Gry

Strach ma wielkie oczy... Recenzja GRY F.E.A.R. 2 Project Origin

Grę F.E.A.R. zna chyba każdy, kto chociaż trochę interesuje się FPS'ami. Tym, co ją wyróżniało z setek innych strzelanek był świetnie zrealizowany bullet time oraz atmosfera grozy nawiązująca do azjatyckich horrorów (a w zasadzie do ich spłyconych, amerykańskich wersji). Gra doczekała się dwóch, niespecjalnie udanych, dodatków, oraz świetnego F.E.A.R. Combat- wyciętego z podstawki, darmowego multiplayera. Doczekała się również kontynuacji o podtytule "Project Origin"...


Tak to się zaczyna...

Fabularnie gra rozpoczyna się na krótko przed wybuchem, który zakończył pierwszą część. Animujemy postać niejakiego Michaela Becketta, członka jednostki która ma za zadanie przechwycić panią Geneview Aristide,  w celu wyjaśnienia jaki jest jej związek z wydarzeniami mającymi miejsce w kompleksie badawczym Armacham ( fabuła pierwszego F.E.A.R.'a). Niestety, wspomniany wyżej wybuch krzyżuje nieco plany dzielnych żołnierzy, którzy, ze względu na tę małą komplikację, decydują się na wydostanie z tej niebezpiecznej strefy, po drodze chcąc pojmać Geneview i zniszczyć Almę, którą znamy już z pierwszej części. Tak w skrócie prezentuje się fabuła, która, krótko mówiąc- nie zachwyca. Po prostu sobie jest i... tyle. Dla wytrwałych możliwe jest poznanie pełnej historii "Projektu Pochodzenie" z rozrzuconych tu i ówdzie notatek, płyt i dokumentów, które zostawili po sobie ludzie nad nim pracujący. Na początku miałem szczerą chęć zapoznania się z nimi, ale po kilkudziesięciu minutach zrezygnowałem, bo było to zwyczajnie nudne, wiec przeszedłem do tego, co w FPS'ach liczy się najbardziej, czyli...

"Żołnierze, napi****lać!"

Cytat ów, znany na pewno niektórym z popularnej ostatnio serii kreskówek dla nieco starszych odbiorców, najlepiej odzwierciedla to, co dzieje się na ekranie. Tumany kurzu, snopy iskier, tony łusek, hektolitry krwi i dziesiątki porozrywanych na kawałki ciał- tak wygląda walka w drugiej części F.E.A.R. . Jest szybko, brutalnie i dość satysfakcjonująco. Do naszego użytku autorzy oddali całkiem pokaźny zestaw broni- pistolet, dwa rodzaje karabinów szturmowych, następcę penetratora, wyrzutnię takiet, potężną snajperkę (swoją drogą moja ulubiona broń w tej grze), laser, oraz broń energetyczną, lekko kojarzącą mi się z BFG z serii "Doom". Jeśli tego komuś mało, ma jeszcze do dyspozycji 4 rodzaje granatów. Dwa razy podczas rozgrywki przyjdzie nam korzystać ze stacjonarnego działka, i dwa razy usiądziemy za sterami mecha, dysponującego bardzo dużą siła ognia, która pozwala nam między innymi zabić przeciwników znajdujących się za ścianą, których widzimy dzięki chyba najlepiej odwzorowanej w historii gier termowizji. Tyle na temat broni, teraz trochę o samej rozgrywce. Oczywiście, oprócz strzelania przyjdzie nam przemierzać wiele lokacji. Bardzo duże wrażenie robi miasto po wybuchu jądrowym- wszystko jest zniszczone, a na ulicach zwęgleni ludzie zastygli w takich pozycjach, w jakich zastała ich śmierć. Drugą lokacją, która mi się spodobała jest szkoła podstawowa. Niby nic, ale walka wśród ławek i rozwieszonych na ścianach obrazków przedstawiających kwiatki, biedronki i inne słodkie obrazy jest... hmmm... ciekawa. Niestety, reszta lokacji nie jest już tak interesująca- w zasadzie mamy to samo, co w "jedynce", czyli- bloki, laboratoria, bloki... Po jakimś czasie zaczyna to nudzić. Pod koniec gry trafiamy jeszcze na coś w rodzaju pociągu, w którym musimy pokonywać drogę do kolejnych wagonów, oczywiście eksterminując przy tym rzesze wrogów. I byłoby całkiem fajnie, gdybym nie widział już czegoś takiego w Gears of War. Nie wiem jak innych, ale mnie takie zapożyczenie bardzo raziło. Ale wracając do wrogów...

