Myszki

Wąż nie tak jadowity

Nie wiem co kierowało projektantami z firmy Razer, gdy nazywali akurat ten model myszy Boomslang. Całkowicie normalnym jest dla Razera nazywanie poszczególnych swoich myszy nazwami węży, jednak jak już we wcześniejszych recenzjach wskazywałem nie mają one żadnego powiązania, cech wspólnych z wybranymi gatunkami tychże gadów. Nie inaczej jest też w tym przypadku, bowiem Boomslang znany również pod polską nazwą Dysfolid jest wężem o długim smukłym ciele, występującym na południu Afryki i w lasach tropikalnych, a jego jad jest śmiertelny dla człowieka. Boomslang jako mysz nie ma nic wspólnego z tym wężem. Co więcej, choćby z kształtu bliżej mu np. do kobry niż smukłego gada o niewielkiej głowie.

Odnowiony Boomslang to prawie dokładnie ten sam produkt, który po raz pierwszy pojawił się na początku 2000 roku. Oczywiście mam tu na myśli jedynie jej wygląd zewnętrzny, gdyż zmiany wprowadzone w obrębie elektroniki i mechanizmu sterującego są normalnym następstwem ewolucji technologicznej, która miała miejsce przez ostatnie lata. Jeśli więc pamiętacie tamtą konstrukcje to aktualna różni się tak naprawdę niewielkimi szczegółami. Sytuacja wygląda inaczej jeśli wcześniejszego Boomslang'a nie widzieliście na oczy. Wówczas pierwszy kontakt z odświeżonym "wężem" może zupełnie Was powalić i to niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Razer Boomslang jest po prostu WIELKI. Co ciekawe niekonwencjonalne pudełko, o której wspominałem już wcześniej w jakie jest zapakowana nie zwiastuje ogromu tej myszy, choć na pewno może wzbudzić pewną nieufność .

Skoro jesteśmy już przy wielkości myszy wypadałoby podać jej wymiary. Te zaś nie zmieniły się od czasu pierwszych edycji kultowej myszy i wynoszą one odpowiednio - długość 14cm, szerokość (w najszerszym miejscu) - 8cm i wysokość - 3cm. Sam kształt myszy pozostawiono niezmieniony choć zdecydowano się na zmianę materiałów z jakiej została ona wykonana. Tym razem zdecydowano się na połączenie znanego już z wcześniejszych myszek Razer'a atłasopodobnego materiału z metalowym wykończeniem grzbietu i części boków myszki. Jak podaje producent metal ten jest stopem tytanu co ma świadczyć o niezwykłej wytrzymałości nowego Boomslang'a. Jakość samego wykonania tegoż produktu jest bardzo wysoka co nie dziwi jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż jest to edycja kolekcjonerska, a więc przeznaczona dla wymagającego klienta.

Cechą charakterystyczną wszystkich konstrukcji Boomslang'a jest zaokrąglająca się ku dołowi tylna część myszy, na której zwyczajowo spoczywa część naszej dłoni. Wizualnie przypomina to trochę odwłok owada, co jednak nie przeszkadza, a wręcz dodaje tejże myszy większej niezwykłości. Drugą cechą odróżniającą Boomslaga od innych gryzoni jest rozszerzająca się ku przodowi obudowa, której głównym elementem są ogromne, wyprofilowane i ustawione pod kątem ok. 20 -25 stopni przyciski główne. Opadają one w dół niemalże dotykając podłoża, zaś ich powierzchnia powleczona została specjalną powłoką antypoślizgową zapewniającą lepszą kontrolę nad funkcjami myszy.

Pomiędzy głównymi klawiszami myszy, na specjalnej wysepce wykonanej z tego samego stopu tytanu co jej grzbiet, umiejscowiona została rolka z białej, matowej gumy. Jest ona stosunkowo wąska, lecz wyposażona w dość wyraźne wgłębienia co poprawia znacznie komfort jej użytkowania. Rolka, podobnie jak w modelu Lachesis nie wychyla się na boki co należy potraktować jako zaletę, gdyż zapobiega niezamierzonemu uruchamianiu innych funkcji podczas rozgrywki. Oczywiście jak to zwykle bywa w przypadku myszy Razera rolka jest podświetlona i podczas pracy świeci na zielono. Takim samym światłem jarzy się część spodu myszki, co wygląda bardzo klimatycznie, bowiem światło odbija się od podłoża i lekko rozświetla powierzchnie wokół tylnej części nowego Boomslang'a. Taki efekt osiągnięty został dzięki zastosowaniu specyficznego, podświetlonego paska na spodzie gryzonia, wokół jego mechanizmu optycznego. Pasek ten nazwany został przez Razer'a glowpipe, choć w niczym nie przypomina dotychczasowo określonej tym mianem gumowej, antypoślizgowej powierzchni biegnącej dookoła choćby takiej myszy jak Krait.

Boomslang CE 2007 posiada łącznie pięć programowalnych przycisków. Dwa z nich to opisane już wyżej klawisze główne, trzeci znajduje się pod rolką. Pozostałe dwa umieszczone zostały symetrycznie po obu stronach myszy, dokładnie w jej połowie. Co ważne, klawisze boczne wyodrębnione zostały z obudowy, ale stanowią z nią jednolitą całość będącą przedłużeniem boków myszy. Trochę niefortunne wydaje się rozlokowanie tych przycisków w zagłębieniach praktycznie wyprofilowanych pod kciuk, ale o tym powiemy w kolejnym rozdziale.

W tym miejscu warto dodać, iż nowy Razer Boomslang, podobnie do ostatnio recenzowanej Lachesis otrzymał również możliwość zmiany profili, które można zapisać w pamięci podręcznej tejże myszki (32KB Razer Synapse). Niestety jednak ewentualna możliwość zmiany profili uzależniona jest od przypisania tej funkcji do konkretnego przycisku, gdyż recenzowana mysz nie posiada oddzielnego klawisza do dokonywania takich zmian.

Nowy Boomslang wyposażony został w trzy niewielkie, w porównaniu do wielkości myszy, bezdźwięczne, teflonowe ślizgacze - dwa podłużne u góry, umieszczone po bokach i jeden księżycowaty u spodu. Mniej więcej w 1/3 wysokości myszki liczonej od jej tyłu, na spodzie znajduje się mechanizm optyczny Razer Precision 3G. Jest to dokładnie ten sam mechanizm, który użyty został w Diamondback'u 3G, przy czym obecnie może on obsłużyć rozdzielczości 400, 800, 1800 DPI.

Jak to zwykle bywa przy myszkach Razera także i Boomslag otrzymał cienki, giętki kabel o długości ok. 210 cm zakończony pozłacaną wtyczką USB.