Lekki i superbezpieczny? Test kasku Lazer Strada KinetiCore
Pojazdy

Lekki i superbezpieczny? Test kasku Lazer Strada KinetiCore

przeczytasz w 5 min.

Co takiego ma w sobie Lazer Strada KinetiCore, że kusi zwolenników bezpieczeństwa podczas jazdy na rowerze? I czy można stworzyć topowy kask pod kątem ochrony głowy przed urazami, który będzie wygodny, lekki i niedrogi?

Choć kask nie jest obowiązkowym wyposażeniem rowerzysty, można określić go mianem obowiązkowego wyposażenia rowerzysty świadomego! Niezależnie od tego, czy nasz rumak to rower elektryczny, czy klasyczny - "analogowy", czy naszym pojazdem na co dzień jest hulajnoga lub choćby rolki - kask ma olbrzymie znaczenie - w końcu ochrania to, co najważniejsze. Dbajmy o swoje bezpieczeństwo, wybierając lekkie, ładne i nowoczesne kaski! Czy jednym z nich będzie Lazer Strada KinetiCore? Sprawdźmy! 

Lazer Strada KinetiCore - innowacja w dobrej cenie?

Lazer Strada KinetiCore to w sumie ciągle kask, który możemy określić mianem nowości i to nowości innowacyjnej. Ale co w nim takiego innowacyjnego, zapytacie? Otóż Lazer, co to się lubi chwalić, że jest najstarszym producentem kasków na świecie, doszedł do wniosku, że system MIPS zwiększający ochronę głowy podczas uderzeń jest ciężki i problematyczny. I tak powstało KinetiCore, wolne od ograniczeń MIPS, będące autorskim rozwiązaniem Lazera.

O co chodzi? MIPS to elastyczna wkładka stosowana w kaskach, której zadaniem jest minimalizowanie negatywnych skutków uderzeń w głowę podczas upadku, a konkretnie - zmniejszanie sił rotacyjnych oddziałujących na mózg. Ma się ona odkształcać i obracać tak, by głowa nie uderzała punktowo, co podnosi poziom bezpieczeństwa. Podobne efekty przynosić ma choćby system Bontragera - WaveCell, czyli struktura, która pochłaniając siłę uderzenia, zgniata się i odkształca, również chroniąc mózg rowerzysty. Obie technologie są super, ale zdaniem Lazera zwiększają wagę kasku, ograniczają wentylację i są, hmm, niepotrzebnym dodatkiem. 

Lazer Strada KinetiCore

Autorski KinetiCore to nic innego jak nowatorski sposób wyprofilowania pianki EPS w skorupie kasku. Lazer zaprojektował swoiste strefy zgniotu - bloczki EPS podczas wypadku mają pękać, łamać się i zgniatać, by absorbować siłę uderzenia i również zmniejszać oddziaływanie sił rotacyjnych. Patent podobno działa, a Lazer Strada KinetiCore jest jednym z pierwszych kasków dostępnych na rynku wykonanych w ten sposób. 

Co jeszcze wyróżnia Lazer Strada KinetiCore? W sumie to nic. Ot, schludny kask szosowy, którego największą zaletą jest superochrona głowy i brak ograniczeń konkurencyjnych systemów, czyli właśnie ogólnodostępnego MIPS-a czy należącego do Bontragera, w sumie to to Treka systemu WaveCell. I trzeba przyznać, że Strada faktycznie od modeli wyposażonych w te rozwiązania nieco się różni. Jest bowiem stosunkowo lekka - 290 gramów w rozmiarze M (55-59 cm), nieźle wentylowana i bardziej ekologiczna, bo zawiera mniej tworzyw sztucznych. 

Do zalet można dodać fakt, że kask jest kompatybilny z nakładką Aeroshell, która poprawia aerodynamikę oraz możliwość zamontowania z tyłu lampki. Wszystko jednak, co w Stradzie najważniejsze sprowadza się do tego, że ma ona gwarantować wysoki komfort porównywalny do lekkich kasków bez MIPS oraz bezpieczeństwo porównywalne do topowych pod tym względem rozwiązań. 