Starzy znajomi

Tak najprościej można podsumować przeciwników, których spotykamy w trakcie gry. Szeregowi żołnierze repliki, ciężko opancerzone i rzadziej spotykane klony dzierżące penetratory lub lasery, lekkie mechy czy też niewidzialni "assasyni", zjawy...i oczywiście Alma. Niestety, pojawia się znacznie rzadziej niż i nie tak efektownie jak w poprzedniej części, chociaż... jej wizerunek znacząco się zmienił. Jak? To już zostawiam wam, gracze... Do ferajny dołączyły dwie nowe jednostki- całkowicie niepotrzebne i psujące klimat mutanty oraz "nieudane" klony. Dlaczego nieudane? Wystarczy na nich spojrzeć i już wiadomo. Niestety, stało się coś, czego nie jestem w stanie pojąć- w porównaniu do pierwszej części drastycznie spadł poziom AI przeciwników. Grałem na poziomie hard, a oni padali jak muchy. Najśmieszniejsze dla mnie były sytuacje, w których przeciwnik chciał efektownie wywrócić stół albo szafę, żeby się za nią skryć i... padał szybciej niż ona. Za AI odejmuję grze pół punktu od oceny końcowej. Teraz czas na kwestie techniczne gry.

Moje oczy krwawią...

To była pierwsza moja myśl po odpaleniu gry. Bo niby mamy fajny filtra nałożony na obraz, niby mamy efektowne HDR, niby są lepsze modele postaci ale... na tym się kończy. reszta jest GORSZA niż w pierwszej części. Nie wiem, może ja mam jakiś ułomny sprzęt, ale... do rzeczy. Pierwsza rzecz, która wprawiła mnie w niemałe zakłopotanie to cienie. Pomijam już nawet fakt, że wyglądają jakby żywcem wyjęte z Doom'a 3 (kto i dlaczego zdecydował że miękkie cienie, które tak świetnie prezentowały się w jedynce są niepotrzebne? no kto?) to samo ich generowanie jest dość... hmm... niecodzienne. Taki przykład- stoją sobie obok siebie trzy beczki- dwie rzucają cień, a jedna nie. Dlaczego? Idźmy dalej- idę sobie ja, za mną jest źródło światła- ale gdzie podział się mój cień? Czyżby pan Beckett miał transylwańskie korzenie? Trzeci przykład- idę sobie do drzwi (zamkniętych drzwi), patrzę, a przez nie raźno przechodzą promienie pochodzące z pobliskiej żarówki (pierwszy screen od góry). Otwieram- nic się nie zmienia. Zamykam- też nic. O co chodzi? Druga rzecz, przez którą, gdy tylko ją zobaczyłem, zakląłem szpetnie- ślady po strzałach. Jak pamiętamy (albo nie) w jedynce użyto świetnego mappingu, który powodował że dziura naprawdę wyglądała na dziurę. Tutaj tego nie ma, wszystko jest płaskie niczym... no, mniejsza z tym co. W każdym razie jest płaskie i tragiczne. Na osłodę mogę powiedzieć, że optymalizacja nie zawiodła, i gra na dość leciwym już sprzęcie (Athlon x2 4000+, 2GB ramu, Radeon 3850) chodzi bardzo sprawnie i ani myśli przyciąć. Co do dźwięku- ten jest świetny, ale większość odgłosów oraz utworów muzycznych jest żywcem przeniesiona z jedynki- nieładnie.

To samo, ale więcej...

Mam wrażenie, że powyższa zasada przyświecała twórcom drugiej części F.E.A.R. ... bo niby wszystko co trzeba jest- świetne walki, miła w użytku broń :>, motywy straszące, od biedy nawet grafikę (ale tylko w niektórych momentach) można doliczyć. W czym więc problem? Ano w tym, że na dobrą sprawę wszystko to już widzieliśmy. Gdyby jednak tylko o to chodziło przymknąłbym oko na te mankamenty. Rzecz jednak w tym, że widzieliśmy to lepiej. Bo lepsze AI, bo bardziej dopracowana grafika, bo lepszy klimat... Cóż, z ciężkim sercem, ale muszę przyznać, że po raz pierwszy panowie z Monolitha zawiedli. Nie bardzo, nie na tyle żeby im nie wybaczyć, ale zawiedli. Mam nadzieję, że zrehabilitują się w trzeciej części tej zasłużonej serii. A tym czasem...

3.5/5

Komentarze

4
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    TheSpeed
    Jak dla mnie gra była wprost wspaniała, klimat walki, ale to kwestia gustu ;)

    I staraj się teksty ładnie formatować: wplatać obrazki tu i tam bo 3 miniatury na górze i ciąg nieprzerwanego tekstu nie prezentują się za dobrze :)

    Pozdrawiam
  • avatar
    Darodaredevil
    tak jak mówi TheSpeed, za mało obrazków. Powinieneś napisać ile masz fps itd bo to też jest ważne. I wg mnie to że grafika wyglądała tak "średnio" to wina tego że masz za wolnego kompa?? grałeś na full detalach?? i z doswiadczenia wiem, że jesli sprzęt (karta) jest słaba to nawet właczenie jakiejs opcji nie oznacza ze ją zobaczysz, twoja karta zwyczajnie mogla nie byc w stanie tego wyswietlic.
  • avatar
    Player1
    Mam podobne odczucia jeżeli chodzi o oprawę graficzną: jest przeciętna. Fakt gra śmiga bardzo płynnie na pełnych detalach nawet na przeciętnym sprzęcie, ale niektóre elementy wręcz rażą: kuloodporne żarówki, kible i inne elementy. Tynk na filarach ładnie kruszy się, ale tylko w wybranych miejscach, zdecydowanie zbyt mała liczba elementów otoczenia jest podatna na zniszczenia.