Technologie i Firma

Kliencie mBanku, uważaj na fałszywe e-maile

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
4 komentarze Dyskutuj z nami

Coś, co ma być wyciągiem z karty kredytowej, w rzeczywistości jest złośliwym oprogramowaniem szyfrującym zawartość dysku twardego.

Klienci mBanku znaleźli się teraz na celowniku cyberprzestępców. Zasada działania nie uległa jednak zmianie – jest e-mail, szkodliwe oprogramowanie i żądanie okupu. Uważajcie!

„Ikona mobilności” wystosowała oficjalne ostrzeżenie do swoich klientów. Bliżej nieznani cyberprzestępcy rozsyłają wiadomości e-mail zatytułowane „mBank - Elektroniczne zestawienie operacji na karcie kredytowej”. W załączniku znajduje się rzekomo wyciąg z karty kredytowej, a w rzeczywistości – archiwum ZIP ze szkodliwym oprogramowaniem w środku.

Konkretnie w archiwum znajdują się dwa pliki. Pierwszy to archiwum, mające zawierać wspomniany wyciąg, które jest zabezpieczone hasłem. Znajdujemy je w drugim pliku, tym razem tekstowym. W momencie, w którym wykorzystamy go i rozpakujemy archiwum, z sieci pobiera się złośliwe oprogramowanie, które szyfruje pliki na dysku komputera, a w zamian za ich odblokowanie żąda pieniędzy. Typowe ransomware.

Uważajcie na te e-maile i pamiętajcie, by dokładnie sprawdzić nadawcę wiadomości oraz o tym, że mBank nigdy nie wysyła haseł w wiadomościach (ustanawia się je w serwisie transakcyjnym banku). Gdy jednak padło się już ofiarą, zaleca się jak najszybsze skanowanie dysku programem antywirusowym oraz naturalnie zmianę haseł.

Źródło: Bankier. Grafika: raphaelsilva/Pixabay

Komentarze

4
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    gormar
    2
    Że też się ludzie nabierają na "bezpieczne" przesyłki, gdzie razem przekazywane jest również hasło. Przecież to chroni jedynie przed automatycznymi skanerami antywirusowymi dostawcy e-poczty.
  • avatar
    Konto usunięte
    1
    Ludzie widzą mądrze brzmiący tytuł z banku, to otwierają.
  • avatar
    mrocznysedes
    0
    No cóż nauka kosztuje. Więc jak ktoś nie uważa na to co robi to ma okazję się nauczyć klikając w linki w podejrzanych mailach niby z banku. Podejrzanych bo w adresie nadawcy z reguły od razu widać, że to ściema. A ktoś straci kasę to jest szansa, że czegoś go to nauczy. Zresztą i tak mamy dobrze bo jak kiedyś ktoś był nieuważny od go niedźwiedź w lesie pacnął łapą w głupią łepetynkę i było po sprawie. A dzisiaj to co najwyżej się tylko trochę kasy straci i już. ;-)