Kask Lazer Strada KinetiCore

Jakość, wygląd i wykonani jak to u Lazera, trudno się do czegoś przyczepić

Jakość wykonania Strady to klasa sama w sobie, patrząc na cenę delikatnie przekraczającą 400 zł. Kask ma ładne malowania (multum kolorów do wyboru), został wykonany w technologii in-mold, gdzie pianka EPS jest wstrzykiwana i niejako zespalana z plastikową skorupą (tu nie mogło być inaczej), a pokrętło ScrollSys działa sprawnie i precyzyjnie. Szczęśliwie producent nawet spód skorupy wykończył plastikiem, co wygląda estetycznie i jednocześnie chroni piankę EPS - niby standard, ale znajdziemy na rynku kaski w podobnej cenie, gdzie takie detale się nie pojawiają. 

A wygląd? Lazer Strada KinetiCore nie jest najmniejszym i najlżejszym na świecie kaskiem, ale prezentuje się dość schludnie w rozmiarze M, nie jest przesadnie pieczarkowaty - kask na głowie nie przypomina grzyba, a i ozdobników nie ma wiele, ot logo producenta z boku, logo KinetiCore z tyłu i wsio. Wizualnie jest zatem estetycznie, ale bez szaleństw. Coś dla zachowawczych szosowców. I tu ważna rzecz, Strada to kask szosowy, który owszem i na gravela się nada, ale do świata MTB lepiej już kupić coś z daszkiem i coś, co trochę głębiej nachodzi na głowę. 

W środku znajdziemy antybakteryjne wkładki, ale nie spodziewajmy się cudów pod kątem miękkości i poduszkowatości. Gąbki tam jak na lekarstwo, jak to w szosowych konstrukcjach. Szczęśliwie wyprofilowanie kasku i rozmieszczenie paneli z pianki wewnątrz jest świetnie przemyślane. Na dobre noty zasługuje również kołyska - regulacja kasku jest bezproblemowa, choć trzeba przyznać, że trwa nieco dłużej niż w klasycznych rozwiązaniach, z typowymi pokrętłami za kaskiem. 

W Stradzie autorski pasek ScrollSys jest umiejscowiony wyżej, tak u góry w sumie i do wyregulowania Strady na głowie warto podejść 2-etapowo, najpierw regulując dolny zakres kołyski, coby ta dobrze trzymała naszą głowę, a później dociskając ją poprzez rolkę. Co ważne, jak już dopasujemy kask do swojej głowy, to możemy zapomnieć o mikroregulacjach - raz ustawiona kołyska i pokrętło trzymają swoją pozycję. 

Lazer ScrollSys

Jak Strada sprawdza się na co dzień?

Przed zebraniem myśli do kupy Strada przejeździła na mojej głowie jakieś 500 km, w warunkach poniżej 10 stopni i grubo powyżej 20 stopni. Jakie wnioski? Wentylacja jest bardzo okej, ale jeśli ktoś uważa, że kiedy temperatura wskoczy na saharyjskie 35 stopni (a pewnie w końcu latem zahaczy i takie wartości) to Strada ochłodzi głowę jak lodowy kompres - jest w błędzie. Jest nieźle, ale jednak nie tak dobrze, jak w lekkich szosowych kaskach, gdzie liczy się tylko waga i właśnie wentylacja. Tu takie solidne 4 na 5. 

Podczas jazdy w zasadzie nie słyszymy szumu powietrza wlatującego w kanały wentylacyjne, a przynajmniej nie w takim stopniu, jak w modelach Bontragera z systemem WaveCell czy w kaskach z siateczkami na owady na froncie. Strada nie wędruje również po głowie, nie zmienia swojej pozycji, a do tego nie uciska i nie męczy. Leży na tyle pewnie i solidnie, że gubi swoją wagę i finalnie jest bardzo wygodnym kaskiem. 

