Ocenianie gier, czyli obalamy teorie spiskowe :)
Gry

Ocenianie gier, czyli obalamy teorie spiskowe :)

Maciej Słaboszewski | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor: Maciej Słaboszewski
88 komentarzy Dyskutuj z nami

Ocenianie gier często wywołuje skrajne odczucia u czytelników, bowiem na koniec dnia każdy ma swoje zdanie, które wcale nie musi być zgodne z opinią recenzenta.

Na wstępie warto się zastanowić jak zdefiniować pojęcie dobrej gry. Wiele osób w tym miejscu wskazałoby, że najistotniejszym elementem jest tutaj tzw. grywalność, a na dalszych miejscach znalazłaby się oprawa audiowizualna, brak rażących błędów czy w końcu cena tytułu. Jest w tym sporo racji, ale już przy pierwszym aspekcie pojawia się pewien problem. No bo to czy dana produkcja jest dla kogoś „miodna” jest pojęciem dość subiektywnym. Idąc dalej tym tokiem rozumowania dochodzimy do pierwszej istotnej kwestii – żadna z recenzji nie jest obiektywna, bo zwyczajnie jest to niemożliwie. Autor ocenia grę przez pryzmat swoich oczekiwań, doświadczeń w trakcie zabawy oraz tego jak dany tytuł wypada na tle konkurencji. Nie ma uniwersalnych szablonów, które z góry definiowałyby wymagania względem poszczególnych aspektów produkcji. Oczywiście są jakieś ogólnie przyjęte standardy, ale stanowią one jedynie swego rodzaju umowne wytyczne, a nie twardy regulamin, którego recenzent musi się trzymać przy tworzeniu swoich publikacji.

Nie, wydawcy nie płacą nam za dobre oceny swoich gier

To jeden z najczęstszych zarzutów pod recenzjami, szczególnie tych większych – bardziej znanych produkcji. Jeśli autorowi podoba się jakaś głośna produkcja dużego studia to przecież automatycznie oznacza to, że dostał „w łapę” od wydawcy i będzie się nią zachwycał. Jest to bardzo błędny i krzywdzący tok rozumowania dla recenzenta. Takie sytuacje, jeśli w ogóle mają miejsce są niezwykle rzadkie i wie to każdy, kto kiedykolwiek pracował w jakiejkolwiek redakcji. Łatwo to zresztą udowodnić - wystarczy się zastanowić jak wygląda praca recenzenta. Większość z nas bezpośrednio kontaktuje się z osobami odpowiedzialnymi za rozmowy z prasą u danego wydawcy w celu pozyskania danej gry. To nie jest tak, że redaktor naczelny portalu X spotyka się prezesem dystrybutora i przy partyjce golfa ustalają między sobą wszystko, a następnego dnia redaktor Y dostaje określony tytuł z nakazem wystawienia mu dobrej oceny w publikacji. Zazwyczaj sami wybieramy tytuły do recenzji, kryteria są różne, ale prawie zawsze nie mają one nic wspólnego z pieniędzmi. Swego czasu była głośna afera dotycząca tego procederu w odniesieniu do jednego z większych, zachodnich portali.

Nie, reklama gry na portalu nie oznacza zaprzedanie duszy wydawcy

Warto w tym miejscu wspomnieć również o aspekcie reklam, bo przecież jak u nas promuje się daną produkcje to logiczne, że recenzja nie będzie rzetelna. Skoro w grę wchodzą (zazwyczaj dość duże) pieniądze to „nie może być inaczej”. Nic bardziej mylnego. Wszystkie większe redakcje, tak samo jak i wydawcy mają swoje działy marketingu, w których pracują ludzie niemający nic wspólnego z redaktorami odpowiedzialnymi za recenzje gier. Osoby te zdobywają reklamodawców oferując im konkretne propozycje. Nigdy na stole nie wyląduje jednak karta pokroju „kupimy sobie dobrą ocenę”. Dlaczego? To proste - wiarygodność jest wartością raczej nie do przecenienia dla danego portalu czy gazety. Trudno byłoby raczej obronić bardzo pozytywną recenzję danego tytułu, który na łamach innych mediów dostał niską ocenę. W dobie powszechnego i szybkiego dostępu do sieci taki artykuł, recenzent oraz portal zostałby praktycznie natychmiastowo publicznie zlinczowany w komentarzach przez użytkowników, o czym zresztą przekonał się już niejeden serwis. Jak to potocznie się mówi – gra niewarta świeczki.

