Ciekawostki

Chiński program kosmiczny. Kiedy to naprawdę się zaczęło? I jak się rozwija?

przeczytasz w 7 min.

Które państwo może chwalić się najszybszym postępem w dziedzinie eksploracji kosmosu? Wielu wskaże Chiny i po części będzie miało rację. Łazik Zhurong na Marsie i trójka tajkonautów na chińskiej stacji kosmicznej to jest coś. Ale na sukces Chiny pracowały bardzo długo.

Jak długo? Gdyby jako moment rozpoczęcia podboju kosmosu przez Chiny uznać datę wystrzelenia pierwszego satelity na orbitę Ziemi, to nastąpiło to 24 kwietnia 1970 roku. Dlatego też Chiny od kilku lat świętują ten dzień jako Chiński Dzień Kosmosu.

Chiny jako piąty kraj w historii, po Związku Radzieckim, USA, Francji i Japonii, umieściły na orbicie Ziemi swojego satelitę

Pierwszym chińskim satelitą był Dong Fang Hong 1 zwany też China 1, wyniesiony na orbitę za pomocą rakiety Długi Marsz 1.

Pierwszy satelita Chin
Pierwszy satelita z Chin był wielokątem o średnicy około 1 metra, wadze 173 kilogramów. Przez dwa miesiące nadawał hymn Chińskiej Republiki Ludowej

Było to zwieńczenie prac, których początku należy szukać jeszcze w połowie lat 50. XX wieku. Początkowo wydawało się, że Chiny będą współpracować ściśle ze Związkiem Radzieckim, ale już w 1960 roku drogi obu mocarstw się rozeszły. Ostatnie deklaracje o współpracy Chin i Rosji przy budowie własnej Stacji Kosmicznej nie stoją w sprzeczności, z niezależnością Państwa Środka pod względem realizacji własnego programu kosmicznego.

Łazik Zhurong kręci się i jeździ po Marsie, a wszystko to widać na wideo

Wideo z poruszającym się na Marsie pojazdem w praktyce jako pierwsze przekazało NASA, gdy uraczyło nas filmem z lotu Ingenuity widzianym z pokładu Perseverance. Jednak trzeba przyznać, że pomysł Chin, w swojej prostocie był genialny. Upuszczona na powierzchnię kamera zarejestrowała bowiem jeżdżący łazik Zhurong z wcześniej niespotykanej perspektywy. Poniższe wideo to kompozycja różnych materiałów nagranych w trakcie dotychczasowej misji łazika Zhurong.

Taki film nie jest szczególnym dowodem zaawansowania technologicznego z perspektywy ekspertów, ale na widzach robi ogromne wrażenie, a przy reklamowaniu programu kosmicznego i w polityce o to przecież chodzi.

Pierwszy obywatel Chin poleciał w kosmos niespełna 20 lat temu

Chiny swoją potęgę kosmiczną związaną w załogowymi misjami budowały bardzo powoli z porównaniu z USA i Związkiem Radzieckim, a potem Rosją. Prace nad załogowymi pojazdami rozpoczęły się niemal równolegle z tymi mocarstwami, ale pierwszy obywatel Chin w kosmos poleciał dopiero w 2003 roku.

Chińczycy, którzy latają w kosmos nazywani są taikonautami. Obecnie 3 taikonautów jest na pokładzie stacji Tiangong. To Nie Haisheng, Liu Boming oraz Tang Hongbo

Pierwszym chińczykiem w kosmosie jest Yang Liwei. Wykonał on lot na pokładzie pojazdu Shenzhou 5, który przypomina rosyjskie Sojuzy. Podjęto środki ostrożności, nie przeprowadzano żadnych eksperymentów, a taikonauta cały czas pozostawał w kapsule powrotnej. Lot Shenzhou 5 był oczywiście dalece bardziej spektakularny niż pierwszy lot Gagarina. Nie tylko ze względu na zaawansowanie pojazdu, ale też długość lotu, który trwał ponad 21 godzin (Yang Liwei okrążył Ziemię w tym czasie 14 razy). Poniżej wspomnienie historycznego lotu i opowieść Yang Liwei o uczuciu umierania, które towarzyszyło mu w trakcie startu.

