Gadżety

Amazon Echo słyszy wszystko, policja też chce

z dnia
Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
1 komentarz Dyskutuj z nami

Domowi asystenci głosowi cały czas nas słuchają, czekając na komendy. Policja chce, by nagrania mogły być dowodami w sprawach karnych.

Domowi asystenci głosowi to już osobna grupa produktów. Sprzętem, który rozpoczął modę na takie urządzenia, jest Amazon Echo. „Inteligentny głośnik”, jak czasem jest nazywany, działa na takiej zasadzie, że stale nasłuchuje domowników, by w razie, gdy będą mieli do niego jakąś prośbę, mógł błyskawicznie zareagować. Gdy tak nasłuchuje, często słyszy jednak więcej niż mogłoby się wydawać. 

Listopad 2015 roku. W niejasnych okolicznościach ginie 47-letni Victor Parris Collins, który rano zostaje znaleziony w wannie z hydromasażem w domu młodszego o 16 lat Jamesa Andrew Batesa. Poprzedniego wieczora obaj panowie do późna siedzieli i pili alkohol. Właściciel domu twierdzi, że nie miał ze śmiercią mężczyzny nic wspólnego, ale policja ma co do tego ogromne wątpliwości i pod koniec tegorocznego lutego aresztuje Batesa, oskarżając go o zabójstwo z premedytacją.

Choć oskarżenie padło, dowodów – brak. Są jedynie poszlaki w postaci połączeń telefonicznych wykonywanych przez telefon Batesa po godzinie 1 w nocy (choć z zeznań mężczyzny wynikało, że o tej porze powinien już spać) oraz nadmiernego zużycia wody i prądu, co mogłoby oznaczać próby zacierania śladów na miejscu zbrodni. To jednak nie wystarczy, by skazać 31-latka. Wtedy policjanci zwrócili uwagę na jeszcze jedno urządzenie w domu Batesa.

Bates jest jednym z użytkowników domowego asystenta Amazon Echo. To znaczy, że w jego mieszkaniu znajduje (i w listopadzie 2015 roku też znajdował) się głośnik, który całymi dniami nasłuchuje, co też mówią osoby, które również w nim przebywają. Policja zwróciła się więc do producenta z prośbą o wydanie między innymi nagrań w formie audio oraz ich transkrypcji. W odpowiedzi usłyszeli: nie.

Firma Amazon uznała, że nie może zgodzić się na przekazanie danych, ponieważ żądania policji są zbyt szerokie i stanowią poważne naruszenie prywatności. Władze zostały również skrytykowane przez adwokata Batesa, ale to akurat nikogo nie powinno dziwić. Oczywiście nie jest powiedziane, że amerykański gigant będzie stanowczo odmawiał współpracy z policją – możliwe, że po ograniczeniu żądań, Amazon na nie przystanie.

Warto jednak podkreślić, że Amazon Echo może nie mieć tak dużej wartości dla policjantów, jak może się wydawać. Po pierwsze, na serwery trafiają wyłącznie komunikaty po wypowiedzeniu słowa aktywującego („Alexa”). Po drugie, użytkownik może ręcznie zresetować swoje komendy zapisane w urządzeniu. Nie jest jednak powiedziane, że wszyscy domowi asystenci będą działać tak samo, a lada chwila przecież na rynku powinno pojawić się ich całe mnóstwo. 

Źródło: Vocativ, Amazon, CNBC, Engadget

Komentarze

1
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Konto usunięte
    Trzeba odróżnić stały podsłuch i dostęp policji na widzimisię z takich urządzeń, co jest niedopuszczalne i karygodne, od użycia tego konkretnie rejestratora w tej konkretnie sprawie jako dowód, na co sąd powinien wyrazić nakaz jeżeli są poważne poszlaki że może to pomóc w rozwikłaniu sprawy. To sytuacja analogiczna do tego jakby nagranie z kamery mogło pomóc ująć włamywacza czy terrorystę lub dyktafon w telefonie coś zarejestrował. Każda sprawa jest inna, powinna być indywidualnie rozpatrywana i tyle, na każde takie użycie nagrania czy zapisu z urządzenia powinien jednak wydawać nakaz sąd by to nie było nadużywane,Przykładowo jakby mi policjant bez nakazu wszedł do mieszkania i zaczął buszować po szafkach to bym go obił jak psa, ułożył w pozycji bocznej żeby się nie zadławił krwią i zadzwonił na prokuraturę, ale jakby sąd wydał nakaz przeszukania mi chaty, wszedłby policjant z papierami to już mógłbym jedynie siedzieć i czekać aż skończy.