Niezależna produkcja może być lepsza od kolejnego blockbustera

Kolejnym często pojawiającym się zarzutem pod adresem portali recenzujących gry jest fakt pomijania produkcji niezależnych na rzecz dużych, dobrze znanych marek. W rzeczywistości trend obecnie jest zupełnie odwrotny. Z niekrytą przyjemnością „wyławiamy” perełki indie, bo zazwyczaj twórcy takowych zdecydowanie bardziej przykładają się do ich wykonania. Nie mogąc konkurować pod względem oprawy, z uwagi na ograniczenia budżetowe producenci takich produkcji zazwyczaj skupiają się na grywalności. Zupełnie słusznie. Dla przykładu w tym roku świetnie bawiłem się przy Banished czy drugiej odsłonie Van Helsinga. Żadna z nich nie osiągnęła sukcesu na miarę powiedzmy kolejnej odsłony Battlefielda, ale to nie zmienia faktu, że w ogólnym rozrachunku to po prostu dobre gry. Warto w tym miejscu wyjaśnić, co rozumiem pod pojęciem wspomnianego sukcesu. Takowy mierzy się oczywiście w ilości sprzedanych kopii danego tytułu. Z drugiej strony to wcale nie musi być równoznaczne ze stwierdzeniem „dobra gra”. Wiele niezłych produkcji przeszło bez echa z uwagi na zbyt małą lub praktycznie żadną promocję (małe studia rzadko posiadają większe środki, które mogą przeznaczyć na reklamę) bądź też tytuł był kierowany do bardzo wąskiego kręgu odbiorców.

Nie odkryje Ameryki, jeśli napiszę, że najlepiej samemu zagrać i ocenić daną grę. Z tym jest jednak problem, bo twórcy coraz rzadziej wypuszczają wersji demonstracyjnych swoich produkcji. Pozostają więc dwie opcje: kupić w ciemno lub ją „wypożyczyć”. Na temat tego ostatniego nie ma sensu dyskutować, bo w moim rozumieniu, na wielu płaszczyznach jest to zła praktyka. Z drugiej jednak strony producenci są po części sami sobie winni. Tyle już było gier, które nie spełniły oczekiwań, że trudno być całkowicie oburzonym procederem „wypożyczania” przed kupieniem. Żeby mnie ktoś nie zrozumiał opacznie – nie popieram piractwa. Zdecydowanie uważam, że wszystkie studia powinny wydawać dema swoich produkcji przed oficjalną premierą finalnej wersji, bo to by zdecydowanie ułatwiło podjęcie decyzji o ewentualnym zakupie.

Nie szastajmy piątkami na prawo i lewo

Na koniec jeszcze kilka słów odnośnie naszego systemu oceniania gier. Często widuje komentarze, że oceniliśmy dany tytuł zbyt nisko. Część z Was uważa, że szkolna trójka to mało. W mojej opinii zdecydowanie zbyt często media zajmujące się recenzjami gier przyznają wysokie lub prawie maksymalne oceny. Ideałów na tym świecie nie ma, tak też nie wyobrażam sobie przyznać piątki jakiejkolwiek produkcji. Dokładnie w połowie skali mamy 2,5, a więc tytuł średni / przeciętny. Wspomniana 3 to już gra niezła, warta uwagi, ale której czegoś zabrakło przez co nie otrzymała wyższej oceny. Idąc dalej 3,5 – 4 to dobry tytuł, jeden z lepszych w swojej kategorii. Nie można mu wiele zarzucić i zdecydowanie zapada w pamięć na dłuższy czas. Tym sposobem dochodzimy do najwyższej, w mojej skali oceny, jaką dana gra może otrzymać, a więc od 4,5 do 4,9. Tutaj już nie ma żadnych wymówek, produkcja bliska ideału, absolutnie najlepsza w swojej kategorii, którą nawet za 10 czy 15 lat nadal będę wspominał i stawiał jako wzór do naśladowania.