Chiny od 1970 do końca 2019 roku roku w trakcie ponad 300 lotów umieściły na orbicie Ziemi ponad 500 satelitów, zarówno wojskowych, telekomunikacyjnych jak i tych przeznaczonych do badań klimatu i Ziemi. Większość z nich w drugiej dekadzie XXI wieku, gdy nastąpiło przyśpieszenie programu kosmicznego i nadano mu charakter bardziej eksploracyjny niż wyłącznie militarny. Rząd w Pekinie podkreśla wsparcie dla współpracy sektora militarnego i cywilnego, by ułatwić transfer technologii kosmicznych do tego drugiego.

Chiny mają własny system nawigacji satelitarnej. Beidou tworzy 35 satelitów na orbicie Ziemi

Budżet przeznaczony na prace badawczo-rozwojowe zwiększono w ostatnich dwóch dekadach o co najmniej kilkanaście razy. W 2018 roku na realizację programu kosmicznego Chiny przeznaczyły około 6 miliardów dolarów. To wciąż prawie 7 razy mniej niż USA, ale i tak w tej chwili Chiny są drugą potęgą kosmiczną na świecie.

Chiny są jedynym krajem na świecie, który ma własną stację kosmiczną

Obecnie na orbicie znajduje się moduł Tianhe, zaczątek stacji kosmicznej Tiangong. Chińskie media takim mianem określały wcześniejsze Tiangong 1 i Tiangong 2, ale były to misje o znacznie mniejszej skali niż obecny projekt. Bliżej im było do misji Salut oraz Skylab z lat 70. XX wieku niż obecnej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, na której człowiek przebywa nieprzerwanie do 20 lat.

Stacja Tiangong
Pomarańczowym kolorem oznaczony jest moduł Tianhe. Zółty to pojazd załogowy, różowy towarowy, a zielony i niebieski to przyszłe moduły stacji. Na obrazku widoczna jest stacja w ukończonej konfiguracji (fot: SagittariusA / CC BY-SA 4.0)

Tiangong po ukończeniu będzie pierwszym chińskim obiektem na orbicie Ziemi, który zasłuży w pełni na określenie Stacja Kosmiczna. Pierwszy moduł Tianhe pełni rolę rdzenia stacji, z którego kontrolowane będą pozostałe jej elementy. Wyposażono go w złącza do dokowania, śluzę do wyjść w przestrzeń kosmiczną, do rozbudowy stacji o kolejne moduły, a także przestrzeń życiową dla 3 członków załogi. Nie sposób nie zauwazyć tu ogromnego podobieństwa do rosyjskiego modułu Zvezda, który był z kolei trzecim z elementów powstającej na przełomie stuleci Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

To nie są klocki lego, nie są, nie - wnętrze Tiangong robi wrażenie

Wnętrze orbitującego wokół ziemi modułu Tianhe stacji Tiangong pokazane jest na poniższych filmach. Pierwszy prezentuje przybycie na stację i krótką zajawkę pobytu na stacji. Drugi to dłuższy materiał, w którym zaglądamy miedzy innymi do sypialni taikonautów.

Rozwiewają one podejrzenia, że Chiny bawią się co najwyżej klockami lego i są daleko za NASA, ESA i innymi w eksploracji kosmosu. Sugerować może to skąpa liczba informacji na temat statusu misji księżycowych i marsjańskiej, a także troszkę nieporadny wygląd chińskich łazików w porównaniu z tym co obecnie prezentuje sobą Perseverance. I niewątpliwe wrażenie, że wciąż Chiny kopiują sporo z tego co Rosja i USA zrobiły wcześniej.

Pierwsza załoga dotarła na Tiangong w czerwcu 2021 roku i pozostanie na pokładzie stacji do września tego roku. To był 3 z 11 lotów, które są przewidziane na etapie budowy tejże stacji kosmicznej. W 2022 do stacji dołączą dwa moduły badawcze Wentian i Mengtian.

Był to też raptem 12 lot pojazdu Shenzhou (wersja cargo nosi nazwę Tianzhou) i dopiero ósma samodzielna chińska misja załogowa. Wcześniej w kosmosie było 11 obywateli Chin, w tym dwie kobiety.

Kombinezon do EVA inspekcja
Inspekcja kombinezonu do wyjścia w otwartą przestrzeń kosmiczną na pokładzie stacji Tiangong (fot: YouTube / CNSA Watcher)

Widać, że Chiny chcą mocno podkręcić tempo. Jednocześnie nie ryzykując życiem tajkonautów. Dlatego już teraz przygotowywany jest pojazd Shenzhou 13, który w razie potrzeby będzie mógł szybko zabrać załogę z powrotem na Ziemię. Nowa stacja Tiangong dzięki modułowi Tianhe pozwala na dokowanie więcej niż jednego pojazdu. Poniżej prezentacja Tianzhou 2, czyli towarowej misji do stacji Tiangong. 

