• benchmark.pl
  • Gry
  • Disco Elysium: The Final Cut – doskonały erpeg wraca w niedoskonałym wydaniu
Disco Elysium: The Final Cut – doskonały erpeg wraca w niedoskonałym wydaniu
Gry

Disco Elysium: The Final Cut – doskonały erpeg wraca w niedoskonałym wydaniu

Jakub Jakubowicz | Redaktor serwisu benchmark.pl
1 komentarz Dyskutuj z nami

Disco Elysum: The Final Cut to odświeżona wersja wysoko ocenianego indyka sprzed paru lat. Nie mogliśmy się powstrzymać, żeby nie powrócić do niego przy tej okazji… Tym razem w wersji na PlayStation 5. Oto nasza recenzja Disco Elysium: The Final Cut.

Ocena benchmark.pl
  • 4,2/5
Plusy

- to wciąż to samo rewelacyjne RPG, co w pierwszej wersji!,; - pełne udźwiękowienie dialogów „robi robotę”,; - podkręcona estetyka za sprawą większej rozdzielczości i dodatkowych klatek,; - wreszcie można grać w Disco Elysium na konsoli (czytaj: na kanapie),; - dodatkowe dialogi i zadania.

Minusy

- sterowanie na padzie mogłoby być dużo wygodniejsze (i mniej wadliwe),; - mało przejrzysty interfejs,; - „luki” w ścieżce dźwiękowej przy dialogach,; - kilkunastosekundowe ekrany ładowania między miniaturowymi lokacjami (na PS5),; - zbyt mały rozmiar czcionki jak na wersję konsolową,; - nadal brak polskiej wersji językowej.

Disco Elysium: The Final Cut, czyli Indyk, który znów szybuje pod chmury

Półtora roku temu zadebiutował na rynku indyk, który rzucił świat elektronicznej rozrywki na kolana. Oto bowiem okazało się, że niszowe Disco Elysium to erpeg, jakiego dawno nie widzieliśmy. Nie bez przyczyny pod koniec 2019 roku zachwycaliśmy się Disco Elysium w naszej pierwszej recenzji.  

Teraz zaś, wiosną 2021 roku, wracamy do tego tytułu… Bo co? Aż tak nam się spodobał? - spytacie. To też, ale główną przyczyną naszej drugiej podróży do zakręconego RPG od studia ZA/UM jest premiera nowej wersji ich dzieła, czyli Disco Elysium: The Final Cut. Tym razem twórcy postanowili nie tylko okrasić przygody zapijaczonego detektywa dodatkową porcją zawartości, ale też przygotować port na konsole PlayStation 4 i PlayStation 5. Z tym, oczywiście, wiąże się podkręcona rozdzielczość i większa liczba klatek na sekundę.

No, no, prawdziwa uczta dla fanów RPG, prawda? I tak, i nie! Owszem, bawiliśmy się przy Disco Elysium: The Final Cut co najmniej tak dobrze jak przy oryginalnej wersji z 2019 roku, ale w tej beczce miodu pływało trochę dziegciu… Zapraszamy do lektury naszej recenzji Disco Elysium: The Final Cut!

Każdy głos w Disco Elisium: The Final Cut został niemal idealnie dobrany, a barwa głosu narratora to prawdziwy majstersztyk. Ten zachrypnięty bas śnił mi się po nocach, i to bynajmniej nie w koszmarach.

Co najbardziej przeszkadzało nam w konsolowej wersji Disco Elysium: The Final Cut:

  • "dziurawa" ścieżka dźwiękowa przy dialogach
  • kulejące sterowanie
  • czcionka dla dalekowidzów z wszczepioną w oczy lornetką
  • ekrany ładowania, które nie przystają do sprzętu nowej generacji

Przy starym Disco wciąż chce się tańczyć

Znów obudziłem się w jakimś podejrzanym pensjonacie, na kacu-gigancie, a w lustrze zobaczyłem swoją wykrzywioną groteskowym grymasem twarz… Tym razem coś jednak było inaczej… Przez chwilę zastanawiałem się, o co chodzi, a potem zauważyłem, że w dłoniach trzymam pada od PlayStation 5, zamiast myszki.

Tak, tak, postanowiłem zabrać się za Disco Elysium: The Final Cut właśnie na nowej platformie Sony. Z początku zastanawiałem się czy erpegowy hit ZA/UM to tytuł, który pasuje do konsol, ale moje wątpliwości prędko zeszły na dalszy plan (później powróciły, ale o tym za chwilę). 

Stało się tak za sprawą posępnego, ale i magicznego świata Disco Elysium. On znowu porwał moje serce swoim mrocznym czarem – czytaj: absurdalnym humorem, dziwacznymi postaciami i intrygą, której mógłby twórcom pozazdrościć sam David Lynch.

