Samochody elektryczne

W Niemczech mają już dość elektryków

przeczytasz w 2 min.

Elektryfikacja motoryzacji trwa w najlepsze. Okazuje się jednak, że droga wybrana przez większość producentów samochodów nie jest najlepsza dla klientów. Dowodem tego jest raport Deloitte, z którego wynika, że nasi zachodni sąsiedzi wcale nie chcą elektryków.

Niemcy nie chcą samochodów elektrycznych, ale je mają. To o co chodzi?

Niemal 356 tysięcy elektryków - tyle zarejestrowano ich w Niemczech w ubiegłym roku. Dużo, mało? Cóż, w porównaniu z mizernym wynikiem niespełna 19 tysięcy samochodów elektrycznych, których w tym samym okresie przybyło w Polsce… można stwierdzić, że to dość dużo.

Sprzedaż 356 tysięcy elektryków w Niemczech w ubiegłym roku oznacza wzrost ponad 80% względem roku 2020.

U nas tak wysokie wyniki mogą póki co pozostać w sferze marzeń (lub koszmarów dla przeciwników elektromobilności). Mimo wszystko - utarło się, że Niemcy to na ogół postępowe państwo, które aspiruje do miana najlepszego w wielu kategoriach. Stąd też nie powinno dziwić, jak popularne za Odrą są elektryki - są bardziej eko i w ogóle - takie nowoczesne.

Jak wynika jednak z raportu przygotowanego przez Deloitte, o którym poniżej - Niemcy mimo tego, że posiadają wiele elektryków - wcale ich nie chcą. Czemu zatem zawdzięczają popularność? Ano… dofinansowaniom ze strony rządu. Ponad 3 miliardy euro to kwota, którą władze Niemiec przeznaczyły na rozwój elektromobilności. Co z tego mają?

Zdecydowana większość Niemców nie zamierza kupić kolejnego elektryka

Tylko 15% respondentów w badaniu Deloitte zakłada, że ich kolejny samochód będzie napędzany wyłącznie silnikiem elektrycznym. Niemal połowa, bo 49% zamierza kupić zwykłą “spalinówkę”, natomiast na hybrydę (HEV oraz PHEV) zdecyduje się łącznie 30% ankietowanych.

Plany zakupu kolejnego samochodu - ankietaCzym będzie napędzany kolejny samochód ankietowanych (Źródło: Deloitte)

Dla porównania: ankietowani z USA niemal całkowicie odrzucają zakup kolejnego elektryka. Tylko 5% z nich ma zamiar nabyć w pełni elektryczny samochód, a niespełna 70% zdecyduje się na auto z silnikiem spalinowym.

Dlaczego Niemcy nie chcą elektryków?

Pozostańmy przy naszych zachodnich sąsiadach - bo to bardziej porównywalny rynek, aniżeli Indie, czy USA. Dlaczego zatem większość Niemców nie zamierza postawić przed domem kolejnego elektryka? Jeśli myślicie, że chodzi o niewystarczający zasięg, to tak - właśnie w tym rzecz.

Dlaczego Niemcy nie chcą elektrykówPowody, dla których ankietowani nie chcą kupić samochodu elektrycznego (Źródło: Deloitte)

Najczęściej wyrażaną obawą w kontekście elektromobilności wśród Niemców był niewystarczający zasięg na pełnym naładowaniu. Oprócz tego 14% ankietowanych zarzuca brak odpowiedniej infrastruktury, natomiast 12% zbyt wysoką cenę zakupu oraz problem z dostępnością ładowarki w domu.

Jeśli natomiast chodzi o zarzut wobec zasięgu: oczekiwania niemieckich konsumentów nie są bardzo wygórowane i wymagają oni 383 mile (ok. 620 km) na pełnej baterii. Największe oczekiwania względem zasięgu mają Amerykanie - 518 mil (ok. 835 km).

Oczekiwania względem zasięgu elektrykówOczekiwania względem minimalnego realnego zasięgu na pełnym naładowaniu elektryka (Źródło: Deloitte)

Jak myślicie, kiedy producenci elektryków będą w stanie sprostać oczekiwaniom klientów? Potrwa to rok, czy raczej można mówić o dekadzie? Dajcie też znać w komentarzach, jakie według Was są za i przeciw zakupowi auta na prąd.