Ostatecznie należy zawsze pamiętać o najistotniejszym aspekcie recenzji. I to nie tylko tych dotyczących gier. Ocena końcowa jest zawsze subiektywna i nie oznacza, że dany produkt będzie się podobał każdemu lub nie podobał nikomu. Ile ludzi na świecie, tyle gustów i guścików. I dobrze, bo inaczej co roku dostawalibyśmy te same gry z kolejnym numerkiem przy tytule. Oczywiście taki mechanizm również ma rację bytu i swoich oddanych fanów. W końcu mamy na rynku wiele serii, które co roku dostają nową odsłonę i nadal cieszą się sporą popularnością. Dyskusja o ich jakości… to już temat na oddzielny felieton.:)

Komentarze

88
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Konto usunięte
    37
    Pfff, arytkuł sponsorowany!
  • avatar
    Clover
    25
    Co to za stereotyp? Idąc tym tropem wszystkie gimnazjalistki to obciągary.
  • avatar
    Clover
    23
    Czemu te dziewczyny nie mają rurek, albo mini?
  • avatar
    Konto usunięte
    16
    opinia jest jak dupa-każdy ma swoją
  • avatar
    belvedere
    13
    Według mnie pod każdą recenzją powinna być możliwość oceny danego tytułu przez użytkowników portalu.
  • avatar
    Mulciber
    8
    Kiedyś namówiłem znajomą artystkę żeby wzięła udział w konkursie na portalu. Bardzo przejęła się falą hejtu jaki spłynął na większość prac. Trudno mi było wytłumaczyć że to taka specyfika tego towarzystwa, ale niestety tak jest i raczej żaden artykuł tego nie zmieni. Tak więc trzeba mieć na to wyjebane, niech strzępią języki ;)
  • avatar
    Lord_Nikkon
    6
    Taaaaa jasne. Wydawcy może nie płacą za pisanie o grach ale już na eventy to zapraszają ergo macie newsy czy testy wcześniej a co za tym idzie większe przychody z reklamy. Ciekaw jestem czy jakby redakcja benchamrku pisała prawdę o takim BF4, który w dniu premiery był ZJEB... po całości to potem byłaby mile widziana przez EA lub w ogóle zapraszana. Wracając do BF4, przed premierą prawie cała strona była zawalona reklamami BF4 a newy pokazywały się niemal co chwilę. Niech mi nikt nie pierniczy, że to nie było napędzanie klientów. Opinie o sprzedawaniu (pośrednim lub bezpośrednim) są krzywdzące? A jak oceniać recenzję w której pisze, że gra BF4 ma niewielkie błędy? Jak dla was niewielkimi błędami są cyrki z grą, które trwają do dziś to ja sam nie wiem jak to oceniać. Albo recenzent zupełnie nie ma pojęcia o FPS'ach albo naprawdę dostał w łapę.

    Czytając ten pseudo artykuł, uśmiałem się co niemiara. W ogóle pomysł pisania tych bzdur już jest częściowym przyznaniem się do winy. Weźcie się do roboty, przestańcie pisać tytuły artykułów rodem z Super ekspresu czy WP i zacznijcie porządnie oceniać gry a nie marginalizując problemy jakie gry mają. Tracicie na wiarygodności, bo człowiek czyta, kupuje i dostaje szału. Pomijam już fakt, że wiele artykułów ma poślizg i to spory i tarci status news's
  • avatar
    trybcio86
    5
    Ja po niejednej przeczytanej recenzji mam wrazenie ze zawsze szuka sie pozytywow na sile!! To dotyczy np Watch dogs ktory naprawde jest kawalem paszkwilu ktory wcisnelo nam ubi mamiac pokazami z targow E3 !!! trzeba umiec sie odniesc do szumnych zapowiedzi i tego z dostajemy w dniu premiery i jesli produkt jest slaby to nie szukac tam pozytywow bo to strata czasu i szczyt hipokryzji. To samo sie tyczy np. Crysis 3 gdzie poza grafika gra nie oferuje nic totalnie nudna i niewciagajaca rozgrywka :/ A wlasnie z takimi glosnymi tytulami wiaze sie najwiecej nadzieji i gdy zawodza nie nalezy zaklinac rzeczywistosci bo oczekiwania graczy na dzis dzien sa spore. Zobaczymy co pokaze wiedzmin 3 ktory rozbudza moje zmysly gracza na maksa nie tylko moje :) Ale jesli czesc z zapowiedzianych rzeczy sie nie spelni albo bedzie slaba prosze to wypunktowac w formie tabeli "obiecali" i "spelnili" wtedy kazdy bedzie mial jasny obraz co rzeczywiscie kupil
  • avatar
    carl22
    5
    Recenzja to dobre źródło informacji bo pozwala zorientować się jako tako z czym mamy do czynienia. Jeżeli gra ma masę bugów które psują komfort gry i zostanie to powiedziane w recenzji to to będzie obiektywne stwierdzenie bo nikt przecież nie lubi bugów uprzykrzające grę.

