Internet

Jak Google chce Cię wychować? Dodając nowe funkcje w dokumentach Google

Google zapowiada zmiany w swoim Workspace, czyli dokumentach i arkuszach kalkulacyjnych Google. Renowacja dotknie także kalendarza, a integracja z Google Meet stanie się standardem dla całego pakietu biurowego. Jak dużej inwigilacji można się spodziewać?

Dokumenty i arkusze kalkulacyjne Google są jak śmierć i podatki. Choćbyś nie chciał, kiedyś na nie trafisz. Przede wszystkim dlatego, że są dobrem ofiarowanym ciemnemu ludowi za darmo i zawsze są możliwe do odczytania. Skoro masz przeglądarkę internetową, wystarczy Ci tani smartfon, żeby otworzyć dokument Google i wziąć się do pracy. Nie masz żadnych wymówek, a będzie gorzej.

Google na swoim blogu wieści aż 12 cudów, którymi chce uraczyć ludzkość korzystającą z Google Workspace. Dużych zmian będzie mniej, ale i tak nie wszystkie są cudowne. Czekać warto tylko na jedną, a pozostałe mogą być tak samo pomocne, jak irytujące. Na dodatek przez jedną możesz stracić resztki ludzkiej godności.

Zmiany w Google Workspace, które mogą irytować:

Dodanie Google Meet do menu dokumentów i arkuszy Google

Na belce menu będzie dostępny klawisz połączenia przez Google Meet. W ten sposób Google chce udostępnianie dokumentów w trakcie spotkania online przenieść na nowy poziom. Będzie to wyglądało w ten sposób:

Google Meets w dokumentach Google

Jedyna duża zmiana to tylko znacznik Google Meet. Aktualnie też można pracować na dokumentach Google zespołowo. Różnica jest tylko taka, że nie mamy przy tym podglądu wideo, tylko awatar uprawionego użytkownika:

zespol-praca-w-dokumentach-Google

Google twierdzi, że funkcjonalność ta będzie bardziej rozbudowywana, ale nie podaje konkretów. Tymczasem Google Meet nie są najwygodniejszą aplikacją do wideokonferencji. Dodatkowe obciażenie nimi dokumentu wcale nie musi być wygodne. To samo zrobimy, jeśli spotkanie będzie na osobnej karcie w przeglądarce lub będzie odbywać się na Zoom lub MS Teams.

Nowy znacznik wywołania treści zewnętrznej lub osoby

Wpisując symbol @ będzie można do dokumentu wkleić linkowanie do strony www, pliku lub osoby:

funkcja linkowania w dokumentach Google

Ma to ułatwić pracę zespołową, ale może też wygenerować problemy. Omyłkowe dodanie znacznika przy nazwisku osoby, która powinna zobaczyć dopiero efekt finalny naszej pracy i wpadka gotowa. Google nie wyjaśnia, jak chce takie problemy ominąć. Dotychczasowe narzędzie oparte na dodawaniu hiperłączy, ścieżek do treści i udostępniania jest wystarczająco łatwe w obsłudze.

Zmiana w Google Workspace, która jest potrzebna:

Widok strony dokumentu Google będzie responsywny względem okna przeglądarki

Jest to zmiana bardzo potrzebna i dziwi tylko, że dopiero teraz Google się na nią zdecydowało. Prezentować się będzie mniej więcej w ten sposób:

responsywny dokument Google

Aktualnie zmniejszenie okna przeglądarki powoduje, że Google Workspace do tej zmiany się nie dostosowuje. W przypadku dokumentów Google jest to najmniejszy problem, ale kalendarz Google właśnie przez brak tej funkcjonalności bywa bezużyteczny.

Być może przydatne zmiany w Google Workspace

Kalendarz Google zostanie wzbogacony o edytowalne kategorie

Ta zmiana ma sens, ale pod warunkiem, że na kalendarzu będzie można wygodnie pracować. Bez dodania mu responsywności nadal będą z tym problemy.

Będą emoji w dokumentach Google

Zmiana może się przydawać. Graficzny kontekst bywa kluczowy dla czytelności tworzonych treści. Ludzie z alergią na emoji zawsze mogą nie używać.

Zmiana niebezpieczna: pojawią się rekomendacje stylistyczne w dokumentach Google

Zmiana, której można sobie nie życzyć i to z dwóch powodów. Przede wszystkim Google chce podpowiadać synonimy. Aktualnie też czasem to robi podczas wyłapywania powtórzeń w tekście. Niestety, nie jest w stanie wyłapać w języku polskim kontekstu i wskazuje podpowiedzi, które są absurdalne. Całe szczęście, problem synonimów interesuje przede wszystkim użytkowników języka angielskiego, a z nim Google radzi sobie dosyć dobrze.

Poważniejszym problemem  jest drugi pomysł Google:

Dokumenty Google będą również zawierać nowe sugestie stylistyczne, takie jak unikanie strony biernej i obraźliwego języka.

Można mieć tylko nadzieję, że w tej kwestii znajomość języka polskiego przez Google jeszcze długo będzie zbyt nikła, żeby zrealizował swoją groźbę. Jego asystent głosowy wciąż nie odróżnia hasła: "Ok Google" od "Ok, gówno".Czy jednak właśnie nie użyłam obraźliwego języka? Choć fakt, że Google reaguje na nazwanie go ekskrementami jest faktem, to wytykanie mu tego nie jest uprzejme. Gdzie jest granica? I czy czeka nas świat, w którym nie będziemy musieli być odpowiedzialni za to, co piszemy, bo za wsszystko odpowiada Google?

Źródło: Google

Komentarze

4
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    MaNiAc
    2
    Te debilne wszędzie wpychające niby darmowe produkty Google niech zadba o kompatybilność dokumentów a nie próbuje wyznaczyć jakiś swój idiotyczny standard
    • avatar
      Irrlicht
      1
      A usuną idiotyczne ograniczenia na urządzeniach mobilnych? Bo to bez sensu, żebym sobie na tablecie nie mógł prostego makra uruchomić.
      • avatar
        michael85
        1
        Mnie nie wychowają. Kobieta to kobieta facet to facet. Obojniactwo to choroba a nie norma. Płci są dwie!