Źródło: deloitte.com

Komentarze

36
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    gofish
    11
    Zajmie to dekadę, przeciw elektrykom przemawia fakt ze baterie wykonane w obecnej technologii są mało bezpieczne. Wiecie co się może stać po jej uszkodzeniu naprzyklad wypadek. Za elektrykami napewno przemawia prostota w budowie silnika. Mniej ruchomych części, brak rozrządu, oleju, przełożeń itd. więc nie specjalnie co ma się tam psuć, a to niewątpliwa zaleta.
    • avatar
      KENJI512
      8
      Ale nam będą wpychać jako ekologiczne, sami wykorzystując zasoby paliwowe Ziemi i napędzając tanio swoją gospodarkę :P
      • avatar
        uraharu
        5
        dofinansowania do elektryków jak i sam ich zakup byłby uzasadniony w krajach gdzie większość energii elektrycznej pochodzi z odnawialnych źródeł typu słońce,wiatr,woda. W Polsce to nadal samochody na węgiel, ani ekologiczne, ani tanie. Promowanie tego nie ma większego sensu. Dodatkowo dochodzi problem utylizacji baterii.
        • avatar
          Alfred
          3
          Na razie jedyna droga do wydłużenia zasięgu, to wymiana akumulatora na stacji i dalsza jazda, tak jak Korei skutery i Chinach 1 model samochodu. Fajnie gdyby wszyscy producenci ustalili jeden standard, ale to musiałby ktoś na nich wymóc - jak z ładowarkami do tel. Teraz lepsze są auta na wodór - produkowany np. przy użyciu energii z el. atomowej.
          • avatar
            Gnom_Z_Piany2
            3
            tak naprawdę problemem elektryków jest cena samych baterii. jak się baterie zużyją, to chyba już lepiej kupić nowy samochód a ten co mamy na złom, niż wymieniać w nim baterię. to jest po prostu dramat. pod paryżem jest ogromne cmentarzysko elektryków, w większości wszystko działa, z wyjątkiem baterii która zdechła po gwarancji. zresztą producent traktuje często baterię jak ..... materiał eksploatacyjny, na który gwarancja jest krótsza.
            • avatar
              DarMor
              3
              Największym problemem elektryków nie jest zasięg.... tylko czas ładowania tego ścierwa. Żyjemy w czasach gdzie czas jest cenny. Nie możemy sobie pozwolić by tracić godzinę (jeśli dorwiemy szybką ładowarkę) na to by móc jechać dalej. I to przeważnie w baterii naładowanej do około 70%. Przyzwyczailiśmy się że w 5 minut mamy zatankowany samochód do pełna i możemy dalej jechać.
              Kolejnym powodem jest właśnie zasięg. To co podają producenci to tylko czcze gadanie. Nikt nie jeździ w laboratorium przy stałych warunkach atmosferycznych. Życie to nie laboratorium.
              A i jeszcze jedna rzecz mi się nasuwa na wadę elektryków - spadek mocy baterii. Kogo stać na to by po 5 latach jeżdżenia takim samochodem, trzeba było wymienić baterię na nową w cenie około 50% ceny nowego samochodu?? Przecież to chore!!
              I prawda jest jeszcze taka że te elektryki takie EKO to nie są... wyprodukowanie (a następnie utylizacja) takiego badziewia bardziej zatruwa środowisko niż kupno i użytkowanie nowego spalinowego auta. Amen.
              • avatar
                Kenjiro
                2
                Realne 600 km w elektryku, czyli 1000-1200 w folderach reklamowych? Jeśli go odpowiednio powiększyć, np. do 3 ton, z czego prawie 2 tony to będą baterie, wtedy owszem. Ale w autach typu hatchback, sedan czy kombi do 2 ton nie ma szans. Zresztą sedanów za chwilę nie będzie, hatchbacki pewnie też znikną, chyba że zostanie jako małe miejskie autko z baterią do 150-200 km, a kombi - zostaną spalinówki ew. hybrydy.

