Ciekawostki

Centrum AI w Kenii? Żeby działało, trzeba by wyłączyć pół kraju

przeczytasz w 2 min.

Wielkie ambicje, jeszcze większe liczby i bardzo twarde ograniczenia infrastruktury. Projekt, który miał zmienić cyfrową mapę Afryki, utknął w negocjacjach o energię i gwarancje finansowe, odsłaniając skalę wyzwań dla regionu i globalnych graczy.

Według Bloomberga, Microsoft wspólnie z firmą G42 z Abu Zabi planował w Kenii coś, co miało być jednym z najbardziej ambitnych projektów infrastruktury chmurowej w Afryce. Chodziło o centrum danych zasilane energią geotermalną o wartości około 1 miliarda dolarów, które w pierwszej fazie miało osiągnąć 100 MW, a docelowo nawet 1 GW mocy obliczeniowej. 

Na papierze brzmiało to jak skok w przyszłość: Afryka miała stać się ważnym węzłem globalnej sieci AI, a Kenia – jednym z jej kluczowych punktów.

Zderzenie z rzeczywistością: pieniądze i gwarancje

Problem pojawił się jednak tam, gdzie zwykle zaczynają się największe projekty infrastrukturalne – w umowach i ryzyku finansowym. Microsoft i G42 oczekiwali od kenijskiego rządu gwarancji zakupu określonej mocy rocznie. Rząd nie był jednak w stanie przyjąć takich zobowiązań na poziomie, jakiego oczekiwał partner technologiczny. 

Jak ustalił Bloomberg, rozmowy zaczęły się komplikować, a projekt zaczął tracić impet. Oficjalnie nie został porzucony, ale jego skala może zostać ograniczona. 

"Musielibyśmy wyłączyć pół kraju” 

Najbardziej obrazowy komentarz padł jednak z ust prezydenta Kenii William Ruto. Wskazał on wprost, że zapotrzebowanie energetyczne projektu jest tak ogromne, iż jego realizacja mogłaby oznaczać konieczność ograniczenia dostaw prądu dla części kraju. 

To zdanie – choć wypowiedziane pół żartem, pół serio – stało się symbolem całego problemu: ambicje cyfrowej rewolucji zderzają się z bardzo realną fizyką sieci energetycznych. Niedawno podobne problemy z dostępem do energii pojawiły się w Danii

Kenia chce być hubem, ale infrastruktura nie nadąża

Kenia od lat próbuje pozycjonować się jako technologiczne centrum Afryki Wschodniej. Rząd podkreśla, że rozmowy z Microsoftem i G42 nadal trwają, a projekt nie został anulowany. 

Jednocześnie przedstawiciele administracji przyznają, że skala przedsięwzięcia wymaga „przebudowy struktury”, szczególnie w zakresie energii i finansowania. W tle pojawia się też mniejszy projekt o mocy około 60 MW realizowany z lokalnym partnerem EcoCloud. 

Większa gra: AI, geopolityka i wpływy Chin 

Afryka odpowiada dziś za około 1 proc. globalnej mocy centrów danych, co ogranicza jej udział w boomie sztucznej inteligencji. Na ten moment nie ma mowy o definitywnym końcu planowanej inwestycji. Rozmowy trwają, ale ich efekt może być zupełnie inny niż pierwotnie zakładano. Zamiast giganta o skali 1 GW może powstać mniejszy, bardziej realistyczny projekt. 

Jak zauważa Bloomberg, to kolejny przykład tego, że globalna rewolucja AI nie rozbija się tylko o chipy i modele językowe, ale także o bardzo tradycyjne ograniczenia: energię, infrastrukturę i politykę. 

Dla USA i partnerów takich jak ZEA, projekt w Kenii miał być także elementem szerszej strategii – przeciwwagi dla chińskiej ekspansji technologicznej w regionie. Firmy takie jak Huawei już od lat inwestują w infrastrukturę telekomunikacyjną i cyfrową w Afryce.

foto na wejście: William Ruto (Britanica)

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

Witaj!

Niedługo wyłaczymy stare logowanie.
Logowanie będzie możliwe tylko przez 1Login.

Połącz konto już teraz.

Zaloguj przez 1Login