Mobile

Wrażenia z użytkowania i podsumowanie

Przepustka do Hollywood

Choć Dji Osmo faktycznie przybliża nas do profesjonalnie wyglądających nagrań trzeba sprawę postawić jasno – filmowanie w ruchu, tak aby całkowicie zniwelować wszelkie drgania, wcale nie jest takie proste. Zaraz, zaraz, przecież wcześniej pisałem, że rejestrowany obraz jest tu stabilny niczym pancernik w suchym doku. A i owszem – jest. O ile wiemy jak używać gimbala.


Kilka przykładowych nagrań z Dji Osmo w różnych warunkach oświetleniowych, bez ingerencji w obraz w postprodukcji

3-osiowy stabilizator doskonale kompensuje drgania, także te pionowe. Wprawne oko dostrzeże jednak pewien drobny skok, którym zaznaczany jest krok operatora. W większości przypadków nie psuje to ogólnego wrażenia płynnego ruchu podczas filmowania. 

Problemy zaczynają się, gdy ktoś ma bardzo sprężysty chód. Można jednak zminimalizować ten niepożądany efekt nieco inaczej stawiając kroki czego uczy jeden z filmów instruktażowych udostępnionych przez Dji.

Fakt, wygląda to może trochę komicznie, ale szczerze, do tej pory jakoś nie musiałem korzystać z tej metody. A jeśli kogoś drażni fakt tego niewielkiego przeskoku zawsze może dokupić specjalną przystawkę Z-Axis, która całkowicie go wyeliminuje.

Dji Osmo - z-axis

Co do samej jakości filmów – w różnych warunkach oświetleniowych w pełni ustabilizowane ujęcia w ruchu, w rozdzielczości 4K wypadają wprost fenomenalnie. I to przy pełnej automatyce. Dla osób lubiących samodzielnie dobierać ustawienia ekspozycji aplikacja Dji Go zapewni wystarczające pole do eksperymentów. 

Oprócz rozdzielczości można w niej zmienić czułość ISO i czas naświetlania, wyregulować balans bieli, włączyć histogram, aktywować jeden z dostępnych filtrów, a nawet wprowadzić ręczną korektę ekspozycji. Wszystko w kilku szybkich dotknięciach ekranu smartfona. 

Dji Osmo - tryby pracy kamery
Trzy tryby pracy kamery Zenmuse X3 – automatyczny (A), preselekcja czasu naświetlania (S) oraz w manualny (M)

Dji Osmo - wybór rozdzielczości filmu

Z poziomu aplikacji i ekranu dotykowego możliwe jest równie sterowanie samą kamerą. Wystarczy dotknąć i przytrzymać chwilę palec na ekranie, by później nie odrywając go wskazać miejsce, na które ma być skierowany obiektyw. Z uwagi jednak na fakt, że trzeba to robić lewą ręką (a jestem osobą praworęczną) osobiście traktuje tę funkcjonalność raczej jako ciekawostkę.

Z tego też względu stawiam na bardziej intuicyjne rozwiązanie jakim jest analogowy manipulator znajdujący się pod kciukiem. Jego obsługi trzeba jednak również się nauczyć, by ruchy kamery podczas panoramowania nie były zbyt szybkie. 

Dji Osmo - zmiana położenia kamery do pozycji latarki

Co prawda w ogólnych ustawieniach Dji Osmo znajdziemy opcje regulacji szybkości obrotu kamery, ale niezależnie od dokonanego wyboru cały czas pamiętać należy, że mamy tu do czynienia z analogowym padem, który reaguje już najmniejszym wychyleniu. 

Dji Osmo - panoramowanie z pomocą manipulatora

Oprócz filmowania Dji Osmo całkiem nieźle radzi sobie w roli aparatu fotograficznego. Poza możliwością zapisu zdjęć zarówno w formacie JPEG, jak i RAW znajdziemy tu pakiet dodatkowych opcji, z pomocą których błyskawicznie stworzymy 360 stopniową panoramę (kamera sama obraca się zachowując poziom) czy nagramy wideoblog korzystając z trybu selfie.

Dji Osmo - poznański ogród botaniczny

Dji Osmo - zachód słońca

Dji Osmo - magnolia

O dziwo, i tu pewnie nadepnę na odcisk sporej liczby pasjonatów cyfrowej fotografii (a przynajmniej tej części, która uważa, że można tego dokonać tylko z pomocą dobrego aparatu cyfrowego), Dji Osmo całkiem nieźle radzi sobie z robieniem modnych ostatnio filmów hyperlapse. 

Raz, że nie ma tu mozolnego przesuwania statywu, bo gimbal dba o stabilizacje każdego ujęcia robionego „z ręki”, a dwa, że widowiskowy efekt otrzymujemy niewielkim nakładem pracy. No, może w miarę niewielkim. Wystarczy bowiem ustawić częstotliwość rejestrowania zdjęć i utrzymując cały czas pożądany obiekt w wybranym miejscu kadru przejść się po zaplanowanej wcześniej trasie. 

