Hayabusa2 wchodzi w kluczową fazę obserwacji planetoidy Torifune, znanej wcześniej pod oznaczeniem 2001 CC21. Według dostępnych zapowiedzi 5 lipca sonda znajdzie się zaledwie 1–10 kilometrów od obiektu o średnicy około 450 metrów. Tak mała odległość ma umożliwić szczegółowe obrazowanie i pomiary, które pomogą lepiej zrozumieć właściwości niewielkich planetoid, a także wesprą przygotowania do ewentualnych przyszłych działań ochrony Ziemi przed zagrożeniami z kosmosu.
Ten przelot to element kontynuacji misji, mimo że jej pierwotne cele już dawno zostały zrealizowane. Hayabusa2 wystartowała w grudniu 2014 r., a cztery lata później dotarła do asteroidy Ryugu. Tam sonda pobrała próbki, które następnie trafiły na Ziemię w 2020 r. Dalsze etapy programu są możliwe dzięki temu, że statek — pomimo okresowych problemów — pozostaje w dobrej kondycji technicznej i może podejmować kolejne wyzwania naukowe.
O skali przedsięwzięcia mówił Satoshi Tanaka z japońskiej agencji kosmicznej JAXA podczas spotkania NASA Small Bodies Assessment Group 11 czerwca. Podkreślał, że zadanie wymaga zaawansowanej nawigacji: Hayabusa2 ma minąć Torifune z prędkością 5,3 km na sekundę, a w najbardziej ambitnym wariancie przelotu może zbliżyć się nawet na około kilometr od planetoidy. Taki manewr ma zwiększyć szanse na nowe ustalenia dotyczące natury podobnych obiektów.
Misja Artemis 3 już w 2027 roku. NASA przedstawia harmonogram
Torifune pozostaje słabo rozpoznana, a badacze przypuszczają, że może przypominać Itokawę — planetoidę analizowaną wcześniej przez pierwszą misję Hayabusa. Jednocześnie wciąż trudno pewnie opisać jej rozmiary i budowę, co zwiększa niepewność operacji. Patrick Michel, główny badacz z Europejskiej Agencji Kosmicznej i członek zespołu naukowego Hayabusa2, zwracał uwagę, że przelotu nie planowano od początku, a niewiadomych jest sporo. Jak ujął: "To wciąż ryzykowna operacja, bo nie planowano jej wcześniej". Według niego nie można wykluczyć, że Torifune okaże się tzw. planetoidą kontaktową, czyli strukturą powstałą z połączenia dwóch wcześniej oddzielnych obiektów.
Michel wskazywał też, że kolejne spotkania z nowymi planetoidami często przynoszą niespodzianki i uczą zespoły misji ostrożności. Zwracał uwagę, że dopiero obserwacje z małej odległości pozwalają dostrzec szczegóły, które zmieniają dotychczasowe wyobrażenia o ewolucji kosmicznych skał.
Naukowym i technicznym wyzwaniem będzie krótki czas na zbieranie informacji podczas szybkiego przelotu. Mimo ograniczonego "okna" obserwacyjnego, zdjęcia i pomiary mogą okazać się istotne nie tylko dla planetologii, ale też dla praktycznych scenariuszy obrony planetarnej. Szybka identyfikacja cech potencjalnie niebezpiecznych obiektów i bardzo precyzyjna nawigacja to elementy, których znaczenie podkreślano już przy okazji misji DART NASA z 2022 r.
W przedłużonej fazie lotu Hayabusa2 realizowała również inne programy obserwacyjne, m.in. związane ze światłem zodiakalnym i egzoplanetami. Najważniejszym punktem dalszej trasy pozostaje jednak niewielka planetoida 1998 KY26, którą sonda ma odwiedzić w 2031 r. Jeśli plan się powiedzie, będzie to najmniejsze ciało niebieskie, do którego dotarł jakikolwiek ziemski statek kosmiczny.