Gry

I'm hunting...

z dnia

Najlepiej jednak jest unikać sytuacji, gdy liczba naszych kosteczek życia maleje. Jak temu zapobiec? Rozwiązanie jest proste, wystarczy ciemność i specjalny tryb, w który Riddick potrafi „przełączyć” swoje oczy.

W trybie wyostrzonego wzroku kosteczki życia są widoczne przez cały czas

Ekran zmienia wtedy odcień na granatowy, chyba, że popatrzymy w promienie światła, wtedy barwa przechodzi w fiolet. Jest to chyba najciekawszy tryb w grze – właśnie to skradanie i zabijanie przeciwników będąc niezauważonym daje dużą satysfakcję. Filmik poniżej prezentuje ten tryb:

Oczywiście ciało tak unieszkodliwionego przeciwnika możemy przeciągnąć w dowolne miejsce, w domyśle w ciemne;) Lub zostawić je, by wróg, który je zauważy zwołał więcej kumpli – wtedy, jeśli dysponujemy bronią palną możemy łatwo załatwić całą grupę strażników i to za pomocą np. przyczepionego na stałe do ręki cyborga karabinu.

Riddick potrafi jeszcze więcej sztuczek, niż skradanie, czy przeciąganie zwłok. Należą do nich między innymi podciąganie się, potrafi wykorzystać rurę do zawiśnięcia i przejścia np. na drugą stronę szybu. Taki myk możesz zobaczyć na poniższym klipie. Prezentuje on także inne ruchowe możliwości naszego bohatera.

I’m hunting…

Walczyć będziemy z dziwolągami powstałymi w wyniku udanych i nieudanych transformacji ludzi. Oprócz tego w kluczowych momentach gry stoczymy walkę z ludzkimi przeciwnikami – przeważnie będzie to bijatyka na pięści.

Wszystkie cyborgi (tzw. „drony”) są sterowane przez ich dowódcę, z którym będziemy później zmuszeni walczyć.
Na początku używamy wyłącznie pięści, jednak po pokonaniu naszego pierwszego oponenta otrzymujemy sztylet. Z biegiem czasu w nasze łapki wpadnie ulubiona broń Riddicka widoczna na okładce pudełka z grą, czyli dwóch ostrzy przypominających swoją konstrukcją zaokrąglone kastety. Jest to naprawdę śmiercionośna broń na bliski dystans i praktycznie przeciwnik nie ma tutaj żadnych szans

Zaostrzmy sobie apetyt…

Rzecz jasna Atari oddało do naszej dyspozycji również broń palną – w tym przeróżne karabiny, działka, czy rakietnicę. Nie zapomniano także o czymś większym, czyli o potężnym robocie, za którego sterami możemy zasiąść. Zostajemy wtedy wypuszczeni na zewnątrz obszaru i toczymy walkę z innymi mechami, tudzież dronami.

…bo utknął w windzie.

Niestety, w trakcie trwania rozgrywki nie dostaniemy do rozwiązania żadnych zagadek, czasami trzeba będzie przełączyć jakąś dźwignię, ale na tym się kończy cała filozofia. Mimo wszystko gra nie pozwala się nudzić – czasami trzeba pokombinować, jak ominąć większą liczbę przeciwników – vide etap w ładowni.

Hej me bałtyckie morze…