Dji Osmo - spacer po ogrodzie botanicznym

W tym przypadku nie zdawałbym się jednak na automatyczne tworzenie filmu hyperlapse z zarejestrowanych ujęć (co jest domyślnym ustawieniem aplikacji Dji Go). Bo choć kamerka radzi sobie z tym zadaniem, to jednak  w moim odczuciu całość składana jest w zbyt szybkim tempie przez co wypada raczej słabo. 

Dużo lepsze efekty da własnoręczne złożenie filmu ze zrobionych zdjęć (trzeba jedynie wcześniej skonfigurować Dji Osmo tak aby oprócz filmu zachowywane były pliki jpg). Tym bardziej, że większość z programów do edycji wideo posiada teraz bardzo intuicyjne opcje Timelapse/Slideshow.

Dji Osmo - cyberlink powerdirector 14
Przykładowe opcje składania filmu timelapse/hyperlapse w programie PowerDirector 14

Oczywiście, to bardziej amatorskie rozwiązanie. Ale i profesjonaliści potrafią wydobyć z Dji Osmo absolutnie fantastyczne obrazy, czego przykładem może być film poniżej. Warto jednak pamiętać, że ten akurat hyperlapse to efekt ponad 2 miesięcy pracy i zupełnie nietypowego podejścia do tworzenia tego typu ujęć (zamiast łączenia zdjęć – zabawa z wideo).

Widzieliście już jakie cudeńka potrafi wyczarować profesjonalista z Dji Osmo. To teraz pokaże Wam kilka klipów stworzonych na potrzeby niniejszych testów przez takiego amatora jak ja. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że na złożenie tego filmu nie poświęciłem więcej niż 1,5 godziny:)

Na koniec nie wypada mi nie wspomnieć, że aplikacja Dji Go pozwala na podgląd zrobionych fotografii i nagranych klipów. Oferuje również opcje szybkiego ich udostępniania, a nawet edycji. Przyznam jednak szczerze, że po pierwszej próbie skorzystania z tego ostatniego odpuściłem sobie dalsze zabawy. Nawet tak duży ekran jaki ma  Samsung Galaxy Note 3 (a mieści się w uchwycie kamery na styk) nie dawał mi wystarczającego komfortu edycji. 

Dji Osmo - podgląd zdjęć i filmów w aplikacji

Nie ma róży bez kolców

Jak na razie Dji Osmo rysuje się w samych różowych kolorach. Niestety, i to urządzenie ma swoje ograniczenia i bolączki. Po pierwsze, nie zawsze sprawnie radzi sobie w słabszych warunkach oświetleniowych, co akurat było raczej do przewidzenia. Po drugie, kamera prawidłowo ostrzy dopiero od odległości 1,5 metra od obiektu i trzeba o tym pamiętać.

Po trzecie – wbudowany mikrofon jest totalnie do bani. Umieszczony z przodu rączki bardziej zbiera odgłosy pracy kamery, w tym naciskania spustu niż to co dzieje się wokół nas. Obecnie i tak jest znacznie lepiej, bo wcześniej oprócz pracy silników stabilizatora dało się słyszeć szum wiatraka chłodzących kamerkę. 

Po ostatniej aktualizacji uruchomienie nagrywania wyłącza czasowo wiatraczek, przynajmniej do czasu, gdy system uzna, że kamerce grozi przegrzanie.

Dji Osmo - ostrzenie od 1,5 metra
Dji Osmo prawidłowo ostrzy dopiero od odległości 1,5 metra

Co najlepsze, zdając sobie sprawę z marnej jakości wbudowanego mikrofonu producent już parę miesięcy po premierze Dji Osmo dodał do zestawu niewielki, zewnętrzny mikrofonik FlexiMic osadzony na krótkim, elastyczny pałąku. Po co takie udziwnienie? To proste – by oddalić mikrofon od elementów konstrukcji generujących hałas. Jaki dało to rezultat możecie zobaczyć na filmie poniżej.

Dji Osmo - FlexiMic

Na osobny akapit zasługuje też bateria. Ostatnia aktualizacja przyniosła sporą poprawę jej wydajności, zapewne dzięki wyłączającemu się wiatraczkowi. Wedle zapewnień Dji czas pracy urządzenia wydłużono z 70 minut do półtorej godziny. Realnie zamyka się on jednak w jakichś 80 minutach. Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Na całe szczęście koszt dodatkowej baterii to 150 zł.

Dji Osmo - dolny rodzaj uchwytu

Kolejną rzeczą, na którą muszę trochę ponarzekać jest waga urządzenia. Choć całość – kamera i rączka z baterią – zamyka się w 422 gramach, ten ciężar czuć już po 10-15 minutach. Szczególnie jeśli do tego zestawu dorzucimy sporej wielkości smartfon. O dodatkowych akcesoriach rozbudowujących rączkę już nawet nie będę wspominać.

