To ci urwis jeden! Testujemy polski rower cargo URVIS Business
Rowery elektryczne

To ci urwis jeden! Testujemy polski rower cargo URVIS Business

przeczytasz w 8 min.

URVIS Business to polski elektryczny rower cargo, który robi kolosalne wrażenie! Jest wielki, ciężki i dla użytkowników, którzy docenią jego praktyczność - może być sposobem na przeniesienie działalności biznesowej w nowy wymiar. Ja się w nim, szczerze, zakochałem.

Steel is real! I to po polsku!

Może to zabrzmieć jak mokry sen gravelowca z wąsem, ale zawsze jak mam przyjemność obcowania ze stalowym rowerem, to do głosu dochodzi nostalgiczna strona mojej osobowości. Raz, że od razu mam wtedy wewnętrzną sentymentalną podróż do swojego pierwszego gravela - Marina Nicasio, a dwa - no stal to jest to! Stalowe ramy są ładne. Stalowe rurki są foremne i bajecznie estetyczne, a właściwości tłumiące stalowych ram są nieocenione tak podczas jazdy po bezdrożach, jak i podczas podróżowania wielkim, ciężkim rowerem towarowym. Wielkim, ciężkim i towarowym rowerem elektrycznym, który nie znajdzie się w rankingu polecanych rowerów elektrycznych tylko i wyłącznie dlatego, że jest pojazdem ze wszech miar nietuzinkowym.

Jeśli ten wątek był nieco niejasny, zawoalowany, to zmierzałem do tego, że URVIS stoi na stalowej ramie, w pełni autorskiej i zaprojektowanej bezpośrednio dla niego. Ten autorski projekt jest diabelnie wytrzymały (bo musi!), estetyczny (piękne malowanie!) i zapewnia pożądany komfort podczas jazdy. Zresztą, nie wiem, czy przy takiej konstrukcji, przy tak dużym i zdolnym to przewożenia potężnych kilogramów rowerze, inny materiał niż stal w ogóle wchodził w grę.

URVIS Business

Osprzęt? Solidna konfiguracja!

Muszę przyznać, że pod względem rowerowego osprzętu URVIS Business mnie, hm, zdziwił? Chyba tak, chyba zdziwił. Ale nie dlatego, że jest źle, bo jest więcej niż dobrze. Zdziwił mnie dlatego, że nie spodziewałem się rozwiązań (częściowo przynajmniej) ze świata MTB. Mamy tu bowiem jednorzędową korbę sparowaną z 10-rzędową kasetą, a wszystko śmiga na Shimano Deore. Układ 1x10 jest prosty i niezawodny, więc chwali się. 

Dalej mamy hydrauliczne hamulce tarczowe Magura MT5. 4-tłoczkowe zaciski, cechujące się świetną modulacją i topową siłą hamowania. MT-piątki sparowano tu z tarczami o średnicy 180 mm, co sprawia, że o skuteczność hamowania możemy być spokojni. O czym jeszcze warto wspomnieć? Pancerne koła pod rowery cargo - przód 20 cali i tył 26 cali, pancerne opony od Schwalbe i widelec SPINNER 300, czyli bardzo konkretny uginacz.

Teraz, jak już wiecie, na czym stoi URVIS Business to mogę napisać, że dla mnie wszystko też jest już jasne i oczywiste. To ciężki rower, a w kategoriach rowerów w ogóle, można rzec, że wręcz potwornie ciężki i pewnie dlatego postawiono na solidne, bardzo solidne podzespoły, jak właśnie hamulce Magury czy Deore w układzie 1x10. Tu wszystko musi działać i wszystko musi być odporne na trudy eksploatacji. Przy takim rowerze nie ma miękkiej gry i kiedy to zrozumiałem, dobór osprzętu stał się dla mnie w pełni zrozumiały, w pełni uzasadniony. 

URVIS Business

Elektryczne serduszko elektrycznego roweru cargo

URVIS Business wyposażono w silnik marki Bafang w tylnej piaście - prosta, solidna jednostka. Czy wolałbym silnik centralny? W praktycznie każdym rowerze elektrycznym wolałbym silnik w tylnej piaście, bo oferuje lepsze, bardziej rowerowe wrażenia z jazdy i większą płynność. Wyjątkiem są dla mnie rowery miejskie, w których jest mi wszystko jedno, gdzie umiejscowiono silnik oraz właśnie rowery cargo. 

W przypadku testowanego “dostawczaka” silnik dowozi, daje sobie spokojnie radę z wagą i specyfiką tego roweru, a to subiektywne wrażenie odpychania się roweru, w mojej ocenie tożsame wszystkim rowerom z silnikami w tylnej piaście, jest o tyle mile widziane, że w pewnym sensie kamufluje wagę URVIS-a.

