentu, co wiemy chociażby z filmów. I niestety, podobnie jest z recenzowaną grą. To po prostu tytuł wyglądający, jak gdyby zatrzymał się generację temu. Oprawa wizualna jest bardzo nierówna.

Miejscami mamy naprawdę interesujące animacje walki, wyskoki, cięcia i wybuchy. Czasami jednak zbliżenia na twarz każą mi zastanowić się czy to aby nie gra przeznaczona na platformy mobilne. Z kolei sztywność poruszania się bohatera przynosi na myśl pierwszą część Gothic. 

Co więcej, mógłbym zażartować, że ta produkcja „nie jest graficznie zaawansowana, ale za to optymalizacja leży i kwiczy”. Jasne, grając na laptopie nie mogę spodziewać się cudów, ale z mobilną wersją GeForce RTX 3070 nie miałem żadnych problemów przy Cyberpunk 2077, a w Marvel’s Midnight Suns nie było takiej walki, podczas której wszystkie animacje byłyby płynnie odtwarzane.

Muszę za to pochwalić oprawę dźwiękową. Aktorzy głosowi wykonali całkiem dobrą pracę, efekty i odgłosy też nie wzbudzają mojej krytyki, a muzyka jest po prostu kinowa. Kiedy trzeba, słychać wylewający się z głośników patos, a walki są okraszone szybkimi brzmieniami. Tak powinna brzmieć superbohaterska przygoda i to zdecydowanie najwyższa z „not składowych” tej produkcji.

Marvel's Midnight Suns - niezbyt szczegółowe modele postaci

Marvel's Midnight Suns - badanie artefektów u Doktora Strange'aMarvel's Midnight Suns - bardzo średnia oprawa wizualna

Maciej Piotrowski - Redaktor benchmark.pl
Maciej Piotrowski

Marvel's Midnight Suns (PS5) okiem redakcyjnego marudy

Nie mogłem pojąć, dlaczego Square Enix dysponując tak popularną marką jak Marvel, do tego łącząc ją z wciąż mile wspominanymi strategicznymi rozwiązaniami z odświeżonego XCOM zdecydował się na wydanie Marvel’s Midnight Suns dopiero w grudniu tego roku. Przecież ta gra wydawała się wręcz skazana na sukces. Cóż, mam powiedzieć – mieli nosa, że olbrzymiego hitu z tego nie będzie.

Po spędzeniu z Marvel’s Midnight Suns dobrych kilkunastu godzin tytuł ten jawi mi się jako taki potworek Frankensteina – pozszywany z wielu różnych elementów, wolno się rozkręcający i niezbyt piękny, ale działający, i co chyba najważniejsze, nie raz potrafiący nieźle zaskoczyć. I to w ten pozytywny sposób. O zauroczeniu od pierwszego wejrzenia nie ma tu jednak absolutnie mowy. No bo spójrzcie tylko na mojego bohatera – stworzony w raczej mało wyszukanym kreatorze postaci wygląda tak jakby był zupełnie nie z tej bajki. Bliżej mu wręcz do serii Dragon Age niż marvelowskiego uniwersum pełnego bohaterów, złoczyńców i dziwolągów. Do tego całość na pierwszy rzut oka wygląda trochę tak jakby Marvel's Midnight Suns wyrwano z jakiegoś międzyplatformowego limbo leżącego gdzieś pośrodku PS4, a... PS3.

Marvel's Midnight Suns - wykreowany bohater

A jednak im dalej zajdziemy w Marvel’s Midnight Suns tym mniej zwracamy uwagę na toporną (jak na nextgenowe standardy) oprawę wizualną. Bardziej zajmuje nas odkrywanie tajemnic posiadłości, badanie znalezionych artefaktów, dbanie o relacje z resztą drużyny czy choćby śledzenie fabuły. Ta ostatnia jest zresztą całkiem niezła. Oczywiście, nie ma co tutaj oczekiwać czegoś na miarę starusieńkiego Outcast, The Last of Us: Part I czy choćby naszego rodzimego Wiedźmina 3, ale swoje momenty ona ma. Do tego też faktycznie posiada ogrom linii dialogowych (twórcy chwalili się, że jest ich nawet więcej niż we wspomnianym wyżej Wieśku), więc jest co słuchać, czytać i oglądać. Ot, gra na długie zimowe wieczory, jak już totalnie nic nam nie podchodzi – wówczas Marvel’s Midnight Suns, dzięki swojej nietypowości, może dać radę. Moja ocena: 3.3/5

Marvel's Midnight Suns - mapa Opactwa
Mapa Opactwa jest duża więc i jest tu co odkrywać

Marvel’s Midnight Suns – czy warto kupić?

To kolejna gra w ostatnim czasie od której prawie odbiłbym się po leniwym wstępie, by później dać się wciągnąć na dziesiątki godzin, mimo wszystkich dość oczywistych wad. Marvel’s Midnight Suns oferuje bardzo dużo aktywności pobocznych, choć każda z nich jest wtórna. Walka bywa dynamiczna i efektowna, ale również opiera się na kilku prostych schematach.

Jeśli jednak lubisz bohaterów, którzy występują w tej produkcji, nie masz się nad czym zastanawiać. Klimat filmów takich, jak Avengers jest tu oddany bardzo dobrze, a spora liczba animowanych przerywników to ukłon w stronę tych, którzy są nie tylko graczami, ale i oddanymi widzami. Według mnie warto spróbować, jeśli tylko nie odrzuca Cię grafika i nie liczysz na złożoność walk równą tej z serii XCOM. Nie miej wielkich wymagań, a dostaniesz całkiem spoko gierkę na kilkadziesiąt godzin!

Marvel's Midnight Suns - bohaterskie zagranie Ghost Ridera

Opinia o Marvel's Midnight Suns [Playstation 5]

Plusy
  • klimat, humor i fabuła z filmów Marvela,
  • duża liczba „mniej oczywistych” superbohaterów,
  • ciekawe połączenie strategii turowej, karcianki i RPG,
  • po pewnym czasie walka staje się całkiem wciągająca,
  • bardzo duża ilość aktywności pobocznych,
  • udana, kinowa oprawa dźwiękowa,
Minusy
  • grafika i animacje z ubiegłej generacji,
  • problemy z płynnością działania,
  • bardzo wolno rozkręcająca się akcja,
  • rozgrywka bywa monotonna

Grę Marvel's Midnight Suns (wersji PC i PS5) na potrzeby niniejszej recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od jej polskiego wydawcy - firmy Cenega S.A.

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!