Jak dla mnie po kilkunastu nagranych filmach było to zbyt wiele i postanowiłem zmienić mojego wysłużonego Samsunga Galaxy Note 3 na coś bardziej poręcznego. Sięgnąłem więc po iPhone SE, który w roli ekranu podglądu sprawdzał się może nieco gorzej, ale dał odpocząć mojej ręce. 

Dji Osmo - mechanizm stabilizacji

Czego jeszcze mi brakuje w Dji Osmo? Kilka rzeczy by się przydało np. opcja automatycznego rozpoznawania twarzy, która byłaby w stanie błyskawicznie ustawiać kamerę w trybie selfie na operatora. 

Niestety, moje 2 metry skutkowały tym, że po aktywacji tego trybu najczęściej witałem się jedynie z dolną częścią swojej twarzy. Później nauczyłem się już jak trzymać Osmo, aby ujęcia nie trzeba było powtarzać. Przydałaby się jednak odpowiednia aktualizacja.

Dji Osmo - włącznik kamery

Spory krok naprzód

Nie będę ukrywał, że od dawna bacznie przyglądałem się urządzeniom zdolnym przenieść płynność i stabilność ujęć z drona na twardy grunt. Bawiąc się Phantomem 3 marzyłem, by mieć możliwość filmowania bez martwienia się czy w postprodukcji uda mi się wyeliminować denerwujące drgania kamery powstałe podczas ruchu. 

Co prawda potrafią to profesjonalne steadicamy, ale zwykłego śmiertelnika nie stać na taki sprzęt. Dji doskonale wyczuł moment na pokazanie światu Dji Osmo i jego wyjątkowych możliwości. Niewielka, ręczna kamerka z 3-osiową stabilizacją i dość szeroką możliwością rozbudowy o dodatkowe akcesoria to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Owszem, nie jest ona pozbawiona wad, ale w większości da się na nie przymknąć oko. 

Dji Osmo - dodatkowy stojak na kamerę
Podstawka pod Dji Osmo jest osobno dokupowanym akcesorium

Oczywiście, można narzekać na cenę. Szczególnie jeśli porównamy ją z innymi sprzętami, dostępnymi na rynku ręcznych gimbali. Trzeba jednak pamiętać, że w większości przypadków musimy dysponować swoją kamerą sportową bądź smartfonem. Wówczas też jesteśmy ograniczeni ich możliwościami. 

A jeśli myślimy dopiero o zakupie GoPro bądź innej malutkiej kamerki to należałoby doliczyć ten koszt do ceny stabilizatora. Nagle może się okazać, że cena Dji Osmo wcale nie jest aż taka duża. O ile oczywiście nie marzy nam się zamiana kamery na profesjonalną Zenmuse X5 bądź X5R z sensorem Mikro 4/3. Do tego jednak przyda się wygrana w totka, bo cena szybuje wówczas do ponad 10 tysięcy złotych. 

Dji Osmo Raw - wersja z kamerą X5 i dyskiem SSD
Dji Osmo Raw - najwyższa opcja, z kamerą Zenmuse X5R i dyskiem SSD 512GB

Jeśli więc, podobnie jak ja szukasz dobrej kamerki, której ruch nie straszny, Dji Osmo spełni twoje oczekiwania. To idealny towarzysz podróży i świetny gadżet na wakacje.

Ocena końcowa:

  • w miarę lekka, przenośna konstrukcja o sporych możliwościach
  • bardzo dobra jakośc wykonania
  • doskonała stabilizacja filmów kręconych w ruchu
  • niezła jakość zdjęć i świetna płynność klipów wideo
  • wsparcie dla rozdzielczości do UHD 4K
  • zapis zdjęć w JPEG i DNG (RAW)
  • różne tryby pracy, w tym timelapse i 360-stopniowe panoramy
  • wyjątkowa łatwość obsługi
  • duża liczna dodatkowych akcesoriów
     
  • wyjątkowo słaby wbudowany mikrofon
  • minimalna odległość ostrzenia kamery - 1,5 metra
  • leciutkie opóźnienie w działaniu analogowego minipulatora
  • brak funkcji rozpoznawania twarzy
  • przy dłuższym użytkowaniu coraz wyraźniej odczuwalna waga
  • cena może odstraszać

90%

Super Ergonomia

Komentarze

2
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    rulax
    Tak na pierwszy rzut oka: ręczny gimbal do smartfona też kosztuje ponad tysiaka. Do tego sensowna kamerka i cena robi się porównywalna. "dreszcze" kamerek sportowych są niezbyt fajne.
  • avatar
    rulax
    Tak na pierwszy rzut oka: ręczny gimbal do smartfona też kosztuje ponad tysiaka. Do tego sensowna kamerka i cena robi się porównywalna. "dreszcze" kamerek sportowych są niezbyt fajne.