URVIS Business

Co z baterią? URVIS Business może przejechać do 70 km na jednym ładowaniu, co jest oczywiście zależne od ładunku, który przewozi, ale też od pogody i tego typu zmiennych. Przy masie 50 kilogramów, może 60 kilogramów - prawdę mówiąc, nie ważyłem testowanego URVIS-a - bateria musi tu być więcej niż solidna i, taka właśnie jest. Rower wyposażono w ogniwo o pojemności 623 Wh, również marki Bafang. Całością sterujemy zaś za pomocą komputera - a jakże - marki Bafang. Co ważne, bateria jest umiejscowiona za koszem, przed kierownicą i można ładować ją, gdy jest zamontowana w rowerze, a także wyciągnąć ją i podładować w domu - fajna opcja dla tych, którzy nie chcą wnosić URVIS-a do mieszkania na 6 piętrze w bloku. 

Jak steruje się rowerem, który całą elektrykę ma od jednej firmy? Nie ma tu wodotrysków, nie ma szaleństw i fajerwerków, ale wszystko działa sprawnie, a obsługa jest banalnie przyjemna. I taka powinna być, pamiętajmy w końcu, że to rower do roboty - tu nie ma być imprezy, tu ma być gotowość do roboty i łatwość obsługi. Prosty wyświetlacz pokazuje nam wszystkie niezbędne informacje, jak choćby prędkość, średnią prędkość, maksymalną prędkość i zasięg na baterii. Przyciskami “+” i “-” zmieniamy sobie tryby wspomagania i… To tyle. Pod względem obsługi elektrycznego serduszka URVIS niczym nie różni się od normalnego roweru elektrycznego.

URVIS Business

Jak to jeździ?

Czas na wrażenia z jazdy! Brzmi fajnie, ale wiecie - URVIS to nie lekka szosa, w której możemy sobie analizować responsywność roweru, to jak zjeżdża, to jak oddaje moc na podjazdach. URVIS to potężny pojazd, dlatego opis wrażeń z jazdy musi się tu nieco, trochę, bardzo różnić od tego, z czym mamy do czynienia w sportowych rowerach. 

URVIS jest Long Johnem, czyli takim generycznym rowerem transportowym. Skrzynia ładunkowa jest zlokalizowana między kierownicą a przednią osią, jest osadzona nisko, przez co nisko umiejscowiony środek ciężkości poprawia stabilność roweru. Tyle teorii, jak jazda wygląda na żywo?

Próg wejścia w poruszanie się rowerami cargo jest zawieszony dość wysoko. W przypadku URVIS-a w wersji z zabudowaną skrzynią czuć to mocno, gdyż skrzynia skrywa nam przednie koło, a podczas jazdy sprawia wrażenie, jakby kołysała się na boki. To z kolei przekłada się na przekonanie - błędne - że przy każdym ruchu kierownicą, przy każdym najmniejszym skręcie grzmotniemy w asfalt. Skrzynia wychyla się bowiem, jak kadłub łodzi, a fakt, że nie widzimy, gdzie jest przednie koło, utrudnia połapanie się w sytuacji. 

Specyfika konstrukcyjna tego roweru wymusza na nas niejako to, że siadając na siodełku musimy zapomnieć o przednim kole - musimy niejako oddać się grawitacji, przyjąć jako pewnik, że skoro kierownicę mamy prosto, to i rower pojedzie prosto. Nie jest to łatwe i wymaga kilku jazd, podczas których serce ucieka do gardła, ale jak już się to opanuje, to sama jazda nie różni się wiele od jazdy normalnym rowerem. To znaczy, różni się, ale nie jest niczym strasznym. 

URVIS Business

Na czym polegają różnice? URVIS jest bardzo długi, więc każdy zakręt musimy wyczuć. Musimy rozkminić sobie w głowie, jak w niego wjechać, by nie grzmotnąć w coś skrzynią, jak ustawić rower, by nie położyć się na boku. Na początku jest to przerażające, jest to obłędne wyzwanie, ale po czasie ten balans wchodzi człowiekowi w krew i jazda przestaje być podnoszącą adrenalinę przygodą, a staje się pewnym rutyniarstwem - jak to jazda rowerem zadaniowym, takim do pracy, czy to przewożenia kilogramów w zamykanej na klucz skrzyni… No co? Normalna rzecz!