Regulacja pozwalająca na dokładne dopasowanie do głowy, optymalna wentylacja i rozsądna waga przekładają się na spory komfort. Na plus również takie wyprofilowanie kasku, które umożliwia wsadzenie w otwory wentylacyjne okularów oraz fakt, że możemy zamontować na Stradzie dodatkową lampkę. Gadżet, bajer, ale fajnie, że jest. Minus? Mimo że jest wygodnie, to kask odciska się na głowie - na czole zostaje pręga po piankowym panelu, a paski pod brodą mają tendencję do luzowania się po troszkę ponad godzinie intensywnej jazdy. Warto to odnotować, bo to taki detal, którego akurat łatwo można byłoby się pozbyć na etapie projektowania.

Lazer Strada KinetiCore wnętrze

Czy KinetiCore zapewnia większe bezpieczeństwo?

Teoretycznie Strada otrzymała 5 gwiazdek (najwyższa nota) w testach prowadzonych przez Virginia Tech. To świetna nota i wyśmienite towarzystwo, gdyż na przestrzeni 11 lat najwyższe oceny otrzymywały zawsze prawdziwie topowe kaski, gwarantujące najwyższy poziom ochrony głowy. Od lat brylują w testach modele wyposażone we wkładki MIPS, obok kasków Bontragera zbudowanych w oparciu o autorską technologię WaveCell, więc obecność Strady w takim towarzystwie każe domniemywać, że kask radzi sobie świetnie. I tego się trzymajmy!

A jak w praktyce? Lazer Strada dobrze chroni głowę?

Pojęcia nie mam, bo całe szczęście nie zdarzyło mi się wyrżnąć nim w asfalt. I życzę wszystkim użytkownikom Strady, by również nie mieli pojęcia ani okazji zweryfikowania zapewnień producenta.

Lazer Strada KinetiCore czy coś z MIPS lub WaveCell?

Oto jest pytanie, na które uniwersalnej odpowiedzi udzielić nie można. Wszystkie te systemy zdają się działać, co sugerują oceny ekspertów, wszystkie też mają pewne ograniczenia. MIPS potrafi wyrywać włosy z głowy - w końcu jest to elastyczna warstwa umieszczona między piankami a skorupą, zaś kaski z WaveCell są dość nielekkie i pieczarkowate, a i wentylację mają dość ograniczoną.

Na tle konkurentów wyposażonych w systemy chroniące głowę przed uderzeniami rotacyjnymi, Strada faktycznie jest stosunkowo niewielka, dość lekka i dobrze wentylowana. Do tego na głowie leży wygodnie po odpowiednim wyregulowaniu i prezentuje się całkiem schludnie. Minusy ma, bo chciałoby się więcej szaleństw w zapięciu pod brodą, które potrafi się luzować (ot choćby zapięcie magnetyczne lub z regulowaną plastikową klamrą byłyby lepszą opcją), niemniej to chyba jedyny minus, który realnie warto zaznaczyć.

KinetiCore

Lazer Strada KinetiCore to kawał solidnego kasku, który w dość atrakcyjnych pieniądzach obiecuje najwyższy poziom ochrony głowy, a do tego dobrze leży i jest całkiem przewiewny oraz względnie lekki. Pod kątem wygody zdaje się przebijać wszystkie kaski z technologią WaveCell i oferować komfort porównywalny do najwyżej pozycjonowanych modeli z systemem MIPS. Zatem, jeśli ktoś stawia na bezpieczeństwo i innowacje w tym zakresie, i przeżyje jakoś kilkadziesiąt gramów więcej - w porównaniu do superlekkich kasków bez dodatkowych rozwiązań podnoszących ochronę głowy - to Strada może być doskonałym wyborem i równie doskonałym kompromisem między ceną, jakością, wygodą i bezpieczeństwem.

Komentarze

3
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    agnus
    5
    "Patent podobno działa" - podobno :)
    A w kasku jeździć trzeba, jak widzę rowerzystę bez kasku to czuję zażenowanie.. za niego. Obciach i tyle. Podobnie jak skrzypiący rower.
    • avatar
      cattani43
      1
      Obciach to może za duże słowo, ale brak odpowiedzialności na pewno.
      • avatar
        Alfred
        1
        MIPS ciężki? No ładny,ale za mało otworów - kiepska wentylacja. Kask trzeba przymierzyć, mi akurat Lazer nie pasował - każdy ma inną czaszkę :-)