• benchmark.pl
  • Gry
  • Crush Your Enemies – z krwią na bucie i pikselem w oku
Crush Your Enemies – z krwią na bucie i pikselem w oku
Gry

Crush Your Enemies – z krwią na bucie i pikselem w oku

Jakub Jakubowicz | Redaktor serwisu benchmark.pl
2 komentarze Dyskutuj z nami

Barbarzyńcy są, jacy są – plądrują, gwałcą, mordują! Crush Your Enemies pokazuje ich okrutne, ale i bardzo rubaszne oblicze.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 3,9/5
Plusy

- pomysłowe rozwiązania,; - prosta, ale wciągająca rozgrywka,; - całkiem przyjemna dla oka grafika w stylu retro,; - syndrom „jeszcze jednej partyjki”,; - dodatkowe cele potrafią zachęcić do ponownego przechodzenia misji,; - humor...

Minusy

- ...który dla niektórych może być zbyt sztubacki,; - to raczej tytuł na krótkie posiedzenia, a nie wielogodzinne sesje,; - oprawa wizualna nie każdemu przypadnie do gustu.

Indyk tańczy na grobach swoich wrogów

Nie ma to jak solidna wirtualna rozrywka z biało-czerwonym rodowodem. I choć Crush Your Enemies Wiedźminem z pewnością nie jest to i tak zapewnia niezłą porcję dobrej zabawy, i to zarówno na PC jak i platformach mobilnych - Google AndroidApple iOS.

Polskie studio Vile Monarch postanowiło zrekompensować braki w budżecie ciętym dowcipem i kreatywnymi pomysłami. Efektem tych trudów jest indyk o jednoznacznej nazwie Crush Your Enemies.

Crush Your Enemies - wezwanie do wojny

Niektórzy mogą twierdzić, że to raczej tytuł zręcznościowy lub logiczny, a nie rasowa gra strategiczna. Tym niemniej przygody barbarzyńców polskiego autorstwa przynajmniej fasadowo zbliżają się do pierwszego Warcrafta i jemu pokrewnych produkcji.

Niech więc będzie, że to RTS! Rozgrywkę mocno uproszczono, a główny akcent położono na – zaskoczenia nie będzie – miażdżenie wrogów. Jest beztrosko, zabawnie i ekscytująco. Bo przecież rozwiązania proste wcale nie muszą być prostackie.

Crush Your Enemies, czyli kupą raźniej

Zasady są trywialne i stanowią wariację na temat rozwiązań znanych z innych klasycznych strategii. Zbieramy bandę śmierdzących potem i piwem barbarzyńców, a następnie... Już się domyślacie? Tak jest! A następnie miażdżymy naszych wrogów!

Crush Your Enemies -zasady rekrutacji wojaków

Partyjki są stosunkowo krótkie, a naszym celem jest takie rozdysponowanie sił, żeby błyskawicznie zyskać przewagę liczebną nad przeciwnikiem. Oczywiście, potrzeba tu sporo główkowania, ale liczy się przede wszystkim zdecydowanie i zdolność szybkiego działania.

To trzon rozgrywki, do którego podoklejano dodatkowe elementy, takie jak między innymi możliwość ulepszania jednostek, obsadzania wież oblężniczych czy też pojenia naszych wojów wzmacniającą siłę gorzałą. 

Na szczególną uwagę zasługuje system przejmowania kolejnych pól, który upodabnia tę polską strategię do gry logicznej, ale jednocześnie jest ciekawym sposobem na taktyczną zabawę w podchody z przeciwnikiem.

Crush Your Enemies -system poruszania się i przejmowania pól

Jednak Crush Your Enemies to żaden Starcraft, gdzie opcje rozbudowy naszej armii mnożą się jak zamknięci w koszarach barbarzyńcy. Z tym ostatnim tytułem produkcję Vile Monarch łączy co najwyżej tempo rozgrywki. I tym razem nie trzeba być azjatyckim mistrzem e-sportu, żeby rozbijać hordy wroga w dwie minuty.

Poza tym Crush Your Enemies to przede wszystkim zaskakująco prosty interfejs (przygotowany w ten sposób również ze względu na wersję mobilną) i dzika satysfakcja z dominacji nad wrogo pokolorowanymi ludzikami.  

Ostre rysy barbarzyńców

Całą tę chłopsko-robotniczą formułę opakowano w pikselowatą grafikę gdzieniegdzie ozdobioną komiksowym motywem. Czy taka oprawa wizualna ma rację bytu w czasach hiperrealizmu gigantów rynku, takich jak Total War? A i owszem, ma ona swój wdzięk. Można go określić jednym, krótkim słowem „retro”.

Crush Your Enemies -potyczka

Dodajmy jeszcze do tego sporą dawkę humoru, bo napotykamy go w Crush Your Enemies dosłownie na każdym kroku. Kolejne etapy kampanii są przerywane całkiem zabawnymi dialogami, a zarysowane w nich postaci są nie tylko wyraziste, ale i naprawdę komiczne.

Inna rzecz, że większość żartów kręci się wokół nadużywania substancji psychoaktywnych, perypetii związanych ze sferą genitalną czy wyśmiewania ilorazu inteligencji głównych bohaterów. Trochę te żarty sztubackie, ale fani takiego humoru znajdą tu dla siebie sporą porcję śmiechu.

Crush Your Enemies -specyficzny humor

Pikselowate ciałka przeciwników wylatujące w krwawych kawałkach nad pole bitwy, piwo jako uniwersalna waluta, gigantyczny ślimak w roli bossa i czerwone od alkoholu prymitywy z toporami w rękach. Takie jest Crush Your Enemies – okrojone ze zbędnych dodatków, wizualnie ascetyczne i dosadne jak cios kamieniem w potylicę.  

Crush Your Enemies -sztubackie żarty

Skoczymy na szybkie miażdżenie?

W Crush Your Enemies dużo ciekawej i pewnie też zabawniej grać na smartfonie. Dlatego też mobilni gracze mogą dodać jeszcze kawałek gwiazdki do naszej końcowej oceny wersji pecetowej. Co nie zmienia faktu, że barbarzyńska zabawa w miażdżenie wrogów potrafi nieźle wciągnąć.

Crush Your Enemies - cele

Szkoda jednak, że to rozrywka raczej na parę szybkich partyjek, a nie tytuł, przy którym chciałoby się spędzać całe godziny. Potencjał jest naprawdę spory, ale można było oczekiwać trochę więcej. Nawet od indyka.  

Crush Your Enemies -sposób na zatrzymanie gracza

Ocena końcowa:

  • pomysłowe rozwiązania
  • prosta, ale wciągająca rozgrywka
  • całkiem przyjemna dla oka grafika w stylu retro
  • syndrom "jeszcze jednej partyjki"
  • dodatkowe cele potrafią zachęcić do ponownego przechodzenia misji
  • humor....
     
  • ...który dla niektórych może być zbyt sztubacki
  • to raczej tytuł na krótkie posiedzenia, a nie wielogodzinne sesje
  • oprawa wizualna nie każdemu przypadnie do gustu
     
  • Grafika:
    dostateczny
  • Dźwięk:
     dobry
  • Grywalność:
     dostateczny plus

78%

Komentarze

2
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Niepiskoj
    Ja wiem że to się może podobać ale grafikę opisałbym raczej jako archaiczna:) a nie dostateczna w podsumowaniu. Sam mam już parę lat na karku i wychowałem się na małym Atari a potem Amidze ale jakoś sentymentu do pikseli nie czuję mimo że wspominam tamte czasy dobrze.
    4