    Z grami mam duże doświadczenie i potrafię mniej więcej ocenić czy dany tytuł mi się spodoba czy nie (chociaż nigdy ostatecznie. Mimo doświadczenia zdarzają się tytuły które wydają się być głupie a po zagraniu (bo promocja a ja akurat chce ale nie mam w co zagrać, bo za free, bo znajomy namówił etc.) okazuje się wciągać jak cholera i na odwrót)

    Najbardziej fundamentalną rzeczą jest zdefiniowanie jakie gatunki gier lubimy a jakie omijamy z daleka. Niestety wielu tego nie potrafi..... Często ludzie zawodzą się na grach które w ogólnej opini są uważane za b. dobre a powodem zawodu jest to że dana osoba w ogóle nie trawi danego gatunku. Np. ktoś kto nie lubi gier sandoboxowyh w jakiejkolwiek formie to raczej mało prawdopodobne jest że np. skyrim mu się spodoba. I odwrotnie, ludzie którzy nie lubią małych ograniczonych światów nie polubią wiedźmina.

    Masa leci na złamanie karku bo tytuł ponoć dobry, znajomy polecił, wysokie oceny etc. a tu zonk. I zaczyna się bełkotliwa wojna z cyklu: "co lepsze? Samochód terenowy czy wyścigowy?" między np. fanami otwartego świata a zwolennikami dobrej fabuły którzy nie potrafią zdefiniować gatunku gry w którą grają (jedni i drudzy) i rzucają totalnie nielogicznymi argumentami.
  • avatar
    carl22
    4
    Ofc nie tyle co pojedyncza oficjalna recenzja co opinie graczy są ważne i nieoficjalne recenzje.
  • avatar
    Balrogos
    4
    Oczywiscie ze placa :) Metacritic i te inne gówna tak dla przykładu

    Diablo III:
    - Gracze 2.5/5
    - Portal 4.5/5
    Diablo III RoS:
    - Gracze 2/5
    - Portal 4/5

    Wiecej chyba mowic nie trzeba :) Oceny powinni inaczej zrobic bo oceniaja je tez casualowi gracze moze tlyko tacy sa na tych portalach oceniajacych nie mowie ze to jest zle ze ktpos gra casualowo ale mnie to nie interesuje np wiec takiemu Diablo 3 sie podoba niesamowicie a dla mnie to kupa gowna.
  • avatar
    Kieresz
    3
    tya przemilcze juz takie akcje jak to ze ex redaktor CDA sam mowil ze czasami przychodzila gra do recenzji odrazu z oceną jaka ma być........czy tez ze koles chyba w GSpot zostal zwolniony z pracy za zbyt niska ocene kane n lynch....
  • avatar
    mazmazik
    2
    to jak wyjaśnicie fakt że taki BF4 (niegrywalny) w dniu premiery serwisy (chyba gry-online.pl) oceniają na 8+/10, a od graczy nie dostaje nawet 5/10? czym się kieruje taki redaktor tak dobrze oceniając grę w której błędy kompletnie uniemożliwiają rozgrywkę?

    co do artykułów sponsorowanych to proszę oczu nie mydlić bo wszyscy tu wiedzą że reklamujecie WoT, czy jakieś tam antywirusowe śmieci. tyle że nie widzę pod tym nigdzie informacji, że jest to artykuł sponsorowany.
  • avatar
    Konto usunięte
    1
    Czyli redakcje zachwycały się zabugowanym na potęgę BF4 nieodpłatnie? Uczciwie przyznam, że mi musieliby zapłacić i to niemało, żebym napisał dobrą recenzję o tym gniocie.
  • avatar
    jarnuszkiewiczm
    0
    Chyba najważniejsza jest marka danego recenzenta, nazwisko bądź ekipa która nie zawodziła nigdy i była rzetelna w swoich materiałach np Angry joe, to taka recenzja staje się bardzo pomocna przed zakupem, jeśli natomiast jakiś portal notorycznie przegina z ocenami, widać że coś śmierdzi to automatycznie to się nie nadaje
  • avatar
    Konto usunięte
    0
    Ja bylem bardzo zawiedziony recenzjami Diablo III i to nie tylko tu ale wszedzie. Wszedzie tylko pisali ze to Blizzard ze to ze tamto a prawda jest taka ze Diablo III to kupa gowna, jezeli to by sie nie nazywalo Diablo III to by pewnie przeszlo jako gra bez echa. Kolenje przyklad to coroczny CoD albo BF4 czy wreszcie Watch Dogs.
  • avatar
    Kropeczka
    0
    Takiego steku bzdur nie czytałam od - bosze nie pamiętam od kiedy...