                Akumulatory osiągnęły swoje limity i już wiele więcej nie da się z nich wyciągnąć.
                • avatar
                  Dekard
                  2
                  Co gorsza, za kilka lat te złomowe elektryki zaczną trafiać na Polski rynek wtórny i staniemy się śmieciowiskiem takich pojazdów.
                  • avatar
                    hydrozagadka
                    2
                    te pytania i odpowiedzi pokazuja jak glupie jest teraz spoleczenstwo oraz jak latwo mozna nimi manipulowac co z reszta na miejsce na niespotykana dotad skale.
                    a co do elektrykow? to jak kupowal to nie wiedzial, ze trzeba bedzie ladowac? jaki ma zasieg i czy bedzei mial ladowarke?
                    zastanawia mnie czasami jedno jak Ci ludzi radza sobie w zyciu, jak byli w stanie zarobic pieniadze na przyklad na takiego elektryka?
                    jak oni w ogole radza sobie radza z oddychaniem, swiat ameb
                    • avatar
                      Yamaraj6
                      2
                      Niemcy to taki ekologiczny i mądry kraj, że zamyka czyste elektrownie jądrowe, zwiększając przy tym udział elektrowni węglowych i przygotowując ludzi reklamami na blackout.
                      • avatar
                        AMD64
                        2
                        Dla mnie wystarczyło by i 300 kilometrów po mieście, ale żeby ładował się w 5 min do pełna (jak tankowanie benzyny na stacji).
                        • avatar
                          Ciekawski_
                          2
                          Na elektryki jest za wcześnie. Obecnie to zabawki dla bogatych. Moim znaniem rozwiązanie palących problemów to bardziej kwestia dekady niż roku. Największym problemem (ale nie jedynym poważnym) są oczywiście zbyt mało pojemne, zbyt ciężkie i zajmujące zbyt wiele miejsca ogniwa stosowane w tych samochodach.
                          • avatar
                            Komar_2
                            2
                            Niestety elektryk to moda, manipulacja społeczeństwem, wmawianie jakie to super, ekologia itd. Ludzie się na to rzucają jak na ten sam telefon tylko z innym numerkiem a dlatego, że producent powiedział, że musisz mieć ekran 120Hz zaraz będzie 240Hz itd ludzie to łykają bo chcą mieć to co najnowsze by się lansować.
                            Sam napęd elektryczny był już na początku XX wieku obecnie jest dużo sprawniejszy, duża moc i mało obsługi, niestety ma więcej wad.
                            1 samochód elektryczny jest tak ekologiczny jak prąd pochodzenie prądu który go zasila (elektrownia węglowa, atomowa czy wiatrowa)
                            2 zasięg i czas jego ladowania
                            3 brak infrastruktury gdzie mają ładować auta ludzie mieszkający w bloku?
                            Jest to kolejny sposób by producenci zarobili kasę a teksty typu "elektryk daje Ci więcej czasu wolnego, bo jak się tankuje to masz czas na zakupy, obiad i odpoczynek" mam w d*** ja chce przejechać jak najszybciej z punktu A do B a odpocznę w domu przy piwku.
                            • avatar
                              Mario2k
                              2
                              Obecne baterie są po prostu kagańcem dla elektryków , potrzebne 100kWh żeby przeciętne autko zrobiło 700km zasięgu ale takie baterie montują narazie tylko Chińczycy . To jest kwestia powstania kolejnych fabryk produkujących ogniwa i obniżenia cen o minimum 30%
                              • avatar
                                que_pasa
                                1
                                Za 30 lat będą realne zasięgi 1000km w w przeciętnym elektryku w realnych warunkach jazdy. Musi również spasc czas ładowania do poziomu tankowania benzyny (40 litrów na minutę).
                                • avatar
                                  J.B FIN
                                  1
                                  Nie ma sie co pocic. Predzej czy pozniej auta elektryczne wypra spalinowe. Chodzi o technology swap: tak jak to bylo z zarowkami potem swietlowkami i Ledami. Narazie spalinowe i elektryczne sie zazebiaja technologicznie i to jest normalne ze sa opory i koszty czy zasieg. Za 10 lat juz tego nie bedzie: nowe technologie, nowe baterie, itp. Nie ma sie co stresowac. Typowa technologiczna ewolucja.
                                  • avatar
                                    Abigail
                                    1
                                    Pytanie co jest bardziej ekologiczne, recykling baterii czy smrodzenie przez paręnaście lat.
                                    • avatar
                                      losiaczek1
                                      0
                                      Według mnie elektryki to ślepy zaułek. Mimo wielu lat pracy postęp w dziedzinie baterii jest bardzo niewielki. Nikt mi nie powie też, że np. spalenie litra paliwa przerobienie go na energie elektryczną, przetransformowanie, przesłanie przez sieć elektryczną, ponowne przetransformowanie a potem ładowanie baterii jest ekologiczne. Każdy z tych procesów jest związany ze stratą energii. Żeby się to opłacało to trzeba by mieć dostęp do olbrzymiej ilości taniej ekologicznej energii. Co gorsza elektryk zaczyna przypominać smartphone który po 2 lata wymieniamy na nowy bo wymiana baterii lub naprawa jest nieopłacalna.
                                      • avatar
                                        MokryN
                                        -12
                                        Z tymi elektrykami to jak ze szczepionkami na covid. Nikt tego nie chce i nie potrzebuje ale rząd ZMUSI do brnia/zakupu. Komunizm - rząd wie lepiej jak Ty.
                                        • avatar
                                          kamishi
                                          -12
                                          Prawicowe elektrofoby :)
                                          • avatar
                                            bodziokrak
                                            0
                                            Niemcy ich nie chcą dlatego że stare auto jak dla nich powiedzmy, 5,6 letnie pchali do Polski. Elektrycznej używki z dużym przebiegiem nikt o zdrowym umyśle nie kupi, bo wymiana akumulatora byłaby kompletnie nie opłacalna. A jak taki niemiec nie sprzeda auta, będzie je musiał zutylizować, to dopiero zapłaci.