Wielkim plusem URVIS-a jest jakość i klasa dobranych komponentów. Hamulce Magury nieprawdopodobnie skutecznie zatrzymują ten wielki i ciężki rower, a przerzutka Deore ze sprzęgłem świetnie stabilizuje łańcuch. Amortyzator uprzyjemnia jazdę, a ergonomiczne chwyty na kierownicy zwiększają komfort. Mógłbym wymienić sporo konstrukcyjnych udogodnień, mógłbym raz jeszcze pochwalić (bo już chyba chwaliłem, prawda?) pomysł, by postawić na osprzęt ze świata MTB, ale miast tego skonkluduję to tak - ktoś wpadł na pomysł budowy długiego, ciężkiego, stalowego roweru towarowego i uznał, że tu nie ma miejsca na kompromisy. Tak powstał URVIS!

Ten brak kompromisów czuć w trakcie jazdy, bo rower jest godny zaufania i gdy tylko się go opanuje, ogarnie jego rozmiar i wagę oraz specyfikę prowadzenia, ten odwdzięczy się stabilnością i powtarzalnością na drodze. No i praktycznością oraz możliwością przewożenia wielkich paczek w skrzyni, ale to akurat oczywista oczywistość.

URVIS Business

Różne zabudowy, różne potrzeby

URVIS Business to jeden z wariantów polskiego roweru cargo wrocławskiej firmy, który wyróżnia zamykana skrzynia, wykonana z aluminium PA11, spawanego metodą TIG. Skrzynia jest pomalowana proszkowo poliestrową farbą koloru RAL 9005, wyposażona w zawiasy z technopolimeru z blokadą kąta otwarcia, dwa zamki zatrzaskowe i zamek ABUS - OneKey, sprawowany z blokadą koła).

URVIS występuje, jak wspomniałem w kilku wariantach, dopasowanych do potrzeb odbiorcy. Mamy testowany wariant Business, doskonały dla kurierów wszelakich, ale odnajdujący się również jako rower do przewożenia cateringu (czyli w sumie inna forma kurierki), a i, co mi wyobraźnia podpowiada, rzecz dająca się łatwo zaadaptować do przewożenia lodów czy napojów w kurortach wakacyjnych, czy serwowania kraftowej kawy młodej wykształconej klienteli z wielkich ośrodków miejskich. Zresztą, chyba tylko wyobraźnia może ograniczać możliwości tego roweru. 

URVIS Business

Kolejne modele wrocławskiego roweru cargo to:

  • URVIS Family, wyposażony w zabudowę dziecięcą z dwoma siedzeniami dla dzieci, zadaszeniem, pasami i torbą do przewożenia potrzebnych przedmiotów.
  • URVIS Open Box, wyposażony w otwartą skrzynię ze sklejki brzozowej o pojemności 210 litrów. Świetnie odnajdujący się jako choćby rower do dostaw kurierskich.
  • URVIS Pure Flatbed, model z płaską zabudową, zamiast skrzyń, świetny do przewożenia towarów o niestandardowym kształcie, czy stworzenia swojej własnej zabudowy.

Dlaczego do mnie trafiła wersja Business? Z dwóch prostych przyczyn. Po pierwsze, nie mam dzieci, więc wersja pozwalająca na przewóz dzieci by się u mnie nie sprawdziła. Po drugie, zapytałem wprost, który wariant odnalazłby się w garażu gościa, który przewozi czasem graty różne do redakcji, czasem wyskoczy na większe zakupy, a czasem musi przewieźć do domu żarcie, które mu mama przygotowała na święta i żarcie to nie zmieści się do plecaka, a nie zawsze chce się samochodem jechać do rodzinnego domu. I tak właśnie trafił do mnie URVIS Business, który o ile zrobił na mnie świetne wrażenie, o tyle wiem, że nie wykorzystałem nawet 1/5 jego możliwości.

URVIS Business

Co potrafi URVIS Business?

Wspomniałem do czego, zdaniem producenta i moim, a raczej mojej wyobraźni, nadaje się URVIS Business, więc wrzucę teraz nieco technicznych danych o możliwościach tego roweru. W nowej wersji oznaczonej jako 1.5 mamy udźwig do 150 kg, zatem np. pralkę można takim rowerem przewieźć, choć pewnie nie zmieści się do skrzyni. Pojemność skrzyni to 260 litrów. Czy to dużo? Cóż, spokojnie wpakujecie tam golden retrievera i zostanie wam miejsce na… Jeszcze jednego golden retrievera. Nie wiem, czy to znaczy, że golden retriever ma wyporność 130 litrów… Ni wiem też, czy wyporność jest tu właściwym terminem. Wiem za to, że to może być argument dla tych, którzy mają jednego golden retrievera i zastanawiają się nad drugim.