Disco Elysium: The Final Cut - wisielec

Krótko mówiąc, Disco Elysium w „ostatecznej” wersji nic nie traci ze swojego wdzięku. A czy zyskuje? Oj, tak! Zdecydowanie! A to za sprawą zwiększonej rozdzielczości, która uwypukla detale prostej, ale jakże klimatycznej, oprawy graficznej. Do tego doszły też nowe kawałki ścieżki dźwiękowej, a konkretnie pełne udźwiękowienie dialogów (ten temat też powróci, ale nie będę na razie psuł dobrego pierwszego wrażenia).

Wszystko to razem sprawia, że świat Disco Elysium jest żywy, jak nigdy dotąd. Dołożyły się do tego w szczególności nowe nagrane przez aktorów kwestie, bo oto erpeg ZA/UM stał się grą nie tylko do czytania, ale też do słuchania. I to jakiego słuchania! 

Każdy głos został niemal idealnie dobrany, a barwa głosu narratora (jak również elementów umysłu głównego bohatera, z którymi ten często dyskutuje) to prawdziwy majstersztyk. Ten zachrypnięty bas śnił mi się po nocach, i to bynajmniej nie w koszmarach.

Disco Elysium: The Final Cut - dyskusja

W Disco Elysium: The Final Cut dodano też trochę nowych opcji dialogowych i innych elementów rozgrywki, które sprawiają, że nowa wersja gry będzie zaskakiwać nie tylko tych, którzy siadają do niej po raz pierwszy, ale też weteranów tego tytułu.

Cud, miód! - pomyślicie. Nic, tylko biec do sklepu i kupować. „Shut up and take my money!”, jak głosi przechodzony mem. No właśnie nie! W każdym razie nie ma co sięgać po portfel tak bezrefleksyjnie. Najpierw muszę wspomnieć o mankamentach tej wersji, bo, niestety, uprzykrzyły mi trochę życie. 

Disco Elysium: The Final Cut - ciężka rozmowa

Schody zagłady, czcionka śmierci i „loadingi” apokalipsy

Zaczynam więc litanię utyskiwań! OK, może nie litanię, ale parę paciorków różańca na pewno. Oczywiście, moja lista skarg i zażaleń dotyczy wersji konsolowej, bo taką miałem okazję ogrywać – część z nich z pewnością nie dotyczy edycji pecetowej, bo tam nie trzeba było niczego wymyślać na przykład w kwestii sterowania.

No właśnie, a skoro już o nim mowa… Ogólnie rzecz biorąc, nie jest źle. Ale dobrze – też nie . Pierwsza kwestia to obsługa interfejsu na padzie (okna ekwipunku, umiejętności, itd.). Jest to pomyślane dosyć wygodnie, ale szkoda, że twórcy nie pokusili się o parę okienek informacyjnych, które tłumaczyłyby co nacisnąć i kiedy, żeby przejść do tego czy innego ekranu. Jest to podane w formie ikonek przycisków wyświetlanych przy danej funkcji, ale na tyle nieprzejrzyście, że niepotrzebnie marnowałem czas na rozgryzienie tego systemu.

Disco Elysium: The Final Cut - interfejs

Kolejna sprawa to samo sterowanie postacią. I znowu – ogólnie nie jest źle, ale zdarzają się takie miejsca, gdzie kręciłem gałką w tę i we w tę, a moja postać i tak nie mogła wyminąć jakiegoś narożnika albo wspiąć się po schodach. Wiadomo – kliknąć docelowe miejsce myszką to nie to samo, co nawigować bohatera przez całą drogę. Co gorsza, dość często gra zachowywała się tak, jakby nie rejestrowała naciśniętych przeze mnie przycisków, co dodatkowo dokładało się do narastającej u mnie frustracji.

Wracając jeszcze do interfejsu, muszę napomknąć o tym, że gdzieniegdzie jest on po prostu mało czytelny. Do tego stopnia, że musiałem sporo czasu grzebać w ustawieniach jasności i kontrastu mojego telewizora, żeby zorientować się co zaznaczam na ekranie ekwipunku lub w tzw. „gabinecie myśli”. Irytowało mnie to tym bardziej, że starczyłoby parę jaskrawszych kolorków i problem zniknąłby na dobre.

Disco Elysium: The Final Cut - wybory
Disco Elysium: The Final Cut - podsumowanie

Podobnie sprawy się mają z wszelkiego rodzaju napisami. Nawet po przestawieniu w opcjach rozmiaru czcionki na największy, litery wciąż były na tyle małe, że przyprawiały mnie o ból głowy. Taka ich wielkość z pewnością dobrze sprawdziłaby się na ekranie komputerowego monitora, ale już nie na telewizorze, który przeważnie ogląda się jednak z większej odległości.

Powiecie może, że z tą czcionką to już przesadzam, przecież w grach to nie jest najważniejsze. No, niby nie, ale trzeba pamiętać, że Disco Elysium to pozycja wypełniona po brzegi dialogami i nie bez przyczyny żartuje się, że, zamiast na konsole nowej generacji, Disco Elysium powinno zostać wydane na czytniki e-booków.