    Normalnie za politykę się weźcie - widzę duży potencjał...

    Możecie sobie zaklinać rzeczywistość, ale temat sponsorowanych recenzji i to wszystkiego, gier, sprzętu rtv, samochodów, itd. Był dziesiątki razy omawiany.

    Także darujcie sobie, rozumiem sezon ogórkowy, ale może UFO poszukacie ?
    Albo coś z pudelka ??? (chociaż pudelka to i tak tu bardzo dużo)

    Skasowaliście ocenę artykułów - skasujcie jeszcze komentarze i juz będziecie mogli być happy - megalol
  • avatar
    Kropeczka
    0
    P.S. 2 (Viva edycja) A i przynajmniej ja nie mam nic przeciwko iż recenzja, artykuł produktu x jest mocno oparta o pieniądze w tej, czy innej postaci.
    Po prostu tego nie czytam, nie biorę pod uwagę - branże chyba osiągnęły punkt krytyczny - wszyscy wiedzą że kłamią, nikt tego nie czyta. Bieda będzie jak ta prawda dotrze do sponsorów w/w recenzji.

    Komu wierzyć ? Sobie !!! Można też będąc na jakimś forum spytać zwykłych kowalskich - ale tu też trzeba być ostrożnym, bo pewnie Macieju nie uwierzysz i zarzucisz mi kłam, ale jest całkiem duża grupa ludzi świadomie kłamiąca i za pieniądze firmy x piszą posty zachwalające x - i ponoć nawet z tego da się żyć...

    Serdeczności dla tych co sponsorują, sa sponsorowani, tych co czytają, nie czytają, itd.............
  • avatar
    kitamo
    -1
    no to sie zdecyduj. W artykule jest napisane ze placenie za oceny to bujda a teraz czytam ze takie akcje zdarzaja się itp.

    Ciezko jest uwierzyc WAM na słowo po tym jak przegladamy artykuly ktore pojawiaja sie na BMK.
    Za pomocą słowa klucza , potrafie bez wchodzenia w artykul okreslic jak odniesie sie do tematu autor, a to chyba swiadczy zle o calej redakcji.
  • avatar
    Konto usunięte
    -1
    dlaczego w ankiecie nie ma odpowiedzi
    W dupie mam opinie ze stron internetowych
  • avatar
    Kropeczka
    -1
    P.S. Oczywiście komentuję artykuł, nie komentarze...
    Pytania na nie skomentował świetnie moorell - 3 post od góry.
    Maciej Słaboszewski - pytasz co to znaczy poziom onetu.

    Taki wybór odpowiedzi na nie - to właśnie w/w poziom.


  • avatar
    Konto usunięte
    -1
    Benchmark należy do komputronika... Firma mająca wyjebane na wszystkich, szczególnie na klientów. Się nie ma co dziwić, że i recenzje są tu podciągane do chociażby średniej.
  • avatar
    akiioto
    -2
    Kupuję tylko gry FPS - więc jeśli ma kampanię to Torrent - jeśli ładnie się prezentuje to kupuję, i przechodzę kampanię i mam multi, a jeśli nie ma Kampanii - Titanfall - mam na niego wy**bongo bongo i niech idą szukać kasy gdzie indziej, co prawda i tak pograłem w niego parę godzin i się okazało że słusznie nie ma kampanii offline gdyż sama gra jest nudna.
  • avatar
    Fenarid
    -5
    Ten artykuł to całkowita bzdura aby to stwierdzić wystarczy wejść na metacritic i porównać oceny czasopism i graczy. Czasami się pokrywają ale w większości przypadków zwłaszcza tytułów AAA są diametralnie inne. Kłamstwem też jest że firmy nie płacą za dobre recenzje, może nie dają kasy w łapę ale płacą poprzez reklamy. Jedyne recenzję w jakie ja wierze i które czytam to te umieszczane przez graczy, branża pismaków growych już dawno straciła swoją wiarygodność.
  • avatar
    Konto usunięte
    -5
    Zjebane zdjęcia do artykułów i same artykuły na benchmark, obalamy teorie !
  • avatar
    Atak-Snajpera
    -8
    Poprostu Benchmark jest za cienkim bolkiem aby im płacić. Opłaca się duże serwisy ,które docierają do szerszego grona odbiorców.
  • avatar
    Konto usunięte
    -8
    I tak wam nikt nie wierzy w ten artykuł. Ludzie maja swój rozum i wiedza ze się sprzedajecie i dostajecie kasę za to i wystawiacie zawyżone oceny
  • avatar
    Qpers
    -12
    Bezsensowny artykuł. Argumenty kompletnie bezwartościowe.

