Rosnące zanieczyszczenie blaskiem sztucznego światła
Zanieczyszczenie światłem utrudnia ludziom i innym żywym istotom sen, a astronomom przeszkadza w obserwacji nocnego nieba z teleskopów naziemnych. Nowe badania wskazują, że sytuacja pogarsza się w znacznie wyższym tempie, niż dotychczas przypuszczano, ponieważ satelity do tej pory śledzące skalę zanieczyszczenia nie były w stanie w pełni śledzić światła coraz popularniejszych na świecie energooszczędnych diod LED.
W tempie, jakie obserwujemy obecnie, jasność nocnego nieba podwaja się mniej więcej co osiem lat. Oznacza to, że dziecko urodzone w miejscu, w którym nocą widać na nieboskłonie 250 gwiazd, w wieku 18 lat będzie mogło zaobserwować jedynie 100 z nich.
Poprawianie satelitów
Do korekty wyników obserwacji satelitarnych przyczyniły się dziesiątki tysięcy indywidualnych astronomów-amatorów z całego świata, a efekt ich pracy opublikowano w czasopiśmie Science. Swoimi obserwacjami byli oni w stanie nadrobić martwe pole satelitów.
Oczywiście korzystanie z diod LED, które oszczędzają pieniądze i energię, jest ekologiczne, jednak ich cenową przystępność zalaliśmy światłem również duże zewnętrzne obszar, których wcześniej nikomu nie opłacało się oświetlać za pomocą żarówek. W dodatku starsze generacje LED miały tendencję do emitowania światła mieszczącego się na niebieskim końcu skali widma (choć sprzedawane było jako światło „białe"), a takie światło bardzo efektywnie rozprasza się po naszym niebie (tak, z tego samego powodu, dla którego niebo ma swój kolor). Satelity śledzące źródła światła po prostu nie były w stanie wykrywać długości fali, jaka była emitowana przez diody LED.
W dodatku jako ludzie jesteśmy bardziej wrażliwi na krótkie fale ze światła niebieskiego niż na długie fale z tego bardziej pomarańczowego. Dlatego tym bardziej rozproszone w atmosferze niebieskie światło przeszkadza nam (tak samo, jak światło telewizora czy telefonu) w efektywnym i głębokim śnie, którego potrzebujemy.
Źródło: theverge