No, ale zostało wydane na konsole nowej generacji. I bardzo dobrze! Tylko dlaczego moje PlayStation 5, które szybką podróż w Cyberpunku załatwia raz dwa, żeby przejść z jednego piętra pensjonatu na drugie w Disco Elysium: The Final Cut musi wyświetlić ekran ładowania na dobrych kilkanaście sekund. Oto zagadka!

Nie jedyna zresztą, bo równie tajemnicze wydały mi się „dziury” w dialogach. Niby twórcy obiecali pełne udźwiękowienie, a tu nagle jeden z pięciu rozmówców nie ma głosu. Dziwne? No, dziwne! Ponieważ jednak zdarza się to dosyć rzadko, wierzę, że miałem raczej do czynienia z jakimś bugiem, a nie z fuszerką przy nagrywaniu głosów („Gdzie jest Zdzisiek? Na kwarantannie? Dobra, czytamy bez niego!”).

Disco Elysium: The Final Cut - nieco za mała czcionka

Disco Elysium: The Final Cut – czy warto kupić?

Mimo wszystko – tak! Po pierwsze, nawet biorąc pod uwagę te wszystkie niedociągnięcia Disco Elysium: The Final Cut w wersji konsolowej, to wciąż rewelacyjny erpeg. A do tego jeszcze w cenie niższej niż wiele przeciętniaków z segmentu AAA. Jeżeli więc jesteście gotowi przełknąć wszystkie te mankamenty wersji konsolowej, to kupujcie go śmiało. Jeżeli nie… Cóż, wersja pecetowa z pewnością posiada ich mniej (chociażby dlatego, że posługuje się klasycznym sterowaniem, a rozmiar czcionki nie odgrywa tu takiej roli), więc możecie rozważyć zakup Disco Elysium: The Final Cut na tę platformę. 

Jeśli natomiast bardzo zależy Wam na tym, żeby grać w ten tytuł na kanapie, z padem w ręku, to może warto chwilę poczekać, bo prawie wszystkie ze wspomnianych przeze mnie wad, da się naprawić łatkami. O ile, rzecz jasna, jesteście gotowi odłożyć tę zabawę na jeszcze trochę, bo ja osobiście, już nie mogę się doczekać, kiedy wrócę do Disco Elysium: The Final Cut. Tylko najpierw przygotuję aspirynę, na wypadek, gdyby znowu rozbolała mnie głowa od tej cholernej czcionki...

Disco Elysium: The Final Cut - bardzo klimatyczna oprawa wizualna

Maciej PiotrowskiDisco Elysium: The Final Cut okiem growego dinozaura
Maciej Piotrowski

Disco Elysium to najlepsze co mogło spotkać fanów RPG od dobrych kilku lat – co do tego nie ma chyba wątpliwości, prawda? Tym bardziej należałoby się cieszyć, że taki tytuł wylądował na PS5. Szkoda tylko, że znów ten growy diament pozostanie niedoceniony. I nie chodzi mi tylko o irytujące problemy z wybieraniem właściwej akcji a potem aktywacją odpowiednich przycisków czy pojawiające się tu i ówdzie ekrany ładowania.

To co najbardziej boli to brak polskiej wersji językowej  Disco Elysium: The Final Cut. Przy tej ilości przewijającego się tam tekstu idę o zakład, że gra odstraszy sporą rzeszę fanów RPG już po pierwszych 15 minutach zabawy. Szkoda, bardzo szkoda. Bo i ile wszystkie błędy, niedoróbki i problemy da się załatać to jedno wymagałoby naprawdę tytanicznej pracy. Pracy, której na konsolach raczej nikt się nie podejmie. Moja ocena: 4,3/5

Disco Elysium: The Final Cut - polska nazwa

Ocena końcowa Disco Elysium: The Final Cut

  • to wciąż to samo rewelacyjne RPG, co w pierwszej wersji!
  • pełne udźwiękowienie dialogów "robi robotę"
  • podkręcona estetyka za sprawą większej rozdzielczości i dodatkowych klatek
  • wreszcie można grać w Disco Elysium na konsoli (czytaj: na kanapie:)
  • dodatkowe dialogi i zadania
     
  • sterowania na padzie mogłoby być dużo wygodniejsze (i mniej wadliwe)
  • mało przejrzysty interfejs
  • "luki" w ścieżce dźwiękowej przy dialogach
  • kilkunastosekundowe ekrany ładowania między miniaturowymi lokacjami (na PS5)
  • zbyt mały rozmiar czcionki jak na wersję konsolową
  • nadal brak polskiej wersji językowej
     
  • Grafika:
     dobry plus
  • Dźwięk:
     dobry plus
  • Grywalność:
     dosteczny plus

Ocena ogólna:

84% 4,2/5

Dobry Produkt

Disco Elysium: The Final Cut na potrzeby niniejszej recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Dead Good Media reprezentującej producenta gry

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

Komentarze

1
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    pawluto
    0
    Nie ma dema - Nie ma zakupu - Proste.