Idźmy dalej! Przejechanie 100 kilometrów tym rowerem to koszt mniej więcej 1 zł, czyli żaden, a według różnych różnistych badań - rower cargo jest w mieście o 60% szybszy niż samochód dostawczy. O badaniach i analizach się nie wypowiem - mogę tylko rzucić, że obserwowanie samochodów stojących w korku, podczas gdy ja śmigam sobie drogą rowerową - URVIS to w końcu pełnoprawny rower - pozwalało mi się poczuć jak ten gość, który wygrał życie.

A! No URVIS Business to absolutnie genialne narzędzie marketingowe. Obrandowanie tego roweru sprawi, że wszyscy zapamiętają waszą firmę, tak jak wszyscy zapamiętali mnie, kiedy nim jeździłem. Ten rower rzuca się w oczy bardziej niż stary i wypucowany SAAB - wiem, co mówię, jeździłem kiedyś starym SAAB-em, który był nawet wypucowany zanim umarł na śmierć. 

URVIS Business

Dla kogo rower cargo URVIS Business?

Na pytanie o to, dla kogo powstał URVIS, a zwłaszcza URVIS Business próbowałem odpowiedzieć przez cały okres testów i ciągle trochę nie wiem, co mam o tym pojeździe myśleć. W wersji Business nie jest to pewnie idealny rower dla prywatnego użytkownika, który sobie dojeżdża 5 kilometrów do pracy i musi zabrać ze sobą drugie śniadanie, laptopa, może koszulę na zmianę, bo jakieś spotkanie w pracy się szykuje. Do takich dojazdów lepiej sprawdzi się zwykły rower miejski z sakwami lub elektryczny rower miejski z sakwami. Wykluczając tego, powiedzmy, normalnego użytkownika dotarło do mnie, że muszę zmienić sposób myślenia, a nawet to sposób postrzegania URVIS-a. Dlaczego?

Wiecie, rowery cargo to sprzęt dla tych, którzy potrafią samodzielnie ocenić swoje potrzeby. Kiedy sobie to uzmysłowiłem cała sprawa stała się dla mnie jasna i klarowna. Przejrzysta nawet! URVIS Business to rower cargo dla wszystkich, którzy potrzebują małego samochodu na miasto, ale czują w sobie jakąś wewnętrzną potrzebę zatroszczenia się o środowisko i mają świadomość, że dążenie do optymalizacji to dobra strategia życiowa. URVIS jest nieporównywalnie tańszy w eksploatacji niż samochód segmentu A, taki mały mieszczuch, a do tego jest od niego w realiach okołomiejskich wydajniejszy i pozwala na szybsze przemieszczanie się z punktu A do punktu B - to w końcu rower, więc drogi rowerowe, wszelkie szlaki pieszo-rowerowe stoją przed nim otworem. Cieszy też, że URVIS nie kosztuje astronomicznych pieniędzy - w porównaniu do konkurencji. Testowana wersja z pełną, zamykaną skrzynią to kosz 19 000 zł, więc nie jest tanio (no pewnie, że nie jest), ale na tle innych rowerów cargo z taką zabudową URVIS wypada bardzo atrakcyjnie. Zresztą, wersja prostsza - Pure Flatbed, kosztuje 15 tys. z groszem, a wariant z otwartą skrzynią 16 500 zł i są to naprawdę konkurencyjne ceny, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę jakość komponentów i całej konstrukcji URVIS-a.

Gdy tylko dojdzie do kogoś, że rower cargo by mu się przydał, bo jeździ małym samochodem i wozi w nim zwykle powietrze i zakupy lub gdy ktoś sobie uświadomi, że na swoim rowerze miejskim nie przewiezie do biura miliona różnych-różnistych gratów czy nie zapakuje do sakw zakupów spożywczych na cały tydzień - wtedy URVIS ze swoimi przemyślanymi i dopasowanymi do potrzeb odbiorców zabudowami staje się atrakcyjnym wyborem. No, nie atrakcyjnym może, bo to nieprecyzyjny termin. Optymalnym z perspektywy wyzwań, jakie niesie ze sobą szeroko rozumiany transport okołomiejski. 