    Jedyny nagłówek, który powinien się tutaj znaleźć to "Nie, wydawcy nie płacą nam za dobre oceny swoich gier" - jednak przytoczona argumentacja jest po prostu głupia... I tak każdy doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że wydawcy płacą portalom za dobre recenzje ich produkcji (nie mówię, że płaca akurat Benchmarkowi, bo nikt tego nikomu nie udowodni).

    Nie wiem w jaki sposób autor chciał "obalać mity" tym tekstem, bo jedyny "mit" który pasuje do tytułu nie został obalony w żaden sposób, a jego potwierdzeń daleko szukać nie trzeba.
  • avatar
    Konto usunięte
    0
    To teraz poproszę o podobny artykuł ale o systemach operacyjnych :).
    ps. w Temacie gier to (bez urazy) Benchmark jest raczej niszową redakcją w kwestii opinio twórczości świata gier na polskim rynku. Tam gdzie recenzje gier są odbierane naprawdę serio tam jest dużo różnych układów (znamy to z życia). Przykładem niech będzie IGN, gdzie było dużo przepychanek.
  • avatar
    Martines
    0
    I tak bym ich nie brał pod uwagę, większość wystawiałaby ocenę nie mając styczności z grą lub nie byłaby obiektywna, a wręcz fanbojska/hejterska (bo BF4 "żondzi!!!!111"/ bo CoD ssie pałkę!!!111). Najlepsze są konstruktywne opinie w komentarzach :)
  • avatar
    Martines
    0
    Eh, to nie tu miało być.
  • avatar
    Konto usunięte
    0
    Szczerze - nie wiem, czy gdzieś jeszcze powstają rzetelne recenzje, czegokolwiek :)

    Już na samym BMK można zauważyć częste sponsorowane teksty, które nawet nie posiadają odpowiedniego oznaczenia. Nie twierdzę, że takie sponsorowane teksty od razu muszą kłamać i oszukiwać. Wystarczy, tylko odpowiednio przygotować test (czegokolwiek), a resztę odpowiednio ubrać w słowa - cała magia dzieje się w głowie czytelnika, a serwis kasuje szmal ;)

    Kolejnym stopniem jest kupowanie łapek np. na FB, czy liczby wyświetleń na YT - zapewne znajdzie się grono osób, którym taka forma oceny wystarczy...

    Opłacanie dużych kanałów na YT, aby odpowiednio zareklamować dany tytuł, a czasami również kupić pozytywną, przychylna ocenę. Widzowie, to w główniej mierze dzieci - można nimi w łatwy sposób sterować i wmówić im, dosłownie wszystko (doskonale widać to na polskich kanałach).

    Ocenę powinniśmy wydawać SAMI, a nie szukać jej na jakiś tam wortalach. Zresztą to co jednemu się nie podoba, drugiemu może przypaść do gustu - wiec jaki jest sens kierować się czyimś widzi mi się - dla mnie żaden :)
    Wystarczy cierpliwie poczekać na materiały z gry - żeby SAMEMU na oko ocenić czy nam się podoba - najlepiej, jak grający trzyma buzie na kłódkę. Ludzie często nielegalnie pobierają grę, aby sprawdzić czy jest warta zakupu - jednak różnie to z tym bywa... No tak, nie powinniśmy łamać prawa itd. - jednak kupione oceny i nierzetelne recenzje są już jak najbardziej fair, prawda? ;)
    Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, jest demo gotowego produktu, udostępnione przez wydawcę - nie zawsze dają taką mozliwość, szkoda.
    Pozostaje jeszcze obejrzeć lub zagrać u znajomego ;)

    Osobiście, raczej nie ufam i nie wierzę żadnym wortalom, blogerom, tuberom, a już na pewno deweloperom :] Ocenę zawsze należy wystawiać SAMEMU ;)
  • avatar
    Konto usunięte
    0
    Ja tam w ogóle nie czytam recenzji gier. Oglądał na YT gameplay-e lub sam gram.
  • avatar
    nsanee
    0
    Nie ma to jak portal, ktory sam recenzujac gry obala teorie spiskowe o recenzowaniu gier....