Jeśli nic złego się nie stanie, Shenzhou 13 będzie regularną misją z kolejną 3 osobową załogą, tym razem wysłaną na pół roku, a kolejny pojazd Shenzhou 14 spełni rolę zabezpieczenia.

Do 2045 roku Chiny chcą osiągnąć pozycję lidera w eksploracji kosmosu. Odważne deklaracje już teraz budzą obawy NASA, ale też instytucji militarnych, bo niewątpliwie przewagę Chiny chcą budować nie tylko na płaszczyźnie naukowej.

Chinom zależy na niezależności swojego programu kosmicznego, dlatego CNSA (Chinska Agencja Kosmiczna) ma własne kosmodromy na terenie Chin. Pierwszy z nich powstał w mieście Jiuquan na pustyni Gobi, obecnie są też dwa centra startowe w Xichang i Taiuan, wykorzystywane podczas wynoszenia na orbitę satelitów, oraz kosmodrom w Wenchang skąd wynoszone są na orbitę ciężkie ładunki. Poniżej transmisja (długa) ze startu pierwszej załogi stacji kosmicznej Tiangong w połowie czerwca 2021 roku.

Chiny mają także sieć radioteleskopów, która podobnie jak Deep Space Network w przypadku NASA czy podobna sieć w przypadku ESA, służy do komunikacji z misjami badawczymi w Układzie Słonecznym. Większość stacji nasłuchowych rozmieszczona jest na terenie Chin, ale są też stacje w Afryce, Ameryce Południowej.

Równoległe badania Księżyca i Marsa

Z perspektywy naukowej Chiny przerabiają historię z przyśpieszonym tempie. Najwięcej emocji budzi obecnie łazik Zhurong i orbiter Tianwen-1 na orbicie Marsa. Chiny są obecnie zaangażowane także w eksplorację Księżyca w ramach programu Chang’e. Misje CNSA wyróżnia kompleksowe podejście. I tak marsjański Tianwen-1 jest połączeniem orbitera, lądownika i łazika. Z kolei Chang’e 5 to księżycowa sonda, lądownik i pojazd powrotny, do przewiezienia próbek na Ziemię (ta część misji została już pomyślnie zrealizowana).

Zhurong na Marsie
Marsjański łazik Zhurong

Na powierzchni Księżyca znajduje się także łazik Yutu 2, który z Ziemi wystrzelono w 2018 roku. Wciąż jest sprawny i prowadzi badania. Chiny dysponują także satelitą przekaźnikowym Queqiao 1, który zapewnia komunikację z łazikiem na niewidocznej z Ziemi części Księżyca.

Yutu 2 łazik na Księżycu
Księżycowy łazik Yutu 2

Program Chang’e przewiduje kolejną misję Chang’e 6 na przełomie roku 2023 i 2024. Potem mogą mieć miejsce misje Chang’e 7 i 8, zależnie od potrzeb.

Xuntian - chiński Hubble i pomysł na obsługę serwisową bez wahadłowców

Chiny niezbyt chętnie dzielą się planami na przyszłość, ale wiemy już, że szykowany jest teleskop kosmiczny, który będzie wyglądał podobnie jak Hubble, z tym że będzie miał dużo szersze pole widzenia. Planowane wystrzelenie za kilka lat może zbiec się w czasie z debiutem amerykańskiego obserwatorium orbitalnego Nancy Grace Roman.

Xuntian

Ciekawostką w przypadku chińskiego teleskopu, który ma otrzymać nazwę Xuntian, jest orbita. Będzie on orbitował w niewielkiej odległości od stacji Tiangong, a to oznacza, że w razie potrzeby możliwe będzie szybkie podłączenie teleskopu do stacji, by wykonać prace naprawcze. Kto wie, może to jest właśnie recepta na uratowanie przyszłości dla Hubble'a.

Długi Marsz, czyli rodzina rakiet, które stanowią podstawę programu kosmicznego Chin

Chińskie rakiety to przede wszystkim Długi Marsz w różnych wersjach. Stosunek udanych startów w stosunki do wszystkich prób, na poziomie 95% jest podobny jak w przypadku amerykańskiego programu kosmicznego. Do najbardziej udanych konstrukcji należy Długi Mars CZ-2F, natomiast najwięcej strachu napędziła najpotężniejsza z rakiet w chińskim arsenale kosmicznym, czyli Długi Marsz 5. Ostatnio za jej pomocą (Długi Marsz 5B) wyniesiono na orbitę pierwszy człon nowej stacji kosmicznej.