URVIS Business

Kończąc to przydługie podusmowanie - gdybym mógł wystawić temu rowerowi ocenę 6 na 5, to bym to zrobił, ponieważ:

  • stoi za nim polska myśl techniczna,
  • jest pojazdem przemyślanym,
  • jest pojazdem zbudowanym z troską o detale,
  • jest pojazdem szalenie funkcjonalnym,
  • jest pojazdem atrakcyjnie wycenionym w stosunku do konkurencji,
  • jest pojazdem bardzo wytrzymałym, a do tego…

Jest pojazdem odpowiadającym na potrzeby nas wszystkich. Wszystkich mieszkańców miast, wszystkich zawożących dzieci do szkoły, kurierów, drobnych przedsiębiorców, osób robiących zakupy raz na tydzień, które nie chcą opłacać OC za samochód jeżdżący raz w tygodniu do dyskontu. URVIS to odważny krok w kierunku optymalizacji przewozu ludzi i towarów w zakorkowanych miastach, a ja takie odważne decyzje naprawdę szanuje!

PS Dodam, że literalnie zakochałem się w URVIS-ie. Wiecie, co mi się w nim podobało i co mnie przerażało, ale to nie powód, to nie przyczyna, która zrodziła to piękne uczucie. Ta jest zgoła inna. Praktyczność tego pojazdu jest czymś niesamowitym, a fakt, że to w pełni polski projekt cieszy mnie nad wyraz, bo pokazuje, że można zmieniać świat na lepsze, nie tylko wynajdując nowe sposoby na produkcję grafenu, ale też kombinując oddolnie, bliżej normalnego człowieka, bliżej każdego z nas. I to jest “superekstra”!

Ocena URVIS Business

98% 4.9/5

  • solidna i przemyślana konstrukcja
  • pakowna zamykana skrzynia
  • zabezpieczenie tylnego koła marki ABUS
  • wysokiej klasy podzespoły
  • skuteczne hamulce
  • ładne malowanie
  • prosta obsługa
  • zaskakująco stabilne prowadzenie
  • praktyczność na poziomie 11/10 
  • relacja ceny do jakości i możliwości
  • łatwy dostęp do baterii

Wady

  • rozmiar i waga - trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że to duży pojazd
  • szkoda, że na ekranie komputerka nie widzimy ikony włączonej lampki

  • Wyróżnienie "Super Innowacja" - benchmark.pl
  • Wyróżnienie "Super Produkt" - benchmark.pl

Niezależna opinia redakcji. Sprzęt na test został bezpłatnie wypożyczony od firmy URVIS.

Komentarze

6
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Diuran
    3
    do wad dodarłbym także malutkie rowerowe światełka. Ja bym tutaj dodał znacznie większe światła wraz ze światłami mijania.
    • avatar
      ooooo
      1
      URVIS Business - postrach chodników rodem z Polski.
      • avatar
        suprol
        1
        Duży i ciężki idealny do Carmageddon!
        • avatar
          Sanctrum
          1
          Na wsi się sprawdzi lub tam gdzie ludzie mieszkają w domkach. W mieście raczej nie, bo nie ma gdzie go trzymać - jest za duży na mieszkania/bloki i za ciężki aby go gdziekolwiek targać po schodach... albo nawet do piwnicy.
          • avatar
            Okonio
            0
            Jaką to ma moc? 250W - zatem nie jest w stanie unieść dużej osoby pod dobrą górkę - i to nawet bez dodatkowego obciążenia (a to przecież cargo). A może jednak więcej niż te liche 250W? To w takim razie jazda tym czymś po polskich drogach jest nielegalna (albo inaczej: "rower" powyżej 250W wymaga rejestracji, ubezpieczenia i uprawnienia) i grozi odpowiednimi konsekwencjami prawnymi.
            Aha i o tych 70km z taką baterią przy takiej masie roweru (nawet bez obciążenia) możecie zapomnieć (chyba, że niemal cała siła wyjdzie z nóg, a nie wspomagania). Dla przykladu moja bateria, większa bo ok 750wh, na moim leciutkim jak na elektryka rowerze daje ok 62km, mierzone bez bagażu, a ważę tylko 68kg.
            Oczywiście producent mojego roweru, jak wszyscy, także ściemniał z parametrami - miałem jednak świadomość, jak ta branża wygląda.
            Ale wracając do kluczowego pytania, czy zatem to cargo ma silnik 250W (moc pakowana nawet do najgorszych i najtańszych rupieci, ledwo starcza na zwykły rower i to bez szaleństw), czy moze więcej, czyli nie można nimi jeździć po ulicach bez specjalnych uprawnień, itd? Ale w takim razie czemu ma ten rower służyć? Wożeniu waty cukrowej, by nie przeciążyć, i na bezdrożach, by policja nie złapała?
            Krótko: tak solidna/duża/ciężka konstrukcja z miejscem na duży bagaż może wydawać sie pociągająca, ale przy prawie obowiazującym w naszym kraju (i nie tylko) to wydaje się być bardzo, bardzo problematyczne.