Oprogramowanie

Office 365 kontra Office 2013 - subskrypcja czy konserwatyzm?

z dnia 23-01-2015

Office 2013 dla Użytkowników Domowych i Uczniów

Dobrym pytaniem nasuwającym się na tym etapie artykułu byłoby coś w stylu "No dobrze, ale czemu wiązać się opłatami abonamentowymi i tak naprawdę nigdy nie mieć programu na własność, skoro w dobrej cenie można kupić całkiem nowy jeszcze Office 2013?". Jest to prawidłowy tok rozumowania, natomiast przy bliższym zbadaniu porównanie obu ofert może wydać się intrygujące.

Office 2013 dla użytkownika domowego oferowany jest w dwóch pakietach, za 499 złotych lub za 850 złotych i jest to wówczas także wariant dla małych firm. Ceny są sugerowane przez Microsoft, jednak w praktyce można trafić na oferty nieco tańsze. Udzielona przy zakupie licencja jest dożywotnia, natomiast swoim zasięgiem obejmuje zaledwie jeden komputer. Piszę zaledwie, w związku z przedstawioną wczesniej ofertą Office 365 dla Użytkowników Domowych, choć oczywiście takie rozwiązanie dotychczas było standardem.

W skład Office 2013 wchodzą programy:

  • Word 2013
  • Excel 2013
  • PowerPoint 2013
  • OneNote 2013
  • Outlook 2013

W chwili, gdy piszę, możliwości pakietu Office 2013 i zawartych w jego ramach programów są stosunkowo zbliżone do zawartości Office 365. Brakuje oczywiście tych wszystkich opcji sieciowych czy korzyści pobocznych (większa pojemność chmury, gratisy na Skype) typowych dla modelu subskrypcyjnego, ale generalnie w zakresie możliwości same programy różnią się od siebie nieznacznie. Jednocześnie jednak należy mieć na uwadze, że gdy pojawi się Office 2015 (czy jego ewentualni kontynuatorzy), prawdopodobnie przyniesie on zmiany, które zostaną zawarte w sieciowym pakiecie 365 - podczas gdy wersja 2013 pozostanie już delikatnie przestarzała.

Dlatego jest to klasyczny dylemat, w którym z jednej strony godzimy się na to, że nasze oprogramowanie się zdezaktualizuje i po pewnym czasie będziemy musieli dokonać zakupu nowego (przy czym oczywiście zmiany przeważnie nie są na tyle istotne, by nabywać każdą edycję), a z drugiej - nie nabywamy oprogramowania na własność, uzależniając możliwość korzystania z niego od cyklicznych opłat abonamentowych.

W sieci można znaleźć dużo wyliczeń, które pokazują, że opcja abonamentowa jest jednak o wiele bardziej opłacalna. Najtańszy wariant jaki udało mi się znaleźć dla Office 365 to roczny pakiet dla Użytkowników Domowych za 299 złotych (w porównaniu z 429 złotymi w sklepie Microsoft). Jednocześnie najbardziej podstawowy wariant Office 2013 dla tej samej grupy użytkownika kosztuje 495 złotych, przy czym jest to już inwestycja "dożywotnia".

Koszt roczny podzielony na pięć osóbTylko Office 365 dla Użytkowników Domowych pozwala podzielić ten koszt na pięć kont, generując roczny wydatek "na osobę" w okolicy 60 złotych. Oznacza to, że każdy członek "magicznej piątki" płacąc abonament Office 365 dla Użytkowników Domowych po takiej cenie przez osiem lat wyda mniej, niż kupując Office 2013. Licząc od dziś, taka osoba jest - wybaczcie trywialny język - "ustawiona" z najnowszymi rozwiązaniami Office do końcówki 2022 roku.

Jakby tego było, pakiet Office 365 zawiera więcej programów, raczej jest rozwiązaniem, na którym Microsoft z czasem skupi całe swoje wysiłki, a na dodatek oferuje bonusy w postaci 60 minut miesięcznie za darmo na Skype i 1 terabajta (1000 gigabajtów!) miejsca w chmurze OneDrive. Ile kosztowałoby to w normalnych okolicznościach?

Wysiłek po stronie użytkownika sprowadza się głównie do tego, by do wzajemnego udziału w pakiecie namówić przynajmniej dwóch członków gospodarstwa domowego (a najlepiej całą piątkę) - ponieważ dopiero w grupie pakiet okazuje się najbardziej opłacalny.

A czy posiadacze Office 2007 lub 2010 powinni rozważać przesiadkę na nowe warianty?

