Dyski

Seagate FreeAgent GoFlex 500 GB


Wygląd i jakość

Testowany dysk wyróżnia się wyjątkową łatwością modernizacji, oferując modularny interfejs GoFlex. Dzięki niemu dysk może komunikować się z komputerem poprzez złącza USB 3.0, USB 2.0, eSATA, a nawet FireWire 800 - wystarczy dokupić odpowiednią przejściówkę z kablem. W standardzie producent zamieszcza tylko kabelek USB 2.0.

Napęd można zaszyfrować (programowo) i zabezpieczyć hasłem, a także wybrać automatyczne wykonywanie kopii zapasowej dzięki załączonemu oprogramowaniu. My wykorzystaliśmy ten dysk w analizach prędkości działania w standardzie USB 3.0.

Obudowa wykonana jest w całości z czerwonego plastiku dobrej jakości. Jest gładka i w większości błyszcząca, więc łatwo jest na niej zostawić ślady po odciskach palców, a przy okazji jest niestety dość podatna na zarysowania. Jedyna matowa powierzchnia znajduje się pod spodem, ale to akurat jest konieczność, gdyż ten obszar będzie miał zazwyczaj kontakt z podłożem. Całość waży 150 gramów, czyli dwa razy więcej niż w przypadku nośnika SSD firmy OCZ, mimo że tamten ma aluminiową, a nie plastikową obudowę.

Konstrukcja została wykonana dość sprytnie. Główna część urządzenia (zawierająca nośnik) pozbawiona jest zewnętrznych elementów funkcjonalnych, takich jak diody LED czy przyciski, a zawiera jedynie gniazdo systemu GoFlex. Dopiero po podłączeniu przejściówki odpowiedniej dla wybranego interfejsu otrzymać można dostęp do sygnalizacji diodami LED. Daje to możliwość przenoszenia dysku z odłączonymi przejściówkami, dzięki czemu jego rozmiary pozostaną mniejsze o kilka centymetrów.

Seagate dołącza do tego dysku oprogramowanie, które umożliwia automatyczne tworzenie kopii zapasowych i zapewnia bezpieczeństwo danych poprzez opcjonalne szyfrowanie z użyciem algorytmu Triple DES 192-bit.

Podstawowa specyfikacja

Pojemność 500 GB
Interfejs USB 3.0, USB 2.0, eSATA, FireWire 800
Deklarowany zapis maks.
brak danych
Deklarowany odczyt maks. brak danych
Deklarowany pobór prądu brak danych
Wymiary (Sz/Dł/Wy): 83 x 111 x 14 mm
Waga 150 g
Gwarancja 2 lata (producenta)

 

Wydajność

Szybkość zapisu oraz odczytu tego modelu przeanalizowana została w sposób identyczny, jak w przypadku nośnika OCZ Enyo. Wszystkie testy programowe wykazały, że wartości przesyłu danych „do” i „z” urządzenia są praktycznie identyczne. W aplikacji ATTO Disk Benchmark zarówno odczyt, jak i zapis oscylowały wokół poziomu 80 MB/s, CrystalDiskMark dał rezulataty odpowiednio 79 i 76 MB/s, a HD Tune Pro - 78 i 76 MB/s.

Czy testy praktyczne to potwierdzają? Nie do końca. W przypadku realnych transferów średnie zaobserwowane wartości odczytu przekraczały niekiedy 80 MB/s i były dość stabilne, ale z prędkościami zapisu nie było już tak dobrze. Wahały się one w zależności od wielkości przesyłanych plików i mieściły w przedziale od 45 do 65 MB/s. Jedynie przy przesyłaniu pojedynczych plików o naprawdę dużej objętości (kilkaset megabajtów) zapis przekraczał 70 MB/s. Takie wartości można uznać za dobre i mieszczące się w typowym przedziale dla obecnie produkowanych dysków twardych tej wielkości, działających z interfejsem USB 3.0. Bardziej szczegółowe wyniki przedstawione są na wykresach zamieszczonych w dalszej części artykułu.

Seagate FreeAgent GoFlex wypadł słabo w porównaniu do modelu OCZ Enyo, jeśli chodzi o czas dostępu do danych. Jego wartości wynosiły ok. 18 milisekund, czyli były ponad sto razy większe, a jak wiadomo dłuższy czas dostępu do danych nie sprzyja wysokiej wydajności.

W przypadku OCZ Enyo nie byliśmy w stanie zanotować wydłużonego czasu dostępu spowodowanego jego działaniem przez interfejs USB 3.0. Był on tak samo krótki, jak czas dostępu dobrych nośników flashowych w interfejsie SATA II. W przypadku dysku Seagate GoFlex czas ten był jednak trochę wydłużony, gdyż urządzenia 2,5" oparte na SATA II wykazują się wartościami o kilka milisekund niższymi (czyli lepszymi).

Po kilkudziesięciu minutach wykonywania benchmarków i testów praktycznych mały GoFlex nagrzał się bardziej odczuwalnie niż testowana wcześniej „flaszka”. Jego temperatura wyniosła 39 stopni Celsjusza. Takie zachowanie można tłumaczyć zamknięciem twardziela w plastikowej obudowie. Podobnie sytuacja wygląda pod względem wibracji. Klasyczny dysk talerzowy niestety nie należy do urządzeń działających w pełni elektronicznie. Ma ruchome części mechaniczne, które po pierwsze generują dodatkowe porcje ciepła, po drugie emitują słyszalny dźwięk w czasie intensywnej pracy, a po trzecie - generują wibracje.

Jest to cecha charakterystyczna tej technologii i niestety trzeba się z tym pogodzić (lub kupić dysk SSD). Dodatkowym minusem jest zwiększony pobór energii elektrycznej, który może się okazać ważny dla osób używających zewnętrznego twardziela w połączeniu z laptopem działającym na baterii (np. w podróży).

W porównaniu z technologią flashową dysk twardy wypada gorzej także jeśli chodzi o ewentualne, przypadkowe uderzenia i wstrząsy. Szczególną wrażliwość na tego typu sytuacje wykazuje w czasie aktywności, gdyż ramię z czujnikiem magnetycznym może wtedy uszkodzić bardzo delikatną powierzchnię talerza na którym zapisane są cenne dane. Jest to kolejna cecha charakterystyczna większości klasycznych dysków twardych, która może mieć wpływ na bezpieczeństwo przenoszonych danych.

 

Moja ocena:
cena/wydajność:
zadowalająca
cena/pojemność:
dobra

  Seagate FreeAgent GoFlex 500 GB
  plusy:
modularny interfejs GoFlex
możliwość szyfrowania danych
niewielka waga
oprogramowanie do backupu
dobry stosunek ceny do pojemności
zadowalająca wydajność
cicha praca

  minusy:
obudowa podatna na zarysowania
temperatura pracy
wrażliwość na wstrząsy i uderzenia
długi czas dostępu do danych (w porównaniu do SSD)
Orientacyjna cena w dniu publikacji testu: 330 zł