Tianhe start

Odważniejsze misje, związane z eksploracją dalszych zakątków Układu Słonecznego, czy to załogową, czy bezzałogową, wymagać będą jeszcze potężniejszych rakiet. Chiny pracują już nad potężnym odpowiednikiem SLS NASA, czy Starshipa SpaceX, czyli rakietą Długi Marsz 9, która zdolna będzie wynieść 140 tonowy ładunek na niską orbitę wokółziemską. Na trajektorię ku Księżycowi będzie można wypchnąć tą rakietą około 50 ton towarów lub pojazd załogowy o takiej masie.

Nowe rakiety nad jakimi pracują Chiny wesprą planowane misje budowy załogowej bazy na Księżycu, ewentualne misje załogowe Chin na Marsa, a także projekty naukowe. Po Księżycu, a potem Marsie, CNSA chce wysłać pojazdy badawcze w kierunku Jowisza (celem byłby jeden z jego księżyców, Callisto), a także dalej na Saturna.

Trzy priorytety chińskiego programu kosmicznego. Programu otwartego podobno na wszystkich

W South China Morning Post ukazał się niedawno materiał, w którym Qi Farren, jeden z twórców pojazdu Shenzhou, 88-letni wykładowca Chińskiej Akademii Inżynierskiej, zwraca uwagę, że chiński program eksploracji wciąż zdominowany jest bardziej przez doktrynę obronną niż badawczą. To co Chiny osiągają w kosmosie musi przekładać się na zdolności tego kraju do obrony własnej suwerenności.

Obecnie chiński program kosmiczny ma 3 oficjalne priorytety, bardzo ambitne zważywszy na obecny status eksploracji kosmosu przez Chiny. Są to:

  • wysłanie astronautów i budowa stacji na Księżycu,
  • eksploracja Marsa, w tym przywiezienie próbek do końca 2030 roku i misja załogowa około 2033 roku,
  • badania planet gigantów i obiektów z pasa asteroid w kolejnej dekadzie.

Qi Faren zwraca też uwagę, że w przeciwieństwie do USA i ZSRR w latach 70. XX wieku, Chiny nie biorą udziału w żadnym wyścigu kosmicznym. Trochę trudno uwierzyć w te słowa, ale nawet jeśli obecnie ścigają się co najwyżej same ze sobą, to nie robią tego w powolnym tempie, choć też nie śpieszą się bez potrzeby.

W przypadku dwóch państw, Rosji i Chin, bardziej wierzymy temu drugiemu, że zrealizuje obecne ambitne cele podboju kosmosu

Do tego dodaje, że to USA nie chcą współpracować z Chinami w kwestii eksploracji kosmosu, czego zabraniają ustawa przegłosowana przez kongres USA w 2011 roku. Za to Chiny podkreślają swoją otwartość do współpracy z każdym w ramach księżycowego programu eksploracji.

Źródło: CNSA, NASA, South China Morning Post, inf. własna

Komentarze

5
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    HelmuD
    2
    Kiedyś w "Mapetshow" (kto oglądał i pamięta ten wie) można było obejrzeć prześmiewczy serial "Świnie w kosmosie", jakoś tak mi się kojarzy z " Komuchy w kosmosie"...
    • avatar
      TePo1987
      1
      A jak JKM mówi, że Chiny szybciej się rozwijają niż UE to robią z niego debila ^^
      • avatar
        xxx.514
        0
        Szkoda, że mocarstwa nie potrafią się dogadać w sprawie "podboju kosmosu", razem mogliby osiągnąć więcej, a tak tylko dublują istniejące rozwiązania. Z drugiej strony nadmiarowość jest zabezpieczeniem, ale jak się nie ma dostępu do nadmiarowego mechanizmu, to o tym mówić wtedy nie można. Ciekaw jestem tylko, kiedy i kto odkryje materiały na windę kosmiczną i ile ich powstanie.
        • avatar
          calvo
          0
          Orbita jest "okołoziemska", a nie "wokółziemska".
          • avatar
            pawluto
            0
            Kiedyś chiny kojarzyły nam się z tandetą i podróbkami a dzis to chiny lecą w kosmos a Polska marnuje miliony złotych na posadki w agencji kosmicznej a nawet nie wystrzeliliśmy satelity...Wstyd i hańba.