Programy biurowe mają to do siebie, że bardzo trudno jest je wymyślić na nowo. Te podstawowe funkcje dość dobrze realizują tak naprawdę już od kilkunastu lat, kolejne edycje prezentują co najwyżej rozbudowanie pewnych opcji, dodatnie formuł, ciekawsze szablony, dostosowane bardziej do współczesnych wymogów estetycznych.

Office 2007 wspominamy szczególnie ze względu na dość duże zmiany w estetyce programu za sprawą wprowadzenia Wstążki (ang. Ribbon). Ideą tego interfejsu było zmieszczenie w górnym panelu tak wielu opcji, by w zasadzie cała paleta jego możliwości stała się dostępna w kilku kliknięciach. W efekcie otrzymaliśmy kilka "podstron" górnego panelu oraz pamiętny przycisk Office. Także wtedy Microsoft zaczął eksperymentować z gotowymi szablonami pracy na dokumentach, minipaskami, skrótami klawiszowymi, paskami statusów. Gdyby podsumować hasło przyświecające twórcom Office 2007 to byłby to wielki sztandar z napisem "NAWIGACJA". To nie były zmiany idealne, estetycznie z perspektywy czasu moda na aero trochę nawet odstrasza, ale dały początek dobrym efektom, które obserwujemy w nowych edycjach programu.

Office 2010 czynił podwaliny pod Office Online, choć wtedy jeszcze jego nieśmiałe kroki znaliśmy pod nazwą Office Web Apps. Microsoft już wtedy eksperymentował z interfejsem, usprawniając konfigurowalność swojego programu. Wtedy też pojawił się "tryb zabezpieczony", który docelowo chronił nas przed wirusami czy spyware, umożliwiając jedynie przeglądanie dokumentów. Dopiero pod wpływem naszej decyzji mogliśmy przejść do ich edycji. Liczba szablonów zwiększyła się z 20 (w 2007) do 40. Word solidnie pracował nad obróbką grafiki, umożliwiając między innymi obcinanie obrazków czy wstawianie do wpisu screenshotów. Po raz pierwszy pojawił się też panel nawigacyjny dokumentu tekstowego. Excel pomagał nam wyrażać dane w bardziej graficzny sposób, a PowerPoint otworzył się w tamtym okresie na video, umożliwiając wstawianie do prezentacji filmów lub... zamieniając prezentacje na film, łatwy do przesłania na YouTube.

Office 2013 - excel zakładka informacje

W stosunku do poprzednika z roku 2010, Office 2013 wniósł ekran startowy umożliwiający szybkie zdefiniowanie tego, nad czym chcemy pracować - i wybranie gotowców, które skutecznie wyręczą nas w zadaniu (ale jakże zarazem zabijając kreatywność).

Office 2013 - szablony Excel

Wśród najważniejszych zmian należy też wymienić współpracę z chmurą OneDrive czy pojawienie się wreszcie opcji edycji plików PDF (dotychczas można było dokumenty jedynie do nich eksportować). Office 2013 dokonał też - zgodnie ze swoją filozofią - głównie "upraszczających" zmian w kwestii tworzenia wykresów z danych opublikowanych w Excelu, czy możliwość precyzyjnego określania funkcji poszczególnych elementów prezentacji PowerPoint. Zapewne nie skłamię, jeśli powiem, że jednak z najważniejszych rewolucji jakie przyniósł ze sobą Office 2013, było też dodanie konta Microsoft połączonego z pakietem i otwarcie całego systemu na politykę subskrypcji.

Edycja 2013 i Office 365 niewątpliwie sporo zmieniają w kwestiach "interfejsowych". Pakiet hołduje trendom wytyczanym przez nowy system Windows i interfejs Metro UI. Dlatego też nowe pakiety biurowe Microsoft zostały dostosowane do obsługi na urządzeniach o panelu dotykowym. Niewątpliwie też zrewolucjonizowano estetykę samego oprogramowania, które wygląda bardzo nowocześnie i przełamuje budowane od wielu lat trendy, pokazując, że program biurowy też może się podobać. Prócz zmian w nawigacji i kosmetyki nie brakuje oczywiście wzbogacenia Office 2013 o nowe funkcje, jednak nie na tyle stanowcze, by z miejsca wieścić rewolucję. Nieco inaczej ma się to w przypadku rozwiązań Office 365, który bardzo aktywnie stara się wykorzystywać swój online'owy potencjał.

Office 2013 - udostępnianie